Strony

środa, 19 stycznia 2022

Przebudzenie do wyższej świadomości, cz III

 
Przebudzenie do wyższej świadomości, cz III
Przekaz wstępny Kryona ze spotkania w Kręgu Dwunastu z dnia 19 maja, 2021r.
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Bardzo jesteśmy świadomi, kto bierze udział w naszym programie. Bardzo świadomi jesteśmy także tych, którzy dołączą do nas później. Wielu z was jednakże, którzy tylko od czasu do czasu przysłuchują się naszym przesłankom, myślicie, że przekazujemy wam rzeczy tak, aby czasami trafiały do właściwego odbiorcy, niczym przemówienie jakiejś historycznej osobistości skierowane do garstki współczesnych mu słuchaczy. A to nie tak. Co prawda nasz program nadawany jest o określonej porze, w określony dzień i rok, lecz ci, którzy będą go słuchali, czy czytali, mogą także znajdować się lata w przyszłości, kiedy to wysłuchają go w odpowiednim dla siebie czasie. Nieważne, że jest to trzeci przekaz z serii czterech, gdyż zawarte w nim informacje mogą stanowić wszystko, co dana osoba musi usłyszeć w danym momencie.
Oto co tak naprawdę pragnę wam dzisiaj przekazać: Kochani, po drugiej stronie zasłony istnieje wspaniałe, przepiękne Źródło współtwórcze. Dla was jest to odkrycie nowej prawdy. Każdy z was stanowi cząstkę stworzenia, co znaczy, że Źródło Stwórcze – to, co sami nazywacie mianem Boga – piękno, dobroczynność, życzliwość i miłość wpojone są w każdego z was, co znajduje swe odbicie w zwrocie „Stworzony na Jego podobieństwo”. „Stworzony na podobieństwo Źródła Stwórczego” znaczy, że obraz ten – miłość – jest w każdym z was. Wcale nie chodzi tutaj o podobieństwo fizyczne. Podobieństwem do Boga jest miłość, co oznacza, że każdy z was stanowi część Wszystkiego, Co Jest i być może nie każdy z was świadom jest tego, w jaki sposób się w to Wszystko wpasowujecie.
Oto przekaz na chwilę obecną: znamy każdego z was. Znamy każdego z was. Jeśli natknęliście się na niniejsze lata później, czy słuchacie tylko dźwiękowego nagarnia, nie sprawia to żadnej różnicy, gdyż my was znamy. Wiemy, czyje uszy będą nas słuchały, czyje oczy wodziły po kartce, wiemy, kto na zasadzie wolnego wyboru, zechce nas wysłuchać i podjąć decyzję, czy to, co się tutaj dzieje to prawda, czy nie? Wiele razy w życiu, niby przypadkowo, natykacie się na coś, o czym powinniście się dowiedzieć i niniejszy przekaz należy to tego rodzaju przesłanek.
Majowa seria przekazów odnosi się do wzrostu ludzkiej świadomości poznawczej, mowa w nich o tym, że pod tym względem wszyscy wchodzicie na nowe terytorium. Celowo nazywamy to nowym terytorium, gdyż sami możecie być nieświadomi, że przemieniacie się szybciej niż się tego spodziewacie. W związku z tym przed wami wiele objawów takiego nieoczekiwanego rozwoju włącznie z tym, co określamy mianem nowej normalności. O nowej normalności opowiadamy wam od lat, a obecnie określenie to podjęły nawet media masowego przekazu. Prawdopodobnie znajdziecie je także w niektórych filmach; może nawet kiedyś jeden z nich będzie nosił właśnie taki tytuł: „Nowa Normalność” i prawdopodobnie będzie to komedia. [Kryon się śmieje.]
Rzeczy się zmieniają naprawdę bardzo szybko. Nowe terytorium to oczywiście metafora oznaczająca, że absolutnie wszystko jest możliwe. Tak jeszcze nigdy nie było. Terytorium to tylko czeka, aby je odkryć. Jest to nowe terytorium wyższej świadomości, która dotychczas była wam niedostępna, wkroczenie nań oznacza dla was to, że odmieni się wasze dotychczasowe podejście i zmienią się dotychczasowe, zwykłe starej naturze ludzkiej reakcje, czyny oraz dotychczasowy punk widzenia. Co najważniejsze, wzrośnie wasza świadomość istnienia szerszej prawdy i mówię to w sensie duchowym.
W przekazie z zeszłego tygodnia mówiłem wam, że nie jest to żadna nowa religia; przekaz właściwy Kroynowi nie jest żadną próbą prozelityzmu. Nie musicie stawać się członkami żadnej nowej organizacji, do niczego się przyłączać. Przekaz mój nie ma nic wspólnego ze starym, liniowym paradygmatem, według którego przyzwyczajeni byliście do pokonywania różnych stopni, przechodząc często z wyznawania jednej religii do wyznawania innej. Obecnie jednak dzieje się coś innego: jakby uchylały się drzwi, przez które w waszą rzeczywistość zaczynają wlewać się dotychczas nieznane wam barwy, niewidziane jak dotąd piękno, a wy w tym wszystkim macie okazję się temu przyjrzeć bądź nie. [Patrz przypowieść Kryona pt. „Wo i pokój lekcji” – przyp. tłum.] Prawdę mówiąc, wielu z was widziało, jak te drzwi się otwierały i postanowiło je z powrotem zatrzasnąć, gdyż się przestraszyliście, ponieważ to, co zza nich dało się zobaczyć to nie było to, co wam na ten temat mówiono wcześniej, czego was nauczono.
Kochani, wszystko, co mówię to metafora przedstawiająca tych, którzy mieli okazję zajrzenia za drzwi, lecz postanowili tego nie robić. Wcale was za tę decyzję nie osądzamy. Na tym polega zasada wolnego wyboru, zatem każdy z was jest kochany tak samo: i ci, którzy wybierają zajrzeć, i ci, którzy postanawiają nie zaglądać. Na końcu tego przekazu także nie będziemy was zapraszać do przyłączenia się do żadnej grupy czy organizacji. Nigdy czegoś takiego nie robimy. Co przekazujemy, to nowiny w duchu miłości skierowane do tych, którzy pragną nas wysłuchać. Jeśli ktoś nie ma ochoty nas słuchać, to też w porządku, gdyż na tym właśnie polega esencja miłości i zasady wolności wyboru.
Jako rodzice, sami wysyłacie dzieci w świat mając nadzieję, że samodzielnie znajdą sobie odpowiednich partnerów, pasję swego życia, że będą się zajmowały tym, co naprawdę kochają robić; życzycie im jak najlepiej. Bardzo niewielu rodziców zmusza swoje dzieci, mówiąc im: „Musisz żyć tak i tak, musisz zajmować się tym i tym, bo inaczej to...” Dajecie swym dzieciom możliwość wolnego wyboru, gdyż rozumiecie jakże są między sobą różne, że to, co jest stosowne dla jednego, może okazać się niedobre dla drugiego. W naszym przypadku jest podobnie. Niezależnie jednak od tego, jaki stosunek przybieracie wobec naszego przekazu, kochamy was wszystkich tak samo. Przecież dobrze o tym wiecie.
Niejednokrotnie rozmawialiśmy już z wami na podobny temat, tłumaczyliśmy, na czym polega poszerzanie się wrażliwości poznawczej. W pierwszej, wstępnej części naszego przekazu właśnie o tym była mowa: Oto co się na planecie teraz dzieje, przypatrzcie się temu, jeśli macie taką ochotę. W drugiej części nasza przesłanka była trochę inna, tłumaczyliśmy w niej, na czym polegają różnice tego, co się obecnie na planecie dzieje. Użyliśmy wtedy określenia, że jest to tak, jakby przechodzić z wizji czarno-białej na widzenie w kolorze. Jest to metafora, poprzez którą pragnęliśmy dać wam do zrozumienia, że ilość odcieni szarości jest jednak ograniczona. Odcienie te to warstwy rzeczywistości, w której żyliście dotychczas. Obecnie, kiedy przechodzicie na kolor, dostrzegacie miliony odcieni przeróżnych barw, a nawet i miliardy. Oznacza to, że wasza rzeczywistość się poszerza niesamowicie szybko i daleko poza to, czego się spodziewacie zobaczyć w tym, co sami nazwaliście nieznanym. Nasze spotkania w Kręgu Dwunastu częściowo polegają na nauczeniu się umiejętności przechodzenia ze znanego w nieznane. Niektórzy z was i bez tego już to potrafią, inni zaś jeszcze nie. Zatem za każdym razem, podczas naszych medytacji robimy to łagodnie i w sposób najprostszy tak, aby żaden z was nie odniósł wrażenia, że ciągniemy was w niepożądanym kierunku. Tutaj przede wszystkim chodzi o wolny wybór i dzisiaj pragnę przekazać wam obraz dobroczynności i miłości. Nawet teraz, kiedy się do was zwracam, niektórzy doświadczają już ogromu wspaniałości odkryć duchowych, których wcześniej nawet się nie domyślali, ani nikt im nic na ich temat nie mówił. Dzisiaj pragnę na ten temat ciągnąć dalej.
Trzecim z czterech przymiotów nowego terytorium uważności poznawczej jest po prostu przyzwyczajanie się do niej, gdyż na tym będzie polegał wasz kolejny krok. Często, kiedy stykacie z czymś, co odstaje od normy i wybiega poza to, co wam znane, reagujecie na to smutkiem, gdyż to, z czym się stykacie wydaje się wam pozbawione sensu. Już niejednokrotnie rozmawialiśmy na ten temat; tyczy się to przede wszystkim spraw dla was ważnych, dotyczących dotychczasowego stylu życia, percepcji pewnych spraw, waszych dotychczasowych wartości, o których nauczono was, że są cenne. Kiedy coś z tych rzeczy ulega zmianie, nawet jeśli jest to zmiana na lepsze, kiedy sprawy ulegają poszerzeniu, jeśli wasze życie się odmienia nawet w rezultacie samouzdrowienia, kiedy to z dnia na dzień stajecie się kimś innym, bardziej życzliwym, mniej nerwowym, mniej zalęknionym, nawet jeśli nagle stajecie się bardziej wspaniałomyślni i dobroczynni. Nawet, jeśli w rezultacie takich zmian stajecie się kimś, z kim łatwiej się dogadać, niektórzy znajomi i tak się od was odwrócą, gdyż wydostaliście się poza to, co ich zdaniem jest normalnością. Dobrze wiecie, co przez to pragnę wam powiedzieć.
Zatem kolejnym waszym krokiem będzie przyzwyczajenie się do tego, że wcześniej widzieliście wszystko czarno-białe, a teraz będziecie widzieć sprawy w kolorze, gdyż wydostaliście się poza dawną normalność i odkryliście coś bardzo rzeczywistego i prawdziwego, czego jednak całe wasze otoczenia może na razie nie dostrzegać. W przypadku Lee, taki stan rzeczy był związany z pewnym rodzajem lęku. Kiedy po raz pierwszy zobaczył nigdy niegasnące światło pełne życzliwości, dobrodziejstwa miłości i zrozumienia, to się wystraszył! Było to coś, czego nie doświadczył nigdy, w żadnej religii, a wypełnione było całkowitym brakiem osądu do tego stopnia, że natychmiast zrozumiał, iż stanowi integralną część jakiejś znaczenie większej całości, że nareszcie się przebił przez coś i dotarł tam, dokąd dążył latami. Jego strach polegał na tym, że obawiał się utraty wszystkich, z kim wyrósł, całego swego dotychczasowego otoczenia, a nawet członków rodziny. Lee się obawiał, że opuści go jego własna rodzina, współpracownicy, że wszyscy, którzy dotychczas go kochali odwrócą się do niego plecami mówiąc: „Wydaje się nam, żeś postradał zmysły. Nie podoba się nam to, czym się zajmujesz i nie możemy z tobą zostać”. Oto, na czym polegał jego lęk. Kochani, w jego życiu stało się wszystko, czego obawiał się najbardziej!
Jak sobie dać z czymś takim rady? Odpowiedź: Ostrożnie i delikatnie, z miłością i wyrozumieniem, gdyż każda osoba, która go opuściła została zamieniona inną, która kocha go inaczej, z większą dozą akceptacji. Teraz w jego otoczeniu są tacy, którzy, choć nawet wciąż nie rozumieją, czym się zajmuje, to i tak go kochają. [Kryon się śmieje.] Czyż sami nie oczekujecie, żeby rodzina kochała was niezależnie od wszystkiego? A przecież bardzo często jest zupełnie inaczej i kiedy wydostajecie się poza granice tego, co według niej jest dopuszczalne, ona was opuszcza. Jak się do czegoś takiego przyzwyczaić? Oto odpowiedź: Człowiek nigdy nie przyzwyczai się do bycia odrzucanym, można jednak zdobyć pewną mądrość, dzięki której da się przez to wszystko przejść.
Możecie pojechać do rodziny na święta tylko po to, żeby na jej łonie doświadczyć szyderstwa izolacji i wytykania palcami. Jak na to reagować? Czy da się do czegoś takiego przyzwyczaić? Nie, ale można kochać ich na sposób daleko wybiegający poza ich zrozumienie na czym polega miłość, pokazując im tym samym na czym polega szerzej zrozumiana prawda, nawet jeśli taka postawa wzbudza w nich gniew i sprawia, że zachowują się wobec was jeszcze bardziej wyzywająco. Niezależnie jednak od tego, jak oni was traktują, własnym przykładem pokazujecie im wszystko, czego zdołaliście się nauczyć. Ludziom jest zazwyczaj niezmiernie ciężko wybiec poza to, czego ich nauczono wcześniej. Niektórzy z was ani na milimetr nie chcecie przybliżyć się do nowej prawdy, gdyż w waszym mniemaniu sprzeniewierzacie się wtedy tym, którzy was pewnych rzeczy uczyli, a którzy robili to z miłości. Powiadam wam jednak, że wszystko, czego zdołano was o Bogu nauczyć zrobiono najlepiej, jak to wtedy było możliwe, przekazano wam taką wersję o miłującym Bogu, jaką sami poznali. Oni jednak nie widzieli tego, co sami zdołaliście zobaczyć i doświadczyć. Oni nie wiedzieli, że raz uchyliwszy tych drzwi, spoza nich wylewa się cała masa rzeczy świadczących o tym, że ten Bóg jest o wiele, wiele większy od wszystkiego, czego zdołano komukolwiek dotychczas o tym opowiedzieć, co zdołano ująć w jakąkolwiek doktrynę.
Zatem oni się tego wszystkiego kurczowo trzymają, gdyż nie potrafią sobie wyobrazić, że może istnieć coś więcej i stąd odchodzą z waszego życia być może nie zawsze w sposób elegancki, w sposób zupełnie nieprzypominający miłości. Możecie odbierać takie zachowanie jako wiarołomstwo i zdradę, gdyż jest to najtrudniejsze dla Człowieka do zaakceptowania. Oni nawet nie starają się was kochać, kiedy odnajdujecie w życiu coś wielce miłującego i sami w rezultacie tego odkrycia wcale nie przestajecie ich kochać. Nie, nigdy się do czegoś takiego nie przyzwyczaicie, jednakże kochani posiądziecie mądrość, dzięki której będziecie wiedzieli, jak się wtedy zachować i jak do czegoś takiego podejść.
O czym mowa, nie stanowi żadnej nowości, podobne zachowanie znajduje swoje odbicie w psychologii, gdzie mówi się, że kiedy natura ludzka styka się z czymś prawdziwymi i wspaniałym, lecz dalece wybiegającym poza dotychczasowe doświadczenie, to wystawia się to na pośmiewisko i wytyka palcami. Wtedy znajomi się od was odwracają i dopiero kiedy się dowiadują, że jednak to prawda, to mówią: „Och, on miał rajcę/Och, ona miała rację”. [Kryon się śmieje] Po jakimś czasie, wszyscy się tego dowiadują i zaczynają dawać wiary. Właśnie nadchodzi coś podobnego. Nadejdzie taki czas, że jednak dłużej nie będzie można światła ignorować. Wielu z waszych znajomych może więc odnowić z wami zajmomość mówiąc: „Wiesz, to o czym wtedy mówiłeś, wcale teraz nie wydaje się takie dziwne. W tym chyba coś jest”. Wtedy możecie się uśmiechnąć wiedząc, że miłość, którą okazaliście tym, którzy was odrzucili, zaczyna działać! Jest to taki swoisty smar prawdy. Wszystkie posmarowane nim kółka po jakimś czasie przestają zgrzytać tworząc zrozumienie nawet wśród tych, którzy wcześniej was odrzucili. Tak działa smar prawdy. Coś takiego jest nie tylko możliwe w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, ale to już się dzieje właśnie teraz! Obecnie istnieje więcej akceptacji o przyzwolenia niż kiedykolwiek w przeszłości na dziwne i niesamowite pomysły i idee, nawet na sam zamysł otrzymywania przekazu natchnionego. Ciąg dalszy nastąpi.
I tak jest.
Na zdjęciu: Janosh Art, „Reunification”, jest to wizualna reprezentacja wibracji pomagającej w odnowieniu więzi międzyludkich oraz więzi z wieloma aspektami własnego bytu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...