Strony

PRAWDZIWA EWANGELIA

 

sobota, 23 stycznia 2016

PIĄTA EWANGELIA - ŹRÓDŁOWY TEKST CZTERECH KANONICZNYCH EWANGELII NOWEGO TESTAMENTU




Święte Ewangelie i wypaczona w nich Prawda. Kiedy porówna się wzorcową Piątą Ewangelię, z czterema kanonicznymi które powstały na jej bazie, dostrzega się wiele brzemiennych w skutkach manipulacji, zwłaszcza tych, które dotyczą naszych Młodszych Braci Zwierząt.  

Jezus wielokrotnie przestrzegał  przed zadawaniem cierpienia zwierzętom i spożywaniu ich ciał, wszystkie wypowiedzi Mistrza na ten temat, zostały skrupulatnie pousuwane ( Sobór w Nicei 325 rok ) . 
Ta fatalna i brzemienna w skutkach decyzja Ojców Kościoła doprowadziła do masakry zwierząt na  niewyobrażalną kosmiczną skalę.

W Stanach Zjednoczonych c o d z i e n n i e  zabijanych jest 55 milionów krówek i wołów, w Polsce 860 milionów rocznie.  Nikt nie jest w stanie policzyć ilości ciał kur, świnek, ryb, które utraciły życie.
Kiedy uwzględni się przedział czasu 2 tys. lat, które upłynęły od czasu obecności Jezusa na Ziemi i przemnoży te straszliwe liczby pomniejszając je o rząd jednego czy dwóch zer, otrzymamy  prawdziwy ocean krwi i męczeństwa, który Rodzaj Ludzki zgotował Braciom Zwierzętom,  głównie za sprawą  manipulacji która wkradła się do czterech Ewangelii Nowego Testamentu.

Zamieszczajcie proszę na swoich blogach informacje o Prawdziwej Ewangelii, wysyłajcie do Przyjaciół i znajomych nieprzekłamane prawdziwe słowa Jezusa, powstrzymajmy tą straszliwą hekatombę cierpienia niewinnych stworzeń!

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że tej pięknej i chwalebnej idei towarzyszył będzie osobisty Promień Jezusa, Archaniołów i Świetlistych Istot.

JAM JEST ŚWIATŁEM MIŁOŚCI SPOWIJAJĄCYM UMYSŁY I SERCA WSZYSTKICH ISTOT WE WSZYSTKICH ŚWIATACH WSZĘDZIE.

CZYSTE SERCE WYCZUJE PRAWDĘ.


OM Shanti Shanti Shanti *********** 


Słowa Jezusa dotyczące Braci Zwierząt zostały pogrubione.

Dzielcie się tą Ewangelią jak kawałkiem Dobrego Chleba, w Imię Prawdy i Życia Wiecznego, w Imię Miłości.

 

Piąta Ewangelia

Przekład: Ks. Henryk Zalewski

Jest pratekstem czterech Ewangelii kanonicznych.
Przetłumaczona po raz pierwszy z tekstu aramejskiego.

Słowo od Wydawcy

Ewangelia życia Doskonałego to V Ewangelia będącą pratekstem czterech Ewangelii kanonicznych. Te oficjalne okaleczone przez przeróbki i fałszerstwa zatraciły walory wiarogodności. Dlatego V Ewangelia - wierna naukom Jezusa - awansowała do rangi autorytatywnego przewodnika do wyższego chrześcijaństwa.

Człowiek współczesny w swej żałosnej niewiedzy i wciąż postępującej degeneracji dopuszcza przerażającą gehennę bezbronnych stworzeń, tłumacząc swoje okrucieństwo rzekomą koniecznością.

Nasza wspólna Matka-Ziemia od zarania dziejów po dni dzisiejsze pławi się w potokach ich niewinnej krwi, cierpiąc z nimi niewypowiedziany ból i wsłuchując się w nieprzemijającą skargę dławiącej rozpaczy.

Dla nich my jesteśmy podobni bogom, ku którym oni spoglądają w swej niedoli... Ale my nie znamy litości, a one nie znają nadziei. Człowiek nie chce niestety zaniechać swego zbrodniczego procederu... A Jezus rzekł: "Jak czynicie w tym życiu współstworzeniom waszym, tak dziać się wam będzie w przyszłym życiu".

Hominem te (esse) memento - pamiętaj, że jesteś (tylko) człowiekiem...

Wydawca kategorycznie potępia haniebne akty brutalnej przemocy wobec zwierząt i jednocząc się ze współczującą opinią publiczną dedykuje tej słusznej sprawie niniejsze drugie wydanie dzieła. Upoważnia go do tego również aktualna konieczność kampanii w obronie praw zwierząt, nad którą nie może być zadań pilniejszych: "Każdy dzień jest stratą a każda godzina niebezpieczeństwem"!

Ta nagląca potrzeba jest uświęcona nie tyle intencjami, co wręcz kategorycznym żądaniem tego od nas przez samego MISTRZA JEZUSA, którego dramatyczne wołanie poprzez wieki wciąż rozbrzmiewa: Nie męczcie zwierząt! Kochajcie waszych mniejszych  b_r_a_c_i,  pomagajcie im! To wstawiennictwo, dostojny patronat i błogosławieństwo są dla powodzenia tej akcji nieobojętne; wsparta Najwyższym Autorytetem - nie może upaść! Pobocznym wątkiem bieży idea reinkarnacji. W świetle V Ewangelii jawi się ona doktryną faktu! Aby w nią uwierzyć wystarczy... zaufać słowom Jezusa.

To wszystko i jeszcze więcej opisano w tej niezwykłej i refleksyjnej księdze, a kontrowersyjne sformułowania i fragmenty zinterpretowano w formie krytycznej analizy w dołączonym tu szczegółowym suplemencie.

Człowieku! Bądź im bratem, a nie katem... M i s t r z   t a k   c h c e !


Rozdział I
Pochodzenie i poczęcie Jana Chrzciciela

1. Za dni Heroda, króla judzkiego, żył pewien kapłan imieniem Zachariasz ze zmiany kapłańskiej Abiasza. Miał on za żonę jedną z córek Aarona, a na imię jej było Elżbieta.

2. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga, postępując nienagannie według wszystkich przykazań i ustaw Pańskich. Lecz nie mieli potomstwa, ponieważ Elżbieta była niepłodna, a oboje byli już w podeszłym wieku.

3. I stało się, gdy sprawował służbę kapłańską przed Bogiem w kolejności przypadającej nań zmiany, że według zwyczaju urzędu kapłańskiego na niego padł los, by wejść do świątyni Pańskiej - Jovas i złożyć ofiarę z kadzidła. Cała zaś rzesza ludu modliła się na dworze w godzinie ofiary.

4. Wtem ukazał się mu Anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzidlanego. I zatrwożył się Zachariasz na jego widok, i lęk go ogarnął. Anioł zaś rzekł do niego: "Nie bój się, Zachariaszu, bo wysłuchana została modlitwa twoja, i żona twoja, Elżbieta urodzi ci syna, i nadasz mu imię Jan.

5. I będziesz miał radość i wesele, i wielu z jego narodzenia radować się będzie. Będzie bowiem wielki przed Panem i nie będzie jeść mięsa ani pić napoju mocnego, a będzie napełniony Duchem świętym już w łonie matki swojej.

6. I on nawróci wielu synów izraelskich do Pana, Boga ich. On to pójdzie przed nimi w duchu i mocy Eliaszowej, aby nawrócić serca ojców ku dzieciom, a niewierzących ku mądrości sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy".

7. Wtedy rzekł Zachariasz do anioła: "Po czym to poznam? Jestem bowiem stary, a żona moja w podeszłym wieku". A odpowiadając, anioł rzekł do niego: "Jam jest Gabriel, stojący przed Bogiem, i zostałem wysłany, by do ciebie przemówić, i zwiastować ci tę dobrą nowinę.

8. Otóż zaniemówisz, i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie; wtedy język twój będzie rozwiązany, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie".

9. A lud oczekiwał Zachariasza, i dziwili się, że tak długo przebywa w świątyni. A gdy wyszedł, nie mógł z nimi mówić, i oni poznali, że miał widzenie w świątyni; dawał im też znaki, i pozostał niemym.

10. A gdy minęły dni jego służby, odszedł do domu swego. I po tych dniach była Elżbieta, żona jego, poczęła, i ukrywała się przez pięć miesięcy, mówiąc: "Tak mi uczynił Pan w dniach, kiedy wejrzał na mnie, by zdjąć ze mnie hańbę moją wśród ludzi".

 Rozdział II
Niepokalane poczęcie Jezusa Chrystusa

1. A w szóstym miesiącu Bóg posłał Anioła Gabriela do miasta galilejskiego zwanego Nazaret, do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria.

2. A Józef był sprawiedliwym i rozumnym duchem, mężem, zdolnym w różnych pracach w drewnie i pracach kamieniarskich. Maria zaś była delikatną i światłą duszą i tkała zasłony dla świątyni. Oboje oni byli czyści przed Bogiem. Z nich obojga był Jezus-Maria, zwany Chrystusem.

3. Anioł zaś przyszedłszy do niej, rzekł: "Bądź pozdrowiona, Mario, znalazłaś łaskę; boskie bowiem macierzyństwo jest z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc twego ciała".

4. A gdy go ujrzała, zatrwożyła się przy jego słowach i rozważała w swojej myśli, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. I rzekł do niej anioł: "Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. I oto poczniesz w łonie i urodzisz Syna, który będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego.

5. I Pan Bóg da Mu tron Jego ojca Dawida, i będzie wiecznie królował nad domem Jakuba, a królestwu Jego nie będzie końca".

6. Wtedy Maria rzekła do anioła: "Jak się to stanie, skoro nie znam męża?" I odpowiadając, anioł rzekł Jej: "Duch święty zstąpi na Józefa, twego zaufanego, i moc Najwyższego zacieni cię, o Mario; dlatego też To, co się z ciebie narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym, a imię Jego na Ziemi będzie Jezus Maria; On bowiem wybawi ludzi od grzechów ich, jeśli zawsze okazywać będą skruchę i posłuszni będą prawu.

7. Przeto nie jedz także mięsa i nie pij mocnych napojów; albowiem Dziecko to będzie poświęcone Bogu, już z łona matki swojej, i ani mięsa, ani silnych napojów nie przyjmie, i nikt nie przyłoży nożyc do Jego głowy.

8. A oto, Elżbieta, ciotka twoja, mimo swego wieku także jest brzemienną i już jest w szóstym miesiącu, ona, którą zwano niepłodną, porodzi syna". A Maria rzekła: "Otom ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego". I odszedł od niej anioł.

9. Tegoż dnia ukazał się Anioł Gabriel Józefowi we śnie i rzekł do niego: "Bądź pozdrowiony, Józefie, tyś jest wybrany; albowiem ojcostwo Boga jest z tobą. Błogosławionyś ty między mężczyznami i błogosławiony jest owoc bioder twoich".

10. A gdy Józef zastanawiał się nad tymi słowami, był zmieszany; lecz Anioł Pański rzekł do niego: "Nie bój się, Józefie, synu Dawida; albowiem łaskę znalazłeś u Boga, a oto spłodzisz Syna i nadasz Mu imię Jezus-Maria; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego".

11. A to się stało, aby się wypełniło, co Pan powiedział przez proroka mówiącego: "Oto panna pocznie i porodzi Syna i nada Mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg w nas".

12. A gdy Józef zbudził się ze snu, uczynił, jak mu rozkazał anioł i poszedł do Marii, zaślubionej sobie żony, i poczęła w łonie swoim Pana.

13. A Maria wybrała się w ornych dniach w drogę, i udała się śpiesznie do górskiej krainy, do miasta judzkiego i weszła do domu Zachariasza, i pozdrowiła Elżbietę.

14. A gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Marii, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, i Elżbieta napełniona została Duchem Świętym, i zawołała donośnym głosem: "Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc ciała twego.

15. A skądże mi to, że matka Pana mego przychodzi do mnie? Oto, gdym usłyszała głos pozdrowienia twego, podskoczyło z radości dzieciątko w łonie moim. I błogosławionaś ty, żeś uwierzyła. Albowiem wypełni się to, co ci Pan wypowiedział".

16. I rzekła Maria: "Wielbi dusza moja Wiekuistego, i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej; oto bowiem odtąd uwielbiać mię będą wszystkie pokolenia.

17. Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest imię Jego. A miłosierdzie Jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się Go boją.

18. Dokazał mocy ramieniem swoim, i rozproszył pysznych w zamysłach ich serc.

19. Strącił władców z tronów, a wywyższył poniżonych, łaknących nasycił dobrami, a bogaczów odprawił z niczym.

20. On pomaga w miłosierdziu słudze swemu Izraelowi, jak powiedział do ojców naszych, Abrahama i potomstwa jego na wieki".

21. Pozostała tedy Maria u niej trzy miesiące; po czym powróciła do domu swego.

22. A te są słowa, które Józef powiedział i rzekł: "Błogosławionyś Ty, Boże naszych ojców i naszych matek w Izraelu; albowiem we właściwym czasie wysłuchałeś mnie, a w dniu zbawienia dopomogłeś mi.

23. Albowiem Tyś powiedział: Strzec cię będę i uczynię cię zbawcą ludu, aby odnowić oblicze świata i opuszczone miejsca z rąk szkodników uwolnić.

24. Abyś mógł mówić do pojmanych: Idźcie stąd i bądźcie wolni, a do tych, którzy kroczą w ciemności: Ukażcie się w światłości. I paść się będą na ścieżkach radości, i nie będą nigdy polować ani zabijać stworzenia, które Ja stworzyłem, by radowało się przede Mną.

25. Ci nie będą cierpiały głodu ani pragnienia, ani gorąco nie będzie im szkodzić, ani zimno ich nie zniszczy. I uczynię drogę dla pielgrzymów na wszystkich moich górach, a wyżyny moje będą wspaniałe.

26. Śpiewajcie, niebiosa, i raduj się, ziemio, a wy pustynie, rozbrzmiewajcie śpiewem! Albowiem Ty, o Boże, jesteś zbawcą ludu swego i pocieszasz tych, którzy cierpieli nieprawość".

Rozdział III
Narodziny Jana Chrzciciela i nadanie mu imienia. Hymn Zachariasza.

1 A gdy dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania, urodziła syna. I usłyszeli sąsiedzi i krewni jej, że Pan okazał jej wielkie miłosierdzie, i cieszyli się razem z nią.

2 A dnia ósmego zeszli się, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu nadać imię ojca jego Zachariasz. Na to odezwała się matka jego i rzekła: "Nie tak, lecz nazwany będzie Jan". I rzekli do niej: "Nie ma nikogo w rodzinie twojej, który by miał to imię".

3 Więc skinęli na ojca jego, jak je chce nazwać. A on poprosił o tabliczkę i napisał: Jan jest imię jego. I zdziwili się wszyscy; zaraz też otworzyły się usta jego i język jego, i począł mówić, chwaląc Boga.

4 I padł wielki lęk na wszystkich ich sąsiadów, a po całej górskiej krainie judzkiej opowiadano o wszystkich tych wydarzeniach. Wszyscy zaś, którzy o tym słyszeli, wzięli to do serca swego i mówili: "Czymże będzie to dziecię? Ręka Pańska (Jovas) bowiem była z nim".

5 A Zachariasza, ojca jego, napełnił Duch Święty, więc prorokował tymi słowy: "Błogosławiony Pan, Bóg Izraela; że nawiedził lud swój, i dokonał zbawienia jego. I wzniósł nam próg zbawienia w domu Dawida, sługi swego. Jak od wieków zapowiedział przez usta świętych proroków swoich.

6 Abyśmy wybawieni zostali od wrogów naszych i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą. Okazał miłosierdzie ojcom naszym, pomny na przymierze swoje święte.

7 I na przysięgę, którą złożył Abrahamowi, ojcu naszemu, że pozwoli nam, wybawionym z ręki wrogów, bez bojaźni służyć Mu w świętobliwości i sprawiedliwości po wszystkie dni życia naszego.

8 A ty, dziecię, prorokiem Najwyższego nazwane będziesz; bo pójdziesz przed Panem, aby przygotować drogę Jego i dać ludowi Jego poznanie zbawienia przez odpuszczenie grzechów ich.

9 Przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas światłość z wysokości, by objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju".

10 A dziecię rosło i wzmacniało się na duchu, a posłannictwo jego było zakryte, aż do dnia wystąpienia jego przed ludem izraelskim.

 Rozdział IV
Narodzenie Jezusa Chrystusa

1 A narodzenie Jezusa Chrystusa takie było: I stało się w owym czasie, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat. A każdy mieszkaniec Syrii szedł, aby dać się zapisać w miejscu swego pochodzenia; było to w połowie zimy.

2 Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaretu, do Judei, do miasta Dawidowego, które zowią Betlejem, (dlatego, że był z domu i z rodu Dawida), aby dać się zapisać wraz z Marią, poślubioną sobie małżonką, która była brzemienna.

3 I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła swego pierwszego Syna w grocie i owinęła Go w pieluszki i położyła Go w żłobie; gdyż nie było miejsca w gospodzie. A oto grota napełniona została światłością, święcącą jak słońce w swojej wspaniałości.

4 A były w pieczarze wół, koń, osioł i owca., a pod żłobem leżała kotka ze swymi małymi; i były tam również gołębie, a każde ze zwierząt miało swego towarzysza, męskiego albo żeńskiego.

5 A stało się tak, że narodził się On wśród zwierząt, które przez uwolnienie ludzi z niewiedzy i samolubstwa przyszedł uwolnić od cierpień ich przez objawienie Synów i Córek Bożych.

6 A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający straże nocne nad stadem swoim. A oto Anioł Pański stanął przy nich, a Chwała Najwyższego oświeciła ich, i ogarnęła ich bojaźń wielka.

7 I rzekł do nich anioł: "Nie bójcie się, bo oto zwiastuje wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu: albowiem dziś się wam narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie Dzieciątko owinięte w pieluszki i leżące w żłobie".

8 I zaraz z aniołami przybyło mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: "Chwała na wysokościach Bogu i pokój na Ziemi wszystkim, którzy są dobrej woli".

9 A gdy odeszli aniołowie od nich do nieba, rzekli pasterze jedni do drugich: "Pójdźmy więc do Betlejem i zobaczmy, co się tam stało, i co nam Pan oznajmił".

10 I śpiesząc się, przybyli i znaleźli oboje, Marię i Józefa w grocie oraz Dzieciątko leżące w żłobie. A ujrzawszy to, rozgłosili to, co im powiedziano o Tym Dzieciątku.

11 I wszyscy, którzy słyszeli, dziwili się temu, co pasterze im opowiedzieli. Maria zaś zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim. I wrócili pasterze, wielbiąc i chwaląc Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli.

12 A gdy minęło osiem dni, aby obrzezano Dziecię, tedy nadano Mu imię Jezus-Maria, jak Je nazwał anioł zanim się w żywocie matki poczęło. A gdy minęły dni oczyszczenia jej według Zakonu Mojżeszowego, przynieśli Dzieciątko do Jerozolimy, aby Je stawić Panu. (Jak napisano w Zakonie Pańskim, iż każdy pierworodny syn będzie poświęcony Panu).

13 A był wtedy w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon, był on sprawiedliwy i bogobojny i oczekiwał pociechy Izraela, a Duch święty był w nim. Temu Duch święty objawił, iż nie ujrzy śmierci, zanimby nie oglądał Chrystusa Pana.

14 Ten przyszedł z natchnienia Ducha do świątyni. A gdy rodzice Dzieciątka wnosili Jezusa, by wypełnić przepisy Zakonu co do Niego, a gdy ujrzał Dzieciątko, jak gdyby to był słup światła, wtedy wziął Je na ręce swoje, chwalił Boga, mówiąc:

15 "Teraz puszczasz sługę swego, Panie, w pokoju, jak powiedziałeś, według słowa Twego. Gdyż oczy moje widziały Zbawiciela Twego, któremu przed wszystkimi ludami dałeś światło, ku oświeceniu pogan i ku chwale ludu Twego izraelskiego". A rodzice Jezusa dziwili się temu, co mówiono o Nim.

16 I błogosławił Im Symeon i rzekł do Marii, matki Jego: "Oto, Ten położony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, przeciw któremu mówić będą (i zaprawdę miecz przeniknie dusze twoja), aby myśli wielu serc objawione były".

17 I była Anna, prorokini, córka Fanuela, z pokolenia Aser, która była w bardzo podeszłym wieku i nie opuszczała świątyni, ale służyła Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.

18 Ta też nadszedłszy tejże godziny, uwielbiała Pana, i o Nim mówiła wszystkim, którzy oczekiwali wybawienia w Jerozolimie. A gdy wykonali wszystko według Zakonu Pańskiego, wrócili do Galilei do miasta swego, Nazaretu.

Rozdział V
Hołd Mędrców ze Wschodu

1 Gdy się Jezus narodził w Betlejem judzkim za czasów króla Heroda, oto przybyli do Jerozolimy Mędrcy Wschodu, którzy oczyścili się i nie jedli mięsa ani nie pili mocnych napojów, aby znaleźć Chrystusa, którego szukali. I pytali się: "Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Widzieliśmy bowiem na Wschodzie gwiazdę Jego i przybyliśmy oddać Mu pokłon".

2 A gdy to usłyszał król Herod, zatrwożył się, a z nim cała Jerozolima. I kazał zgromadzić wszystkich kapłanów i uczonych w Piśmie i wypytywał ich, gdzie się miał Chrystus narodzić.

3 A oni mu rzekli: "W Betlejem judzkim, bo tak napisali prorocy: "A ty Betlejem, ziemio judzka, wcale nie jesteś najmniejszym między książęcymi miastami judzkimi; z ciebie bowiem wyjdzie wódz, który rządzić będzie ludem moim izraelskim".

4 Wówczas Herod wezwał potajemnie Mędrców i dowiedział się od nich dokładnie, kiedy się gwiazda pojawiła. A posławszy ich do Betlejem, rzekł: "Idźcie i dokładnie się dowiedzcie o Dzieciątku, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja poszedł też oddać Mu pokłon".

5 Oni tedy wysłuchawszy króla, odeszli: A oto gwiazda, która ujrzeli na Wschodzie oraz anioł tej gwiazdy - wskazywali im drogę, aż przyszła i stanęła nad miejscem, gdzie było Dzieciątko, a gwiazda rozbłysła, jak gdyby to było sześć promieni.

6 I kiedy oni tak szli swoją drogą ze swoimi wielbłądami i osłami, które były obładowane ich darami, a gwiazda na niebie towarzyszyła im w poszukiwaniu Dziecięcia, zapomnieli na chwile o swoich zmęczonych zwierzętach jucznych, które w spiekocie dnia niosły skarby i cierpiały z pragnienia i upadały ze zmęczenia. A gwiazda znikła przed ich wzrokiem.

7 Nadaremnie stali i spoglądali ku niebu i patrzyli jeden na drugiego z niepokojem. Wtedy przypomnieli sobie o swoich wielbłądach i osłach i pospieszyli, aby ich od ciężaru uwolnić, i znaleźć postój i odpoczynek.

8 A było w pobliżu Betlejem źródło. A gdy się nachylili, aby zaczerpnąć wody dla swoich zwierząt, oto ukazał się im w ciszy wodnej obraz gwiazdy, która stracili.

9 A gdy obraz ten ujrzeli, niezmiernie się uradowali.

10 I chwalili Boga, który im okazał miłosierdzie, podobnie jak oni miłosierdzie okazali spragnionym swoim zwierzętom.

11 I wszedłszy do domu, znaleźli Dzieciątko z Marią, matką Jego, i upadłszy, oddali Mu pokłon, potem otworzyli swoje skarby i ofiarowali Mu złoto, kadzidło i mirrę.

12 A Bóg rozkazał im we śnie, aby nie wracali do Heroda, i wrócili inna droga do krainy swojej. I zapalili według zwyczaju swego ogień i uwielbiali Boga w płomieniu.

13 A gdy odeszli, oto Anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi i rzekł: "Wstań i weź Dzieciątko i matkę Jego do siebie i uchodź do Egiptu, a bądź tam, aż ci dalej oznajmię; albowiem Herod będzie szukał Dzieciątka, aby Je zgładzić.

14 On tedy wstawszy, wziął Dzieciątko i matkę Jego w nocy i uszedł do Egiptu i był tam około siedmiu lat aż do śmierci Heroda, aby się wypełniło, co powiedział Pan przez proroka, mówiącego: "Z Egiptu wezwałem Syna mego".

15 Również i Elżbieta, usłyszawszy to, wzięła swego synka i poszła z nim w góry i ukryła go tam. Herod posłał do świątyni do Zachariasza swoich ludzi, którzy zapytali go: "Gdzie jest twoje dziecko?" On tedy odpowiedział: "Ja jestem sługą Bożym i przebywam ciągle w świątyni. I nie wiem, gdzie się ono znajduje".

16 Posłał więc znowu do niego ludzi i rzekł: "Powiedz mi sprawiedliwie, gdzie jest twój syn, czy nie wiesz o tym, że życie twoje jest w ręku moim". Zachariasz odpowiedział: "Bóg jest świadkiem, jeśli przelejesz moja krew, Bóg przyjmie mego ducha; przelejesz bowiem krew niewinnego".

17 I zabili Zachariasza w świątyni miedzy miejscem najświętszym a ołtarzem; a lud otrzymał wiadomość o tym przez głos, który wołał: "Zachariasz został zabity, a krew jego nie może być wcześniej obmyta, zanim mściciel się nie zjawi". A po pewnej chwili rzucili kapłani los, i padł los na Symeona, który zajął jego miejsce.

18 Kiedy Herod przekonał się, - że go Mędrcy zawiedli, rozgniewał się bardzo i posłał swoich ludzi i kazał pozabijać wszystkie dzieci w Betlejem i w okolicy, od dwóch lat i młodsze według czasu, o którym się dokładnie dowiedział od Mędrców.

19 Wówczas wypełniło się, co powiedziano przez proroka Jeremiasza: "Słychać glos w Ramie, wiele skarg, płacz i narzekania oraz wielki smutek. Rachela opłakuje swoje dzieci i nie daje się pocieszyć, bo ich nie ma".

20 A gdy Herod umarł, oto Anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi w Egipcie, mówiąc: "Wstań, weź Dzieciątko oraz matkę Jego i idź do ziemi izraelskiej: Zmarli bowiem ci, którzy nastawali na życie Dziecięcia".

21 A on wstał, wziął Dzieciątko i matkę Jego i poszedł do ziemi izraelskiej. I mieszkali w mieście, które się nazywa Nazaret.

Rozdział VI
Dzieciństwo i młodość Jezusa

1 A rodzice Jego chodzili każdego roku do Jerozolimy na Wielkanoc (Pascha), a oni święcili to święto na sposób ich braci, którzy unikali rozlewu krwi zwierząt i powstrzymywali się od mięsa i mocnych napojów. A gdy Jezus miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju.

2 A gdy skończyły się owe dni i wracali do domu, Dziecię Jezus zostało w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Mniemali oni bowiem, że jest On między krewnymi i towarzyszami, uszli dzień drogi i szukali Go miedzy przyjaciółmi i znajomymi. I gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go.

3 A po trzech dniach znaleźli Go w świątyni, siedzącego pośród uczonych w Piśmie, słuchającego i zadającego im pytania. A wszyscy, którzy Go słuchali, zdumiewali się nad Jego rozumem i nad odpowiedziami Jego.

4 I ujrzawszy Go, dziwili się. I rzekła do Niego matka Jego: "Synu mój, cóżeś nam uczynił? Oto ojciec Twój i ja bolejąc, szukaliśmy Cię". I rzekł do nich: "Czemuście Mnie szukali? Czyż nie wiecie, że w tym domu, który jest Ojca mego, Ja być muszę?" Lecz oni nie zrozumieli tego słowa, które im mówił. Ale matka Jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim.

5 A jakiś prorok, który Go ujrzał, powiedział Doń: "Oto Miłość i Mądrość Boża są Jednym w Tobie, dlatego w przyszłości winieneś nosić imię Jezus-Maria, albowiem przez Chrystusa Bóg zbawi ludzkość, która dzisiaj zaprawdę jest gorzkim jeziorem; ale ta gorzkość zamieni się w słodkość; ale temu rodzajowi nie ukaże się oblubienica, ale dopiero w przyszłym wieku".

6 I poszedł z nimi i przyszedł do Nazaretu i był im posłuszny. I robił On z wielką zręcznością koła i jarzma a także stoły. A Jezus pomnażał się we wzroście i w łasce u Boga i ludzi.

7 A dnia jednego poszedł Chłopiec Jezus na pewne miejsce, gdzie były zastawione sidła, by łapać ptaki, a stało tam wielu chłopców. Wtedy Jezus rzekł do nich: "Kto zastawił te sidła na niewinne stworzenia Boże? Oto w jednym sidle winni być schwytani ci, jak tamte tam". I ujrzał On dwanaście wróbli, które były martwe.

8 I wyciągnął On ręce swoje nad nimi i powiedział im: "Odlećcie, a jak długo żyć będziecie, pamiętajcie o Mnie". A one się podniosły i pofrunęły z głośnym krzykiem. A żydzi, widząc to, zdumiewali się bardzo i opowiedzieli o tym kapłanom.

9 I inne cuda czyniło Dziecko, i widziano, jak kwiaty pod Jego stopami wyrastały, tam gdzie dotychczas była ziemia nieurodzajna. A Jego towarzysze stawali przed Nim w zdziwieniu.

10 A gdy Jezus miał lat osiemnaście, ożenił się z Miriam, panną z pokolenia Judy, i żył z nią siedem lat, aż ona umarła; albowiem Bóg zabrał ją do Siebie, aby Jezus stał się wolny ku wyższym celom, które miał wypełnić i cierpieć za wszystkich synów i córki ludzkie.

11 A Jezus, ukończywszy naukę Zakonu, poszedł znowu do Egiptu, aby nauczyć się wiedzy Egipcjan, podobnie jak to uczynił Mojżesz. I poszedł na pustynie, gdzie się modlił i pościł, i otrzymał Moc boskiego imienia, przez które zdziałał wiele cudów.

12 I przez siedem lat rozmawiał On z Bogiem twarzą w twarz, i poznał mowę zwierząt i ptaków i moc leczniczą drzew, krzewów i kwiatów i ukryte siły szlachetnych kamieni i poznał ruchy Słońca i Księżyca i gwiazd i moc znaków pisma, misterium koła i miary kata i przemianę rzeczy i form, liczb i znaków. Stąd wrócił On do Nazaretu, gdzie odwiedzał swoich rodziców, i nauczał tam i w Jerozolimie jako uznany rabbi, a nawet w świątyni, a nikt nie przeszkadzał Mu w tym.

13 A po pewnym czasie udał się do Asyrii i Indii i do Persji oraz do krainy Chaldejczyków. I odwiedzał ich świątynie i rozmawiał z kapłanami i z mędrcami przez wiele lat, i dokonywał wielu cudownych dzieł i uzdrawiał chorych, podczas swojej wędrówki przez krainy.

14 I zwierzęta polne miały Dlań głęboki szacunek, a ptaki wcale się Go nie bały; albowiem On ich nie straszył, a nawet dzikie zwierzęta pustyni odczuwały w Nim Moc Bożą i służyły Mu dobrowolnie, nosiły Go z miejsca, na miejsce.

15 Albowiem duch bogopodobnej ludzkości napełniał Go i napełniał tak wszystkie rzeczy dookoła Niego i czynił wszystko Mu poddane, a tak wypełniły się słowa proroka: "Lew będzie leżał obok cielęcia, a lampart obok koźlęcia i wilk obok baranka, i niedźwiedź obok osła i sowa obok gołębia.

16 I nikt nie będzie ranić ani zabijać na górze mojej świętej; albowiem świat będzie napełniony znajomością Jedynego świętego, podobnie jak wody okrywają łożysko morza. I w tych dniach pragnę jeszcze zawrzeć przymierze ze zwierzętami ziemi i z ptakami powietrza, z rybami morza i ze wszystkimi stworzeniami Ziemi. A łuk połamie i także miecz i wszystkie narzędzia wojenne zniszczę na Ziemi, i będą one precz odłożone w miejsca bezpieczne, aby wszyscy bez bojaźni żyli .

17 I zaślubię ciebie sobie na zawsze w prawości i w pokoju i w dobrotliwości serca, i poznasz Boga swego, a świat wyda zboże i wino i olej, a ja powiem im, którzy nie są ludem moim, a oni będą mówić do mnie: Ty jesteś Bogiem naszym".

18 A dnia pewnego szedł On górzysta ścieżką niedaleko pustyni, i tam spotkał lwa, którego tłum ludzi pędził i obrzucał kamieniami i oszczepami, aby go zabić.

19 Lecz Jezus zabronił im słowami: "Dlaczego prześladujecie stworzenia Boże, które są szlachetniejsze niż wy? Przez okrucieństwo ludzi wielu pokoleń uczyniono zwierzęta wrogami człowieka, tego człowieka, który winien być ich przyjacielem.

20 Tak jak Moc Boża w nim się okazywała, także Jego długa cierpliwość i Jego litość. Zaprzestańcie prześladowania tego stworzenia, które nie chce wam wyrządzić żadnego cierpienia. Czyż nie widzicie, jak ono przed wami ucieka i przed waszą wściekłością i jest przestraszone?"

21 I lew przyszedł i położył się u nóg Jezusa i zaświadczył Mu o swojej sympatii. A lud pełen zdumienia mówił: "Oto ten Człowiek kocha wszystkie stworzenia i ma moc nawet nad zwierzętami pustyni, i one słuchały Go".

Rozdział VII
Kazanie pokutne Jana

1 W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza, gdy namiestnikiem Judei był Poncjusz Piłat, a Herod tetrarchą galilejskim, Kajfasz zaś najwyższym kapłanem, a przewodniczącym Sanhedrynu Annasz - wyszedł rozkaz Boży do Jana, syna Zachariasza na puszczy.

2 A Jan obchodził wszystkie okolice nad Jordanem, głosząc chrzest opamiętania na odpuszczenie grzechów. Jak było napisane w Księdze Mów proroka Izajasza, który powiada: "Oto Ja posyłam przed Tobą anioła mego, który przygotuje drogę Twoją przed Tobą. To jest głos kaznodziei na puszczy: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki Pomazańca.

3 Każdy padół niech będzie wypełniony, a każda góra i pagórek zniesione, drogi krzywe wyprostowane, a nierówne wygładzone. I wszelkie ciało ujrzy zbawienie Boże".

4 A Jan miał odzienie z sierści wielbłądziej i pas podobny około bioder, a pokarmem jego były owoce drzewa grochowego i miód leśny. I szedł on do Jerozolimy, przez całą krainę judzką aż do krainy około Jordanu, a wszyscy byli chrzczeni przezeń w Jordanie, wyznając grzechy swoje.

5 Wtedy powiedział do ludu, który przyszedł, aby być przez niego ochrzczony: "O rodzaju nieposłusznych, któż wam wskazał, abyście uciekali przed przyszłym gniewem? Patrzcie, abyście czynili prawe owoce opamiętania i nie mówcie: Ojca, mamy Abrahama.

6 Albowiem powiadam wam: Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi. A już i siekiera do korzeni drzew jest przyłożona, a drzewo, które nie przynosi dobrych owoców, będzie wycięte i w ogień wrzucone".

7 I bogaci pytali go, mówiąc: "Cóż mamy tedy czynić?" On odpowiadając, rzekł im: "Kto ma dwie suknie, niechaj da temu, który nie ma, a kto ma pokarm, niech czyni podobnie".

8 Przychodzili też i celnicy, by dać się ochrzcić, i mówili do niego: "Mistrzu, co mamy czynić?" A on rzekł do nich: "Nie żądajcie więcej ponad to, co dla was postanowiono, i bądźcie wyrozumiali według waszych sil".

9 Pytali go też i żołnierze, mówiąc: "A my co mamy czynić?" I rzekł im: "Nikomu gwałtu ani nieprawości nie czyńcie, lecz przestawajcie na swoim żołdzie".

10 I mówił on do wszystkich i rzekł im: "Powstrzymujcie się od krwi i wszystkich uduszonych stworzeń i ciał zabitych ptaków i zwierząt i strzeżcie się wszelkiego okrucieństwa i wszelkiej nieprawości. Czyż mniemacie, ze krew ptaków i zwierząt może zmyć wasze grzechy? Powiadam wam: Nie. Mówcie prawdę! Bądźcie prawi, bądźcie miłosierni względem waszych bliźnich i względem wszelkiego stworzenia, które tam żyją, i chodźcie pokornie przed waszym Bogiem".

11 A gdy lud trwał w oczekiwaniu i wszyscy w sercach swych rozważali czy też Jan nie jest Chrystusem, Jan odpowiedział wszystkim, mówiąc: "Ja chrzczę was wodą, lecz przychodzi mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów Jego.


12 Ten was chrzcić będzie wodą i ogniem. W ręku Jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje i zebrać pszenice do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym".

 Rozdział VIII
Chrzest Jezusa-Marii, Chrystusa

1 Było to w dziesiątym miesiącu, w połowie lata. Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan, do Jana, aby się dać ochrzcić przez niego. Ale Jan odmawiał Mu, mówiąc: "Ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?" A Jezus, odpowiadając, rzekł do niego: "Ustąp teraz; albowiem godzi się nam wypełnić wszelką sprawiedliwość". Tedy Mu ustąpił.

2 A gdy Jezus został ochrzczony, zaraz wystąpił z wody, i oto otworzyły się nad Nim niebiosa, i stanął nad Nim jaśniejący obłok, z którego przenikało dwanaście promieni, i Duch święty jako gołębica zstąpił na Niego i jaśniał nad Nim. I oto rozległ się głos z nieba: "Ten jest Syn mój umiłowany, którego Sobie upodobałem. Jam Go dziś spłodził".

3 A Jan świadczył o Nim, mówiąc: "Ten to był, o którym powiedziałem: Ten, który za mną idzie, był przede mną; bo pierwej był niż ja. A z Jego pełności myśmy wszyscy wzięli, łaskę za łaskę. Zakon bowiem został nadany przez Mojżesza po części, łaska zaś i prawda stała się w pełni przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. W jednorodzonym Synu, który z łona Wiekuistego (Boga) pochodzi Bóg się objawił".

4 A takie jest świadectwo Jana, gdy żydzi z Jerozolimy wysłali kapłanów i lewitów, aby go zapytali: "Ty kim jesteś?" I nie zaprzeczył, ale wyznał: "Ja nie jestem Chrystusem".

5 I zapytali go. "Kim wiec? Eliasz jesteś?" A on mówi: "Nie jestem". "Prorokiem jesteś, o którym mówił Mojżesz?"
I odpowiedział: "Nie jestem". Rzekli mu: "Wiec kim jesteś? Musimy dąć odpowiedz tym, którzy nas posłali. Cóż powiadasz o sobie?" Rzekł: "Jam jest głos kaznodziei na pustyni. Prostujcie drogę Pana, jak powiedział Izajasz prorok".

6 A wysłańcy byli z faryzeuszów. I pytając go, rzekli mu: "Czemu wiec chrzcisz, jeżeli nie jesteś Chrystusem ani Eliaszem, ani prorokiem, o którym mówił Mojżesz?"

7 Odpowiedział im Jan, mówiąc: "Ja chrzczę wodą; ale pośród was stoi, którego wy nie znacie. On będzie chrzcił wodą i ogniem. To Ten, który przyjdzie po mnie, a jednak był przede mną, któremu nie jestem godzien, rozwiązać rzemyka sandałów Jego".

8 To się stało w Betabarze, za Jordanem, gdzie Jan chrzcił. A Jezus miał w tym czasie trzydzieści lat, według ciała syn Józefa i Marii, ale w duchu Chrystus, Syn Boga, Wiekuistego Ojca i Wiekuistej Matki, jak Duch świątobliwości z mocą oznajmił.

9 A Józef był synem Jakuba i Eliszeby, a Maria była córka Eliego (zwanego Joachimem) i Anny, którzy byli dziećmi Dawida i Batszeby, z Judy i Szeli, z Jakuba i Lei, z Izaaka i Rebeki, z Abrahama i Sary, z Seta i Maaty, a Adama i Ewy, którzy byli Dziećmi Boga.

Rozdział IX
Cztery kuszenia

1 Wtedy Duch zaprowadził Jezusa na pustynie, aby Go kusił diabeł. A dzikie zwierzęta pustynne były około Niego i służyły Mu. A gdy pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, wówczas łaknął.

2 I przystąpił do Niego kusiciel i rzekł Mu: "Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem; albowiem stoi napisane: Dam wam najlepszej pszenicy i miodu, a wodę ze skały".

3 A On odpowiadając, rzekł mu: "Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które wychodzi z ust Bożych".

4 Potem diabeł pokazał Mu niewiastę największej piękności i powabu i delikatnego ducha i przy tym wielkiego rozumu i rzekł Mu: "Weź ją, jeśli chcesz, gdyż ona pragnie Ciebie, i Ty możesz zakosztować miłości i szczęścia przez cały ciąg Twego życia i oglądać dzieci swoich dzieci. Czyż bowiem nie napisano: "Niedobrze być człowiekowi samemu?"

5 A Jezus-Maria rzekł: "Idź precz! Albowiem napisano: Nie daj się uwieść pięknością niewiasty; gdyż wszelkie ciało jest jak trawa i jak kwiaty polne; trawa usycha, a kwiaty więdną, ale Słowo Boga trwa na wieki. Dziełem moim jest pouczyć dzieci ludzkie i zbawić je, a ten, kto z Boga jest narodzony, zatrzymuje nasienie Jego w sobie".

6 Wtedy zaprowadził Go diabeł do miasta świętego i postawił Go na szczycie świątyni i rzekł Mu: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się na dół, albowiem napisano: Aniołom swoim przykazał, aby Cię strzegli i na rękach swoich nosili, abyś nie uraził o kamień nogi swojej".

7 Jezus rzekł mu: "Powiedziano: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego".

8 Znowu zaprowadził Go diabeł na bardzo wysoka górę wśród wielkiej równiny, na której leżało dwanaście miast ze swoimi mieszkańcami, i stamtąd pokazał Mu w jednym oka mgnieniu wszystkie bogactwa świata. I rzekł do Niego: "Tę wszelką moc i wspaniałość dam Ci; jest mi bowiem ona poddana. A mogę dać ją, komu zechce; albowiem napisano: panować będziesz od morza do morza, rządzić będziesz ludem twoim w prawości i ubogimi z miłosierdziem i położysz koniec wszelkiemu uciskowi. To wszystko wiec Twoje będzie, jeśli oddasz mi pokłon".

9 Wtedy rzekł mu Jezus-Maria: "Idź precz, szatanie; albowiem napisano: Będziesz uwielbiał Pana Boga swego i tylko Jemu służyć będziesz. Bez Mocy Bożej nie przybliży się koniec zła".

10 A gdy dokończył diabeł wszystkich pokus, odszedł od Niego na pewien czas. A oto aniołowie Boży przystąpili i służyli Mu.

Rozdział X
Józef i Maria przygotowują Jezusowi ucztę. Andrzej i Piotr znajdują Jezusa.

1 Gdy Jezus powrócił z pustyni, przygotowali Mu rodzice Jego, ucztę, i wręczyli Mu dary, które Mędrcy ze Wschodu w czasie Jego dzieciństwa Mu przynieśli. A Maria rzekła: "Te dary przechowywaliśmy aż do dnia dzisiejszego dla Ciebie". Oni bowiem dali Mu złoto, kadzidło i mirrę. A On wziął nieco z kadzidła, złotem obdarował swoich rodziców i ubogich, a mirrę dał Marii, zwanej Magdaleną.

2 Ta Maria zaś była z miasta galilejskiego, Magdali. Była ona wielką grzesznicą, a pięknością swoją i wdziękiem uwiodła wielu. Ta więc Maria przyszła w nocy do Jezusa i wyznała Mu swoje grzechy. Jezus zaś wyciągnął rękę swoją i uzdrowił ją, wypędziwszy z niej siedem demonów, i rzekł jej: "Idź w pokoju; albowiem grzechy twoje są ci odpuszczone!" A ona wstawszy z podłogi, opuściła wszystko dobro swoje i poszła za Nim, i dopóki Jezus przebywał w Izraelu, służyła Mu mieniem swoim.

3 Następnego dnia ujrzał Jan Jezusa przychodzącego do niego i rzekł: "Oto Baranek Boży, który prawością swoją gładzi grzechy świata. To Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który był przede mną; albowiem był On pierwej niż ja. A ja nie znałem Go, lecz On został objawiony w Izraelu, dlatego przyszedłem, aby chrzcić wodą".

4 A Jan świadczył, mówiąc: "Widziałem Ducha zstępującego z nieba, zstąpił jako gołąb i spoczął na Nim. A jam Go nie znał; lecz Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, rzekł do mnie: Gdy ujrzysz, na którego Duch zstępuje i na Nim spocznie, Ten chrzcić będzie woda i ogniem oraz Duchem Świętym. A ja widziałem to i świadczę, że Ten jest Synem Bożym".

5 Nazajutrz znowu stał Jan z dwoma swoimi uczniami nad Jordanem. Jan, ujrzawszy Jezusa przechodzącego, rzekł: "Oto Chrystus, Baranek Boży!" A owi dwaj uczniowie, usłyszawszy słowa jego, poszli za Jezusem.

6 A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za Nim, rzekł do nich: "Czego szukacie?" A oni odpowiedzieli Mu: "Rabbi (to znaczy: Mistrzu), gdzie mieszkasz?" Rzekł im: "Pójdźcie, a zobaczcie!" Przyszli wiec i zobaczyli, gdzie mieszkał, i pozostali u Niego w tym dniu; a było to około dziesiątej godziny.

7 Jednym z tych, którzy słyszeli słowa Jana i poszli za Jezusem, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał Szymona, swego brata, i rzekł do niego: "Znaleźliśmy Mesjasza (co znaczy: Chrystusa)". I przyprowadził go do Jezusa. A gdy go ujrzał Jezus, rzekł: "Tyś jest Szymon syn Jonasza, ty będziesz nazwany Kefas (co znaczy: skała)".

8 Następnego dnia chciał udać się Jezus znowu do Galilei i spotkał Filipa i rzekł do niego: "Pójdź za mną!" A Filip był z Betsaidy, miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela, zwanego Bar Tholmai, i rzekł do niego: "Znaleźliśmy Tego, o którym pisał w Zakonie Mojżesz i prorocy: Jezusa Syna Józefa i Marii z Nazaretu". Wtedy Natanael rzekł do niego: "Czy z Nazaretu może być coś dobrego?" Filip na to: "Pójdź i zobacz!"

9 A gdy Jezus ujrzał Natanaela, idącego do Niego, rzekł o nim: "Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma fałszu!" Rzecze Mu Natanael: "Skąd mię znasz?" Odpowiedział mu Jezus i rzekł: "Zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym, widziałem cię". Odpowiedział Mu Natanael: "Rabbi! Tyś jest Syn Boży, Tyś jest Król Izraela. Tak, pod drzewem figowym znalazłem Cię".

10 Jezus odpowiedział i rzekł do niego: "Natanaelu Bar Tholmai, czy wierzysz dlatego, że ci powiedziałem, iż cię widziałem pod drzewem figowym; ujrzysz większe rzeczy niż te". Powiedział też do niego: "Za prawdę, za prawdę powiadam wam, odtąd ujrzycie niebo otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".

Rozdział XI
Namaszczenie Jezusa przez Marie Magdalenę

1 I zaprosił Go pewien faryzeusz, aby z nim jadł. I wszedłszy do domu tego faryzeusza, zasiadł za stołem.

2 A oto niewiasta pewna z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, że Jezus siedział przy stole w domu faryzeusza, przyniosła słoik alabastrowy olejku i przybliżyła się do Niego, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi Jego i wycierać je włosami głowy swojej, a całując stopy Jego namaszczała je olejkiem.

3 Ujrzawszy to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam w sobie: "Gdyby Ten był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta niewiasta, która Go dotyka; boć to grzesznica".

4 Na to Jezus rzekł do niego: "Szymonie, mam ci coś do powiedzenia". A ten mówi: "Powiedz, Mistrzu".

5 "Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był dłużny pięćset groszy, a drugi pięćdziesiąt. A gdy oni nie mieli z czego oddać, obydwom darował ich dług. Powiedz mi wiec, który z nich będzie go bardziej miłował?"

6 A Szymon odpowiadając, rzekł: "Sądzę, że ten, któremu więcej darował". A On mu rzekł: "Słusznie osądziłeś".

7 I powiedział Szymonowi: "Widzisz te niewiastę? Wszedłem do twojego domu, a nie dałeś wody na nogi moje; ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami głowy swojej wytarła. Nie pocałowałeś Mnie; a ona odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich. Głowy mojej nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła nogi moje.

8 Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo wiele miłowała, nie tylko ludzi, ale także zwierzęta i ptaki w powietrzu, tak, nawet ryby morza. „Komu zaś mało się odpuszcza, ten mało miłuje".

9 I rzekł do niej: "Odpuszczone są grzechy twoje". I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: "Któż to jest Ten, który nawet grzechy odpuszcza?"

10 Lecz On nie powiedział: "Ja odpuszczam tobie, ale, odpuszczone są grzechy twoje; albowiem znalazł On pełną wiarę i rzeczywistą skruchę w jej sercu". A Jezus od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.

Rozdział XII
Wesele w Kanie

1 A dnia następnego było wesele w Kanie Galilejskiej, i była tam matka Jezusa. I byli również tam oboje, Jezus i Maria Magdalena, i uczniowie Jego przybyli także na to wesele.

2 A gdy zabrakło wina, rzekła matka Jezusa do Niego: "Wina nie maja". I rzekł do niej Jezus: "Czego chcesz ode Mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja". Rzekła matka Jego do sług: "Co wam powie, czyńcie".

3 A było tam sześć stągwi kamiennych, ustawionych według żydowskiego zwyczaju oczyszczenia, mieszczących w sobie po dwa lub trzy wiadra. Rzecze im Jezus: "Napełnijcie stągwie wodą". I napełnili je aż po brzegi. Potem rzekł do nich: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście gospodarzowi wesela". I zanieśli.

4 A gdy gospodarz wesela skosztował wina, które było wodą, a nie wiedział, skąd ono jest, przywołał oblubieńca i rzekł mu: "Każdy człowiek podaje na początku dobre wino, a gdy goście sobie dobrze podpiją, wtedy gorsze. A tyś dobre wino zachował aż do końca".

5 To był pierwszy znak, który Jezus uczynił w Kanie Galilejskiej, i objawił chwałę swoją. I wielu spośród uczniów Jego uwierzyło Weń.

6 Potem udał się do Kafarnaum wraz z matką swą i Marią Magdaleną, z braćmi i uczniami swymi, i pozostali kilka dni.

7 Wtedy doszło do sporu miedzy uczniami Jana i żydami o oczyszczenie. Przyszli więc do Jana i rzekli mu: "Mistrzu! Ten, który był z tobą za Jordanem, o którym ty wydałeś świadectwo, oto On chrzci i wszyscy idą do Niego".

8 Jan odpowiadając, rzekł: "Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba: Wy sami możecie mi zaświadczyć, że powiedziałem: Ja nie jestem Chrystusem, lecz zostałem posłany przed Nim.

9 Kto ma oblubienice, ten jest oblubieńcem. Lecz przyjaciel oblubieńca stoi przy nim i słucha i raduje się niezmiernie, słysząc głos oblubieńca i mówi: Tej właśnie radości doznaje w całej pełni. On musi róść, ja zaś stawać się mniejszym. Kto z Ziemi pochodzi należy do Ziemi i mówi rzeczy ziemskie. Kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi".

10 A niektórzy z faryzeuszów przyszli i pytali Jezusa, mówiąc: "Jak Ty powiedziałeś, że Bóg zniszczy świat?" A Jezus odpowiadając, rzekł: "Albowiem tak Bóg miłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał i posłał na świat, aby wszyscy, którzy w Niego wierzą, nie zginęli, ale mieli żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna Swego na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był zbawiony przez Niego.

11 Kto wierzy w Niego, nie będzie sądzony. Kto zaś nie wierzy, już jest osądzony; że nie wierzy w imię jednorodzonego - Syna Bożego. Na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie miłowali bardziej ciemność niż światłość; bo ich uczynki były złe.

12 Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie zostały ukarane uczynki jego. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu".

13 A był w Kafarnaum pewien dworzanin, którego syn chorował. Gdy ten usłyszał, że Jezus poszedł do Galilei, udał się do Niego i prosił, aby wstąpił i uzdrowił jego syna, gdyż był bliski śmierci.

14 Wtedy Jezus rzekł do niego: "Jeśli nie ujrzycie znaków i cudów, nie uwierzycie". Rzecze do Niego dworzanin: "Panie, wstąp, zanim umrze dziecię moje".

15 Rzecze mu Jezus: "Idź, syn twój żyje". I uwierzył ten człowiek słowu, które mu rzekł Jezus, i odszedł. A gdy jeszcze był w drodze, wyszli naprzeciw niego słudzy jego i oznajmili: "Syn twój żyje".

16 Zapytał się ich wiec o godzinę, w której mu się polepszyło. Rzekli mu: "Wczoraj o godzinie siódmej opuściła go gorączka". Poznał wtedy ojciec, iż była to ta godzina, w której Jezus powiedział do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył sam i cały dom jego.

Rozdział XIII
Pierwsze kazanie w synagodze

1 I przyszedł Jezus do Nazaretu, gdzie się wychował, i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi, i powstał, aby czytać. I podano Mu Księgę Proroka Izajasza.

2 A otworzywszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański jest przy mnie; ponieważ namaścił mnie, posłał mnie, abym zwiastował Ewangelie ubogim, abym uleczył skruszonych na sercu, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie - i wszystkich uwięzionych uwolnić, i abym zwiastował miłościwy rok Pana".

3 I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w Niego wpatrzone. Zaczął tedy mówić do nich: "Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych". I wszyscy poświadczali Mu i dziwili się słowom łaski, które wychodziły z ust Jego, i mówili: "Czyż Ten nie jest Synem Józefa?"

4 A niektórzy, aby wypróbować Jego Moc, przyprowadzili do Niego ślepego człowieka i rzekli: "Mistrzu, tu jest syn Abrahamowy, ślepy od urodzenia: Uzdrów go, jakoś uzdrowił pogan w Egipcie". A On spojrzawszy na ślepego, zauważył niewiarę jego i tych, którzy go przyprowadzili oraz ich pragnienie zastawienia sidła na Niego. I nie mógł dokonać nad nim żadnego wielkiego dzieła z powodu ich niewiary.

5 I rzekli do Niego: "Dokonaj także tutaj, w ojczyźnie swojej tych rzeczy, o których słyszeliśmy". A On rzekł: "Zaprawdę powiadam wam, iż żaden prorok nie jest uznawany w ojczyźnie swojej, także lekarz nie może leczyć swoich przyjaciół.

6 Ale opowiem wam prawdziwą historię: Wiele było wdów w Izraelu w czasach Eliasza, kiedy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak iż był wielki głód na całej ziemi.

7 A do żadnej z nich nie został posłany Eliasz, tylko do niewiasty, wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I było wielu trędowatych w Izraelu za Eliasza proroka, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk".

8 I wszyscy w synagodze, słysząc to, zawrzeli gniewem. I powstawszy, wypchnęli Go z miasta i wywiedli Go aż na szczyt góry, na której miasto ich było zbudowane, aby Go w dół strącić. Lecz On przeszedł przez środek ich, i oddalił się.

Rozdział XIV
Powołanie Andrzeja i Piotra

1 A tetrarcha Herod, strofowany przez Jana Chrzciciela z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, przyznał się do wszystkich innych występków i tego, że wtrącił Jana do wiezienia.

2 A Jezus rozpoczął każąc i mówił: "Opamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo niebieskie". A przechodząc nad Morzem Galilejskim, ujrzał Szymona, zwanego Piotrem, i Andrzeja, brata jego, którzy zarzucali sieci w morze. Byli bowiem obaj rybakami. I rzekł do nich Jezus: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi". I zaraz porzucili sieci swoje i poszli za Nim.

3 A gdy postąpił nieco dalej, spotkał dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata jego, a w łodzi ojca ich, Zebedeusza, naprawiających sieci. I zaraz powołał ich. A oni, pozostawiwszy swoje sieci, łódź i ojca swego, poszli za Nim.

4 I obchodził Jezus całą Galileę i nauczał w synagogach i kazał Ewangelię o Królestwie i uzdrawiał wszelką zarazę i chorobę między ludem. A sława Jego cudownych czynów rozchodziła się po całej Syrii, i przynoszono wielu chorych do Niego, obciążonych chorobami i ułomnościami i różnego rodzaju cierpieniami. A byli lunatycy i paralitycy, a On wszystkich uzdrawiał.

5 I szły za Nim liczne rzesze z całej Galilei, z Dziesieciogrodu i z Jerozolimy, z Judei i z za Jordanu.

6 A gdy Jezus szedł z pewnymi uczniami, spotkał człowieka, który tresował psy, by polować na inne zwierzęta. I rzekł do tego człowieka: "Dlaczego to czynisz?" A człowiek ów odpowiedział: "Ponieważ z tego żyję. Jaki pożytek przynoszą te zwierzęta? Zwierzęta te są słabe, a psy moje są silne". A Jezus rzekł mu: "Ty nie znasz ani mądrości, ani miłości. Oto każde stworzenie, które Bóg stworzył, posiada swój sens i cel. I któż może powiedzieć, jakie dobro jest w nim i na jaki pożytek dla ciebie albo dla innych ludzi?

7 Spójrz na pola, jak one rosną i się rozwijają, i na drzewa, jak przynoszą owoc, i na zioła! Czy pragniesz więcej jeszcze niż to, co ci przynosi uczciwa praca, twoich rak? Biada mocarzom, którzy źle używają swej
siły! Biada mądremu, który rani stworzenia Boże! Biada łowcom! Albowiem oni sami złowieni zostaną".

8 I dziwił się ten człowiek bardzo i zaprzestał zaprawiać swoje psy do łowów, a uczył je jak ratować życie, a nie jak je zatracać. I przyjął naukę Jezusa i stał się uczniem Jego.


9 A oto wtedy przyszło do Jezusa dwóch bogaczy, i jeden rzekł do Niego: "Mistrzu Dobry!" Lecz On mu rzekł: "Nie nazywaj Mnie dobrym, albowiem Jeden jest tylko Dobry, to jest Bóg".

10 A drugi rzekł do niego: "Mistrzu, jakie dobre uczynki mam spełniać, abym żył?" Wtedy Jezus rzekł: "Słuchaj Zakonu i proroków". Ten zaś odpowiedział: "Słuchałem ich". A odpowiadając, Jezus rzekł: "Idź i sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim i naśladuj Mnie". Lecz słowa te nie podobały się mu.

11 Wtedy Pan rzekł mu: "Dlaczegoś powiedział, że słuchałeś Zakonu i proroków? Oto wielu twoich współbraci jest odzianych w brudne łachmany, umierających z głodu, a dom twój jest pełen dóbr i skarbów, a tamci niczego z nich nie otrzymują".

12 I rzekł do Szymona: "Trudno jest bogaczom wejść do Królestwa niebieskiego; albowiem bogaci troszczą się o siebie i pogardzają tymi, którzy niczego nie posiadają".

Rozdział XV
Uzdrowienie trędowatego i sparaliżowanego

1 I stało się, gdy Jezus zatrzymał się w jednym mieście, że oto trędowaty, przyszedłszy, złożył Mu pokłon, mówiąc: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!" A Jezus, wyciągnąwszy rękę swą, dotknął się go, mówiąc: "Błogosławiony jesteś, że wierzysz, chcę, bądź oczyszczony". I zaraz trąd ustąpił z niego.

2 I rzekł mu Jezus: "Bacz, abyś nikomu nie mówił, lecz idź, ukaż się kapłanowi i ofiaruj nakazany przez Mojżesza dar na świadectwo dla nich". I rozchodziła się wieść o Nim i schodziły się tłumy wielkie, aby Go słuchać i dać się uzdrowić z chorób swoich.

3 I stało się pewnego dnia, że nauczał; a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele Zakonu, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich i z Jerozolimy, a w Nim była Moc Pana obecna i uzdrawiał ich.

4 A oto, kilku mężów niosło na łożu człowieka sparaliżowanego, i usiłowali wnieść go i położyć przed Nim. A nie znalazłszy drogi, którędy by mogli wnieść z powodu tłumu, weszli na dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem do środka przed samego Jezusa. I ujrzawszy wiarę ich, rzekł: "Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje" .

5 Wtedy uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczęli zastanawiać się i mówić: "Któż to jest, który wypowiada bluźnierstwa przeciwko Bogu? Któż może grzechy odpuszczać, jeśli nie Bóg jedynie?" A Jezus poznał myśli ich, i odpowiadając, rzekł do nich: "Cóż to rozważacie w sercach swoich? Czy może sam Bóg kiedykolwiek grzechy odpuścić, jeśli wy nie będziecie z powodu ich skruszeni? Kto mówi: Ja odpuszczam ci twoje grzechy? Czy nie mówiłem raczej: Odpuszczone są ci grzechy twoje?

6 Co jest łatwiej rzec: Odpuszczone są ci grzechy twoje, czy rzec: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma Moc na Ziemi sądzić i odpuszczać grzechy" - rzekł do sparaliżowanego: "Powiadam ci: wstań, weź loże swoje i idź do domu swego".

7 I zaraz w ich oczach wstał, podniósł łoże, na którym leżał, i odszedł do domu swego, chwaląc Boga. I zdumienie ogarnęło wszystkich, i chwalili Boga, i byli pełni lęku, mówiąc: "Niezwykle rzeczy oglądaliśmy dzisiaj".

8 A gdy Jezus przyszedł do innego miasta, spotkał człowieka, który był głuchy od urodzenia. Ten nie wierzył w szmer wiatru, i w grzmot pioruna ani w krzyk zwierząt i w śpiew ptaków, które skarżyły się na głód albo kiedy były zranione i że inni to słyszą.

9 A Jezus dmuchnął w jego uszy, a one otworzyły się i słyszał. I wydał on z nieskończoną radością głos, którego przedtem zaprzeczał. I rzekł: "Słyszę wiec wszystkie rzeczy!"

10 Lecz Jezus rzekł do niego: "Dlaczego mówisz, że słyszysz wszystkie rzeczy? Czy możesz słyszeć wzdychania uwięzionych albo mowę ptaków lub zwierząt, kiedy ze sobą rozmawiają albo też glosy aniołów i duchów? Pomyśl o tym, jak wiele ty nie możesz słyszeć, i bądź pokorny z powodu swego braku wiedzy".

Rozdział XVI
Powołanie Mateusza. Młode wino w starych naczyniach.

1 A potem wyszedł i ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł do niego: "Pójdź za mną!" I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za Nim.

2 A Lewi sprawił wielkie przyjęcie dla Niego w domu swoim, i było wielu celników oraz innych, którzy zasiedli wraz z Nim do stołu. I szemrali uczeni w Piśmie i faryzeusze, mówiąc do uczniów: "Dlaczego z celnikami i grzesznikami jecie i pijecie?"

3 A Jezus, odpowiadając, rzekł im: "Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz chorzy. Nie przyszedłem wzywać do opamiętania sprawiedliwych, lecz grzesznych".

4 Oni zaś rzekli do Niego: "Dlaczego często poszczą uczniowie Jana i odprawiają modły, podobnie i uczniowie faryzeuszów? A Twoi uczniowie jedzą i piją!"

5 A Jezus rzekł do nich: "Do kogóż przyrównam to pokolenie? Czy nie są podobni do dzieci, które bawią się na placu i wołają jedne do drugich i mówią: Grałyśmy wam na flecie, a nie tańczyłyście, śpiewałyśmy wam żałobne pieśni, a nie płakałyście?

6 Albowiem Jan Chrzciciel nie jadł i nie pił, a mówicie: On jest przez diabła opętany! Przyszedł Syn Człowieczy, jadł i pił z owoców ziemi, i pił mleko trzody i owoc winnej latorośli, a mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników!

7 Czy możecie sprawić, by goście weselni pościli, dopóki oblubieniec jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, że oblubieniec będzie im zabrany. Wówczas pościć będą".

8 Powiedział im także podobieństwo: "Nikt nie odrywa kawałka z nowej szaty, aby połatać szatę starą. Bo łata z nowego nie nadaje się do starego, a przy tym nowa szata stanie się gorsza.

9 I nikt nie wlewa młodego wina do starych naczyń; bo młode wino rozsadzi stare naczynia i wyleje się, i naczynia zniszczeją. Lecz młode wino należy lać do nowych naczyń, a wtedy oba zostaną zachowane.

10 I nikt napiwszy się starego, nie życzy sobie młodego. Mówi bowiem, że stare jest lepsze. Lecz przyjdą dni, że młode wino stanie się starym, i wówczas żądać będą młodego wina. Gdyż jak stare szaty zamieniacie na nowe, podobnie też zmarłe ciało zamienione będzie na żywe ciało, a co przeszło, zamienione będzie na to, co nadejdzie".

Rozdział XVII
Jezus rozsyła swoich dwunastu apostołów

1 W owym czasie stało się, że Jezus poszedł na górę, aby się modlić. A potem wezwał do Siebie dwunastu swoich apostołów, dał im Moc do wypędzania nieczystych duchów i uzdrawiania wszelkiej zarazy i chorób. A imiona dwunastu apostołów, którzy przedstawiali dwanaście pokoleń izraelskich, były:

2 Piotr, zwany Kefas, dla pokolenia Ruben; Jakub, dla pokolenia Neftali; Tomasz, zwany Dydymus, dla pokolenia Zebulon; Mateusz, zwany Lewi, dla pokolenia Gad; Jan, dla pokolenia Efraim; Szymon, dla pokolenia Issachar.

3 Andrzej, dla pokolenia Józef; Natanael, dla pokolenia Symeon; Tadeusz, dla pokolenia Zebulon (?); Jakobus, dla pokolenia Benjamin; Judas, dla pokolenia Dan; Filip, dla pokolenia Aszer. I Judasz Iskariota, Lewita, który Go zdradził, był także wśród nich (ale do nich nie należał), i Mateusz i Barsabas należeli także do nich.

4 I powołał dalszych dwunastu w ten sam sposób jako proroków, mężów światłości, którzy szli z apostołami, On zaś odsłaniał im zakryte rzeczy o Bogu. A imiona ich były: Hermes, Arystobulos, Selenus, Nereus, Apollos i Barsabas; Andronikus, Lucius, Apelles, Zacheusz, Urban i Klemens. A potem wybrał On dalej dwunastu mężów jako ewangelistów oraz dwunastu jako kapłanów. I cztery razy po dwanaście wysłał On do dwunastu pokoleń izraelskich po cztery do każdego.

5 I stali przy Mistrzu, ubrani w białe płócienne szaty, ku temu powołani, by tworzyć świętą rzesze kapłanów Boga w służbie dla dwunastu pokoleń, ku którym zostali posłani.

6 Te cztery razy dwanaście wysłał Jezus i polecił ich i rzekł do nich: "Chcę, abyście byli moimi dwunastu apostołami z waszymi towarzyszami, na świadectwo dla Izraela. Idźcie do miast izraelskich i do zgubionych owiec w Izraelu. A gdy tam pójdziecie, każcie i mówcie: Królestwo Niebios jest blisko. Jakem Ja was chrzcił wodą, tak też chrzcijcie wszystkich tych, którzy tam uwierzą.

7 Chorych namaszczajcie, i uzdrawiajcie, trędowatych oczyszczajcie, umarłych wskrzeszajcie, diabłów wypędzajcie. Darmoście wzięli, darmo dawajcie. Nie bierzcie też złota ani srebra, ani miedzi w trzosy swoje, ani torby podróżnej, ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski. Albowiem godzien jest robotnik wyżywienia swego. Spożywajcie to, co wam podadzą: lecz nie dotykajcie niczego, co uzyskano przez ofiarę żywego; gdyż to sprzeciwia się Zakonowi.

8 A jeśli do któregokolwiek miasta albo na rynek wejdziecie, wywiadujcie się, kto by w nim był godzien. I tam pozostańcie aż do swego odejścia. A wchodząc w dom, pozdrówcie go. A jeśliby te domy były godne, niechaj zstąpi na nie pokój wasz; a jeśliby nie były godne, niech pokój wasz wróci do was.

9 Bądźcie roztropni jak węże i bez fałszu jak gołębie. Bądźcie niewinni i czyści. Syn Człowieczy nie przyszedł, aby zatracać, ale zbawić; nie przyszedł, aby zabierać życie, ale aby życie dawać, ciału jak i duszy.

10 I nie bójcie się tych, którzy ciało zabijają, ale duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który może ciało i dusze zniszczyć w piekle.

11 Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemie bez woli Ojca waszego niebieskiego. Nawet wasze włosy na głowie są policzone. Nie bójcie się tedy. Jeśli Bóg troszczy się o wróbelki, czyż nie troszczy się On także o was? Wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, i słudze, aby był jak jego pan. Jeśli gospodarza Belzebubem nazwali, o ileż więcej domowników jego! Przeto nie bójcie się ich. Nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć nie miano.

13 Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie na świetle, gdy czas nadejdzie. A co słyszycie na ucho, głoście na dachach. Kto wiec prawdę zawsze wyzna przed ludźmi, tego i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebiosach. A kto by zaparł się prawdy przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed moim Ojcem Matką, który jest w niebiosach.

14 Zaprawdę przyszedłem, aby pokój przynieść na Ziemię. Lecz oto, kiedy Ja mówię, kroczy za Mną miecz. Przyszedłem, aby zjednoczyć, lecz oto syn powstanie przeciwko ojcu swemu, a córka przeciwko teściowej swojej . I będą człowiekowi wrogami właśni domownicy jego. Albowiem niesprawiedliwi nie mogą być razem ze sprawiedliwymi.

15 I kto nie bierze krzyża swego i nie idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto znajdzie życie swoje, ten je straci; a kto straci życie swoje dla Mnie, ten znajdzie je".

Rozdział XVIII
Rozesłanie siedemdziesięciu dwóch uczniów

1 A potem znowu przywołał siedemdziesięciu dwóch uczniów do Siebie i rozesłał ich po dwóch przed Sobą do każdego miasta i miejscowości tych pokoleń, do których sam zamierzał się udać.

2 I powiedział im: "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście wiec Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje.

3 Idźcie! Oto posyłam was jako owce miedzy wilki. Nie noście z sobą sakiewki ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

4 A gdy do jakiegoś domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój domowi temu! A jeśli tam będzie Duch pokoju, spocznie na nim pokój wasz; a jeśli nie, pokój wasz wróci do was.

5 A jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, spożywajcie tylko to, co wam podadzą jednak bez ofiary życia. I uzdrawiajcie tam chorych, i mówcie do nich: Przybliżyło się Królestwo Boże.

6 I w domu tym pozostańcie, jedząc i pijąc to, co wam podadzą jednak bez przelewu krwi; godzien bowiem robotnik zapłaty swojej. Nie przenoście się z domu do domu.

7 Jeśli zaś w jakimś mieście nie przyjmą was, wyjdźcie na ulice i mówcie: Nawet proch z miasta waszego, który przylgnął do nas, strząsamy na was; lecz wiedzcie, iż przybliżyło się Królestwo Boże.

8 Biada tobie, Chorazynie! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się takie ogromne cuda, które u was się stały, dawno by w worze i popiele siedząc, pokutowały. Ale powiadam wam, znośniej będzie Tyrowi i Sydonowi w dzień sadu, aniżeli wam.

9 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do piekła zostaniesz stracone. A kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi i gardzi Tym, który Mię posłał. Dozwólcie jednak, aby każdy w swoim własnym Duchu doszedł do zrozumienia".

10 I znowu rzekł do nich Jezus: "Bądźcie miłosierni, a będziecie zbierać miłosierdzie. Odpuszczajcie innym, a będzie wam odpuszczone. A jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą.

11 A jak wy czynicie, tak i wam czynić będą. I jak dajecie, tak i wam oddadzą. I jakim sądem sądzicie, takim was osądzą. A jak innym służycie, tak również i wam służyć będą.

12 Albowiem Bóg jest sprawiedliwy i daje zapłatę każdemu według uczynków jego. Co siejecie, to żąć będziecie".

Rozdział XIX
Jezus uczy modlić się

1 A gdy Jezus modlił się w górach, przyszli do Niego niektórzy z uczniów Jego, a jeden z nich zapytał Go: "Panie, powiedz nam, jak mamy się modlić?" I rzekł doń Jezus: "Gdy modlisz się, wejdź do cichej komory i zamknij drzwi. I jeżeli je zamknąłeś, módl się do Abba-Amma, który tu jest nad tobą i w tobie i który jest dla ciebie Ojcem Matką. On widzi wszystko i to, co jest skryte, On ci odpowie jawnie.

2 Jednak kiedy wspólnie zgromadzacie się i razem się modlicie, nie używajcie próżnych powtórzeń; albowiem wasz niebieski Ojciec-Matka wie, czego potrzebujecie, pierwej niż byście Go prosili. Wy tedy tak się módlcie:

3 Ojcze-Matko nasz, który jesteś nad nami i w nas, święć się Imię Twoje w podwójnej Trójcy. Przyjdź Królestwo Twoje do nas w mądrości, miłości i zgodzie. Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na Ziemi. Daj nam codziennie Twój święty chleb i owoc żywej latorośli winnej. A jak Ty nam odpuszczasz nasze winy, tak abyśmy i my mogli odpuścić wszystkim, którzy przeciw nam zawinią. Zlej swoją dobroć na nas, abyśmy też podobnie czynili. W godzinie pokuszenia zbaw nas ode złego.

4 Albowiem Twoje jest Królestwo, Moc i Chwała: na wieki wieków. Teraz i po wszystkie wieki. Amen.

5 A gdzie siedmiu zgromadzi się w Moje imię, tam będę w pośrodku nich; a Ja sam jestem tam, gdzie będą trzej albo tylko dwaj zgromadzeni. A gdy jeden tylko się modli, sam będę z nim".

6 Podnieście kamień, a Mnie tam znajdziecie. Rozłupcie drzewo, a jestem tam. Albowiem jak w ogniu i w wodzie, tak w każdym żywym stworzeniu jest Bóg objawiony jako życie i jego istota".

7 A Pan powiedział: "Jeśliby brat twój zgrzeszył w słowach siedem razy na dzień i siedem razy na dzień żałowałby, podnieś go". Szymon zapytał: "Czy siedem razy jednego dnia?"

8 Pan zaś odpowiadając mu, rzekł: "A ja powiadam ci, że siedem razy siedem; bowiem nawet prorocy pomazani Duchem świętym grzeszyli.

9 Bądźcie tedy mądrzy, miłosierni i dobrzy nie tylko wobec podobnych sobie, ale także wobec wszelkich stworzeń będących w waszej opiece; albowiem dla nich wy jesteście podobni bogom, ku którym oni spoglądają w swej niedoli. Bądźcie cierpliwi i nie gniewajcie się; albowiem wielu grzeszy w gniewie i żałują, gdy gniew ich przeminął".

10 I był tam człowiek z uschłą ręką, który przyszedł do Jezusa i rzekł: "Panie, byłem murarzem i zarabiałem na swoje utrzymanie rękami swoimi. Poprzysięgam Cię, przywróć mi moje zdrowie, abym nie był zmuszony żebrać ku hańbie mojej". A Jezus uzdrowił go i. rzekł: "Jest dom nie rękami"

Rozdział XX
Powrót Siedemdziesięciu Dwóch

1 Powróciło tedy po pewnym czasie Siedemdziesięciu Dwóch z radością, mówiąc: "Panie, i demony są nam podległe w imieniu Twoim".

2 Rzekł wiec do nich: "Widziałem, jak szatan niby błyskawica, spadł z nieba.

3 Oto dałem wam władzę, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi. Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe. Radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane".

4 W onej godzinie rozradował się Jezus w Duchu i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze-Matko nieba i Ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je niemowlętom. Tak, Wszechświęty upodobało to się Tobie.

5 Wszystko jest im przekazane przez Ojca-Matkę mojego. I nikt nie zna Syna, który jest i Córką, jak tylko Ojciec-Matka; a kto jest Ojciec Matka; jak tylko Syn i Córka, i ten, komu Syn i Córka zechce objawić".

6 I zwróciwszy się na osobności do uczniów swoich, rzekł: "Błogosławione oczy, które widza, co wy widzicie. Powiadam wam bowiem: wielu proroków i królów chciało widzieć co wy widzicie, a nie ujrzeli i słyszeć co wy słyszycie, a nie słyszeli.

7 Błogosławieni jesteście w wewnętrznym zakresie, którzy słuchacie słowa mojego, i ci którym skryte rzeczy zostaną objawione, którzy nie tylko żadnemu niewinnemu stworzeniu nie zadali cierpienia niewolnictwa ani śmierci, ale szukają dobra we wszystkim; albowiem do nich należy żywot wieczny.

8 Błogosławieni są wszyscy, którzy od tych wszystkich rzeczy odstępują, którzy zostali dosięgnięci przez wylew krwi i morderstwo, a którzy okazują prawo i sprawiedliwość. Błogosławieni jesteście, albowiem osiągniecie zbawienie".

Rozdział XXI
Jezus gani okrucieństwo względem konia

1 I stało się, że Pan wyszedł z miasta i szedł z uczniami swymi przez góry. I przyszli do jednej góry, której ścieżki były bardzo strome, i znaleźli człowieka z jucznym zwierzęciem.

2 Lecz koń upadł na ziemie; ciężar bowiem był dla niego za wielki, a człowiek ów bil go, że krew płynęła z ciała zwierzęcia. A Jezus, przystąpiwszy do niego, rzekł: "Ty okrutny człowieku, dlaczego bijesz swoje zwierze? Czyż nie widzisz, że ono jest za słabe dla takiego ciężaru, i czy nie wiesz, że ono ból cierpi?"

3 Człowiek zaś odpowiedział i rzekł: "Co z nim chcesz uczynić? Ja mogę bić zwierze, ile mi się podoba; ono należy do mnie, kupiłem je bowiem za piękną sumę pieniędzy. Zapytaj tych oto tam, którzy mię znają".

4 A odpowiadając jeden z uczniów, rzekł: "Tak, Panie, tak jest zaiste, jak on mówi, myśmy byli przy tym gdy on kupował konia". Pan zaś odrzekł: "Czyż nie widzicie, jak on krwawi, i czyż nie słyszycie, jak on jęczy i narzeka?" Oni zaś odpowiedzieli: "Nie, Panie, my nie słyszymy, ze on jęczy i narzeka!"

5 Wtedy Jezus zasmucił się i rzekł: "Biada wam, kamiennego serca, że nic nie słyszycie; jak on skarży się o współczucie i woła do swego niebieskiego Stwórcy i po trzykroć biada temu, przeciwko któremu on woła i jęczy w swoim cierpieniu".

6 I postąpiwszy dalej, dotknął konia, a zwierze to podniosło się, a rany jego zostały uzdrowione. Do człowieka zaś tego powiedział: "Idź swoją drogą i w przyszłości nie bij go więcej, a i ty znajdziesz współczucie".

7 A ujrzawszy lud przychodzący, rzekł Jezus do uczniów swoich: "Ze względu na chorych jestem chory, ze względu na głodnych doznaje głodu, ze względu na spragnionych cierpię pragnienie".

8 Powiedział też: "Przyszedłem, aby znieść ofiary i krwawe uczty. A jeśli nie przestaniecie ofiarować mięsa i krwi zwierząt i spożywać ich, nie ustanie gniew Boży, nękać was będzie, jak nękał przodków waszych na puszczy, którzy rozkoszowali się spożywaniem mięsa, a zgnilizną zostali napełnieni i zarazą wyniszczeni.

9 A ja wam powiadam, choćbyście zgromadzali się na moim łonie, a nie przestrzegali moich przykazań, wtedy was odepchnę. Jeśli bowiem nie chcecie zachować małych misteriów, jakże mam wam powierzyć większe?

10 Kto wierny jest w małej sprawie, wierny będzie w większej sprawie; a kto niesprawiedliwy jest w małej sprawie, niesprawiedliwy też będzie w wielkiej.

11 A jeśli w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy prawdziwą wartość? A jeśli nie byliście wierni w sprawie cudzej, któż wam poruczy rzecz własną?

12 Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzieć będzie, a drugiego miłować; albo jednego trzymać się będzie, a drugiego lekceważyć. Nie możecie jednocześnie Bogu służyć i mamonie". I słyszeli to wszystko także faryzeusze, którzy byli chciwi, i naśmiewali się z Niego.

13 I powiedział im: "Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić wobec innych za sprawiedliwych. Lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.

14 Do czasów Jana był Zakon i prorocy. A od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże, i każdy się do niego gwałtem wdziera. Lecz łatwiej jest niebu i Ziemi przeminąć niż przepaść jednej kresce z Zakonu".

15 I przychodziło wiele niewiast do Niego, i przynosiło dzieci swoje, które miały przy piersi, aby je błogosławił. Lecz niektórzy mówili: "Czemu trudzicie Mistrza?"

16 Lecz Jezus ostrzegł ich i rzekł: "Spośród tych niektórzy przyjdą i Mnie wobec ludzi zwiastować będą". I brał maleństwa w ramiona swoje i błogosławił je.                                                                                                                                


 Rozdział XXII

 Wskrzeszenie córki Jaira

1 A oto, przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. A ujrzawszy Go, przypadł Mu do nóg i błagał Go usilnie, mówiąc: "Córeczka moja kona. Błagam Cię, włóż na nią Twoją rękę, żeby odzyskała zdrowie i żyła". I Jezus poszedł z nim, i szedł za Nim wielki lud, i napierali na Niego.

2 A była tam niewiasta, która od dwunastu lat miała krwotok i dużo cierpiała od wielu lekarzy i wydała na to wszystko co miała; i nic jej nie pomogło, bo raczej jej się pogorszyło.

3 Gdy usłyszała wieści o Jezusie, podeszła w tłumie z tylu i dotknęła szaty Jego. Bo mówiła: "Jeśli się dotknę choćby Jego szaty, będę uzdrowiona". I zaraz wyschło źródło jej krwotoku. I poczuła na ciele swoim, że jest wyleczona z tej dolegliwości.

4 A Jezus poznawszy zaraz, że z Niego Moc uszła, zwrócił się do ludu, który napierał na Niego, i rzekł: "Kto się dotknął szat moich?" Na to rzekli Mu uczniowie Jego: "Widzisz, że lud napiera na Ciebie, a pytasz: Kto się Mnie dotknął?"

5 I spojrzał wokoło, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy owa niewiasta z bojaźnią i drżeniem (bo wiedziała bowiem, co się jej stało), przystąpiła, upadla przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. A On jej rzekł: "Córko moja, wiara twoja uzdrowiła cię. Idź w pokoju i bądź uleczona z dolegliwości swojej".

6 A gdy jeszcze mówił, nadeszli domownicy przełożonego synagogi i donieśli: "Córka twoja umarła. Czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?"

7 Ale Jezus usłyszawszy to, co mówili, rzekł do przełożonego synagogi: "Nie bój się, tylko wierz!" I nie pozwolił nikomu iść z Sobą, z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakuba.

8 I przyszedł do domu przełożonego synagogi, gdzie ujrzał zamieszanie i śpiewaków świątyni, i wszystkich płaczących i zawodzących.

9 A wszedłszy, rzekł im: "Czemu płaczecie i krzyczycie? Dziecię nie umarło, ale śpi". I wyśmiewali Go szyderczo; wierzyli bowiem, że ona umarła, i nie wierzyli Mu. Ale On usunąwszy wszystkich, wziął z Sobą dwóch uczniów swoich i wszedł tam, gdzie leżało dziecię.

10 I ująwszy dzieweczkę za rękę, rzekł jej: "Talita kumi!" Co znaczy: "Dzieweczko, mówię ci, wstań!"

11 I zaraz dzieweczka wstała i chodziła. Miała dwanaście lat. I zdumiewali się niezmiernie.

12 I przykazał im usilnie, aby się o tym nikt nie dowiedział, i rozkazał, aby jej dano jeść.

Rozdział XXIII
Jezus i Samarytanka

1 Jezus przybył do miasta samarytańskiego, zwanego Sychar, blisko pola, które Jakub dał swemu synowi Józefowi.

2 A była tam studnia Jakuba. Jezus więc, zmęczony podróżą, usiadł na brzegu studni. Było to około szóstej godziny.

3 Wtem przyszła niewiasta samarytańska, aby nabrać wody. Jezus rzekł do niej: "Daj mi pić!" (Uczniowie Jego bowiem poszli do miasta, by nakupić żywności).

4 Wtedy niewiasta samarytańska rzekła do Niego: "Jakże Ty, będąc żydem, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę?" (żydzi bowiem nie obcują z Samarytanami).

5 Jezus, odpowiadając, rzekł: "Gdybyś znała dar Boży i Tego, który mówi do ciebie "daj mi pić", wtedy sama prosiłabyś Boga, a On dałby Ci wody żywej".

6 Mówi do Niego niewiasta: "Panie, nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka; skądże więc masz te żywą wodę? Czy może Ty jesteś większy od ojca, naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię i sam z niej pił, i synowie jego, i wielbłądy i woły i owce jego?"

7 Odpowiedział jej Jezus, mówiąc: "Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie. Ale kto napije się wody, która Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu".

8 Rzecze do Niego niewiasta: "Panie, daj mi tej wody, abym nie pragnęła i tu nie musiała przychodzić, by czerpać wodę". Mówi jej Jezus: "Idź, zawołaj męża swego, i wróć tutaj". Odpowiedziała niewiasta: "Nie mam męża".

9 Jezus, spoglądając, rzekł do niej: "Dobrześ powiedziała: nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. Toś prawdę powiedziała".

10 Rzecze Mu niewiasta: "Panie, widzę, żeś prorok. Ojcowie nasi na tej górze się modlili, wy zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy się modlić".

11 Rzekł jej Jezus: "Niewiasto, wierz mi, nadchodzi czas, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie uwielbiać Boga. Wy czcicie to, czego nie znacie; my czcimy to, co znamy. Bo zbawienie pochodzi od Izraela.

12 Lecz nadchodzi czas i teraz już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Wszechojcu Matce cześć w duchu i w prawdzie. Albowiem takich czcicieli chce mieć Wszechświęty. Bóg jest Duchem, a ci, którzy Mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie".

13 Rzekła Mu niewiasta: "Wiem, że przyjdzie Mesjasz, to znaczy Chrystus. Gdy On przyjdzie, wszystko nam oznajmi". Rzekł jej Jezus: "Ja, który mówię z tobą, jestem Nim".

14 W tej właśnie chwili przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z niewiastą. Nikt jednak nie rzekł: "O co pytasz?" Albo: "Dlaczego z nią rozmawiasz?"

15 Niewiasta tymczasem pozostawiła swój dzban, pobiegła do miasta i powiedziała ludziom: "Chodźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi wszystko, com niegdyś uczyniła. Czy to nie jest Chrystus?"

16 Wyszli więc z miasta i przyszli do Niego i wielu Samarytan uwierzyło Weń i prosili Go, aby u nich pozostał. I pozostał tam dwa dni.

Rozdział XXIV
Jezus karci okrucieństwo. Uzdrawia chorych i wypędza diabłów.

1 Gdy Jezus przechodził przez miasto, ujrzał grupę łobuzów gorszego pokroju, którzy w okrutny sposób dręczyli i maltretowali złapanego kota. Jezus rozkazał im zaprzestać tego czynu i począł ich karcić, ale oni nie zważali na Jego słowa i lżyli Go.

2 Wtedy uczynił On ze sznurków bicz z supłami, przepędził ich, mówiąc: "Ziemię tę stworzył mój Ojciec-Matka dla radości i rozkoszy, a wy swoimi gwałtownymi czynami i okrucieństwem zamieniliście ją w piekło". I uciekli od oblicza Jego.

3 Ale jeden podlejszy jeszcze od innych, wrócił się i groził Mu. A Jezus wyciągnął rękę swoją, a oto ramie tego młodego człowieka uschło. I padł wielki strach na wszystkich. A jeden rzekł: "On jest czarownikiem".

4 A następnego dnia przyszła do Jezusa matka tego młodego człowieka i prosiła Go, aby uzdrowił ramie jego. Jezus zaś mówił im o Zakonie miłości i jedności wszelkiego życia w jedynej Rodzinie Bożej. A potem rzekł: "Jak czynicie w tym życiu współstworzeniom waszym, tak dziać się wam będzie w przyszłym życiu".

5 A młody ów człowiek uwierzył i wyznał grzechy swoje. Jezus zaś wyciągnął rękę swą, a uschła ręka stała się zdrowa jak druga. A lud chwalił Boga, że taką Moc dał Człowiekowi.

6 A gdy Jezus odchodził stamtąd, oto szli za Nim dwaj ślepi, wołając i mówiąc: "Ach, Panie, zmiłuj się nad nami, Synu Dawida!". A gdy wszedł do domu, przyszli do Niego owi ślepi, i rzekł im Jezus: "Czy wierzycie, że mogę uczynić was widzącymi?"

7 Rzekli Mu: "Tak Panie". Wtedy Jezus dotknął ich oczu, mówiąc: "Według wiary waszej niechaj się wam stanie". I oczy ich stały się znowu widzące. A Jezus przykazał im, mówiąc: "Baczcie, aby nikt o tym nie wiedział". Lecz oni rozsławili Go po całej okolicy.

8 A gdy oni wyszli, oto przyprowadzili do Niego człowieka niemego i opętanego. A gdy demon został wypędzony, niemy przemówił. I zdumiał się lud i mówił: "Nigdy coś podobnego nie pokazało się w Izraelu". Faryzeusze zaś mówili: "Mocą przełożonego diabłów wypędza diabłów".

9 I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczał w synagogach ich, zwiastował Ewangelie o Królestwie i uzdrawiał wszelką chorobę i wszelką niemoc.

10 A widząc lud, użalił się nad nim; gdyż był opuszczony i rozproszony jak owce, które nie mają pasterza.

11 Wtedy rzekł uczniom swoim: "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście wiec Pana, aby wyprawił robotników na żniwo swoje".

12 A uczniowie Jego przynieśli Mu dwa małe kosze pełne chleba i owoców i dzban pełen wody. A Jezus położył chleb i owoce przed nimi i postawił pełen dzban wody. I oni jedli i pili wszyscy i byli nasyceni. I dziwili się, że każdy z nich miał dosyć i pozostało jeszcze coś, a było ich przecież cztery tysiące. I szli stamtąd i chwalili Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli.

Rozdział XXV
Kazanie na Górze (I cześć)

1 Tedy Jezus, widząc lud, wstąpił na górę: A gdy usiadł, przystąpiło do Niego dwunastu apostołów, a skierowawszy oczy swoje ku uczniom swoim, rzekł:

2 "Błogosławieni w duchu są ubodzy, albowiem ich jest Królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy cierpią, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni odziedziczą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni nasyceni będą.

3 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni Synami Bożymi będą nazwani. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.

4 Błogosławieni jesteście, gdy was ludzie nienawidzić i opuszczać będą i wszystko zło na was mówić i imię wasze znieważać będą z powodu Syna Człowieczego. Radujcie się i weselcie się, owszem skaczcie z radości, bo oto wielka będzie zapłata wasza w niebiosach. Albowiem tak prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

5 Biada bogaczom! Albowiem w tym życiu otrzymaliście pociechę. Biada wam, którzyście teraz nasyceni, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada tym, którzy dziś śmieją się, albowiem oni będą płakać i smucić się. Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą, tak samo czynili bowiem ojcowie ich fałszywym prorokom.

6 Wy jesteście solą ziemi, gdyż każda ofiara musi być solą osolona, jeśli jednak sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i rozdeptana.

7 Wy jesteście światłością świata. Nie może się ukryć miasto na górze zbudowane. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili waszego Ojca- Matkę, który jest w niebiosach.

8 Nie mniemajcie, żem przyszedł zburzyć Zakon albo proroków: nie przyszedłem zburzyć, ale wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminą niebiosa i Ziemia ani najmniejsza litera, ani jedna kreska nie przeminą z Zakonu, aż wszystko to się stanie. Ale oto to większy jest niż Mojżesz, i Ten da wam wyższy Zakon, to znaczy doskonały Zakon i tego Zakonu słuchać będziecie.

9 Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań, które On da, i nauczał tak ludzi, najmniejszym nazwany będzie w Królestwie Niebios.

10 Zaprawdę, którzy wierzą i słuchają, uratują swoje dusze, ale którzy nie słuchają, utracą dusze swoje. Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

11 Dlatego, jeślibyś składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, odejdź i najpierw pojednaj się z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój.

12 Pogódź się z przeciwnikiem swoim póki jesteś z nim w drodze, aby cię snadź przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia słudze i zostałbyś wtrącony do wiezienia. Zaprawdę powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż oddasz ostatni pieniążek.

13 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A ja wam powiadam, którzy słuchacie: Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą.

14 Błogosławcie tych, którzy was przeklinają, a módlcie się za tych, którzy was znieważają i prześladują. Abyście byli dziećmi waszego Ojca-Matki w niebiosach, bo słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

15 Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę. Bo grzesznicy też miłują tych, którzy ich miłują. A jeślibyście czynili dobrze tym, którzy wam dobrze czynią, jakąż mieć będziecie zapłatę? Gdyż grzesznicy też tak czynią. A jeślibyście pozdrawiali braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i celnicy tego nie czynią?

16 A jeśli czegoś pożądasz tak, jak twoje życie, ale odwodzi cię to od prawdy, odrzuć twoje pożądanie, gdyż lepiej jest żyć w prawdzie, niż ją utracić i być wtrącony do ciemności zewnętrznych.

17 A jeślibyś czegoś pożądał, co sprawiłoby innym mękę i troskę, wyrwij to z serca twego. Tylko tak dojdziesz do pokoju. Gdyż lepiej jest cierpieć troskę niż zgotować jakąś troskę dla tych, którzy słabsi są niż wy.

18 Bądźcie wy tedy doskonali, jak wasz Ojciec-Matka w niebiosach doskonały jest".

Rozdział XXVI
Kazanie na Górze (II część)

1 "Baczcie też na waszą jałmużnę, abyście jej nie dawali w oczach ludzi, aby was widziano. Inaczej nie będziecie mieli zapłaty u waszego Ojca-Matki w niebiosach. Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb, jak to czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.

2 Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, aby jałmużna twoja była ukryta, a Ten, który w skrytości widzi, odpłaci tobie jawnie.

3 A gdy się modlisz, nie bądź jak obłudnicy, którzy lubią stać i modlić się w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali zapłatę swoją.

4 Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do twego niebieskiego Ojca-Matki, który jest w skrytości; a Skryty, który w skrytości widzi, odpłaci tobie jawnie.

5 A gdy się wspólnie modlicie, nie czyńcie żadnych próżnych wołań jak poganie, albowiem oni mniemają, że dla swojej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie tedy do nich podobni; gdyż wie wasz Ojciec-Matka w niebiosach, czego potrzebujecie, pierwej niż byście o to prosili. Dlatego, gdy się zgromadzicie, tak się módlcie:

6 Ojcze-Matko nasz, któryś jest w niebiosach, święć się Imię Twoje. Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź wola Twoja na Ziemi jak w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień i żywego owocu winnej latorośli. A jak Ty odpuszczasz nam nasze winy, abyśmy i my też odpuszczali wszystkim, którzy przeciw nam zawinili. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Albowiem Twoje jest Królestwo i Moc i Chwała po wszystkie wieki. Amen.

7 Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam wasz niebieski Ojciec-Matka. Ale jeśli nie odpuścicie ludziom ich przewinień, i Ojciec-Matka w niebiesiech nie odpuści wam przewinień waszych.

8 A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy. Szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: Odbierają zapłatę swoją.

9 A powiadam wam: Jeśli nie będziecie się strzegli świata i jego zgubnych sposobów, nigdy nie znajdziecie Królestwa niebieskiego. I jeśli nie będziecie przestrzegać sabatu i nie poskromicie swej manii do zbierania bogactw, nigdy nie będziecie oglądać Ojca-Matki w niebiesiech. A ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją, aby ludzie nie widzieli twego postu. A święty, który widzi w skrytości, odpłaci ci jawnie.

10 Podobnie czyńcie, gdy żalicie się z powodu umarłych i opłakujecie ich, albowiem wasza strata jest ich zyskiem. Nie czyńcie jako ci, którzy opłakują wobec ludzi i głośno żalą się i rozdzierają szaty swoje, aby inni widzieli ich żałość. Albowiem wszystkie dusze znajdują się w ręku Bożym, a wszyscy ci, którzy dobrze czynili, odpoczywają z przodkami swoimi na łonie Wiekuistego.

11 Módlcie się raczej za ich spokój i ich wzlot i pamiętajcie, że oni znajdują się w kraju spokoju, który Wiekuisty dla nich przygotował, i sprawiedliwą zapłatę za uczynki swoje otrzymują, i nie szemrajcie jako ci, którzy nadziei nie maja.

12 Nie gromadźcie też sobie skarbów na Ziemi, gdzie je mole i rdza, niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną. Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mole, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną. Albowiem gdzie jest skarb wasz - tam będzie też i serce wasze.

13 Świecą ciała jest oko twoje. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie. A jeśliby oko twoje było chore albo ciemne, całe ciało twoje ciemne będzie. Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jak wielka będzie!

14 Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzieć będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.

15 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli i pili; ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a życie swoje stracił?

16 Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żniwują, ani nie zbierają do stodół; a Ojciec-Matka wasz niebieski przecież żywi je. Czyż wy nie jesteście daleko lepiej strzeżeni niż one? A któż z was może dodać do wzrostu swego łokieć jeden, choćby pragnął tego? A czemuż troszczycie się tak bardzo o odzienie? Przypatrzcie się liliom polnym jak rosną, nie pracują ani przędą. A powiadam wam, że nawet Salomon w całej chwale i wspaniałości swojej nie był tak przywdziany jako one.

17 Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, którą dziś stoi, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż niewiele więcej was, o małowierni?

18 Nie troszczcie się wiec i nie mówcie: Co będziemy jeść? Co będziemy pić? Czym się będziemy przyodziewać? (Jak to czynią poganie). Albowiem Ojciec-Matka wasz wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam przydane. Nie troszczcie się wiec o dzień jutrzejszy. Dosyć ma dzień swego własnego utrapienia".

Rozdział XXVII
Kazanie na Górze (III część)

1 "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą; i jaką miara mierzycie taką i wam odmierzą. I co czynicie innym, to i wam czynić będą.

2 A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak śmiesz mówić do brata swego: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego? A oto belka jest w oku twoim. Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.

3 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.

4 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

5 Czy jest między wami taki człowiek, który gdy go syn będzie prosił o chleb, a da mu kamień? Albo gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, to ileż więcej wasz Ojciec-Matka w niebiosach Bożych da tym, którzy Go proszą.

6 A więc wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie, a czego byście nie chcieli, aby wam czynili i wy im nie czyńcie; taki bowiem jest Zakon i prorocy.

7 Wchodźcie przez ciasna bramę. Albowiem wąska jest droga i ciasna brama, która prowadzi do żywota, i niewielu jest tych, którzy ją znajdują. A szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy po niej kroczy.

8 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi. Po ich owocach poznacie ich. Czyż można zbierać winogrona z cierni albo z ostu figi?

9 A przeto każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo rodzi złe owoce. Każde drzewo, które nie przynosi dobrych owoców, wycina się i wrzuca się w ogień. Dlatego po owocach ich rozpoznacie dobre od złego.

10 Nie wszyscy, którzy do Mnie mówią: Panie! Panie! wejdą do Królestwa Niebios, tylko ci, którzy pełnią wolę mego Ojca-Matki w niebiosach. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu Twoim i w imieniu Twoim nie wypędzaliśmy demonów i w imieniu Twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znalem; idźcie precz ode Mnie wy, którzy czyniliście bezprawie.

11 Każdy więc, kto słucha tych słów moich i je wykonuje, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny i wezbrały rzeki i powiały wiatry i uderzyły na ów dom, ale nie upadł, gdyż był założony na opoce.

12 A każdy, który słucha tych słów moich i nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował dom swój na piasku. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i upadł, a był wielki upadek jego. Lecz miasto otoczone górą, albo zbudowane na wierzchołku góry i na opoce założone nie może nigdy upaść albo być zasypane". A gdy Jezus dokończył tych słów, zdumiewały się tłumy nad nauką Jego. Albowiem przemawiał On do rozumu i serca, a nie jak uczeni w Piśmie, którzy nauczali według swego mniemania.

Rozdział XXVIII

Jezus uwalnia króliki i gołębie

1 A gdy w pewnej miejscowości w pobliżu Tyberiady, gdzie znajduje się siedem źródeł, Jezus dokończył swoich słów, pewien młodzieniec przyniósł Mu żywe króliki i gołębie, aby je spożył z uczniami swymi.

2 A Jezus spojrzawszy mile na młodzieńca, rzekł do niego: "Ty masz dobre serce, Bóg cię oświeci, czy jednak nie wiesz, że na początku Bóg dał człowiekowi owoce ziemi ku pożywieniu i uczynił go nie mniejszym od małpy, albo wołu, albo konia, albo owcy, aby ten zabijał swoje współstworzenia, a ich mięso i krew spożywał?

3 Wiecie, że Mojżesz rzeczywiście rozkazał takie stworzenia składać na ofiarę i spożywać, i tak też czynicie w świątyni; lecz oto to większy jest niż Mojżesz i przychodzi, aby znieść ofiary Zakonu i biesiady i znowu postanowić czysty dar i bezkrwawą ofiarę, jak to było na początku, mianowicie ziarna i owoce ziemi.

4 Z tego, co w czystości składacie Bogu na ofiarę, jedzcie, ale czego nie ofiarujecie, tego nie jedzcie, albowiem przyjdzie godzina, kiedy wasze ofiary i święta ustaną, a wy chwalić Boga będziecie w świętości i z czystą ofiarą.

5 Pozostawcie stworzenia wolnymi, aby i one radowały się w Bogu i nie oskarżały o winę człowieka". Wtedy młodzieniec wypuścił je na wolność, a Jezus połamał ich klatki i zerwał ich więzy.

6 I oto, chociaż znajdowały się w niebezpieczeństwie, że mogą być znowu złapane, nie odfrunęły. A On mówił do nich, nakłaniając je do odejścia, i przysłuchiwały się słowom Jego, a potem pełne radości odleciały.

7 W owym czasie, kiedy oni siedzieli po sześciu przy źródle, wstał Jezus i wołał: "Jeśli kto pragnie, niech do Mnie przyjdzie i pije; a Ja mu dam wodę żywota.

8 Z serc tych, którzy we Mnie wierzą, popłyną strumienie, i o tym co im zostało dane, mówić będą z mocą, a nauka ich będzie jako żywa woda.

9 (To mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w Niego uwierzyli; albowiem pełnia Ducha nie była jeszcze wylana, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony).

10 A kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie nigdy pragnął; woda bowiem, która od Boga pochodzi, stanie się w nich źródłem wytryskującym ku żywotowi wiecznemu".

11 W tym czasie posłał Jan dwóch uczniów i kazał Mu powiedzieć: "Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy mamy oczekiwać innego?" W tym to czasie uzdrawiał wielu z ich chorób i zarazy i wypędzał demony i wielu ślepym przywracał wzrok.

12 Jezus im odpowiedział: "Idźcie i oznajmijcie Janowi, coście widzieli i słyszeli: ślepi widzą i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, i umarli są wskrzeszani, a ubogim Ewangelia jest zwiastowana. A błogosławiony jest ten, który się Mną nie zgorszy".

13 A gdy posłowie Jana odeszli, zaczął Jezus mówić do ludu o Janie: "Coście wyszli oglądać na pustynię? Czy trzcinę chwiejącą się od wiatru, czy człowieka w miękkich szatach? Oto ci, którzy bogato są odziani i są zniewieściali, na dworach królewskich mieszkają.

14 Wiec po co wyszliście? Ujrzeć proroka. Owszem, powiadam wam, największego z proroków.

15 To jest ten, o którym napisano: Oto Ja posyłam posłańca mego, który przygotuje drogę Twoją przed Tobą. Zaprawdę powiadam wam: Nie powstał z tych, którzy z niewiast się rodzą, większy od Jana Chrzciciela".

16 A wszystek lud słysząc to, i celnicy chwalili Boga i dawali się chrzcić przez Jana. Ale faryzeusze i uczeni w Zakonie odrzucili przykazanie Boże i nie dali się chrzcić przez niego.

Rozdział XXIX

Nakarmienie pięciu tysięcy, sześciu chlebami i siedmiu gronami winnymi. Uzdrawianie chorych

1 A gdy przybliżyło się święto Paschy, zeszli się apostołowie i ich uczniowie u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co uczynili i czego nauczali. I rzekł im: "Przyjdźcie i pójdźmy na miejsce ustronne, i odpocznijcie nieco". Albowiem tych, co przychodzili i odchodzili, było wielu, tak iż nie mieli nawet czasu, żeby się posilić.

2 I odpłynęli więc w łodzi na ustronne miejsce, na osobność. I lud widział ich odjeżdżających, i poznało ich wielu, i pieszo ze wszystkich miast tam się zbiegli, i wyprzedzili ich.

3 A wyszedłszy, ujrzał Jezus mnóstwo ludu i ulitował się nad nimi, że byli jako owce, nie mające pasterza.

4 A gdy dzień już prawie przeminął, przystąpili do Niego uczniowie Jego i rzekli: "Miejsce jest to puste, dzień już przeminął. Odpraw ich, aby poszli do okolicznych wiosek i osad i kupili sobie chleba; albowiem nie mają nic do jedzenia".

5 A Jezus odpowiadając, rzekł do nich: "Dajcie wy im jeść!" I powiedzieli Mu: "Czyż mamy pójść i kupić za dwieście groszy i dać im jeść?"

6 A On rzekł do nich: "Ile macie chlebów? Idźcie i zobaczcie". A oni dowiedziawszy się, powiedzieli: "Sześć chlebów i siedem gron winnych". I nakazał im posadzić wszystkich grupami po pięćdziesięciu. Usiedli więc w grupach po stu i po pięćdziesięciu.

7 A On wziął owe sześć chlebów i siedem gron winnych, spojrzał w niebo i podziękował, pobłogosławił, łamał chleby podobnie i winogrona i dawał uczniom, aby kładli przed ludźmi, i oni dzielili wszystko miedzy ludem.

8 I jedli wszyscy i nasycili się. I zebrali pełnych dwanaście koszów pozostałych odrobin. A było tych, którzy jedli chleby i owoce - pięć tysięcy mężczyzn, niewiast i dzieci, a On nauczał ich wielu rzeczy.

9 A ludzie widząc i słysząc to, napełnieni zostali radością i mówili: "Zaprawdę, to jest prorok, który miał przyjść na świat". A On zauważywszy, że chcieli przemocą uczynić go królem, przynaglił uczniów swoich, że wsiedli do łodzi i popłynęli przed Nim na drugi brzeg koło Betsaidy, aż rozpuści lud.

10 A kiedy zupełnie rozpuścił lud, wstąpił na górę, pomodlić się. A gdy nastał wieczór, był tam sam, a łódź na środku morza była miotana przez fale; wiatr bowiem był przeciwny.

11 A o trzeciej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu. Uczniowie zaś, widząc Go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to duch, i ze strachu krzyknęli. Ale Jezus zaraz do nich powiedział: "Ufajcie. Jam jest, nie bójcie się!"

12 A Piotr odpowiadając Mu, rzekł: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Siebie po wodzie". A On rzekł: "Przyjdź!" I Piotr wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie do Jezusa. Ale gdy wiatr szalał, zląkł się i gdy zaczął tonąć, zawołał: "Panie! Ratuj mnie!"

13 A Jezus zaraz wyciągnął rękę swą, uchwycił go i rzekł mu: "O, małowierny, czemużeś wątpił? Czyż nie zawołałem ciebie?" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr ustał natychmiast. A oni dziwili się i zdumiewali się ponad wszelką miarę. Ale oni nie stali się rozumniejsi przez cud z chlebami i owocami; serce ich bowiem było zakamieniałe.

15 A gdy wstąpili w łódź, zapanowała wielka cisza. Wtedy przyszli, złożyli Mu hołd i mówili: "Prawdziwie, Tyś jest Syn Boży".

16 A gdy przeprawili się, przybyli do ziemi Genezaret. I gdy wysiedli z łodzi, zaraz Go poznali. I roznieśli wieść po całej owej okolicznej krainie, i przynoszono chorych na łożach, gdzie tylko słyszeli, że On jest.

17 I zawsze, gdy wszedł do miasteczek i wiosek, kładli na ulicach chorych i prosili Go, by tylko mogli dotknąć skraju szaty Jego, i którykolwiek dotknęli, zostali uzdrowieni.

18 Potem poszedł Jezus z uczniami swoimi do Judei, i tam pozostawał i chrzcił wielu tych, którzy do Niego przychodzili i przyjmowali naukę Jego.

Rozdział XXX
Chleb żywota i żywe wino

1 Następnego dnia zobaczył lud, który stał po tej stronie jeziora, że innej łodzi tam nie było, a tylko ta jedna, do której wsiedli Jego uczniowie i że Jezus nie wszedł do łodzi i odpłynęli tylko sami uczniowie Jego. Gdy więc lud zauważył, że tam nie ma Jezusa ani uczniów Jego, wzięli również łódź i przeprawili się do Kafarnaum, szukając Jezusa.

2 A znalazłszy Go za morzem, rzekli do Niego: "Mistrzu, kiedy tu przybyłeś?" Odpowiedział im Jezus i rzekł: "Zaprawdę, za prawdę, powiadam wam, szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, żeście jedli chleb i owoce i nasyciliście się. Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy, który jest także Synem Boga; na Nim bowiem Bóg, Wszechojciec-Matka, położył pieczęć swoją".

3 Rzekli więc do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?" Odpowiedział Jezus i rzekł im: "To jest dzieło Boże, abyście wierzyli prawdzie we Mnie, który jestem i który wam daje Prawdę i żywot".

4 Rzekli tedy do Niego: "Jaki więc znak czynisz, abyśmy Ciebie widzieli i uwierzyli Tobie? Czego dokonujesz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im ku jedzeniu".

5 Wtedy rzekł im Jezus: "Za prawdę, za prawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec-Matka mój daje wam prawdziwy chleb z nieba i owoc żywego krzewu winnego. Albowiem pokarm Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje żywot światu".

6 Wtedy rzekli do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze tego chleba i owoców". Odpowiedział im Jezus: "Jam jest chleb prawdziwy i wino żywe i kto do Mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie. I zaprawdę powiadam wam: Jeśli nie będziecie jedli Ciała Bożego i pili Krwi Bożej, nie będziecie mieli żywota. Nie wierzycie, chociaż widzieliście Mnie.

7 Wszystko co Mi daje mój Ojciec-Matka, przychodzi do Mnie, a tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz. Zstąpiłem bowiem z niebios, nie aby wypełniać wole swoją, lecz wolę Boga, który Mię posłał. A to jest wola Boga, który Mię posłał, abym z tego wszystkiego co Mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w Dniu Ostatecznym".

8 Tedy szemrali żydzi przeciwko Niemu, iż powiedział: "Jam jest chleb, który zstąpił z nieba". I mówili: "Czy to nie jest Jezus, Syn Józefa i Marii, którego ojca i Matkę znamy? Jakże więc może On mówić: Z nieba zstąpiłem?"

9 Wtedy Jezus odpowiedział i rzekł im: "Nie szemrajcie miedzy sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie święta miłość i prawda. I ci zmartwychwstaną w Dniu Ostatecznym. Napisano bowiem u proroków: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy kto słyszał i nauczył się prawdy, przychodzi do Mnie.

10 Nie jakoby ktoś widział Najświętszego, tylko ci, którzy są od Najświętszego: ci jedynie widzieli Najświętszego. Za prawdę, za prawdę, powiadam wam: Kto wierzy w Prawdę, ma żywot Wieczny".

Rozdział XXXI
Chleb żywota i żywe wino. Jezus gani bezmyślnego poganiacza

1 I znowu rzekł Jezus: "Jam jest chleb prawdziwy i żywe wino. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali. To natomiast jest chleb, który zstąpił z nieba, aby nie umarł ten, kto go spożywa. Jam jest chleb żywy, który z nieba zstąpił. Jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki. A chleb, który Ja dam, to Prawda, a wino, które Ja daję - to żywot mój".

2 Wtedy sprzeczali się żydzi miedzy sobą, mówiąc: "Jakże Ten może dać nam Siebie do jedzenia?" Na to rzekł im Jezus: "Czyż mniemacie, że Ja mówię o spożywaniu mięsa, jak wy nieświadomie to czynicie w świątyni?

3 Za prawdę, Ciało moje jest z istoty Bożej i jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest żywotem Bożym i jest prawdziwym napojem. Nie jak wasi praojcowie, którzy prosili o mięso, a Bóg w gniewie swoim dał im mięso, a oni je jedli z zepsucia, aż w nosie im śmierdziało, a ciała ich padały na puszczy, tysiącami przez zarazę.

4 Albowiem o nich napisano: Mają wędrować na puszczy czterdzieści dziewięć lat, aż oczyszczą się ze swojej pożądliwości, zanim wejdą do ziemi pokoju, tak, siedem razy siedem lat mają wędrować, albowiem nie poznali oni moich dróg ani nie przestrzegali przykazań moich.

5 Ale kto spożywa to Ciało i pije tę Krew, ten mieszka we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żywy Ojciec-Matka, ze względu na którego żyję, tak też, kto Mnie spożywa, Prawdę i żywot, ten żyć będzie ze względu na Mnie.

6 Taki jest żywy chleb, który z nieba zstąpił i daje żywot światu. Nie jako praojcowie wasi; którzy jedli mannę i pomarli. Kto spożywa ten chleb i te owoce, żyć będzie na wieki". To mówił, gdy nauczał w synagodze w Kafarnaum. Wielu tedy spośród uczniów Jego, usłyszawszy to, mówiło: "Twarda to mowa; kto jej słuchać może?"

7 A Jezus świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie Jego, rzekł im: "To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, zstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch to jest, który ożywia, ciało i krew nic nie pomaga. Słowa, które mówię do was, są Duchem i żywotem.

8 Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą". Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący, i kto Go wyda. Dlatego rzekł do nich: "Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu to nie jest dane z góry".

9 Od tej chwili wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim więcej nie chodziło. Wtedy Jezus rzekł do Dwunastu: "Czy i wy chcecie odejść?"

10 Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz Słowa żywota Wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, żeś Ty jest Chrystus, Syn Boga żywego".

11 Jezus odpowiedział im: "Czyż nie dwunastu was wybrałem? Ale jeden z was jest zdrajcą." I mówił o Judaszu Iskariocie, synu Szymona lewity; bo ten był, który Go potem zdradził.

12 I Jezus szedł do Jerozolimy i spotkał ciężko objuczonego drewnem wielbłąda. Wielbłąd nie mógł iść stromo pod górę, a poganiacz popędzał go, bił i znęcał się nad nim, a zwierze nie mogło ruszyć się z miejsca.

13 Widząc to, Jezus rzekł do niego: "Czemu bijesz brata swego?" A człowiek ten odpowiedział: "Nie wiedziałem, że on jest bratem moim. A czyż nie jest to zwierze do dźwigania ciężarów i ku temu przeznaczone, aby mi służyć?"

14 I rzekł mu Jezus: "Czyż nie ten sam Bóg stworzył z tej samej materii to zwierze i dzieci, które tobie służą, i czyż nie otrzymały one od Boga tego samego tchnienia?"

15 A człowiek ów zdumiał się bardzo tymi słowami. Przestał bić wielbłąda i uwolnił go z części ciężaru. I szedł wielbłąd pod górę: a Jezus przed nim, i nie stawał więcej aż dopiero na końcu swojej podróży.

16 I wielbłąd poznał Jezusa; odczuł bowiem w Nim Miłość Bożą. Człowiek zaś ów zapragnął jeszcze więcej z tej nauki się dowiedzieć, i Jezus przyjaźnie go nauczał, i stał się on uczniem Jego.


Rozdział XXXII
Bóg pokarmem i napojem wszystkich

1 I stało się, że podczas wieczerzy siedział z uczniami swymi, że jeden z nich rzekł do Niego: "Mistrzu, czemu mówiłeś, że dasz nam ciało swoje do spożywania i krew swoją do picia? Jest to bowiem twarda mowa dla wielu".

2 A Jezus odpowiadając, rzekł: "Słowa, które powiedziałem do was, są Duchem i żywotem. Dla nieświadomych zaś i łakomych mięsa dźwięczą one przelewem krwi i śmiercią, ale błogosławieni są, którzy rozumieją.

3 Spójrzcie na zboże, które rośnie, dojrzewa, bywa zżęte, zmielone i na ogniu upieczone. Z tego chleba uczynione jest moje ciało, które widzicie. I spójrzcie na grona winne, które na winnej latorośli rosną ku dojrzewaniu, zostają zebrane i włożone do prasy i są owocem winnej latorośli. Z owocu winnej latorośli i wody jest moja krew uczyniona.

4 Albowiem korzystam jedynie z owoców drzew i zboża roślin, a te wstają przez Ducha przemieniane w ciało moje i krew moją. Z tego tedy i jedynie z podobnego macie jeść wy, którzy we Mnie wierzycie i uczniami moimi jesteście, z tego bowiem, w Duchu, spływa dla ludzi życie i zdrowie i wyleczenie.

5 Zaprawdę moja obecność będzie z wami w Istocie i życiu Bożym, w tym Ciele i w tej Krwi objawiona; a z tych pijecie wy wszyscy, którzy we Mnie wierzycie.


6 Albowiem wszędzie będę z martwych powstawał do życia w świecie, jak piszą prorocy. Od wschodu słońca aż do jego zachodu wszędzie w moim imieniu będzie składana wonna ofiara.

7 Jak jest w cielesnych sprawach, tak i w duchowych. Moja Nauka i moje życie powinny być dla was pożywieniem i napojem jako chleb żywota i wino zbawienia.

8 Podobnie jak zboże i grona winne przemieniają się w ciało i krew, tak samo też wasze ziemskie myśli mają przemieniać się w duchowe. Szukajcie przemiany cielesnego w duchowe!

9 Zaprawdę, powiadam wam, iż na początku wszystkie stworzenia znajdowały swoje utrzymanie w roślinach i owocach ziemi, aż niewiedza i egoizm ludzi wielu z tym zwyczajem danym przez Boga zerwały, sprzeciwiając się pierwotnemu postanowieniu. A przeto wszyscy winni powrócić do naturalnego pokarmu, jak piszą prorocy. Albowiem nie należy powątpiewać w ich słowa.

10 Zaprawdę, Bóg daje wiecznie z wiecznego życia i materii, aby bezustannie odnawiać formy całego Wszechświata. Dlatego więc i wy wszyscy macie udział w Ciele i Krwi i w materii i w życiu Wiekuistego, a Słowa moje są Duchem i żywotem.


11 I jeśli wy zachowywać będziecie moje przykazania i wieść życie sprawiedliwości, i tak będziecie szczęśliwi w tym i w przyszłym życiu. Nie dziwcie się temu, com wam powiedział. Jeśli nie będziecie spożywać Ciała i pić Krwi Boga, nie będziecie mieli żywota w sobie".

12 A uczniowie odpowiedzieli: "Panie, daj nam zawsze spożywać z tego chleba i pić z tego kielicha; albowiem Słowa Twoje zaprawdę są pokarmem i napojem. Przez Twoje życie i przez Twoje Ciało będziemy zawsze żyli".

Rozdział XXXIII
Grzechy nie będą odpuszczone przez krew innych

1 Jezus nauczał uczniów swoich na zewnętrznym dziedzińcu świątyni. Wtedy jeden z uczniów rzekł do Niego: "Mistrzu, kapłani mówią, że bez przelewu krwi nie ma uwolnienia od grzechów. Czy mogą ofiary Zakonu gładzić grzechy?"

2 A Jezus odpowiedział: "żadna ofiara krwi zwierząt ani ptaków, ani człowieka nie może gładzić grzechów. Czy i jak może być zmazana wina przez wylanie krwi niewinnej? Przeciwnie, wina jeszcze się powiększy.

3 Kapłani wprawdzie otrzymują od wiernych takie ofiary dla pojednania za wykroczenia przeciwko Zakonowi Mojżesza, ale za grzechy przeciwko Prawu Bożemu nie ma odpuszczenia, chyba jedynie przez żal i opamiętanie się.

4 Czyż nie napisano u proroków: Odstawcie wasze ofiary krwawe jako wasze ofiary całopalne i skasujcie je i zaprzestańcie spożywać mięso; nie mówiłem bowiem do ojców waszych ani im takich rzeczy nie nakazywałem, gdym wyprowadzał ich z Egiptu. Ale to im rozkazałem:

5 Słuchajcie głosu mego i chodźcie drogami, które wam poleciłem, a będziecie ludem moim i dobrze wam się dziać będzie. Ale oni nie słuchali ani nie nakłonili uszu swoich.

6 A co przykazuje wam Wiekuisty, w sprawiedliwości bowiem i w miłosierdziu ćwiczyć się macie i pokornie kroczyć w Panu. Czyż nie jest napisane, iż Bóg na początku przeznaczył ku pożywieniu dla wszelkiego ciała - owoce drzew i nasiona i zioła?

7 Ale oni dom modlitwy uczynili domem złodziei, a na miejsce czystej, wonnej ofiary krwią splamili moje ołtarze i spożywali mięso zabitych zwierząt.

8 Ale Ja powiadam wam: Nie rozlewajcie krwi niewinnych ani nie spożywajcie mięsa. Chodźcie prosto; miłujcie miłosierdzie i czyńcie sprawiedliwość, a dni wasze długo trwać będą.

9 Czy ziarno wyrastające z ziemi z innym, nie będzie przemienione przez Ducha w ciało moje? Czy jagody z winnicy i inne owoce, nie będą przemienione przez Ducha w krew moja? Dozwólcie, by to co dzieje się z ciałem waszym i z waszą duszą, było przypomnieniem Wiekuistego.

10 W tym jawna jest obecność Boga jako materiał i żywot świata. Z tego wszyscy jedzcie i pijcie na odpuszczenie grzechów, i wszyscy osiągniecie żywot wieczny, o ile posłuszni będziecie słowom moim".

11 A jest w Jerozolimie przy Owczym Rynku sadzawka, zwana Betesda, mająca, pięć sal. W nich leżało mnóstwo chorych, ślepych, chromych, wycieńczonych, którzy czekali na poruszenie wody.

12 Albowiem o pewnej porze roku zstępował anioł do sadzawki i poruszał wodę. Kto wiec po poruszeniu wody pierwszy do niej wstąpił, odzyskał zdrowie, jakąkolwiek chorobą był dotknięty. A był tam pewien człowiek, który od urodzenia był chromy.

13 I Jezus rzekł do niego: "Czy wody nie przynoszą ci uzdrowienia?" A on rzekł: "Tak, Panie, lecz nie mam nikogo, kto by mnie zaniósł do sadzawki, gdy woda się poruszy. Zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi". Rzecze mu Jezus: "Wstań, weź łoże swoje i chodź". I zaraz ten człowiek odzyskał zdrowie. Wstał i odszedł. A właśnie był sabat tego dnia.

14 A żydzi rzekli do uzdrowionego: "Dziś sabat, to jest przeciwko Zakonowi, że niesiesz łoże swoje". A uzdrowiony nie wiedział, że to był Jezus. Albowiem Jezus oddalił się, bo ujrzał wiele ludu na tym miejscu.

Rozdział XXXIV
Miłość Jezusa do wszystkich stworzeń

1 A gdy Jezus się dowiedział, że faryzeusze szemrali i ubolewali nad tym, że zdobywał On więcej uczniów i chrzcił niż Jan, opuścił Judeę i poszedł do Galilei.

2 I przyszedł Jezus do jednego drzewa, pod którym spędził kilka dni. Wtedy przyszły tam Maria Magdalena i inne niewiasty, przyniosły one Mu dary, a On nauczał każdego dnia wszystkich, którzy do Niego przychodzili.

3 A ptaki gromadziły się wokoło Niego i pozdrawiały Go swoim śpiewem, i inne zwierzęta przybliżały się do Jego stóp i jadły z Jego ręki.

4 A gdy odchodził, błogosławił niewiasty, które okazywały Mu swoją miłość, a wtedy zwrócił się do drzewa figowego i błogosławił je także. Rzekł: "Ty udzieliłeś Mi schronienia i cienia przed palącym upałem, a do tego wszystkiego dawałeś Mi także pożywienie.

5 Bądź błogosławione, rośnij i bądź urodzajne i dozwól wszystkim, którzy do Mnie przychodzą, by znaleźli spokój, cień i pożywienie i dozwól ptakom powietrznym, by znalazły w twoich gałęziach radość swoją".

6 I oto drzewo to rosło i rozwijało się niezwykle, a gałęzie jego rozrastały się zawsze więcej ku górze i ku dołowi, tak że podobnego drzewa o takiej piękności i wielkości nie można było znaleźć, by rodziło tak wiele smacznych owoców, jak owe drzewo.

7 A Jezus przyszedłszy do wsi, zobaczył tam małego, bezpańskiego kota, który był głodny i miauczał żałośnie. I wziął go w swoje ręce i przytulił go swoją szatą i pozwolił mu spocząć na swojej piersi.

8 A kiedy wszedł dalej do wsi, dał kotu pożywienie i picie, a on jadł i pił i okazywał Mu wdzięczność. Potem oddał go swojej uczennicy, pewnej wdowie imieniem Lorenca, która go dalej pielęgnowała.

9 A niektórzy z ludu mówili: "Człowiek ten troszczy się o wszystkie zwierzęta. Czy one są braćmi i siostrami Jego, że tak je kocha?" A On rzekł do nich: "Za prawdę, to są wasi bracia i siostry z wielkiego gospodarstwa Bożego, wasi bracia i siostry, posiadający od Wiekuistego ten sam dech żywota.

10 I kto troszczy się zawsze o tych najmniejszych Jego i daje pożywienie i napój, którego one potrzebują, ten czyni to dla Mnie, a kto toleruje, że one cierpią głód i nie chroni ich, gdy są maltretowane, i może patrzeć na to zło - to jakby Mnie to wszystko wyrządził. Albowiem cokolwiek uczyniliście w tym życiu, podobnie odpłacone wam będzie w przyszłym żywocie".


Rozdział XXXV
Prawdziwy Zakon Maria i Marta

1 A oto pewien uczony w Piśmie wystąpił, by wystawić Go na próbę, rzekł: "Mistrzu, cóż mam czynić, abym odziedziczył żywot wieczny?" Lecz On rzekł mu: "Co napisano w Zakonie? Jak czytasz?"

2 A ten, odpowiadając, rzekł: "Nie czyń drugiemu tego, czego nie chcesz, aby ci on uczynił. I będziesz miłował Pana, Boga twego z całego serca i z całej duszy i ze wszystkich sił swoich i z całej myśli swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego".

3 Rzekł mu tedy: "Dobrześ odpowiedział. Czyń to, a będziesz żył. Na tych trzech przykazaniach opiera się cały Zakon i prorocy, kto bowiem Boga miłuje, ten miłuje też bliźniego swego".

4 On zaś chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa. "A któż jest bliźnim moim?" A Jezus, nawiązując do tego, rzekł: "Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego.

5 Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, poszedł mimo. Podobnie i lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo.

6 Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy go, ulitował się nad nim. I podszedłszy do niego, opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydle, zawiózł go do gospody i opiekował się nim.

7 A nazajutrz, ponieważ udawał się w dalszą drogę, dobył dwa grosze, dał je gospodarzowi i rzekł: "Opiekuj się nim, a co więcej wydasz, ja w drodze powrotnej oddam ci".

8 Któryż z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł miedzy zbójców?" A on rzekł: "Ten, który ulitował się nad nim". Rzekł mu Jezus: "Idź, i ty czyń podobnie".

9 A gdy szli, wstąpił do pewnej wioski, a pewna niewiasta imieniem Marta, przyjęła Go do domu. A ta miała siostrę, na imię jej było Maria, która usiadłszy u nóg Jezusa, słuchała Jego słowa.

10 Marta zaś krzątała się koło różnej posługi. A przystąpiwszy, rzekła: "Panie, czy nie dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi"?

11 A odpowiadając, rzekł do niej Jezus: "Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy, a tylko jednego potrzeba. Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta".

12 I znowu, gdy w pewnym mieście siedział Jezus z uczniami swymi przy wieczerzy, rzekł do nich: "Jak stół na dwunastu filarach, tak samo Ja jestem pośrodku was.

13 Zaprawdę, powiadam, że mądrość buduje swój dom, i buduje swoje dwanaście filarów. Przygotowuje ona swój chleb i swoją oliwę i miesza swe wino. Zastawia swój stół.

14 Staje ona na wyniosłych placach miejskich i zaprasza synów i córki człowiecze. I każdego, kto pragnie, zaprasza i pozwala jeść chleb mój, brać oliwę moją i pić wino moje.

15 Strzeż się głupców, żyj i chodź drogą rozumu. Uwielbianie Boga jest początkiem mądrości, a poznanie świętego Jedynego jest rozumem. Przeze Mnie pomnożą się wasze dni, a lata waszego żywota będą rosły".

Rozdział XXXVI
Cudzołożnica

1 I znowu rano zjawił się Jezus w świątyni, a wszystek lud przyszedł do Niego; i usiadłszy, uczył ich.

2 Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili niewiastę, przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku i rzekli do Niego: "Mistrzu, tę oto niewiastę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w Zakonie kazał nam takie kamieniować. Ty zaś co mówisz?"

3 A to mówili, kusząc Go, by mieć powód do oskarżenia Go. A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi, jakoby niczego nie słyszał.

4 A gdy Go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem".

5 I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. A gdy oni to usłyszeli (poruszeni własnym sumieniem), wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych aż do najmniejszych; i pozostał Jezus sam i owa niewiasta w pośrodku.

6 A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko niewiastę, rzekł jej: "Niewiasto, gdzie są twoi oskarżyciele? Nikt cię nie potępił?" A ona odpowiedziała: "Nikt, o Panie". Wtedy rzekł Jezus: "I Ja cię nie potępiam. Idź w pokoju i nie grzesz więcej".

7 I powiedział do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są sprawiedliwi, a innych lekceważyli, to podobieństwo: "Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden bogaty faryzeusz, a drugi celnik, który był grzesznikiem.

8 Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: "Boże, dziękuje Ci, że nie jestem jak inni ludzie, lichwiarze, niesprawiedliwi, cudzołożnicy albo też jak ten celnik. Poszczę dwa razy w tydzień, daje dziesięcinę z całego mego dorobku".

9 A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść, lecz bił się w pierś swoja, mówiąc: "Boże, bądź miłościwy mnie grzesznemu!"

10 Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie. Bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony; a kto się uniża, będzie wywyższony".

Rozdział XXXVII
Odnowienie duszy

1 Jezus siedział w przedsionku świątyni, i przyszło wielu ludzi, by słuchać Jego nauki. A jeden rzekł do Niego: "Panie, czego nauczasz o życiu?"

2 A On mu rzekł: "Błogosławieni, którzy poczynili wiele doświadczeń, przez cierpienia bowiem staną się doskonałymi. Będą oni jak aniołowie w niebie, i nie będą nigdy umierać ani na nowo się rodzic; śmierć i narodziny nie będą więcej mieć mocy nad nimi.

3 Ci, którzy cierpieli i zwyciężyli, będą filarami w świątyni Boga mego, i nigdy jej nie opuszczą. Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie narodzicie znowu przez wodę i ogień, nie ujrzycie Królestwa niebieskiego".

4 A pewien nauczyciel (Nikodem) przyszedł do Niego w nocy z bojaźni przed żydami i rzekł: "Jak może człowiek się znowu narodzić, jeśli jest stary? Czy może powtórnie wejść w żywot matki swojej i na nowo się narodzić?"

5 Jezus odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam ci, że nikt nie może wejść do Królestwa Bożego, kto nie odrodzi się z ciała i z ducha. Wiatr wieje, dokąd chce i chociaż słyszysz szum jego, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie.

6 Światłość świeci od wschodu do zachodu. Słońce wychodzi z mroków nocy i w mrokach nocy znowu się pogrąża. Tak samo jest z człowiekiem przez wieczność całą.

7 Jeżeli słońce z mroków nocy wyszło, to znaczy, że było ono i przedtem, a jeżeli zanurza się znowu w mrokach nocy, to na krótko tylko wypoczywa, aby znowu ożyć.

8 Tak i wy musicie przechodzić przez wiele przemian, aż będziecie doskonali, jak napisano w Księdze Hioba: Jestem wędrowcem i ustawicznie zmieniam miejsce pobytu, ustawicznie zmieniam dom, w którym żyje, aż dojdę do miasta i domu, które są wieczne".

9 Nikodem zaś zapytał: "Jak to się stać może?" Odpowiedział Jezus i rzekł mu: "Jesteś nauczycielem w Izraelu, a tego nie wiesz? Zaprawdę, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie.

10 Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, to jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich sprawach? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, który jest w niebie".



Rozdział XXXVIII
Jezus potępia znęcanie się nad zwierzętami

1 I zebrało się wielu Jego uczniów i rzekli do Niego: "Oto pewien Egipcjanin, syn Beliala, uczył, iż nie ma prawa zabraniającego znęcać się nad zwierzętami, jeżeli tylko ich cierpienia dają korzyść człowiekowi".

2 I rzekł im Jezus: "Zaprawdę, powiadam wam, iż nie są uczciwymi ci, którzy korzystają z nieprawości i krzywdzą stworzenia Boże. Wszyscy, których ręce są krwią splamione, których usta zanieczyściło mięso stworzeń, nie śmie dotykać rzeczy świętych ani uczyć o tajemnicach niebios.

3 Na pożywienie daje Bóg zboże i płody ziemi; a dla sprawiedliwego nie masz innego odpowiedniego dla jego ciała pożywienia.

4 Rozbójnik, który włamuje się do cudzego domu, jest pełen winy; ci zaś, którzy włamują się do domu przez Boga zbudowanego, są większymi grzesznikami. Dlatego mówię do wszystkich, którzy pragną być moimi uczniami: trzymajcie ręce wasze z dala od krwi przelewu, a wargi wasze niech nie dotkną mięsa. Bóg bowiem jest dobry i sprawiedliwy i na pożywienie dał człowiekowi zboże i płody ziemi.

5 Jeśli zaś zwierze zło cierpi, to życie jego jest cierpieniem, albo jeśli ono jest niebezpieczne, wówczas uwolnijcie je od jego życia szybko i z najmniejszym bólem, jak tylko możecie. Zgładźcie je z miłością i współczuciem i nie męczcie go. Bóg, wasz Ojciec-Matka, okaże wam współczucie, tak jak wy okazaliście współczucie tym, które są oddane w wasze ręce.

6 I cokolwiek uczynicie jednemu z najmniejszych dzieci moich, Mnie to uczynicie. Ja bowiem jestem w nich, a one są we Mnie. Tak, jestem we wszystkim stworzeniu i wszystkie stworzenia są we Mnie. Moimi są ich radości i moim jest ich cierpienie. Dlatego mówię wam. Bądźcie dobrzy dla wszystkich, dla wszystkich stworzeń Bożych".


7 I następnego dnia udał się do miasta, zwanego Nain. I szło z Nim wielu uczniów Jego i mnóstwo ludu.

8 A gdy się przybliżył do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jedynego syna matki, którą była wdowa: A wielu ludzi z tego miasta było z nią.

9 A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej: "Nie płacz! Syn twój śpi tylko!" I podszedłszy dotknął się trumny, a niosący stanęli cicho. I rzekł: "Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań!"

10 A ten, którego miano za zmarłego, podniósł się i zaczął mówić. I oddał go matce jego. Wtedy lęk ogarnął wszystkich, i wielbili Boga, mówiąc: "Prorok wielki powstał wśród nas, i Bóg przyszedł do ludu swego".

Rozdział XXXIX
Siedem podobieństw o Królestwie Bożym

1 I gdy Jezus znowu siedział pod drzewem figowym, a uczniowie Jego zgromadzili się około Niego, przybyło też wiele ludu, aby Go słuchać. I rzekł do nich: "Do czegoż przyrównamy Królestwo Boże?"

2 I powiedział to podobieństwo: "Podobne jest Królestwo Boże do ziarnka gorczycznego, które wziąwszy człowiek, zasiał na roli swojej. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion. Ale kiedy urośnie, staje się drzewem, rozpościerającym gałęzie swoje, zginające się ku ziemi, zapuszczają one korzenie i rosną wzwyż, tak że ziemia pokryta jest drzewem i przylatują ptaki powietrzne i gnieżdżą się w gałęziach jego, a zwierzęta ziemi w cieniu jego znajdują schronienie".

3 Inne podobieństwo powiedział im: "Podobne jest Królestwo Boże do skarbu ukrytego w roli, który człowiek znalazł, ukrył go i uradowany odchodzi i sprzedaje wszystko co ma, i kupuje tę role; wie bowiem, jak wielkie będzie teraz jego bogactwo.

4 I podobne jest Królestwo Boże do perły olbrzymiej wartości, którą znalazł kupiec, szukający pięknych pereł. A znalazłszy ją, sprzedał wszystko co posiadał, i kupił ją; wiedział bowiem, że przedstawiała ona daleko większą wartość niż to, co on na nią wydał".

5 I znowu powiedział: "Podobne jest Królestwo Boże do zakwasu, który wzięła niewiasta i rozczyniła w trzech miarach mąki, aż się wszystko zakwasiło, a potem upieczone w piecu na ogniu stało się bochenkiem. Albo znowu podobne jest do człowieka, który bierze miarę czystego wina i wlewa je do dwóch albo czterech miar wody, aż wszystko zmieszane będzie z owocem wina.

6 I podobne jest Królestwo Boże do miasta, które regularnie było budowane na wierzchołku góry i spoczywa na skale, otoczone potężnym murem, zaopatrzone jest w wieże i bramy, które tam stoją na północy i południu, na wschodzie i zachodzie. Takie miasto nie upadnie ani nie można go ukryć, a bramy jego stoją otwarte dla wszystkich, i wszyscy, którzy mają klucze, będą mogli wejść".

7 I powiedział im jeszcze inne podobieństwo, mówiąc: "Podobne jest Królestwo Boże dobremu nasieniu, które człowiek posiał na swojej roli. A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu miedzy pszenice i odszedł. A gdy zboże urosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.

8 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czyżeś nie posiał dobrego nasienia na swojej roli? Skąd wiec ma kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił.

9 A słudzy rzekli: Czy chcesz, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiedział: Nie, abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy.

10 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie; a pszenice zwieźcie do stodoły mojej".

11 I ponownie rzekł: "Podobne jest Królestwo Boże do ziarna. Oto pewien siewca wyszedł, aby siać. A gdy siał, padły niektóre ziarna na drogę. I przyleciało ptactwo i zjadło je.

12 Inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi, i szybko powschodziły, gdyż gleba nie była głęboka. A gdy wzeszło słońce, zostały spieczone, a że nie miały korzenia, uschły.

13 A inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je. A jeszcze inne padły na dobrą ziemię, i wydały owoc, jedne stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niech słucha!".

Rozdział XL
Jezus odsłania Dwunastu swoją wewnętrzną naukę

1 I przystąpiwszy uczniowie, rzekli Mu: "Dlaczego mówisz do tłumów w podobieństwach?" A On odpowiadając, rzekł im: "Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Bożego, ale tamtym nie jest dane.

2 Albowiem kto ma, temu będzie dane i obfitować będzie; a kto nie ma, i to, co mu się zdaje, że ma, będzie mu odjęte.

3 Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo oni nie widzą i nie słyszą i nie rozumieją.

4 I spełnią się na nich proroctwo Eliasza, które powiada: "Będziecie słuchać, a nie będziecie rozumieli, będziecie patrzeć, a nie ujrzycie; Albowiem otępiało serce tego ludu, uszy ich dotknęła głuchota, oczy swe przymrużyli aż do dnia tego, kiedy widzieć będą oczyma swymi, i słyszeć będą uszyma swymi, i sercem rozumieć będą i nawrócą się, Ja ich nawrócę.

5 Ale błogosławione oczy wasze, ze widza, i uszy wasze, ze słyszą, i serca wasze, ze rozumieją. Bo zaprawdę powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i słyszeć o tych sprawach, co wy słyszycie, a nie słyszeli".

6 A potem Jezus rozpuścił lud, a oto przystąpili do Niego uczniowie Jego, mówiąc: "Wyłóż nam podobieństwo o roli". A On odpowiadając, rzekł: "Ten, który sieje, to Syn Człowieczy, rola zaś to świat, dobre nasienie to dzieci Królestwa Niebios, kąkol zaś to dzieci Złego. Nieprzyjaciel, który nasiał kąkolu, to diabeł. Żniwo - to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie.

7 Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Pośle Syn Człowieczy swoich aniołów, i zbiorą z Królestwa Jego wszystkich nieprzyjaciół i wszystkich, którzy popełniają nieprawość i wrzucą do pieca ognistego, a ci, którzy nie zostali oczyszczeni, zostaną doszczętnie zniszczeni. Wtedy dobro zajaśnieje jak słońce w Królestwie Niebios.

8 Wy słuchajcie więc podobieństwa o siewcy. Do każdego, który słucha słowa o Królestwie i nie rozumie, podobne jest nasienie, które padło na drogę. Wtedy przychodzi zły nieprzyjaciel i porywa z ich serc to, co zostało tam zasiane. Ci to są, którzy nasienie znaleźli na drodze.

9 Ci zaś, którzy przyjęli nasienie na skalistym gruncie, są to ci, którzy słuchają słowa, ale przyjęli je bez radości. Ci nie maja korzenia i rosną tylko krótki czas, gdy bowiem przychodzą uciski i prześladowanie dla słowa, wnet odpadają.

10 A których nasienie padło miedzy ciernie, są ci, którzy słuchają słowa, ale troski tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydają.

11 A ci, którzy nasienie otrzymali na dobrej ziemi, są ci, którzy słuchają słowa i je też rozumieją, wydadzą owoc jedni trzydziestokrotny, drudzy sześćdziesięciokrotny, a inni stokrotny.

12 Te sprawy wyjaśniam wam, którzy należycie do wewnętrznego koła. A tym z zewnętrznego - opowiadam w podobieństwach. Pozwólcie więc słuchać wszystkim, którzy maja uszy".

Rozdział XLI
Jezus uwalnia ptaszki z klatek

1 A gdy Jezus szedł do Jerycha, spotkał człowieka niosącego klatkę pełną ptaszków, które złapał, i młodego gołębia. I spojrzał na nich z boleścią, że utraciły swoją wolność, a prócz tego cierpiały głód i pragnienie.

2 I rzekł do tego człowieka: "Cóż ty z tym zrobisz?" "Pragnę zdobyć dla siebie utrzymanie, sprzedaję bowiem te ptaszki, które schwytałem".

3 Jezus zaś rzekł mu: "Jak sądzisz, gdyby silniejszy albo mądrzejszy niż ty jesteś, wziąłby cię do niewoli i związałby cię, a może też i żonę twoją, a może nawet i dzieci twoje i wtrąciłby cię do wiezienia, aby potem sprzedać cię dla zysku, by zapewnić sobie utrzymanie?

4 Czy te ptaszki nie są współbraćmi twoimi, tylko słabszymi od ciebie? I czy nie troszczy się tenże sam Bóg, Ojciec-Matka, o nich, tak jak o ciebie? Wypuść więc tych małych braci i siostry na wolność, i nie czyń tego więcej, kiedy uczciwie starasz się o swoje utrzymanie".

5 I człowiek ten zdumiał się bardzo tymi słowami i ich mocą i wypuścił ptaki na wolność. Gdy ptaszki odzyskały znowu wolność, pofrunęły do Jezusa, usiadły na Jego ramionach i zaczęły śpiewać.

6 A człowiek ów przysłuchiwał się dalej Jego nauce, i poszedł swoją drogą, potem nauczył się pleść kosze. Pracą swoją zdobywał dla siebie chleb, a połamawszy swoje klatki i pułapki, stał się uczniem Jezusa.

7 Jezus ujrzał człowieka, pracującego w sabat, i rzekł do niego: "Człowieku, jeśli wiesz, co czynisz, to jesteś błogosławiony, nie łamiesz bowiem Zakonu w duchu. Ale jeśli tego nie wiesz, to jesteś przeklęty i przestępcą Zakonu".

8 I znowu rzekł Jezus do uczniów swoich: "Co stanie się ze sługami, którzy znają wolę pana swego, a mimo to nie przygotowują się na jego przyjście ani nie postępują według woli jego?

9 Zaprawdę, powiadam wam, ze ci, którzy znają wolę Mistrza, ale jej nie wypełniają, powinni być smagani wielu ciosami. Ci zaś, którzy nie znają woli Mistrza i dlatego jej nie wypełniają, winni mniej ciosów otrzymać. Komu więcej dano, od tego więcej żądać się będzie. A komu mniej dano, od tego mniej się wymagać będzie".

10 A był pewien człowiek ślepy od urodzenia. I przeczył, jakoby istniały takie rzeczy, jak Słońce i Księżyc i gwiazdy, albo, że są kolory. A ludzie nadaremnie starali się go przekonać, że sami widzą wszystko. I przyprowadzili go do Jezusa, a Jezus namaścił oczy jego i ów przejrzał.

11 Pełen obawy i zdumienia zapewniał wtedy, że był dotąd ślepcem, i rzekł: "Widzę wszystko, wiem wszystko, jestem Bogiem".

12. I rzekł mu Jezus: "Jak możesz wiedzieć wszystko? Nie możesz widzieć poprzez ściany domu twego ani czytać myśli bliźnich, ani rozumieć mowy ptaków lub dzikich zwierząt. Nie znasz nawet zdarzeń ze swego poprzedniego życia i nie możesz przywołać na pamięć swego poczęcia i swoich narodzin.

13. Przyznaj w pokorze, jak wiele nie wiesz i nie widzisz. Jeśli to uczynisz, wówczas będziesz widzieć jaśniej".


Rozdział XLII
Jezus uczy o małżeństwie

1 I stało się, gdy Jezus dokończył tych mów, odszedł z Galilei i przyszedł na pogranicze Judei po drugiej stronie Jordanu. A wielki tłum ludu szedł za Nim, a On uzdrowił tam wielu.

2 Również faryzeusze przychodzili do Niego, aby Go kusić, i mówili do Niego: "Czy to jest też prawe według Zakonu, że mąż rozwodzi się z żoną swoją dla jakiejkolwiek przyczyny?"

3 A On odpowiadając, rzekł im: "U pewnych narodów jeden mąż miał wiele żon i rozwiódł się z jedną z powodu jakiejś przyczyny. I u innych narodów pewna żona miała wielu mężów i rozwiodła się z jednym z nich dla jakiejś przyczyny. I u niektórych narodów znowu mąż jest związany z jedną jedyną żoną w miłości małżeńskiej - i to jest pierwsza i najlepsza droga.

4 Czy nie czytaliście, ze Bóg na początku tak stworzył człowieka - mężczyznę i niewiastę, i rzekł: Dlatego mężczyzna albo niewiasta opuści ojca i matkę i połączy się z żoną swoją albo z mężem i będą ci dwoje jednym ciąłem.

5 A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza".

6 Mówią Mu: "Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić?" Rzecze im: "Z powodu zakamieniałości serc waszych cierpiał Mojżesz, że rozłączacie się z żonami swymi, podobnie też jak pozwolił jeść mięso w wielu wypadkach; ale od początku nie tak było.

7 A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem sprawiedliwej przyczyny, i poślubił inną na jej miejsce, lamie małżeństwo". Rzekli Mu uczniowie: "Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, tedy nie warto się żenić".

8 A On im powiedział: "Nie wszyscy pojmują to słowo, tylko ci, którym jest dane. Albowiem są trzebieńcy, którzy się tak z żywota matki urodzili, są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są również trzebieńcy, którzy wytrzebili się sami dla Królestwa Bożego. Kto może pojąc, niech pojmuje!"

9 I przychodziły do Niego dzieci, aby się ich dotknął i błogosławił. Ale uczniowie zabraniali im.

10 Ale Jezus rzekł: "Dopuśćcie dziatkom przychodzić do Mnie i nie zabraniajcie im, albowiem ich jest Królestwo niebieskie". I kładł na nich ręce swoje i błogosławił je.

11 A gdy szedł do jednego miasta, wyszło naprzeciw Niemu dziesięciu trędowatych, którzy stanęli z daleka. I podnieśli głos swój, mówiąc: "Jezusie, Mistrzu, zmiłuj się nad nami!"

12. A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: "Idźcie i ukażcie się kapłanom". A gdy szli, zostali oczyszczeni.

13. A Jezus rzekł: "Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie jest dziewięciu? Ci nie wrócili się i nie chwalili Boga, jak ten cudzoziemiec". I rzekł mu: "Wstań i idź swoją droga. Wiara twoja uzdrowiła cię".

Rozdział XLIII
Jezus mówi o bogaczach tego świata i o umywaniu rąk i o nieczystych pokarmach

1 A oto, przyszedł ktoś do Niego i rzekł: "Nauczycielu dobry, co mam dobrego czynić, abym odziedziczył żywot wieczny?" A On mu rzekł: "Czemu Mię nazywasz dobrym? Nikt nie jest Dobry, tylko Jeden, Bóg. A jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań". Mówi Mu: "Których?"

2 Jezus odpowiedział: "Czego naucza Mojżesz? Nie zabijaj; nie cudzołóż; nie kradnij; nie mów fałszywego świadectwa; czcij ojca i matkę; kochaj bliźniego swego, jak siebie samego". Wtedy odpowiedział Mu młodzieniec: "Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej. Czego mi nie dostaje jeszcze?"

3 Rzekł mu Jezus: "Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj co posiadasz w nadmiarze, rozdaj tym, którzy niczego nie maja, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i naśladuj Mnie".

4 A gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony od Niego; miał bowiem wiele majętności, więcej niż potrzebował.

5 Jezus zaś rzekł do uczniów swoich: "Zaprawdę, powiadam wam, że bogacz z trudnością wejdzie do Królestwa Niebios. A nadto powiadam wam: Łatwiej wielbłądowi przejść przez bramę ucha igielnego niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego".

6 A gdy to usłyszeli uczniowie Jego, zaniepokoili się bardzo i mówili: "Któż tedy może być zbawiony?" A Jezus spojrzał na nich i rzekł im: "Dla cielesnego rozumu jest to niemożliwe, ale dla duchowego rozumu wszystkie rzeczy są możliwe.

7 A ja wam powiadam, nie czyńcie się przyjaciółmi mamony niesprawiedliwości, aby gdy upadniecie, nie wciągnęła was do swoich ziemskich przybytków. Ale raczej czyńcie się przyjaciółmi prawdziwego bogactwa, którym jest Mądrość Boża, abyście przyjęci zostali do domów, wiecznie trwających".

8 Wtedy odpowiadając Piotr, rzekł Mu: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą". A Jezus rzekł im: "Zaprawdę, powiadam wam, ze wy, którzy poszliście za Mną, w odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na, tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich. Ale dać wam rzeczy tego świata, nie moja jest sprawa.

9 I każdy, kto by opuścił bogactwa, domy i przyjaciół dla Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, stokroć tyle otrzyma w przyszłym życiu i odziedziczy żywot wieczny. A wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi".

10 Wtedy przystąpili do Jezusa uczeni w Piśmie i faryzeusze, którzy widzieli jednego z uczniów Jego, jedzącego rękami nie umytymi.

11 I zgorszyli się; żydzi bowiem nie jędzą, zanim nie umyją swoich rak, i przestrzegają mnóstwo innych przepisów przy myciu naczyń i stołu.

12. I mówili: "Dlaczego wszyscy uczniowie Twoi nie postępują według nauki starszych? Widzieliśmy, jak jedli nie umytymi rękami".

13. A Jezus rzekł: "Zaiste Mojżesz nakazał wam oczyszczać się i w czystości utrzymywać wasze ciała i wasze naczynia, ale wy dodaliście sobie rzeczy, które częstokroć nie przez wszystkich i nie we wszystkich czasach i nie na wszystkich miejscach zachowywane być mogły.

14. Słuchajcie mnie! Nie tylko nieczyste pokarmy, które wchodzą do ciała, kalają człowieka, ale jeszcze bardziej złe i nieczyste myśli, które z waszego serca wychodzą, zanieczyszczają wewnętrznego człowieka i innych. Dlatego mówię: opanujcie myśli swoje i oczyśćcie serca swoje - i niech pożywienie wasze będzie czyste.

15 Te rzeczy należało czynić, a tamtych nie zaniedbywać. Ci, którzy z przymusu przestępują Zakon czystości, są wolni od nagany, czynią to bowiem nie dobrowolnie, ani nie lekceważą Zakonu, który jest dobry i sprawiedliwy. Albowiem czystość we wszystkich sprawach jest wielkim zyskiem.

16 Nie bądźcie naśladowcami złych zwyczajów w świecie, nawet dla pozoru. Albowiem wielu będzie zwiedzionych do złego przez zewnętrzny pozór i podobieństwo zła."

Rozdział XLIV
Wyznanie Dwunastu

1 I znowu siedział Jezus niedaleko morza w kręgu dwunastu drzew palmowych, gdzie częściej zwykł był odpoczywać, a Dwunastu i ich uczniowie przyszli do Niego, i siedzieli w cieniu drzew, a jedyny Duch święty nauczał ich w pośrodku nich.

2 A Jezus rzekł do nich: "Słyszeliście, co mówią ludzie o Mnie, a wy za kogo Mnie uważacie, kim Ja jestem?" Powstał Piotr z Andrzejem, bratem swoim, i rzekł: "Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego, który z niebios zstąpił i mieszkasz w sercach tych, którzy wierzą i Jemu są posłuszni dla sprawiedliwości". A pozostali uczniowie powstali i mówili podobnie: "To prawdziwe słowa, tak i my wierzymy".

3 A Jezus, odpowiadając, rzekł im: "Błogosławieni jesteście wy, moi Dwanaście, którzy wierzycie; albowiem ciało i krew nie objawiły wam tego, tylko Duch Boży, który w was mieszka. Zaprawdę, Jam jest Droga, Prawda i żywot. A Prawda rozumie wszystkie sprawy.

4 Wszelka Prawda jest w Bogu i Ja świadczę o Prawdzie. Jam jest skała prawdziwa, a na tej opoce zbuduje Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go, i z tej opoki popłyną rzeki wody żywej, aby nieść żywot narodom tej Ziemi.

5 Wy jesteście moją wybraną Dwunastką. Na Mnie, głowie i kamieniu węgielnym jest zbudowanych dwanaście głównych filarów domu mego na skale, a na was we Mnie ma być zbudowany Kościół mój, i w prawdzie i w sprawiedliwości ma być założony.

6 I będziecie siedzieć na dwunastu tronach i będziecie rozsyłać światłość i prawdę do wszystkich dwunastu pokoleń Izraela według Ducha. A oto Jam jest z wami aż do skończenia świata.

7 Lecz po was przyjdą ludzie, którzy będą innej myśli i przez niewiedzę albo przez przemoc tłumić będą wiele spraw, o których wam mówiłem, i będą przypisywać Mi słowa, których nigdy nie wypowiedziałem. I siać będą kąkol miedzy dobrą pszenice, którą dałem wam, abyście siali na świecie.

8 Wtedy grzesznicy sprzeciwiać się będą prawdzie Bożej; tak bowiem było, i tak tez będzie. Lecz nadejdzie czas, że sprawy, które oni ukrywali, będą wyjawione i znane, a prawda uwolni tych, którzy byli związani.

9 Jeden jest Mistrz wasz, a wy jesteście braćmi, i nikt nie jest większy od drugiego na tym miejscu, które Ja wam wyznaczyłem; macie bowiem jednego Mistrza, Chrystusa, który jest ponad wami i z wami i w was, i nie będzie żadnej nierówności miedzy moimi Dwunastoma albo ich uczniami.

10 Wszyscy są Mi jednakowo bliscy. Nie starajcie się więc o pierwsze miejsce, wszyscy bowiem jesteście na przedzie, albowiem wy jesteście kamieniami węgielnymi i filarami Kościoła, który zbudowany jest na prawdzie i który jest we Mnie i w was. A Prawda i Zakon są wam dane, abyście je nieśli do wszystkich.

11 Zaprawdę, jeśli wy i wasi bracia zgodzilibyście się coś zacząć w moim imieniu, będę w pośrodku was i z wami.

12. Biada czasom, kiedy duch światowy wejdzie do Kościoła, a moje nauki i wskazówki zaprzeczone będą przez zepsucie mężczyzn i niewiast. Biada światu, kiedy światłość będzie zakryta! Biada światu, gdy te rzeczy dziać się będą!"

13. W tej chwili podniósł Jezus głos swój i rzekł: "Dziękuje Ci, o Sprawiedliwy Ojcze-Matko, Stwórco nieba i Ziemi, że chociaż te rzeczy zakryte są przed roztropnymi i mądrymi, niemniej jednak objawiłeś je Dzieciom.

14. Nikt nie zna Ciebie oprócz Twego Syna, który jest Córką Człowieczą. Nikt nie zna Córki albo Syna prócz tych, którym objawi Chrystus, który jest jednym w obu.

15 Pójdźcie do Mnie, którzy spracowani i obciążeni jesteście, a Ja wam sprawię odpocznienie. Weźcie na siebie jarzmo moje i uczcie się ode Mnie, żem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpocznienie w duszach waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a brzemię moje lekkie i nie uciska nierównomiernie".

Rozdział XLV
Szukanie znaków. Nieczysty duch.

1 Wtedy odpowiedziało Mu wielu uczonych w Piśmie i faryzeuszów: "Nauczycielu, chcemy widzieć od Ciebie znak". A On odpowiadając, rzekł im: "Ród zły i cudzołożny znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak proroka Jonasza.

2 Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w sercu ziemi, a potem zmartwychwstanie.

3 Mężowie z Niniwy powstaną i sądzić będą ten rodzaj i spowodują jego potępienie; gdyż na skutek zwiastowania Jonasza pokutowali, a oto tutaj jest większy niż Jonasz.

4 Królowa z Południa powstanie, by sądzić ten rodzaj i potępi go; bo przybyła z krańców Ziemi słuchać mądrości Salomonowej, a oto tutaj jest większy niż Salomon".

5 A On rzekł dalej: "Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, wędruje po miejscach pustych, szukając odpocznienia, a ponieważ go nie znajduje, mówi: "Wrócę do domu swego, skąd wyszedłem". I przyszedłszy, zastaje go opróżnionym, wymiecionym i przyozdobionym, albowiem nie prosili dobrego ducha, by tam zamieszkał i był ich wiecznym gościem.

6 Wówczas idzie i zabiera z sobą siedem duchów innych gorszych niż on, i wszedłszy, mieszkają tam, i bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż pierwotny. Tak będzie też i z tym złym rodzajem, który wzbrania wejścia Duchowi Bożemu.

7 Albowiem powiadam wam, temu, kto bluźni przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone. Ale kto bluźni przeciwko Duchowi świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym życiu, ani w następnym życiu; gdyż on sprzeciwia się światłości Bożej z powodu fałszywych nauk ludzkich".

8 A gdy On jeszcze mówił do ludu, oto rodzice Jego i bracia Jego i siostry stali na dworze, chcąc z Nim mówić. I rzekł Mu ktoś: "Oto ojciec Twój i matka Twoja i bracia Twoi i siostry stoją na dworze i chcą z Tobą mówić".

9 A On, odpowiadając, rzekł im: "Któż jest ojcem moim, i kto jest matka moja? I kto są bracia moi i siostry?"

10 I wyciągnąwszy rękę swą ku uczniom swoim, rzekł: "Oto ojciec mój i matka moja, bracia moi i siostry moje! Kto czyni wole mojego Ojca-Matki, który jest w niebiosach, ten jest moim ojcem i moja matka, moim bratem i moją siostrą, moim synem i moją córką".

11 A było tam wielu faryzeuszów, pyszniących się swoim bogactwem, a On rzekł im: "Strzeżcie się pychy i dumy; albowiem życie ludzkie nie polega na obfitości tych rzeczy, które człowiek posiada".

12. I powiedział im podobieństwo: "Pewnemu człowiekowi pole obfity plon przyniosło, i rozważał to w sobie i rzekł: Co mam czynić? Skoro nie mam już miejsca, gdzie bym mógł przechować plony moje.

13. I rzekł: Uczynię tak: Zburzę moje stodoły a większe zbuduję. I tam zgromadzę wszystko zboże swoje i dobra swoje.

14. I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat, odpocznij, jedz, pij i wesel się.

15 Ale rzekł mu Bóg: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej. A te rzeczy, któreś nagromadził, czyje będą?

16 Tak będzie z każdym, który gromadzi skarby dla siebie, a nie jest bogaty w dobre uczynki względem tych, którzy cierpią nędzę i niedostatek".

Rozdział XLVI
Przemienienie Jezusa. Dwanaście przykazań

1 A po sześciu dniach, gdy było blisko święto Namiotów, wziął Jezus Dwunastu do siebie na osobność i wprowadził ich na gorę wysoką. A gdy tam się modlił, przemieniła się postać Jego i został przeobrażony i zajaśniało oblicze Jego jak słońce, a szaty Jego stały się białe jak światło.

2 I oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z nimi i mówili o Zakonie i o Jego śmierci, która ma nastąpić w Jerozolimie.

3 I rzekł Mojżesz: "Ten to jest, o którym wam przepowiadałem: Proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie, pośle wam Wiekuisty, a cokolwiek powie Mu Wiekuisty, to On wam opowie, i Jego słuchać winniście, a kto Go słuchać nie będzie, ten przeżyje swój upadek".

4 I odezwał się Piotr do Jezusa: "Panie, dobrze nam tu być i jeśli chcesz, rozbijemy tu trzy namioty; dla Ciebie jeden, dla Mojżesza jeden i dla Eliasza jeden".

5 A gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich i dwanaście promieni przedarło się poprzez obłok, i rozległ się głos z obłoku: "Ten jest Syn mój umiłowany, którego Sobie upodobałem. Tego słuchajcie".

6 A gdy to usłyszeli uczniowie, upadli na twarz swoją i zatrwożyli się bardzo. I przystąpił Jezus, dotknął ich i rzekł: "Wstańcie i nie lękajcie się!" A podniósłszy oczy swe, nikogo nie widzieli, tylko Jezusa samego. I sześć Glorii było widocznych na Nim.

7 A Jezus rzekł im: "Oto, daje wam nowy Zakon, który wprawdzie nie jest nowy, ale stary. Podobnie jak Mojżesz dał Izraelitom dziesięć przykazań o mięsie, tak i Ja daje wam dwanaście przykazań dla Królestwa Izraela według Ducha świętego.

8 Kto jest Izraelem Bożym? Wszyscy ci z każdego narodu i pokolenia, którzy ćwiczą się w sprawiedliwości, miłości i w miłosierdziu i przykazania moje wypełniają, ci są prawdziwym Izraelem Bożym".

9 A powstawszy, Jezus rzekł: "Słuchaj, o Izraelu, J o v a, twój Bóg jeden jest; wielu jest moich widzących i proroków. We Mnie żyją i poruszają się wszyscy i mają swój żywot.

10 Nie odbierajcie życia żadnemu stworzeniu dla przyjemności ani nie dręczcie go.

11 Nie kradnijcie dobra innemu ani nie gromadźcie ziemi i bogactw dla siebie ponad wasze potrzeby i ponad wasz użytek.


12 Nie jedzcie mięsa ani nie pijcie krwi zabitego stworzenia, ani niczego, co przynosi szkodę waszemu zdrowiu albo waszym myślom.

13 Nie zawierajcie nieczystych małżeństw, gdzie nie panują miłość i zdrowie ani nie zatracajcie siebie samych, ani żadnego stworzenia, które przez świętego zostało stworzone jako czyste.

14 Nie mówcie fałszywego świadectwa przeciw bliźnim waszym ani dobrowolnie nie zwódźcie nikogo przez kłamstwo, by mu szkodzić.

15 Nie czyńcie nikomu tego, czego byście nie chcieli, aby wam czyniono.

16 Uwielbiajcie Wiekuistego, Ojca-Matkę w niebiosach, od którego wszystkie rzeczy pochodzą, i czcijcie jego święte Imię.

17 Czcijcie swego ojca i matkę, którzy troszczą się o was, podobnie wszystkich nauczycieli sprawiedliwości.

18 Kochajcie i ochraniajcie słabych i uciśnionych i wszystkich cierpiących nieprawość.

19 Wyrabiajcie swoimi rękami rzeczy, które są dobre i stosowne. Jedzcie płody ziemi, abyście długo żyli.

20 Oczyszczajcie się każdego dnia, a dnia siódmego odpoczywajcie od prac swoich, święćcie sabat i święta waszego Boga.

21 Czyńcie innym to, co byście chcieli, aby wam czyniono".

22 A gdy uczniowie słyszeli te słowa, bili się w piersi i rzekli: "Odpuść nam, o Boże, jeśliśmy zbłądzili, a Twoja mądrość, Twoja miłość i prawda w nas niech skłonią nasze serca, byśmy Twoje święte przykazania miłowali i je wypełniali".

23 A Jezus rzekł im: "Jarzmo moje jest miłe, a brzemię jest słodkie, a jeśli je nieść będziecie, będzie ono wam lekkie. Nie kładźcie żadnego innego brzemienia na tych, którzy krocza ku Królestwu Bożemu, albowiem te rzeczy są konieczne.

24 To są nowe przykazania dla Izraela Bożego, a w nich jest Zakon; albowiem to jest Zakon miłości, a nie nowy Zakon, ale stary. Zważajcie dobrze, abyście do tego Zakonu nic nowego nie dołączali ani od niego nie odejmowali. Zaprawdę powiadam wam, wszyscy, którzy wierzą i są temu Zakonowi posłuszni, zbawieni będą, a którzy tego Zakonu nie znają i go nie słuchają, zostaną zatraceni.

25 Jednakże tak samo jak wszyscy w Adamie umierają, tak wszyscy w Chrystusie ożywieni będą. A nieposłuszni będą przez wiele płomieni uszlachetnieni, a opierający się zstąpią do głębi i zostaną zatraceni na wieki."

26 A gdy zstępowali z góry, przykazał im Jezus, mówiąc: "Nikomu nie mówcie o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zostanie wskrzeszony z martwych".

27 I pytali Go uczniowie, mówiąc: "Czemu więc uczeni w Piśmie powiadają, że wpierw ma przyjść Eliasz?" Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł: "Eliasz ma wprawdzie wpierw przyjść rzeczywiście i wszystko odnowić.

28 Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł i nie poznali go, ale zrobili z nim, co chcieli. Tak i Syn Człowieczy ucierpi od nich". Wtedy zrozumieli uczniowie, że mówił im o Janie Chrzcicielu.


Rozdział XLVII

Duch obdarza żywotem. Podobieństwo o bogaczu i żebraku.

1 A gdy zstępowali z góry, spytał Go jeden z uczniów Jego: "Mistrzu, jeśli człowiek nie przestrzega wszystkich przykazań, czy wejdzie do żywota?" A On rzekł: "Zakon jest dobry według litery, ale jest jeszcze lepszy według Ducha. Albowiem litera bez Ducha jest martwa, a Duch ożywia ją.

2 Uważajcie, abyście w sercu i w duchu miłości słuchali wszystkich przykazań, które Ja wam dałem.

3 Napisano: Nie zabijaj, ale Ja wam powiadam, którzy nienawidzą i chcą zabijać, są winni, tak, jeśli gotują cierpienie i męczarnie niewinnym stworzeniom, są winni. Ale jeśli zabijają, tylko ze względu na cierpienia, które nie mogą być uleczone, by uczynić im koniec, wtedy nie są winni, jeśli czynią to szybko i w miłości.

4 Powiedziano: Nie kradnij, Ja natomiast mówię wam: wszyscy niezadowoleni z tego co posiadają i pałają pożądliwością tego, co jest własnością innych, lub zatrzymują zapłatę należną robotnikom, ukradli w sercu, a wina ich jest większa niż tych, którzy w biedzie ukradli kromkę chleba dla zaspokojenia głodu.

5 I powiedziałem wam: Nie rozbijajcie małżeństw. Ale powiadam wam: jeżeli jaki mężczyzna lub niewiasta wiąże się małżeństwem, a ciała ich są chore i płodzą potomstwo, są winni nawet wówczas, gdy nie uwiedli żony bliźniego swego, ale pożądliwości były w ich sercu, w duchu wiec rozbili małżeństwo.

6 I ponownie mówię wam: Zanieczyszcza się każdy kto bierze ciało jakiegoś stworzenia na pożywienie, dla wygody lub na własność.

7 I jeśli człowiek mówi prawdę bliźniemu, aby mu szkodzić, nawet wówczas gdy jest to prawda, ponosi winę.

8 Kroczcie w Duchu, a wypełnicie Zakon i staniecie się dojrzałymi dla Królestwa Bożego. Niechaj Zakon będzie raczej w waszych sercach niż na tablicach pamięci, które to sprawy mimo to powinniście czynić, a nie pozostawiać innych nie uczynionymi. Albowiem Zakon, który wam dałem, jest święty, sprawiedliwy i dobry, i błogosławieni są wszyscy, którzy go słuchają i w nim chodzą.

9 Bóg jest Duchem, a ci, którzy Mu cześć oddają, winni Mu ja oddawać w duchu i w prawdzie po wszystkie czasy i na wszystkich miejscach".

10 I powiedział bogatym to podobieństwo: "Był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w purpurę i w kosztowne tkaniny i codziennie żył wspaniale i w radościach.

11 Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały. I pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A tymczasem psy przychodziły i lizały rany jego.

12 I stało się, ze umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe. Umarł też bogacz i został pochowany z wielkim przepychem. A gdy w krainie umarłych (Hades) wśród cierpień podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na łonie jego.

13 Tedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca. swego w wodzie i ochłodził język mój; bo męki cierpię na tym miejscu.

14 Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że swoje dobro otrzymałeś za swego życia, podobnie Łazarz zło: Teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A wiec zmienne są przypadki życia dla uszlachetnienia duszy. I poza tym miedzy nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stad do was przejść, nie mogli ani też stamtąd do nas nie mogli się przedostać, aż czas ich się wypełni.

15 Wtedy rzekł: Proszę cię tedy, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego; mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i oni nie przyszli na to miejsce męki.

16 Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków. Niechże ich słuchają. A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, opamiętają się.

17 Abraham rzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to, choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą".


Rozdział XLVIII
Jezus karmi tysiąc ludzi pięcioma melonami. Uzdrawia człowieka z uschłą ręką, w dzień sabatu.

1 I stało się, gdy Jezus nauczał ludzi, którzy byli głodni i znosili upal dnia, że pewna niewiasta przyszła z wielbłądem, objuczonym melonami i innymi płodami ziemi.

2 A Jezus podniósł głos swój i zawołał: "Ach, wy którzy pragniecie, szukajcie wody, która z nieba pochodzi; ta bowiem jest woda życia, a kto ja pije, nigdy pragnąc nie będzie".

3 I wziął z płodów ziemi piec melonów i rozdzielił miedzy ludem, a oni jedli, a pragnienie ich zostało ugaszone. I rzekł im: "Jeśli Bóg pozwala święcić słońcu, a wodom napełniać te płody ziemi, czy tedy Tenże sam nie jest słońcem waszych dusz i czy nie napełnia On was wodą życia?

4 Szukajcie prawdy i niechaj dusze wasze napełnione będą zadowoleniem. Prawda Boża jest woda, która z nieba pochodzi, bez pieniędzy i bez ceny, a którzy ja pija, będą zaspokojeni". A tych, których nakarmił, było tysiąc ludzi - mężczyzn, niewiast i dzieci - i nikt nie poszedł głodny albo spragniony do domu. A wielu mających gorączkę, zostało uzdrowionych.

5 I stało się, że Jezus szedł w sabat przez zboża, a uczniowie Jego, którzy byli głodni, zaczęli rwać kłosy i jeść.

6 Wtedy faryzeusze, widząc to, rzekli do Niego: "Patrz, czemu uczniowie Twoi czynią to w sabat, czego według Zakonu czynić nie wolno?"

7 A Jezus, odpowiadając, rzekł im: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i ci, którzy z nim byli? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było spożywać ani jemu, ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom.

8 Albo czy nie czytaliście w Zakonie, że kapłani w świątyni w sabat wykonują prace, a jednak są bez winy? Ale mówię wam, ze tutaj większy jest niż świątynia.

9 I gdybyście zrozumieli, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Syn Człowieczy jest Panem i sabatu.

10 I odszedł stamtąd do synagogi. I był tam człowiek, który miał rękę uschłą. I pytali Go uczeni w Piśmie i faryzeusze: "Czy wolno według Zakonu w sabat uzdrawiać?" Chcieli go na czymś usidlić.

11 A On im rzekł: "Któż z was mając jedną owce, i gdyby mu ta do dołu wpadła, to czy jej nie wyciągnie? I jeśli wy pomagacie owcy, dlaczegóż nie macie pomóc człowiekowi, który jest w potrzebie?

12 Dlatego dobrze czynić -zgodne jest z Zakonem". Wtedy rzekł temu człowiekowi: "Wyciągnij rękę swą!" A on wyciągnął, i stała się zdrowa jako i druga.

13 A faryzeusze wyszedłszy, naradzali się co do Niego, jakby Go zgładzić. A gdy się o tym dowiedział Jezus, odszedł stamtąd z uczniami swymi; i szło za Nim wiele ludu, a On uzdrawiał ich chorych i słabych, i przykazał im, aby Go nie ujawniali.

14 I wypełniło się słowo proroka Izajasza: "Oto sługa mój, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie. Wyleje na Niego Ducha mego, a On przyniesie sprawiedliwość niewiernym.

15 Nie będzie wołał, ani nic nie będzie krzyczał i nikt na ulicach nie usłyszy głosu Jego. Trzciny nadłamanej nie dołamie, a lnu palącego się nie zagasi, dopóki nie rozszerzy sprawiedliwości i zwycięstwa. I w imieniu Jego poganie pokładać będą nadzieje".

Rozdział XLIX
Prawdziwa świątynia Boża

1 A blisko było święto Paschy. I stało się, że niektórzy uczniowie, którzy byli murarzami, poprawiali zabudowania świątyni. A Jezus przechodził obok, a oni rzekli do Niego: "Mistrzu, patrz na te wielkie budowle i jakie tu są kamienie i jakie to cudowne dzieło naszych przodków!"

2 A Jezus rzekł: "Tak, to jest cudownie piękne i dobrze wbudowane są kamienie, ale nadejdzie czas, że kamień na kamieniu nie pozostanie; albowiem wróg zniszczy miasto i świątynie.

3 Prawdziwą zaś świątynią jest ciało człowieka, w którym Bóg mieszka przez Ducha, a jeśli ta świątynia zburzona będzie, Bóg wystawi w trzech dniach jeszcze piękniejszą świątynię, której nie może oglądać oko naturalnego człowieka.

4 Czyż tedy nie wiecie, że jesteście świątynią Ducha świętego i że, kto jedną z tych świątyń zniszczy, ten będzie sam zniszczony?"

5 A wielu uczonych w Piśmie, słysząc to, chcieli Go usidlić w Jego własnych słowach i rzekli: "Jeśli Ty odrzucasz ofiarowanie owiec i wołów i ptaków, to w jakim celu została wybudowana ta świątynia Salomona ku chwale Bożej, która więc czterdzieści sześć lat jest poprawiana?"

6 A Jezus, odpowiadając, rzekł: "Napisano u proroków: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów ku wdzięczności i ku chwale Bożej. Ale wy z niego uczyniliście jaskinie morderców i napełniliście ją podłością.

7 I stoi dalej napisane: Od wschodu słońca aż do jego zachodu ma być wielkie imię moje miedzy narodami, a wonność z czystą ofiarą będą Mi przynosić. Ale wy uczyniliście z tego jaskinie zbójców swoimi ofiarami, a słodką wonność zamieniliście w zapach krwi. Przyszedłem Zakon wypełnić, a nie rozwiązać.

8 Czy nie wiecie, co stoi napisane? Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a słuchać lepiej jest niż tłustość baranów. Ja, Pan, jestem zmęczony waszymi całopalnymi ofiarami i waszymi bezużytecznymi darami ofiarnymi, ręce wasze bowiem są pełne krwi.

9 I czy nie stoi napisane: Co jest prawdziwa ofiara? Omyjcie się i oczyśćcie się i oddalcie zło od oczu moich; przestańcie czynić zło, a uczcie się czynić dobro. Czyńcie sprawiedliwość sierotom i wdowom i wszystkim uciśnionym. I w ten sposób wypełnicie Zakon.

10 Oto przyjdzie dzień, kiedy z przedsionka zniknie zapach krwi ofiarnej, a Wiecznemu składane będą ofiary w czystości i w prawdzie".

11 A oni rzekli: "Kimże Ty jesteś, że znosisz ofiary i gardzisz nasieniem Abrahama? Czyżeś od Greków i Egipcjan nauczył się tego bluźnierstwa przeciwko Bogu?"

12 Odpowiedział Jezus: "Pierwej niż Abraham był, Jam był". Oni zaś nie chcieli Go więcej słyszeć, a niektórzy rzekli: "On jest obłąkany". A poszedłszy swoją drogą, opowiedzieli wszystko kapłanom i starszym. A ci wpadli w wściekłość i rzekli: "On bluźnił Bogu".



Rozdział L
Chrystus, światłość świata

1 A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: "Jam jest światłość świata: Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota".

2 Rzekli wtedy do Niego faryzeusze; "Ty sam o Sobie świadczysz; świadectwo Twoje nie jest prawdziwe".

3 Odpowiedział Jezus i rzekł im: "Chociaż Ja sam świadczę o Sobie, świadectwo moje jednak jest prawdziwe. wiem bowiem, skąd przybyłem i dokąd idę; lecz wy nie wiecie, skąd przychodzę i dokąd idę.

4 Wy sądzicie według ciała, Ja nikogo nie sadze. A jeśli już sądzę, to sąd mój jest prawdziwy: Nie jestem bowiem sam, lecz przychodzę od Ojca i Matki posłany.

5 Także w Zakonie waszym jest napisane, ze świadectwo dwóch ludzi jest wiarygodne. Ja świadczę o Sobie, Jan świadczył o Mnie, a on jest prorok, a Duch Prawdy, który Mię posłał, świadczy o Mnie".

6 Wtedy Mu rzekli: "Gdzie jest Ojciec Twój i Matka Twoja?" Jezus odpowiedział: "Nie znacie ani Mnie, ani mojego Ojca - Matki: Gdybyście Mnie znali, znalibyście Ojca, mego i Matkę moją".

7 A jeden rzekł: "Pokaż nam Ojca Twego, pokaż nam Matkę Twoją, a uwierzymy Ci". Odpowiedział mu i rzekł: "Jeżeli widziałeś brata twego i odczułeś jego miłość, toś widział Ojca., i jeżeli widziałeś siostrę twoją i odczułeś jej miłość, toś widział Matkę.

8 Z bliska i z daleka zna Najświętszy swoją swoistość, tak, w każdym z was można ujrzeć Ojcostwo i Macierzyństwo; bo Ojciec i Matka stanowią jedno w Bogu".

9 Te słowa wypowiedział Jezus przy skarbcu świątyni, gdy nauczał w świątyni. A nikt nie tknął Go, bo jeszcze nie nadeszła godzina Jego. I rzekł Jezus znowu do nich: "Ja odchodzę, a wy szukać Mnie będziecie i w grzechu swoim pomrzecie. Dokąd Ja odchodzę wy pójść nie możecie".

10 Rzekli tedy żydzi: "Czyżby chciał Sobie życie odebrać, że mówi: Dokąd Ja odchodzę, wy pójść nie możecie?" I rzekł do nich: "Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata; a Ja nie jestem z tego świata.

11 Dlatego powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich; jeśli bowiem nie wierzycie, że Ja jestem Boży, pomrzecie w grzechach swoich".

12 Wtedy pytali Go: "Kimże Ty jesteś?" Jezus odpowiedział im: "Ten sam, jak na początku powiedziałem.

13 Wiele mam do was mówić, co by was osądzało: Ale Jedyny, który Mię posłał, jest wiarogodny, Ja zaś to, co usłyszałem od Niego, mówię do świata".

14 Na to Jezus rzekł: "Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Bóg Mnie posłał i że nic nie czynię sam od Siebie, lecz tak mówię, jak Mnie Najświętszy nauczył. A ten, który Mię posłał, jest ze Mną: Najświętszy nie zostawił Mnie samego. Bo Ja zawsze czynie to, co się Wiecznemu podoba".

15 Gdy tak mówił, wielu uwierzyło w Niego, i rzekło: "On jest prorokiem, którego Bóg posłał. Słuchajmy Go".

Rozdział LI
Prawda czyni wolnym

1 Mówił tedy Jezus do tych żydów, którzy uwierzyli w Niego: "Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie, i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi".

2 Wtedy odpowiedzieli Mu: "Jesteśmy potomstwem Abrahama, i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jak możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie?" Odpowiedział im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na wieki: Syn i córka pozostają na wieki.

3 Jeśli tedy Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama według ciała; lecz chcecie Mnie zabić, bo słowo moje nie ma do was przystępu.

4 Mówię to, co widziałem u mego Ojca-Matki; a wy także czynicie, co widzieliście u rodziców waszych". Odpowiadając, rzekli Mu: "Ojcem naszym jest Abraham". Jezus im rzecze: "Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama.

5 Lecz teraz chcecie Mnie zabić, Człowieka, który wam mówił prawdę, którą usłyszałem od Boga. Tego Abraham nie czynił. Nie spełniacie uczynków ojca swego". Na to Mu rzekli: "My nie jesteśmy zrodzeni z nieprawego łoża, mamy jednego Ojca, Boga".

6 Rzekł im Jezus: "Gdyby Bóg był waszym Ojcem-Matka, miłowalibyście Mnie: Ja bowiem wyszedłem i przychodzę od Boga. Nie sam od Siebie przyszedłem lecz On Mnie posłał. Dlaczego mowy mojej nie przyjmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego.

7 Ojcem waszym jest diabeł, i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego: On był mordercą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy.

8 Gdy mówi kłamstwo, mówi ze swego własnego: Bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ Ja mówię prawdę, nie wierzycie Mi.

9 I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto żyje i wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

10 Któż z was może Mnie obwinić o grzech? Jeśli mówię wam prawdę, dlaczego nie wierzycie mi? Kto z Boga jest, Słów Bożych słucha, dlatego wy nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście".

11 Odpowiadając, żydzi rzekli Mu: "Czyż nie mówimy słusznie, że jesteś Samarytanin i masz diabla?" Odpowiedział Jezus: "Ja nie mam diabla, ale czcze Najświętszego, a wy Mnie znieważacie. Ja zaś nie szukam własnej chwały, ale chwały Boga. Lecz jest Jedyny, kto sądzi".

12 A niektórzy starsi i uczeni w Piśmie, ze świątyni przyszli do Niego i rzekli: "Czemu uczniowie Twoi nauczają ludzi, że Zakonowi się sprzeciwia spożywanie mięsa zwierząt, a przecież według rozkazu Mojżesza przynoszą je na ofiarę?

13 Albowiem napisano: Rzekł Bóg do Noego: Wasza bojaźń i wasz strach padnie na każde zwierze polne i na każdego ptaka i na każdą rybę w wodzie, bo w rękę waszą podane są".

14 A Jezus rzekł im: "Obłudnicy, dobrze prorokował o was i waszych ojcach Izajasz w słowach: Lud ten bliski mi jest ustami i czci mię wargami swoimi, ale serce ich daleko jest ode mnie, bo daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc boskie nauki i nakazy ludzkie w moim imieniu; ale oni folgują tylko swoim pożądliwością.

15 I podobnie świadczy Jeremiasz, gdy w sprawie krwawych ofiar mówi, ze Ja, wasz Bóg, w owych dniach żadnej z tych rzeczy nie nakazywałem, gdyście przyszli z Egiptu, alem wam tylko rozkazał prawość, zachowywanie świąt przy starych zwyczajach, czynienie sprawiedliwości, pielęgnowanie miłosierdzia i pokorne chodzenie przed Bogiem.

16 Ale wy nie słuchaliście Mnie, który od początku dałem wam wszystkie gatunki zbóż i owoce drzew i nasiona na pożywienie i uzdrowienie człowieka i zwierzęcia".

17 I znowu mówił o Mojżeszu: "Zaprawdę, nic nie mówię przeciw Zakonowi, ale przeciwko tym, którzy Zakon jego niweczą, że on z powodu zakamieniałości waszych serc zezwalał.

18 Ale oto tu większy jest niż Mojżesz!" A oni wpadli w gniew i porwali kamienie, aby rzucić nimi na Niego. Lecz Jezus przeszedł w pośrodku nich i ukrył się przed ich wściekłością.

Rozdział LII
Jezus objawia swoją praegzystencję

1 A Jezus rzekł: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki". Rzekli Mu żydzi: "Teraz wiemy, ze masz diabla.

2 Abraham umarł i prorocy, a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie zazna na wieki. Czyś Ty większy od ojca naszego, Abrahama, który umarł? Nawet prorocy umarli. Za kogo się uważasz?"

3 Odrzekł Jezus: "Jeżeli Ja Siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, ze jest Bogiem waszym. I nie poznaliście Go; ale Ja Go znam. I gdybym powiedział: Nie znam Go, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale Ja znam Najświętszego, i Ten Wieczny uznaje Mnie.

4 Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój. I oglądał i radował się". Wtedy żydzi rzekli do Niego: "Czterdziestu pięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?"

5 Odpowiedział im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Pierwej niż Abraham był, Jam jest".

6 I mówił do nich: "Najświętszy posłał wam wielu proroków, ale wy powstaliście przeciwko nim, ponieważ oni zabraniali wam waszych pożądliwości, a wy niektórych zelżyliście, a innych zabiliście".

7 Wtedy porwali kamienie, aby rzucić na Niego: Lecz Jezus skrył się przed ich wzrokiem i wszedł do świątyni wpośród nich, i oddalił się znowu, nie będąc przez nich widziany.

8 A kiedy uczniowie Jego znaleźli się z Nim na osobności, jeden z nich zapytał, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, i rzekł do nich Jezus:

9 "Jak na górze, tak i na dole. Jak jest wewnątrz, tak i zewnątrz. Jak po prawej, tak tez i po lewej. Jak jest z przodu, tak i z tylu. Jak z wielkim, tak i z małym. Jak z mężem, tak i z niewiasta. Jeżeli te rzeczy widzieć będziecie, wtedy ujrzycie Królestwo Boże.

10 Albowiem nie jestem ani mężem, ani niewiasta, lecz w doskonałym dwoje są jednością. Nic nie znaczy niewiasta- bez męża ani mąż bez niewiasty.

11 Mądrość rodzi się z miłości. Mądrość natomiast zbędna jest dla miłości. Nie ma głowy, gdzie nie ma serca ani nie ma serca bez głowy, w Chrystusie, który wszystkie rzeczy pojednał. Albowiem Bóg stworzył wszystkie rzeczy wedle liczby i wagi i miary, godząc wszystko ze sobą.

12 Te rzeczy są dla tych, którzy je rozumieją, aby Wierzyć. Jeżeli ich nie rozumieją, aby wierzyć, to nie są one dla nich. Albowiem Wierzyć znaczy rozumieć, a nie wierzyć zaś znaczy nie rozumieć".

Rozdział LIII
Jezus uzdrawia w sabat ślepego

1 Pewnego dnia Jezus, przechodząc, ujrzał człowieka, który był ślepy. I zapytali Go uczniowie Jego, mówiąc: "Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?"

2 Odpowiedział Jezus: "Co to szkodzi, czy on zgrzeszył, czy rodzice jego, jeśli tylko na nim objawią się dzieła Boże? Muszę wykonywać dzieła mojego Ojca-Matki, który Mnie posłał, póki jest dzień; nadejdzie noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Pókim jest na świecie, jestem światłością świata".

3 Po tych słowach plunął na ziemię śliną i pomazał oczy ślepego błotem. I rzekł do niego: "Idź i obmyj się w sadzawce Siloe (to znaczy: Posłany). Odszedł tedy i obmył się i wrócił z odzyskanym wzrokiem".

4 A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali jako żebraka, mówili: "Czy to nie jest ten, który tam siadywał i żebrał?" Jedni mówili: "To jest on", a inni mówili: "Nie, ale jest do niego podobny". On zaś sam rzekł: "To ja jestem".

5 Mówili tedy do niego: "Jak wiec otworzyły się oczy twoje?" A on odpowiadając, rzekł: "Człowiek, którego zowią Jezusem, uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł: Idź i obmyj się w sadzawce Siloe. Poszedłem przeto, a obmywszy się, przejrzałem".

6 Rzekli wtedy do niego: "Gdzież On jest?" Odpowiedział: "Nie wiem, gdzie jest Ten, który mnie uzdrowił".

7 Wtedy przystąpili do Jezusa saduceusze, którzy utrzymują, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali Go: "Mistrzu, Mojżesz napisał nam, jeśliby ktoś umarł bezdzietnie, poślubi brat jego wdowę po nim i wzbudzi potomstwo bratu swemu.

8 Było tedy sześciu braci, i pierwszy pojąwszy żonę, umarł, nie pozostawiając potomstwa: I drugi wziął ją za żonę i też umarł bezdzietnie. I trzeci aż do szóstego brali ją, pozostawiając bez dzieci. A w końcu zmarła także i ta niewiasta.

9 Przy zmartwychwstaniu tedy któregóż z nich żoną będzie? Wszak ci sześciu mieli ją za żonę".

10 A Jezus odpowiadając, rzekł im: "Czy żona z sześciu mężami, czy też mąż z sześcioma żonami - to samo znaczy. Albowiem dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą.

11 Ale ci, którzy godni będą mieć udział w zmartwychwstaniu od umarłych, nie będą się żenić ani za mąż wychodzić, ani nie będą mogli kiedykolwiek umierać, ale będą jak aniołowie, będą Dziećmi Bożymi i Dziećmi Zmartwychwstania.

12 Że zaś umarli zmartwychwstaną, świadczył sam Mojżesz przy krzaku, gdy wzywał Boga, a Bóg do niego rzekł: Jam jest Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba. Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych. Albowiem wszyscy żyją Przez Niego".

Rozdział LIV
Badanie ślepo narodzonego

1 Poprowadzili wówczas tego, który przedtem był ślepy do faryzeuszów. A był właśnie sabat, kiedy Jezus uczynił błoto i otworzył oczy jego.

2 Pytali go znowu faryzeusze, w jaki sposób przejrzał. A on im rzekł: "Nałożył błota na oczy moje, i obmyłem się, i widzę".

3 Na to niektórzy faryzeusze rzekli: "Człowiek ten nie jest z Boga, bo nie przestrzega sabatu". Inni natomiast mówili: "Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów?" I nastąpił rozłam wśród nich.

4 Rzekli tedy znów do ślepego: "Co ty mówisz o Nim, skoro otworzył oczy twoje?" A on odpowiedział: "To prorok".

5 Żydzi jednak nie chcieli wierzyć, że on był ślepy i przejrzał, dopóki nie przywołali rodziców tego, który przejrzał.

6 I zapytali ich, mówiąc: "Czy to jest syn wasz, o którym mówicie, ze się ślepym narodził? Jakże wiec teraz widzi?" A odpowiadając, rodzice jego rzekli: "Wiemy, że to jest syn nasz i że się ślepym urodził; lecz jakim sposobem teraz widzi, nie wiemy; i kto otworzył oczy jego, także nie wiemy. Jest dorosły, pytajcie go, niech sam o sobie powie".

7 Tak mówili rodzice jego, bo się bali żydów; albowiem żydzi już postanowili miedzy sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, ze On jest Chrystusem. Dlatego rodzice jego mówili: "Jest dorosły, jego zapytajcie".

8 Przywołali wiec ponownie człowieka, który był ślepy i rzekli do niego: "Oddaj chwałe Bogu: My wiemy, że Człowiek Ten jest grzeszny". A on odpowiedział: "Czy jest grzeszny czy nie, tego nie wiem; to jedno dobrze wiem, ze byłem ślepy, a teraz widzę".

9 Rzekli wiec do niego: "Cóż ci uczynił? Jakże otworzył oczy twoje?" Odpowiedział im: "Jużem wam powiedział, a nie słuchaliście. Co jeszcze chcecie słyszeć? Czy i wy chcecie zostać uczniami Jego?"

10 Złorzeczyli mu tedy, mówiąc: "Ty jesteś uczniem Jego; ale my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, ze Bóg mówił do Mojżesza. Lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy".

11 Odpowiadając, ów człowiek rzekł do nich: "To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież On otworzył oczy moje. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje.

12 Ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego, wysłuchuje. Od początku świata nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślepo narodzonego. Gdyby Ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić".

13 Odpowiadając, rzekli do niego: "Tyś się cały w grzechach urodził, i ty chcesz nas uczyć?" I wyrzucili go.

14 A gdy usłyszał Jezus, że go wyrzucili, i gdy spotkał, rzekł: "Czy wierzysz w Syna Bożego?" A on odpowiadając, rzekł: "Panie, któż to jest, bym mógł w Niego uwierzyć?"

15 A Jezus rzekł do niego: "Widziałeś Go już, a jest Nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą". Ów rzekł: "Wierze, Panie". I złożył Mu pokłon.

16 I rzekł Jezus: "Przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci, którzy nie widzą, widzieli, a ci, którzy widzą, stali się ślepymi". A gdy to usłyszeli faryzeusze, którzy z Nim byli, rzekli Mu: "Czy i my ślepi jesteśmy?"

17 I Jezus poszedł na to miejsce, gdzie rosło siedem drzew palmowych, tam zgromadził uczniów swoich wokół Siebie, i każdemu dał liczbę i imię, które znał tylko ten, który je otrzymał. I rzekł do nich: "Stójcie jak filary w domu Boga i wypełniajcie rozkazy stosownie do cyfr, które otrzymaliście".

18 A oni stali dookoła Niego, tworząc czworokąt i licząc cyfry; ale nie umieli. I rzekli: "Panie, nie umiemy". A Jezus rzekł: "Ten, który jest największy miedzy wami, niech będzie równy z najmniejszym, i znak pierwszego niech będzie podobny do znaku ostatniego".

19 I tak uczynili, a oto na wszelki sposób była równość, a przecież każdy miał inną Liczbę, a jedna strona była jak druga, i górna była jak dolna, i wewnętrzna była jak zewnętrzna. A zatem jest dom mądrego budowniczego. Jest czworokątny i doskonały. Miejsc jest wiele, lecz jest tylko jeden dom.

20 "Obserwujcie znowu ciało człowieka, które jest świątynią Ducha. Albowiem ciało jest jedno z głową i stanowi jeden tułów. I ma wiele członków, jednak wszystkie one razem są tułowiem, i Duch panuje i rządzi wszystkim. Tak jest i w Królestwie Bożym.

21 I głowa nie powie do piersi, nie potrzebuje was ani prawa ręka nie powie do lewej, nie potrzebuje ciebie, ani lewa noga do prawej nogi, nie potrzebuje cię: ani nie powiedzą oczy do uszu, nie potrzebujemy was, ani usta do nosa, nie potrzebuje cię. Albowiem Bóg dal każdemu członkowi miejsce, gdzie się on najlepiej nadaje.

22 Jeśliby głowa była całością, gdzież byłyby piersi? Jeśliby najważniejsze były wnętrzności, gdzie byłyby nogi? Tak, te członki, które niektórzy maja za mniej godne pochwały, Bóg opatrzył największą chwałą.

23 A owe części, które jedni maja za niedobre, tym dano właśnie więcej dobrego, aby troszczyły się one - jedne o drugich; tak cierpią wszystkie członki, jeśli jeden z nich cierpi, a jeśli jeden członek doznaje czci, to cieszą się z tego wszystkie inne członki.

24 Wy tedy jesteście moim ciałem (tułowiem) i każdy z was jest szczególnym członkiem moim, i każdemu z was daje jego własne miejsce, głowę nad wszystkimi i serce jako punkt środkowy wszystkiego, aby nigdzie nie było luki (wyłomu, wyrwy), aby tak samo jak tułów, wasze dusze i wasz duch także i wy chwalcie Wszechojca-Matkę przez Ducha świętego, który działa we wszystkich i przez wszystkich".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...