Strony

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Pole

 

,,Ostatnio mówiliśmy o istniejącym wokół człowieka polu wpływowym. Nie jest to takie samo pole, jak na przykład elektromagnetyczne, ale jest to pole, rozmiaru, czy zasięgu którego nie da się określić. Pole to dla was jest bardzo wpływowe, gdyż zaprojektowano go aby zapewniało fizyczne przetrwanie. Mówiliśmy także, iż takie pole posiadają nawet zwierzęta. Skoro pole to zostało specjalnie zaprojektowane dla przetrwania, jest ono wyczulone przede wszystkim na przymioty pierwotne. Obecnie jednak jako ludzie wchodzicie w erę nowej energii, bardzo głębokiej nowej energii, zaczynacie przechodzić na bardziej zaawansowany poziom świadomości, stajecie się coraz bardziej dojrzali, dochodzicie do takiego punktu, gdzie pole to zaczyna postrzegać siebie w bardzo odmienny sposób. Pole zaczyna postrzegać się w sposób sensowny. Ludzie chcą się odmienić i chcą także być wśród innych ludzi, ale obecnie nie chcą się wzajemnie podbijać, czy ze sobą wojować. Można powiedzieć, że na Ziemi rozpoczął się spływ dobroczynności, narodziło się prawdziwe poczucie jedności, którego nigdy przedtem nie było.
Kochani, ten proces jest powolny, bardzo powolny. W niektórych kulturach, gdzie nigdy czegoś takiego nie było, to się będzie rozwijać dłużej. Kultury, które kiedyś już to miały, są na siebie bardziej otwarte i tam te rzeczy będą się rozwijać szybciej. Tak czy inaczej, w tym rozwoju bierze udział cała planeta. Pewnego dnia wszyscy spojrzycie na siebie i spotykając się na poziomie państw, odniesiecie się do siebie zupełnie inaczej, gdyż wszyscy znajdziecie się w tym polu wpływowym.
Jak zaczęliśmy to opisywać, pole wpływowe to pole, które wpływa na was poprzez wszystko, co się znajduje wokół tego pola. W pierwszym przekazie była mowa o elemencie pierwotnego strachu. Strach to reakcja, pierwotna reakcja, która sprawia, że uciekacie. Jest to reakcja mająca za zadanie ocalić wam życie. Strach jest więc tak głęboki, że potrafi przewidzieć, co będzie dalej. Sami byliście już świadkami takich sytuacji, gdzie nawet sami naukowcy mówią: „Nie, nie, nie rozumiecie nas, my widzimy, co teraz nadchodzi”. W celu przetrwania więc, nawet zupełnie się zatrzymacie tylko dlatego, żeby nie wejść w sytuację zagrażającą życiu. Pole wpływowe jest polem kwantowym, gdyż jest to pole sensoryczne wyczulone na postrzeganie innych energii, z których większość to energie pochodzące od innych ludzi. Pola grup ludzkich zachodzą na siebie i dlatego często mówimy, że pewne przymioty są niemalże zaraźliwe gdyż przechodzą z grupy na grupę. Jak jedna grupa posiądzie taki przymiot, udzieli się on także innym, nawet bez znajomości przyczyny, która ten przymiot wywołała. Na przykład, jednostka albo grupa zacznie się czegoś bać i druga grupa ludzi ten strach wyczuje; wtedy także będzie się bać, nawet nie wiedząc, dlaczego? Sami byliście tego świadkami, widzieliście takie zachowanie na poziomie kultur, czy nawet na podstawie zachowania rządów. Widzieliście, jak dyktatorzy, bądź inni rządzący specjalnie taki strach wzbudzali jako sprawdzony element nacisku. Jest to coś bardzo pierwotnego.
A teraz opiszmy coś jeszcze, inny przymiot, który jest tak samo zaraźliwy jak strach. Pamiętajcie, że pole wpływu to takie pole, którego wpływom można ulegać, ale także do którego można coś wysłać. Ono zatem działa jako odbiornik i przekaźnik, wpływa na was, ale i wy możecie poprzez to pole wpływać na innych. Tak, można wysłać w pole strach i w ten sposób wywrzeć wpływ na innych. Tutaj jednak mówimy o czymś o wiele wspanialszym od strachu. Strach to uczucie pierwotne i tutaj nam nie o to chodzi. W niniejszym przekazie zaczynamy mówić o wyższej świadomości, o dojrzałości i dobroczynności, gdyż obecnie ludzkość zaczyna okazywać swe inne przymioty, prócz strachu. Na razie zmieńmy temat, ale tylko pozornie.
Ostatnio na świecie przeprowadza się wiele eksperymentów mających za zadanie badanie zjawiska koherencji. Pozwólcie, że sam wam zdefiniuję co to koherencja. Koherencja to przeplatanie się pól wpływowych. Przeplatanie się pól wpływowych. Kochani, oznacza to, iż jeżeli wasze pole jest pełne czegoś, to inny człowiek będzie odczuwał to samo. Odczuć to może jeszcze inny i jeszcze inny. Na tym polega koherencja. Nauka zaczyna się interesować koherencją na poziomie jednostki, czyli koherencji wewnętrznej, jednakże prawdziwa koherencja zachodzi między ludźmi, czy między grupami ludzi, a nawet wybiega jeszcze dalej.
Badania dowiodły, że całe audytoria ludzi koherentnych pod względem jednego przymiotu potrafią wywrzeć wpływ na ludzi siedzących w innym audytorium, którzy dzięki wpływowi tych pierwszych przejmują od nich nadawany przymiot. To tak, jakby odległość przy tym w ogóle nie wchodziła w rachubę. Jest to coś zaraźliwego, pod wpływem czego ludzie aż płaczą, doświadczywszy dobrodziejstwa i radości. Porozmawiajmy więc teraz właśnie o tym, o radości”.
- Kryon
Tł. Julita Gonera 

 

niedziela, 30 sierpnia 2020

Historia kobiety imieniem Myrtle

 

 
 
Historia kobiety imieniem Myrtle
[Głos Moniki Muranyi] Pragnę poprosić, abyśmy razem oczyścili nasz Akasz, używając mocy węzłów i oczek siatki krystalicznej Gai. Niech opuści nas nawarstwiona tam negatywność ze wszystkich naszych wcieleń. Niech każdy zastanowi się nad tym, z czego chciałby się oczyścić, jakie niepotrzebne energie wciąż są tam przechowywane?
Wspólnie stwórzmy pole intencji, stwórzmy wielowymiarowy rurociąg do każdego węzła i oczka siatki krystalicznej na planecie. Skontaktujmy się z naszym DNA, z żyjącymi w naszym wnętrzu Gwiezdnymi Matkami, z tymi żyjącymi poza nami, oraz tymi żyjącymi na węzłach: Kochane Gwiezdne Matki, zbliżcie się do nas! Zbliżcie się tak, abyśmy mogli poczuć waszą obecność. Prosimy o obecność Gwiezdnych Matek, aby się jeszcze bardziej zbliżyły. Wewnątrz każdego z nas, każda komórka ciała, zawiera w sobie duchowe DNA, przekazane nam w miłości i dobroczynności przez Gwiezdne Matki. Każda komórka istnieje w stanie splątanym z oczkami i węzłami siatki krystalicznej, która obecnie pracuje pełną parą. Oczka wpychają negatywną energię do świętych ośrodków zwanych węzłami, w obliczu świętości których, nie może istnieć żadna negatywność.
Kochane Gwiezdne Matki wewnątrz, prosimy abyście wypchały negatywną energię z Akaszy i skierowały ją do węzłów. Kochane Gwiezdne Matki wewnątrz, prosimy, aby ten proces odbył się harmonijnie i spokojnie. Kochane Gwiezdne Matki wewnątrz, wiemy, że możemy się z wami komunikować, aby proces ten powtarzać raz po raz. Rozumiemy, że Akasz składa się z wielu warstw, dajemy więc pozwolenie i wyrażamy intencję, aby uwolnić się od wszystkiego, co w tym momencie jest stosowne i gotowe do wyzwolenia. Wiem, że boskość tkwi wewnątrz mnie. Wiem, że jestem otoczony bańką dobroczynności. Wiem, że tkwiąca we mnie boskość jest złączona z polem wokół mnie, a pole to jest nastawione na miłość. Stąd wiem, że nawet teraz stwarzane są dla mnie doskonałe synchronie. Wyrażam pozwolenie na boską interwencję w moim życiu. Wyrażam pozwolenie na boską interwencję w moim życiu! Wyrażam pozwolenie na polepszenie warunków życia i na przyniesienie mi dobroczynnych rozwiązań! Oczekuję w swoim życiu cudów!
[Głos Marilyn Harper] Ach! Dzień dobry wszystkim! Przedstawiamy się tym, z którymi się nie znamy. Jesteśmy Adironnda i przybywamy do was wraz z całą Radą Istot Światła. Mówiąc o energii dopasowanych do siebie par oczek i węzłów siatki krystalicznej, na pewno nie przez przypadek, nasze Medium Marilyn i nasza Joy właśnie wróciły z Mt. Ida [węzeł siatki, dopasowany z oczkiem znajdującym się na Mt. Fitzroy- przyp. tłum.] Możecie więc ją pogłaskać, żeby i wam się ta energia udzieliła. Ha ha ha!
Widzicie, według „Kluczy Henocha” tej prastarej księgi pochodzącej sprzed 200 tysięcy lat, z czasów, kiedy na Ziemi nie było jeszcze pisma, obszar Missouri od Kansas aż do węzła w miejscowości Mt. Ida, stanowi część serca Ameryki. Zatem, siedzimy teraz w samym sercu Ameryki, w jej otwartym sercu, wśród garstki bardzo odważnych dusz z maseczkami na twarzach. Zaglądamy do waszych serc, widzimy jak szeroko się otwierają i widzimy energię każdego z was. Przyjmujemy do wiadomości transformację waszych serc i stopniowe stawanie się Nowym Człowiekiem.
Może się wam wydawać, że siedzicie oddaleni od siebie, ale przestrzeń między wami jest wypełniona przewodnikami, na szczęście oni są niewidzialni, więc nie będziemy mieli z tego powodu żadnych kłopotów! Widzicie, na tym polega nowa częstotliwość. To, co widać, to tylko część tego co istnieje. Wszystko, co odczuwacie, co wyczuwacie telomerami DNA, stanowiącym łącze z historią sprzed 200 tysięcy lat, tamta częstotliwość to to, co powstaje obecnie. Każdy z was wtedy zgłaszał się na ochotnika, zupełnie tak samo, jak to zrobiliście i tym razem, przyjeżdżając do kaplicy w Unity Village. Nie przez przypadek znaleźliśmy się tutaj w Unity Village, jesteśmy w społeczności, dla której komunikacja w czasie TERAZ to świętość.
Każde wymawiane słowo, każda wyrażana częstotliwość, odczuwana energia każdego zdania, rozchodzi się na całe wasze otoczenie, na całą wspólnotę, spajając ją w Jedność boskiego Nowego Człowieka, dając wyraz jedności energii duszy. Jedność duszy to przecież to, kim jesteście. To ciekawe, że Wszechświat zapragnął, abyśmy się wszyscy tutaj znaleźli, akurat podczas pandemii. U-huhu! Zobaczmy na ile ci Ludzie potrafią się zaadoptować do zmian? A przecież zmiany dzieją się właśnie teraz. Hura! Celebrujcie zmiany, gdyż jesteśmy przekonani, że po tym wszystkim czeka was coś doprawdy dobrego.
Dobrodziejstwa czekają na nas na każdym kroku, nieprawdaż? Ilu z was dobrze się bawi podczas pandemii? Wchodzą nowe energie, macie więcej czasu, aby pobyć w ciszy i bezruchu, można nawet odczuwać ciepło własnego oddechu powracającego z powrotem do ust, ha ha ha! [aluzja do noszenia maseczki] Optymizm to klucz! Każdy z was jest mistrzem, jesteście takimi samymi mistrzami, jak mistrz Randy Luna, który akompaniuje nam dzisiaj na pianinie. Każdy z was jest mistrzem, żyjecie tutaj w celu wniesienia na Ziemię nowej częstotliwości miłości, spokoju wewnętrznego i pokoju na świecie, miłosierdzia, radości i śmiechu. Wnosicie sobą częstotliwość bardziej klarownej wizji, wyraźniejszej pamięci, całej waszej misji. Komórki ciała i pole pamiętają teraz wszystkie informacje do wniesienia w obecne czasy.
Wasz własny przewodnik może więc dotknąć każdego z was w ramię oznajmiając: „Oto czym się następnie będziesz zajmować” - tak samo, jak to się stało w przypadku Lee i Kryona. My tak samo dotknęliśmy Nasze Medium mówiąc: „Tak, tak, jedziesz do Mt. Ida, to nieważne, czy tam ktoś będzie, czy nie, i tak tam jedziemy!” Jak się okazało, wycieczka była wyprzedana i to trzy razy, gdyż wciąż ktoś odpadał i był zastępowany kimś innym. Wszechświat w ten sposób dobiera perfekcyjnie, kto się ma gdzie znaleźć. To samo się działo podczas planowania tego spotkania. Zatem rozglądając się po widowni zrozumcie, że to spotkanie musiało się odbyć tutaj, na szczycie serca Ameryki.
Oj tak, ten kraj faktycznie tego serca teraz bardzo potrzebuje. Wszystkie kraje teraz potrzebują serca, tak samo jak cała Ziemia i galaktyka. Och, kochane, ukochane istoty światła, drodzy przyjaciele! Wchodząca na Ziemię częstotliwość będzie trwała, wznoszenie wibracji planety, będzie postępowało dalej. W tym celu czasem potrzeba odkurzacza, aby całą tę energię wyssać i się dzięki temu wznieść. To wy jesteście tym, co się obecnie wznosi na powierzchnię. Weźcie głęboki oddech, Jam Jest ten, kto Jest. Jam Jest snop światła na tej planecie. Po prostu weźcie głęboki oddech i powtórzcie to głośno: Jam Jest ten, kto Jest. Jam Jest snop światła na tej planecie. Nie słyszę was! Jam Jest ten, kto Jest! Jam Jest snop światła na tej planecie! Jam Jest ten, kto Jest! Snop światła, Jam Jest! Wdychając, wnieście to do swego wnętrza.
Och! Ukochane snopy światła, bardzo was kochamy, widzimy was, widzimy wasz niepokój, jak się zastanawiacie: „robić to, czy tamto? Zdejmować, nie zdejmować?” – ha ha, tu chodzi o maseczkę, nie ubranie! Ubranie zostawcie! W porządku, nie musicie, jak nie chcecie. Przecież wszystko zależy od waszego wyboru, nieprawdaż?
Widzimy, jak otwierają się wasze serca! Tak! Jesteście następnym krokiem w ewolucji Ludzkości i my was celebrujemy! Żegnamy się teraz mówiąc Namaste! Namaste!
 
[Głos Lee Carroll] Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Pragnę wam opowiedzieć historię, której dotychczas nie słyszeliście. Rozpoczyna się ona ponad 31 lat temu, kiedy memu partnerowi było bardzo ciężko na sercu, zresztą sami wiecie jak to jest. Życie i pewne sprawy, przez które się przechodzi mogą być trudne, spotykają was czasy załamywania rąk, introspekcji, smutku, kiedy osaczeni jesteście kłopotami. Wtedy Lee dowiedział się od kogoś o pewnej grupie, która się może za niego pomodlić. Musicie zrozumieć, że mój partner wierzył w skuteczność modlitwy, gdyż dobrze go pod względem duchowym wychowano. W kościele, do którego należał, sam był świadkiem potęgi modlitwy, więc wiedział, że to wszystko działa.
Ale to, co mu o tej grupie powiedziano, wydawało mu się nie do wiary. Każdy mógł tam zadzwonić o dowolnej porze, albo wysłać list – Lee wolał jednak zadzwonić i zrobił to w środku nocy. Wtedy po drugiej stronie telefon odebrała kobieta o ciepłym i matczynym głosie. Nikt go nie prosił o żadne pieniądze, kobieta po drugiej stronie wysłuchała Lee uważnie, wyrażając zainteresowanie jego osobą. Ale na tym nie koniec, zaproponowała mu także, że zapisując tylko imię i nazwisko i rodzaj oczekiwanego uzdrowienia, włączy do modlitwy całą grupę. Powiedziała mu: „Zapewniam cię Lee, że modlitwa naprawdę działa, obiecuję ci, że przez całą dobę będziemy nieprzerwanie, przez 30 dni się za ciebie modlić, wymawiając twoje imię z troską o twoje losy, obiecuję ci, że będziemy to robić z tego miejsca.” Mój partner nigdy tego nie zapomniał. A teraz siedzi właśnie w tym miejscu!
Wtedy i teraz organizacja ta nosi nazwę milczącej Jedności. I tak samo jak wtedy, przyświecają jej dzisiaj te same zasady empatycznego zrozumienia i miłosierdzia. Wszystkie prośby o modlitwę honoruje się nieprzerwanie przez 30 dni. W kręgu na wieży, ktoś się zawsze modli osobiście za tego, kto dzwoni, czy pisze. Kochani, Lee wtedy na temat tego miejsca nie wiedział zupełnie nic. Sam pragnę wam dzisiaj o nim opowiedzieć. Dzwoniąc tutaj 31 lat temu, Lee nie zdawał sobie z tego sprawy, że wstąpił w czystą, lemuryjską energię. Ha ha ha! W porządku, Myrtle, porozmawiajmy sobie.
Co ma zrobić kobieta, która w środku IXX wieku, budzi się do informacji z Lemurii zawartej w jej Akaszy? Jest to informacja mówiąca, że kluczem do świadomości wcale nie jest doktryna, ale właśnie pełne empatii wyczucie, miłosierdzie i dobroczynność. Co z taką informacją robić? Co robić z informacją mówiącą, że niegdyś na Ziemi przywódczyniami w sprawach duchowych były kobiety, że to wszystko się teraz odmieniło? Cóż, sama wtedy postępujesz tak, aby to wszystko przywrócić. Ha ha ha! Widzicie? Myrtle doświadczyła w życiu czegoś, z czym musiała podzielić się z innymi, gdyż inaczej sama by temu nie dała wiary.
W tamtych czasach kobiet w ogóle nie brano pod uwagę w żadnym aspekcie życia społecznego, a już zwłaszcza w sprawach duchowych, gdyby któraś chciała sprawować jakąś funkcję przewodnią. Wtedy coś takiego, byłoby po prostu nie do pomyślenia!
Widzicie, Myrtle była bardzo ciężko chora, choroba zawładnęła całym jej ciałem. Podczas choroby jednak, postanowiła oznajmić: Jestem dzieckiem bożym i jako takie, mym dziedzictwem nie jest choroba! Ha ha ha! Takie oznajmienie jest bardzo duchowo logiczne. Myrtle więc miała świętą rację! W momencie uzmysłowienia sobie tego, automatycznie weszła w Krąg Dwunastu, gdyż on pochodzi z Lemurii. Myrtle doznała spontanicznej remisji. O czym sama nie wiedziała, to to, że uzdrawiając siebie z choroby dziedzicznej, uzdrowiła także swoje córki; stało się to jednocześnie, podczas spontanicznej remisji.
Swym uzdrowieniem przyciągnęła powszechną uwagę. Wtedy zadała sobie pytanie, co ma uczynić, aby zapoczątkować jakąś organizację, może nawet kościół, czy grupę. Zamiast na doktrynie, chciała ją oprzeć na pojęciu dobroczynności i empatycznego zrozumienia. Jak coś takiego sfinansować ? Jedynym wyjściem jest założenie kościoła i Myrtle to zrozumiała. Kochani, co wam opowiadam nie jest zapisane w żadnej książce. Myrtle sama pragnie, abym wam o tym opowiedział, gdyż to prawda. To ona ten kościół założyła, a nie jej mąż, Charles. On myślał, że Myrtle jest szalona!
Dużo się mówi na temat małżeństwa Fillmore’ów; według niektórych, oboje byli nawet channellerami! Charles się po prostu dał przekonać żonie i to wcale nie z miłości do niej, ale z miłości do Boga. Siedząc tutaj w kaplicy, wchłaniając w siebie całe to otoczenie, trudno się nie zgodzić i przyznać, że ona jednak miała rację. Myrtle miała rację! To, co obecnie tutaj powstało, to wynik lemuryjskiej energii, gdyż Akasz Myrtle się przebudził i można powiedzieć, że ona należy do jednych z pierwszych kobiet, kóre się przebudziły do swej lemuryjskiej Akaszy. Obudziła się po to, aby [w siatce krystalicznej, w energii Gai], zrobić odbicie tego, jak rzeczy mogą się potoczyć, aby umożliwić powrót do czasów, w których było właściwym, aby kobiety stały się liderkami w sprawach duchowych, w których może znów zapanować empatyczne wyczucie i dobroczynność. Pierwszymi wyświęconymi kapłankami tego kościoła były kobiety. Wtedy wyświęcano o wiele więcej kobiet niż mężczyzn. To kobiety od samego początku bardzo rezonowały z zasadami tego kościoła. Myrtle była pierwsza.
I tak to wszystko się zaczęło. Jeśli się temu przypatrzeć, po dziś dzień w kościele Unity rozsianym po całym świecie, jako kapłanki i przywódczynie przeważają właśnie kobiety. Kochani, tak też było na Lemurii i Myrtle dobrze o tym wiedziała. Oto cała informacja, którą pragnęła wam przekazać ona sama poprzez założenie tego kościoła: że pierwotną przesłanką tak zrozumianej organizacji religijnej jest empatia, dobroczynność i miłość. Powstały tutaj kościół założono w celu opłacenia działalności wieży modlitwy. I po dziś dzień to działa.
Kochani! Po śmierci Myrtle się nie zreinkarnowała, jej dusza została w tym miejscu i jest tutaj teraz, aby nam błogosławić. Pod pojęciem „nas” rozumiem wszystkich zebranych włącznie z mym partnerem. Sam znam Myrtle; jest przepełniona wdzięcznością i empatią i w dalszym ciągu sprawuje pieczę nad całym tutejszym terenem. Słuchaj Myrtle, nadchodzi dla was okres trudności, gdyż przeskok świadomości może zmienić tok pewnych spraw. Być może, są to zmiany na lepsze. Nadchodzi modernizacja, której się opieraliście, obecnie już wcale nie trzeba dzwonić, ani wysyłać maili, czy używać poczty. Teraz to wszystko może zastąpić aplikacja na telefon! Ha ha! Tego chyba się nie spodziewałaś? Parę innych rzeczy także cię zaskoczy, a będą to rzeczy bardzo lemuryjskie. Oczekuj, że to miejsce przemieni się w coś więcej jak tylko miejsce ukojenia emocji, czy pomocy w uzdrowieniu ciała. Oczekuj powstania wieży uzdrawiania, gdyż to wszystko w tym kierunku zmierza. Myrtle! Teraz pojawiają się energie, które wcześniej, zanim nastał przeskok świadomości, nie miały tutaj racji bytu. A ty wszystko to przewidziałaś: kościół, wieżę modlitwy, cały system empatii i miłosierdzia, który przetrwał ponad sto lat i miał nawet istnieć po okresie Przemiany, na wypadek, jeśli miałaby zaistnieć. Ty wiedziałaś, że zdobędziesz uznanie dopiero po przeskoku świadomości.
Myrtle była z Lemurii i tak samo jak w przypadku Mele’ha [dr. Amber Wolf.], jej matką była Gwiezdna Matka. Jej przeznaczeniem było urodzić się w czasach, kiedy kobiety nie były w ogóle brane pod uwagę i stworzyć kościół, w którym odgrywały najważniejszą rolę. Cóż to za wspaniałe osiągnięcie!
Nie ma więc w tym nic dziwnego, że w tym miejscu miłosierdzie i dobroczynność aż rozbrzmiewają! Tak samo jak dźwięczy ono wdzięcznością i wiarą. Nie ma więc w tym nic dziwnego, że kiedy się wchodzi na grunt tych zabudowań, czuje się coś, czego nie sposób odczuć nigdzie indziej. Dzieje się tak, gdyż Myrtle wciąż tutaj jest. A co się stało z Charles’em? ... On się zajmuje czymś innym, on się reinkarnował, aby żyć w otoczeniu innych kobiet, o których wciąż myśli, że są szalone! Muszą istnieć mężczyźni, którzy wspierają kobiety takiego pokroju, którzy wiedzą, że one mają rację.
Kochani! Pragnąłem się podzielić z wami tą historią, abyście wiedzieli, gdzie się znajdujecie, oraz kogo tutaj można spotkać. Myrtle nieustannie przechadza się po całym tym budynku po dziś dzień. Zawsze można wyczuć jej obecność. Obecność tej szalonej Lemurianki! Ha ha ha! na razie wystarczy. Duch błogosławi to miejsce, gdyż jest ono rewolucyjne!
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera
Korekta: Jadwiga Fedynkiewicz
Fot. Wikimedia Myrtle Fillmore


sobota, 29 sierpnia 2020

Sytuacja na dzisiaj

 

 

Sytuacja na dzisiaj
 
Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Zwracam się do tych, którzy mnie będą słuchali i czytali później: dzisiejszy dzień to prawdziwe święto! Jest to niezwykły, pamiętny, szczególny dzień, gdyż po raz pierwszy od bardzo dawna zasiadamy przed żywą widownią i mój partner ma okazję znów doświadczyć obecności ludzi podczas otrzymywania przekazu. Kochani, taki stan rzeczy doprawdy sprawia różnicę przede wszystkim dla zebranych słuchaczy. Energia, która się wytwarza podczas przekazu natchnionego, medytacji, czy podczas nauki rzeczy głębokich, posiada wielowymiarową świadomość, co oznacza, że może sięgać wszędzie, nawet poza planetę. Kochani, jak wcześniej to podkreślaliśmy, o czym zresztą ostatnio mówi nawet wasza nauka badając stan splątany, wielowymiarowa energia może obiec cały świat. Ponadto, jest odczuwalna nawet po zakończeniu przekazu, nawet jeśli słuchacie jej z nagrania, albo doświadczacie poprzez transkrypcję nagrania. Na tym polega ponadczasowy charakter i głębia przekazu od Ducha, odbijająca szerokim echem prawdziwą naturę dobroczynności.
Jeśli uważnie przyjrzeć się znaczeniu słowa „dobroczynność,” czy jakiemuś innemu, określającemu dowolne pojęcie duchowe, bądź jakieś przeżywane przez was „uduchowione” uczucie, kiedy wstępujecie w tę energię – a tutaj właśnie o to chodzi, o oparte na wolnym wyborze odczucie energii płynącej z przekazu, to macie wolny wybór, aby tę energię rozpoznać lub nie. Jak wam się wydaje, słuchając i czytając te słowa, czy czujecie jeszcze jakąś energię? Czy jest to energia dobroczynna? Czy to, co przed wami, jest pełne empatycznego wyczucia i miłosierdzia? Czy zawiera w sobie „trzeci język?”
Pamiętajcie proszę, że określenie „trzeci język” nie ma nic wspólnego z jakimś trzecim z kolei językiem. Określenie to jest metaforą podkreślającą numerologiczne znaczenie liczby trzy. W wielu systemach numerologii, liczba trzy, sama w sobie stanowi przesłankę, gdyż jest to liczba określająca katalizator wielu innych rzeczy. Zatem, kiedy fizycznie, bądź poprzez tylko słuchanie/czytanie bierzecie udział w przekazie, możecie także jednocześnie otrzymać nowiny skierowane do każdego z was osobiście ponad to, co mówi się wam po angielsku, czy ponad słowa tłumaczenia na inny ziemski język. Trzeci język więc to energia, połączenie się z którą zależy od waszego wolnego wyboru.
Wolny wybór wielu z was, nawet wśród tych bardziej uduchowionych, zwykle opiera się na tym, czego was na temat przekazu natchnionego nauczono: czy jest to coś stosownego, czy nie? Pierwsze więc, co pragniemy przyjąć do wiadomości, to bardzo szeroka kulturowa rozpiętość w podejściu do samego zjawiska przekazu natchnionego. Dzieje się tak, gdyż wolny wybór każdego z was tak, czy inaczej przywiedzie was tam, gdzie samodzielnie możecie najlepiej odnaleźć Ducha i w tym celu wcale nie musicie słuchać/czytać żadnego przekazu. W innych zaś taki przekaz rozbrzmiewa, gdyż rezonuje z rodowodem Akaszy jako Starych Dusz i oni pragną wysłuchać, co mamy do powiedzenia.
Obecne czasy są przedziwne, nieprawdaż? Spotykamy się z wami na żywo po czterech miesiącach spotkań wirtualnych. Lee, nie posiada się z radości, że znowu może się z wami spotykać nawet w bardzo okrojonym gronie, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. [Spotkanie w Kansas City odbyło się w gronie maksymalnie dozwolonej ilości osób, zachowując obowiązkowy dystans i z maseczkami na przerwach.]
Porozmawiajmy o wirusie. Może nie o samym wirusie, ale porozmawiajmy o czymś, co podczas pandemii mogło umknąć waszej uwadze. W historii ludzkości mieliście do czynienia z ogromną liczbą różnych wirusów. Za waszego życia, w czasach zupełnie nieodległych, mieliście do czynienia z grypą z Hong Kongu, która - może to zauważyliście- zebrała bardziej śmiertelne żniwo od obecnej, a przecież wtedy nie kazano całemu światu zostać w domu. Co więc się teraz dzieje? Nigdy przedtem, na żadne z ostatnio ogłaszanych epidemii grypy nie zareagowano w ten sposób, co obecnie. Oczywiście, prowadzi to wielu do różnych spekulacji na temat teorii spiskowych. Wielu się dopytuje: Dlaczego teraz? Kto tym kontroluje? Co wy na to, że na wszystkie tego typu pytania odpowiem wam, że dzieje się tak z powodu interwencji? Kochani i tutaj wcale nie mam na myśli żadnej interwencji rządowej.
Ziemia się na chwilę zatrzymała. Zatrzymała się tylko na chwilkę. Stało się tak celowo i musiało tak się wydarzyć dopiero po roku 2012. I Ziemia się faktycznie zatrzymała. Pragnę, abyście się wraz ze mną przyjrzeli temu zjawisku. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty pozostania w domu i zatrzymania normalnego toku życia na Ziemi to tak, jakbyście żyli podczas wojny: nie wolno wam nigdzie wychodzić, ani podróżować z jednego kraju do drugiego. W niektórych miejscach przerwano nawet usługi pocztowe. Wszystko to do złudzenia przypomina sytuację po wojnach światowych. Cała gospodarka wydaje się leżeć w gruzach – choć wcale tak nie jest, to tylko złudzenie. Wszystko jest przerażające i stwarza wielki niepokój. Ponad to, wielu zdając się na logikę, nie potrafi odpowiedzieć sobie na najbardziej podstawowe pytania typu: „Co dalej? Co teraz robić? Przecież nie mogę teraz nigdzie się ruszyć! Nie mogę robić tego, co zwykle, nie mogę utrzymać rodziny, co więc z tym robić dalej?” I zaczyna się załamywanie rąk i ogarnia was strach.
Inni zaś, jak nigdy przedtem, właśnie teraz uciekają się do sfery duchowej. Z całym przekonaniem możemy powiedzieć, że postępują tak teraz dziesiątki milionów ludzi, jeśli nie więcej. Wszyscy oni teraz szukają pomocy w duchowości, choć wcześniej te sprawy ich nie obchodziły, gdyż nie mieli na nie czasu, a teraz go znaleźli. Wielu z nich podczas medytacji, w poszukiwaniu ukojenia, odnajduje we własnym wnętrzu coś, czego dotychczas tam mogli nie zauważyć, a może o tym po prostu zapomnieli... Przymierze ze Stwórcą.
Używam tego słowa specjalnie, gdyż Energia Stwórcza, ta sama, która poskładała każdego z was: waszą duszę, wasze życie, człowieczeństwo, świadomość, wasz Akasz- jest to ta sama energia, którą nazywacie Bogiem. Wielu naucza zaś, że Bóg istnieje w oderwaniu od was; jest to energia, której oddaje się boską cześć, ale która istnieje w oderwaniu od was samych. Ubieracie się odświętnie i idziecie do podobnego temu budynku, a tam przedstawia się wam tę energię jako istniejącą gdzie indziej i wy tylko na parę chwil, może na cały dzień, a może tylko na godzinę się do tej energii podłączacie. Takie podłączenie jest jednak tylko tymczasowe, nieprawdaż? Właśnie tak wygląda wasz Trening [przez duże T] mówiący, że Bóg jest tam, a wy tu.
Jeśli się rozejrzeć dokoła, to większość z was właśnie w takim trybie postrzega Boga. Może nie w trzecim świecie, ale w pierwszym, na pewno jest właśnie tak! Przecież was się tego uczy i w tym ćwiczy: należy się odświętnie ubrać i udać do budynku, a tam klęczeć, albo nie. To właśnie tak idziecie na spotkanie tej części was samych, która jest Stwórcą, a po zakończeniu spotkania, wracacie do siebie, zdejmując odświętne ubranie. Kochani, a to wcale nie tak i powinniście sobie z tego zdać sprawę. Tego się także nie naucza w tym pomieszczeniu. [Kaplica w Unity Village] Ale o tym w następnym przekazie. W porządku, Myrtle, przekażę im tę prawdę. [Zwracając się do Myrtle Fillmore, założycielki Unity Church (kościoła Jedności) której dusza wciąż opiekuje się tym miejscem.] Nie wiecie tego, czego nie wiecie.
Na razie jednak, zwracam się do wszystkich słuchających. Jesteśmy w świętym miejscu, zbudowanym dla wyższej świadomości, jest to miejsce przechowywania tajemnic, które zaczęły się ujawniać ponad sto lat temu, a które obecnie można obejrzeć na przykładzie tego budynku i całego otaczającego kompleksu. Zaraz wam wszystko opowiem po kolei. W to miejsce ściągają ludzie traktujący je jako ostatnią deskę ratunku. Pora, aby wszyscy oni przebudzili się do nowego rodzaju poznania i uzmysłowienia tego, kim naprawdę jest Człowiek!
Każdy z was stanowi część Źródła Stwórczego. Jesteście tym, co w wolnym tłumaczeniu określa się mianem „dziecka bożego.” Określenie to jest oczywiście metaforą i jeśli przyjrzeliście się jej znaczeniu, zauważycie, iż jest pełna miłości i empatii. Co sami jesteście gotowi uczynić dla swoich dzieci? Co one dla was znaczą? W metaforze „dziecka bożego,” jak wam się wydaje, jak Duch postępowałby z wami? Odpowiedź: Kochałby was bez miary. Kochałby was całe życie, gdyby miał życie podobne do waszego. Wasze imię nie schodziłoby z Jego ust, aż do ostatniego tchu. Przecież wy tak samo podchodzicie do swoich dzieci. Ci z was, którzy przedwcześnie potracili dzieci, dobrze wiecie, że sami będziecie ich imiona pamiętali aż do ostatniego tchu. Przenigdy nie zapomnicie życia, które wyszło z waszego łona, które dzieliło wasze DNA.
A teraz dociera do was prastara przesłanka, że każdy z was jest dzieckiem bożym – co to dla was znaczy? Oto, co ta przesłanka może znaczyć: wasze DNA jest to samo, co Stwórcy. Wasze DNA może pochodzić z gwiazd. Nie jesteście tymi, za których się uważacie, ani tymi, o których was nauczono, że jesteście. Jesteście o wiele bardziej wspaniali od tego, czego na ten temat naucza was jakakolwiek religia, czy system filozoficzny. Kiedy zaczynacie to wszystko sobie uzmysławiać, wszystko zaczyna się zmieniać. Stajecie się mniej niespokojni, gdyż wiecie, że Stwórca zna każdego z was po imieniu i dlatego sprawy się poprawią. Jednak, jeśli zamiast tego poprzestajecie na niepokoju i strachu, to sami zaczynacie biologicznie się zamykać i sprawy stają się coraz gorsze. Kochani: wasze ciało chce wiedzieć, że Bóg was kocha! Słyszycie? Wasza biochemia chce wiedzieć, że Stwórca zna was z imienia!
Zwracam się teraz do wszystkich słuchających, którzy są w kłopotach, gdyż na tym polega przesłanka dnia dzisiejszego: nikt z was nie jest osamotniony, Bóg wcale nie mieszka gdzieś w oderwaniu i tylko z góry się wam przygląda. Każdy z was jest wewnątrz, wraz ze Stwórcą; wy i On jednocześnie doświadczacie tego samego. To, co nazywacie Bogiem, cała ta miłosierna energia Stwórcza żyje w każdej komórce ciała na pewnym poziomie, gdyż tym z natury jest wasza dusza.
Dusza jest wieczna, co zresztą przyjmują do wiadomości wszystkie religie świata. Rozumiecie? Niezależnie od tego, na czym ta religia polega, to wszystkie one traktują o zaświatach i życiu po śmierci. O czym to świadczy? Świadczy to o tym, że całkowicie przyjmujecie do wiadomości nieśmiertelność duszy. W niektórych religiach istnieje nawet przekonanie, że dusza istniała na Ziemi na długo przedtem, jak pojawił się tutaj człowiek. Ha ha ha! Włącznie z tymi, którzy stworzyli pierwszą religię, hinduizm.
Kochani, sfera duchowa jest przebogata, lecz jak dotychczas, byliście może zbyt zajęci, aby się jej przyjrzeć z bliska. Co wy na to, że zatrzymanie całego świata było potrzebne Starym Duszom w celu przyjrzenia się swemu rodowodowi i przyznania się do niego, choć jak dotychczas sami nie rozumieli, że są Starymi Duszami. Innymi słowy, wszyscy oni zaczną sobie uzmysławiać, że w tym tkwi coś o wiele wspanialszego. Może teraz zaczną się zastanawiać, po co to wszystko? Będą mówić: W porządku, była jakaś interwencja, świat się zatrzymał, może nadeszło coś nowego, ale jakie wnioski można z tej sytuacji wyciągnąć na teraz? Po co to wszystko? Odpowiedź: wszystko to wiedzie ku ewolucji świadomości.
Kiedy Stare Dusze planety zaczną rozumieć, kim są, dlaczego tutaj żyją, dlaczego są akurat takiej, a nie innej płci – wszystko, co od pewnego czasu z wami poruszam, jako elementy przeskoku świadomościowego, widoczne jest teraz jak na dłoni! A wszystko to, włącznie z wirusem, posiada jakiś cel. Zaistniała sytuacja podniesie poziom świadomości planety.
„Kryonie, oszalałeś! Oglądałeś ostatnio telewizję? Ładne mi podnoszenie poziomu świadomości planety!” Zaraz wam powiem, kochani. Trzeba najpierw, jak dziecko, stawiać drobne kroczki; zanim się coś naprawi, musi się to przecież zepsuć. Co prawda pewne sprawy psuły się od dłuższego czasu, ale teraz wiecie jak je naprawić, gdyż przyszła na to pora! Co wy na to, jeśli celowo świat się zatrzymał, aby Stare Dusze i dojrzałe umysły stopniowo mogły znaleźć rozwiązania wszystkich waszych bolączek tak, że kiedy to się skończy, sprawy zaczną toczyć się inaczej? Co wy na to, że obecne czasy to doskonała pora, aby wyszły na światło dzienne pewne ciemne sprawki, które inaczej by się wciąż ukrywały? Teraz przychodzi pora to wszystko naprawić!
Inni jeszcze będą się pytali, „Kryonie, a co ze światem polityki?” W tym przypadku odpowiem wam to samo, co już wam powtarzam od dłuższego czasu. Zmiany w polityce będą zachodziły powoli. Za jakiś czas sami zauważycie zmiany w politykach, ale to jeszcze nie teraz. Zaczniecie zauważać, że w kolejnych wyborach będą startować ludzie o innym pokroju, którzy wcale nie będą chcieli zniszczyć i oszkalować przeciwników. Przeciwnicy polityczni zaczną się do siebie przyjaźnie odnoście bardziej dobroczynnie, ale to jeszcze nie teraz. Na razie wszyscy są zbyt mocno zakorzenieni w starej energii. Zamach na charakter przeciwnika, to posunięcie rodem ze starej energii, walki o byt i nie ma nic wspólnego z empatią i uprzejmością. Ale to się zmieni i sami będziecie tego świadkami.
Przyjdzie taki dzień, że będziecie oceniali kandydatów po tym, jak uprzejmie się do siebie odnoszą. Słyszycie? Odpowiecie mi: - „Ha! Być może tak i będzie, ale chyba nie w tym kraju?!” Ha ha ha! Oj, będziecie tego świadkami. Kiedy tacy ludzie nareszcie zaczną się ubiegać o stanowiska w polityce, najpierw wcale nie okażą się zbyt popularni! Tacy ludzie będą się wyróżniać, ale będzie się o nich mówić: „Ten polityk jest zbyt miłym człowiekiem, aby stawić czoła opozycji. Ta pani jest zbyt delikatna, aby sprawić jakąkolwiek różnicę w tym bezwzględnym świecie polityki.” I będzie tak do czasu, aż takich ludzi wybiorą. Wtedy dopiero będziecie się pytali: Jak to możliwe? A stanie się tak właśnie dlatego, gdyż wyższa świadomość uznaje empatię i uprzejmość. Ona uznaje uprzejmość! – Czy to się wam mieści w głowie? A czy obecnie widzicie jakichś uprzejmych i życzliwych polityków? Odpowiedź: Nie za bardzo. Ale to nie znaczy, że ich nie ma.
Wszytko to więc trochę potrwa, ale już teraz wielu się nad tymi sprawami zastanawia. Czyż to nie interesujące, że cała ta sytuacja wypadła akurat w środku okresu wyborczego w waszym kraju? Co za coinky-dinky! [żartobliwy zwrot Kryona określający przypadek, który wcale takim nie jest –przyp. tłum.] Wszystko to jest celowe! Przyjrzyjcie się temu i tutaj mam na myśli nie tylko Amerykanów, ale cały świat. Tylko się dobrze temu przyjrzyjcie: Co widać, co się wam nie podoba? Niektórzy odpowiedzą mi na to: „Nic nam się tutaj nie podoba! Nie podoba się nam, czym nas karmią w mass mediach, nie podoba się nam, co się dzieje z obiema stronami politycznymi, gdyż cały system jest do niczego.”
Jeśli jesteście tego zdania, to usiądźcie sobie spokojnie, uśmiechnijcie się mówiąc: „Trafiłem w dziesiątkę!” Tak, macie rację! Cały system jest zepsuty. Ale to nie znaczy, że ten system zawiódł, znaczy to tylko, że jest gotowy do naprawienia, a tego kochani dokonają Stare Dusze, podobne do tych, które teraz siedzą przede mną, oraz ich dzieci, w zależności od tego, czego ich nauczycie. Nie dajcie się zmylić, nie mam na myśli fizycznych ludzi z imienia i nazwiska, mowa w tej chwili o duszach, przecież to dla was żaden koniec. Każdy na widowni i na podium powróci tutaj z wyższą świadomością i będziecie ciągnęli dalej to, co się dopiero teraz zaczyna! Czy możecie w to uwierzyć na tyle, że nie będziecie się bać tego, co nazywacie śmiercią? Śmierć nastąpi o właściwej porze, po czym rozpocznie się przyjęcie! Tak jak to się dzieje za każdym razem, kiedy wracacie. Urodzicie się ponownie na Ziemi, ale tym razem będzie to planeta po przeskoku świadomościowym i wszystko, co w poprzednim życiu było odrzucane, teraz będzie akceptowane.
Oto, na czym będzie polegała różnica między starą i Nową Ziemią. Nadchodzą zmiany i sami dobrze o tym wiecie. Wirus to jedna z tych zmian. Zwracam się do tych, którzy mnie słuchają w innym TERAZ, Przemawiam do małej grupy zgromadzonych, z uwzględnieniem wszystkich zasad związanych z publicznymi spotkaniami oraz z zachowaniem odpowiednich odległości. Ale to już się niedługo skończy. Na razie jednak ważnym jest, abyście dobrze zrozumieli, o co tutaj w tej globalnej sytuacji chodzi.
W następnym przekazie opowiem wam historię Kościoła Jedności o objawieniach, które miały tu miejsce dawno temu, a które w świetle obecnej sytuacji, stają się coraz bardziej na czasie.
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera
Korekta: Jadwiga Fedynkiewicz
Fot: www. Kryon.com Joy i Marilyn
FB
 
 


piątek, 28 sierpnia 2020

Czas, który spędzasz z Gaią jest cenny.

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

MONIKA: Czy kiedykolwiek znalazłeś się w przyrodzie robiąc wiele zdjęć tej samej zapierającej dech w piersiach scenerii? O tym właśnie mówił Kryon, gdy rejs Kryonem Patagonii przemierzał piękne wody fiordów chilijskich.
KRYON: Czy w kółko robiłeś zdjęcia tego samego? Dlaczego miałbyś robić takie rzeczy? Bo jesteś do niej przywiązany, jesteś z nią w stanie kwantowym.
Góry wiedziały, że przyjdziesz. Najstarszy z wulkanów wiedział, że będziesz na nie patrzył, a na poziomie komórkowym czułeś ich powrotne spojrzenie. Wiedziałeś o tym - nawet woda oczyściła się i uspokoiła, dzięki czemu miałeś komfortową podróż i zastanawiałeś się nad tym, co czujesz. Czy jest w twoim życiu więcej, niż myślałeś?
Czas, który spędzasz z Gaią jest cenny. Więc kiedy patrzysz na te tłumy zdjęć, które zrobiłeś, w sposób kwantowy możesz odtworzyć wszystko, co tam było, ponieważ powoli mijałeś jedne z najbardziej niesamowitych miejsc na planecie. Świadomość Gai obejmuje cię i mówi: "Dobra robota, mój dobry ludzki przyjacielu. Dziękuję, że dołączyłeś do mnie i stworzyłeś coś, o czym nikt nie mówił, że kiedykolwiek będziesz w stanie zrobić jako Ludzka rasa".
(Kryon na żywo nadawany "mini kanałem" podczas Rejsu Kryon Patagonii - 3 lutego 2012).

czwartek, 27 sierpnia 2020

Jestem Smokiem Współczucia


Jestem Smokiem Współczucia
Przynoszę klarowność kryształowego ognia. Klarowność, która spala wszystkie ograniczenia, wszystkie pojęcia, wszystkie formy, wszystkie przywiązania.
Prawdziwe współczucie jest tylko dla tych, którzy o to proszą. Dla tych, którzy są w ostatnim etapie urzeczywistniania swojego prawdziwego Ja.
Odsłaniam wszystkie fragmenty i nierozwiązane problemy ta-kiego człowieka i oferuję prostotę kryształowego ognia, aby je przemienić.
Mogę się wydawać surowy. Mogę się wydawać bezwzględny. Mogę się wydawać nieludzki. Jestem tym wszystkim i o wiele więcej. Jednak spytam cię:
Czym jest prawdziwe współczucie?
Czym jest to, co ciebie napędza?
Poza wszelkie ograniczenie?
Poza wszelką koncepcję siebie samego?
A nawet poza nią?
Ktokolwiek zbliża się do mnie, blisko kryształowego ognia, którym emanuję, musi być gotowy do spalenia, musi być gotowy, by zapłonąć.
Od tej chwili będziesz mnie ucieleśniał. Prosiłeś o ucieleśnienie najwyższej świadomości. Będziesz żyjącym kryształowym płomieniem, żywym kryształowym płomieniem, jednocześnie człowiekiem i nie-człowiekiem.
Istnienie jest w radości.
- Joachim Wolfram ,,Althar - Kryształowy Smok



Joachim Wolfram ,,Althar - Kryształowy Smok”

Althar przedstawia się jako kryształowy smok i objaśnia rolę smoków w wyższej rzeczywistości. Wyjaśnia szczegółowo, dlaczego ostatni etap wychodzenia poza ludzkie ograniczenia jest tak trudny i oferuje swoje spojrzenie na to, jak go przejść. Dlatego Althar mówi o ciele świetlistym i szczególnie podkreśla konieczność uwolnienia się od ciała emocjonalnego. Althar udziela również wyjaśnień dotyczących istoty energii i opisuje anielską rodzinę Uriela. Wreszcie mówi o ,,Trzecim Kręgu Stworzenia", którą nazywa marzeniem leżącym u źródeł marzenia o wzniesieniu i zaprasza czytelnika, by wczuł się w tą wspaniałą wizję istnienia.

Wydawca Joachim Wolfram 2020 r.

środa, 26 sierpnia 2020

Krąg Dwunastu: wyjaśnienie

 

 Obraz może zawierać: roślina i kwiat

  • Krąg Dwunastu: wyjaśnienie
     
    [Głos Marilyn Harper, Adironnda] Ach! Dzień dobry wszystkim! Jakże dobrze widzieć wasze światło, jasność i Boską Obecność, kochane istoty światła! W tej chwili wszyscy tak promieniujecie energią, że kiedy chodzicie, to aż się od was iskrzy. Bardzo wyraźnie widać, że stanęliście na wysokości zadania i na ochotnika zgłosiliście gotowość bycia tutaj i teraz. A kiedy zgłaszacie ochotę bycia w jakimś określonym miejscu, jednocześnie zgłaszacie ochotę bycia wszędzie. Dzieje się tak, gdyż wasze światło rozchodzi się po całej planecie. Nieprawdaż?
    [Jeszua] Najdrożsi ukochani! Wszystko się zmienia, podobnie jak to miało miejsce dwa tysiące lat temu. Wtedy także miał miejsce globalny przeskok świadomościowy. Również wtedy wielu odnalazło swą moc, a inni żyli w bojaźni. Jesteśmy wam wdzięczni, że wyzbyliście się lęków. Misja każdego z was jest tak samo ważna jak moja wtedy, jak moja teraz, w tym świętym miejscu [kaplica, w której odbywa się spotkanie –przyp. tłum.] Nauczamy was, że wiele ścieżek wiedzie do jedności. W tym świętym miejscu, ta nauka jest zrozumiana i przyjęta do wiadomości. Jedność gości w sercach ludzkich, stąd wiele ścieżek wiedzie do jednostki, czyli do każdego z was. Każdy wybrał, aby tutaj się znaleźć, aby żyć w czasach wielkiej Przemiany. Tak. Tak samo wybraliście, abyśmy kroczyli ramię w ramię.
    Zwracam się teraz do każdego z was. W zebranej przed nami grupie, nie widać żadnych obcych, żadnych nieznajomych. [Zwracając się do Marilyn] Dobrze znowu widzieć także i Ciebie! Masz krótsze włosy, ha, ha! Co zaś się tyczy misji ponownego wniesienia na Ziemię miłości i miłosierdzia, pragnę się do was wszystkich zwrócić z prośbą: podczas wcześniejszego czasu Przemiany, misja ta spoczywała na mnie i kilku uczniach – oczywiście mówią teraz, że było ich dwunastu, ale to nie tak, ich było o wiele więcej. Teraz oto przybywamy ponownie, gdyż Ziemia także znajduje się w ważnym punkcie zwrotnym, dzięki któremu planeta i ludzkość mogą dostąpić uzdrowienia.
    Ci z was, których misją jest uzdrawianie, poszerzą zakres swych zdolności poza to, co się wam dotychczas marzyło tylko w najśmielszych snach, a wszystko dlatego, że powiedzieliście „Tak!” Ja także powiedziałem „Tak!”- i jestem wdzięczy każdemu, kto teraz także mówi „Tak!” Głęboko was kochamy, widzimy was, gdyż mieszkamy w sercu każdego z was. Ha ha! wielu się mnie pyta: „Kiedy powrócisz na Ziemię?” – za późno! Ja już tutaj wróciłem i jestem właśnie tutaj, w waszym sercu. Proszę was, wysłuchajcie mej prośby. Kodoisz, kodoisz, kodoisz, Adonai cewa’ot! Kodoisz, kodoisz, kodoisz, Adonai cewa’ot! Kodoish, Kodoish, Kodoish, Adonai cewa’ot! [hebr. Święty, Święty Święty Pan Bóg Zastępów] Namaste! Namaste!
     
    [Głos Lee Carroll] Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Poniższy przekaz oferujemy jako dodatkową informację, powtórkę tego, co wam powiedziałem wczoraj. Robię tak, gdyż pragnę, aby dzisiejsza grupa usłyszała na żywo to, co miałem wam do przekazania wczoraj. Rzadko powtarzamy ten sam przekaz w tej samej formie i kiedy tak się dzieje robimy to, gdyż pragniemy abyście wiedzieli, że to ważne. Oto, co pragniemy przekazać. Niedługo [16 sierpnia, 2020 roku] zbierzemy się w Kręgu Dwunastu i podczas niniejszego przekazu pragnę wam wytłumaczyć, najlepiej, jak tylko mnie na to stać, na czym to spotkanie będzie polegało. Co podczas niego może zajść. Co oznaczają metafory związane z tym spotkaniem. Tak, będzie Krąg, tak, będzie się składał z Dwunastu, ale tutaj kryje się coś więcej. Krąg Dwunastu rozpocznie energię, na którą obecnie przyszedł czas.
    31 lat temu, kiedy po raz pierwszy objawiłem się memu partnerowi, aby zapoczątkować przekazywanie nowin, nasza współpraca okazała się procesem stopniowym i powolnym. 31 lat temu Lee w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy, po co tutaj przybywam, ani czym, w związku z tym, sam się będzie zajmował. Na przestrzeni całego szeregu lat, niejednokrotnie mówiłem mu, że zbliża się coś jeszcze. Najpierw napisał Księgę I Przekazu, potem po raz pierwszy wystąpił z przekazem na żywo, transkrypcja z którego także znalazła się na łamach tej Pierwszej Księgi [sam przekaz miał miejsce 3 marca, 1992 w południowej Kalifornii w obecności 14 zebranych słuchaczy – przyp. tłum.]
    Od samego początku mówiłem wam, że czasy się zmieniają, że wszystko co przepowiadano wam we wszystkich przepowiedniach wielu religii, nie spełni się, że nie będzie żadnego końca świata. Mówiłem wam już wtedy, że świat zaczyna podążać w zupełnie innym kierunku. Tym innym kierunkiem okazało się proroctwo dotyczące zmiany ery, że Ludzkość przetrwa poza czas przeznaczony na jej zagładę. Przeżyliście poza rok 2000 i doszliście do linii demarkacyjnej roku 2012, chociaż, kochani, coś takiego nie przewidywały żadne święte księgi żadnej religii, czy duchowej tradycji. Ani jedna z tych przepowiedni nie przewidziała nastania nowych czasów. Nawet kwa-treny Nostradamusa przepowiadały wam zagładę. Wiele innych wizjonerów także poprawnie widziało, że nie dotrwacie do końca ubiegłego tysiąclecia. Fakt, że nikt z tych proroków nie miał racji wcale nie znaczy, że oni się mylili. Oznacza to, że ówczesna energia wciąż wskazywała na możliwość zagłady. Wy odmieniliście to wszystko w niemalże ostatniej możliwej chwili!
    Na przestrzeni wszystkich tych lat, kiedy do was przemawiam, mym zadaniem było przywiedzenie was do tego miejsca początku Przemiany. Po dojściu, miałem opowiadać więcej na temat tego, na czym ta Przemiana polega. Opisałem wam Nową Normalność, Nowego Człowieka, czyli wszystko, co teraz leży przed wami, aby się temu bliżej przyjrzeć, aby ponownie odkryć rodowód i kolej wszystkich przekazów Kryona. Przekaz mój zawsze jest dawany w energii miłości i miłosierdzia. Nigdy nie prosimy was o nic, co mogłoby być niestosowne, czy nie na miejscu, nigdy nie przekazujemy wam niczego, co miałoby być przyjęte za doktrynę. Wszystko, co na przestrzeni tych lat wam przekazuję, robię tylko po to, abyście mogli zajrzeć Bogu w oczy i ujrzeć tam własne odbicie. Tak postępuję od samego początku.
    Moja nowa misja nie zmieni tego, co było na samym początku. To, co było na początku, stanie się dzięki nowej misji szersze. Podczas spotkań w Kręgu Dwunastu, zmieni się wiele rzeczy i to w duchu tego, symbolem czego jest budynek, w którym się teraz znajdujemy. [Kaplica w Unity Village, dzielnicy Kansas City, kościele bez doktryny i ściśle określonego systemu wyznawania wiary, kościele dla, jak się sami określają – ludzi uduchowionych, ale nie religijnych – przyp. tłum.] Niedawno poinstruowałem mego partnera, że zmieni się rodzaj tego, czym się zajmuję, gdyż wszystko to się jeszcze poszerzy, biorąc pod uwagę dokonujący się obecnie świadomościowy przeskok.
    Kochani, jak na razie nawet się nie domyślacie; prawdę powiedziawszy, nie macie zielonego pojęcia o tym, co się kryje wewnątrz każdego z was. Zastanówcie się, skoro jesteście dzieckiem stwórcy, [echo słów założycielki kościoła Unity, Myrtle Fillmore] co tak naprawdę tkwi wewnątrz was, poza 3D? Jak wam się wydaje, co może tam tkwić, o czym jak na razie nikt wam nie mówił, że potraficie to sami zrobić?
    Każdy żyjący na Ziemi Człowiek jest istotą wielowymiarową i żyje tutaj w określonym celu; znamy was wszystkich z imienia. Przekroczyliście linę demarkacyjną roku 2012 i powtarzam, że dzięki wam cała galaktyka także doznała przeskoku. Wasza galaktyczna rodzina orientuje się, czego zdołaliście dokonać. Oni od was tego oczekiwali, gdyż jest to echo tego, przez co wielu z nich także przechodziło.
    Tak, to prawda, w galaktyce żyją istoty podobne wam samym, dzieci boże. Nadejdzie taki dzień, kiedy tę rodzinę spotkacie i rozpoznacie ich, gdyż wyglądem będą bardzo podobni do was, opowiedzą wam podobną opowieść o życzliwości, miłości i miłosierdziu, opowiedzą wam, przez co sami przechodzili i przez co przechodziły ich planety. Opowiedzą wam o ich czasie Przemiany i o wojnach, które niegdyś prowadzili. Przyjdzie taki czas, kiedy usiądą z wami i opowiedzą wam to wszystko i wtedy wasze oczy się otworzą i zobaczycie w nich samych siebie. Wszystko to nadchodzi.
    Na przestrzeni całej waszej historii opowiadano wam opowieści o cudach dokonywanych przez różnych Mistrzów, którzy przychodzili tutaj po to, aby pozornie wskrzeszać umarłych, pozornie kogoś uzdrawiać, dokonywać przeróżnych cudów. A wy, słuchając tego wszystkiego zawsze kwitujecie: „Och, ten Mistrz był doprawdy pełen mocy!” - nawet przez moment nie domyślając się, że Mistrz jedynie ustawił energię, aby zwracający się do niego Człowiek mógł sam dokonać reszty. Mistrz wcale nie uzdrawiał, Mistrz stwarzał sprzyjającą uzdrowieniu energię.
    Istnieje wiele opowieści o tym, jak ludzie powracali do życia znad krawędzi śmierci, jakby wskrzeszeni. W każdym z was tkwi możliwość zawrócenia niemal spod wrót ciemności, nawet potem, jak doktor ogłosi moment śmierci! Kochani, posiadacie tę możliwość od zawsze. Posiadacie taki wybór. Jest to wybór leżący w gestii każdego z was. Wybór ten nie należy do waszych Przodków, ten wybór należy do każdego z was!
    Od zawsze każdy z was posiada tę iskrę i nazywajcie ją jak chcecie, bowiem ona na razie nie ma żadnej jednej nazwy, gdyż iskra ta zdawała się być własnością tych, których od zawsze uważaliście za ważniejszych od samych siebie. Na razie iskry tej nie rozpoznajecie jako siebie samych, chociaż tak jest od zawsze. Kochani! Jeśli więc macie wziąć udział w ewolucji świadomości, jeśli macie posiąść dojrzałość o wiele szerszego zrozumienia siebie samego, własnej duszy, waszego połączenia ze Wszystkim, Co Jest, jeśli macie zamiar dotrzeć w to miejsce, to musicie zrozumieć, że nie da się tego osiągnąć będąc pełnym starej energii!
    Stare dobre sprawy trzeba odprawić od siebie. Trzeba wytworzyć nowe energie, nowe rodzaje uwagi, których dotychczas wam brakowało. Tutaj chodzi o świadomość własnej mocy, świadomość tego, że istnieje coś więcej, ponad to, co się wam wydawało. Aby to wszystko sobie stworzyć, musi istnieć energia przyzwolenia, która stwarza pozwolenie na zaistnienie tego wszystkiego, musi zaistnieć pewne miejsce, do którego możecie się udać i opuszczając powiedzieć: „Nigdy nie przypuszczałem, że sam to mogę zrobić, że mogę to zrobić sam na sam z własną wspaniałością!” Właśnie takie miejsce mam zamiar poprzez mego partnera niedługo stworzyć. Nie będę jedyny, który to stworzę, takich uzdrwiających miejsce będzie więcej. Nazywam to Kręgiem Dwunastu i Krąg ten po raz pierwszy powstanie już niedługo.
    Prosiłem Lee, aby ostrożnie taki krąg stworzył, ale najpierw wyjaśnijmy na czym ma polegać. Nie wiem, czy sam potrafię wam to dobrze wytłumaczyć, ale na pewno mogę spróbować. Jeśli kiedykowiek rozmawialiście z kimś, kto doświadczył spontanicznej remisji, to wiecie, że coś takiego uchodzi za cud, nieprawdaż? Każda komórka ciała wtedy czymś rozbrzmiewa. To tak, jakby one wszystkie jak jedna cofnęły się do czasu przed zaistnieniem choroby. Spontaniczna remisja polega dokładnie na tym. Podczas niej ciało wcale nie mówi sobie: „Dobra, sprawimy małą poprawę.” Podczas spontanicznej remisji choroba ustępuje całkowicie. Czasem dzieje się tak natychmiast, czasem w czasie 24 godzin, czasem bardzo szybko. Na razie wam się wydaje, że coś takiego może się stać tylko w wyniku cudu; ale to nie tak. Co wy na to, że dzieje się to za sprawą duszy ludzkiej, tej cząstki Stworzenia, która teraz staje się wielowymiarowa i na pewien krótki moment przejmuje całkowitą kontrolę nad procesami biochemicznymi w organizmie, przegania chorobę, stwarzając silniejszy układ odpornościowy. Wtedy choroba po prostu poddaje się mocy duszy ludzkiej w całej swej wspaniałości, bo nie ma innego wyjścia.
    A teraz pomnóżcie tę energię i skupcie ją w jednym miejscu. Będzie to miejsce, które można poczuć miejsce, w którym możliwe jest urzeczywistnienie przyszłości każdego z was. Będzie to miejsce, gdzie można się uzdrowić od niepewności, zmartwień i obaw, które może nawet odmienić Akasz. W tym miejscu będzie można uzdrowić nawet takie rzeczy, jak zdradę! Widzicie, przecież dobrze wiem, kto mnie teraz słucha!
    Podczas gdy na razie co ranka budzicie się i od razu opada was posępna myśl o zdradzie, myśl która drąży was i ciągnie w ciemność, po wizycie w takim miejscu nagle budzicie się i nawet jej już nie pamiętacie. Na tym polega uzdrowienie. Wyobraźcie sobie, że posiadacie aż taką kontrolę nad strukturą komórkową, że czujecie jak przedłuża się wasze życie... a wszystko podczas kąpieli w wytworzonym w tym miejscu zielonym świetle własnej wspaniałości. Tylko sobie wobraźcie wasze odczucie, kiedy po raz pierwszy zaświta w was myśl, że przecież coś takiego od zawsze macie w swoim wnętrzu. Wy po prostu nigdy przedtem tego nie uwalnialiście. „Och, przecież to od zawsze jest we mnie, zawsze to potrafiłem!”
    Istnieje wiele rodzajów uzdrowienia; uzdrowienie ciała, uzdrowienie bojaźni i lęków, uzdrowienie niepokoju, uzdrowienie Akaszy. Prosiłem aby Lee stworzył takie (wirtualne) miejsce, mówiłem mu także, aby przestrzegał, by nie wchodzić do tego miejsca, jeśli nie robi się tego z przekonaniem! Nie zaglądajcie tam tylko przez ciekawość, gdyż niewiele z tego wyniknie. Jest to bardzo silne miejsce. Poprosiłem mego partnera, aby stwarzał to miejsce co tydzień i to tak, aby mogło je odwiedzić wielu. Mówiłem także, aby 25% wszystkich spotkań rozdawać za darmo, że 75% utrzyma finansowo cały ten system spotkań. W ten sposób każdy będzie miał do tego miejsca jakiś dostęp. Kochani, właśnie na tym będzie polegał Krąg Dwunastu. Stosownym kolorem Kręgu będzie kolor zielony. Jest to zieleń przechodząca swym odcieniem wszystko, co dotychczas widzieliście i ona wypełni każdą komórkę ciała. Nadchodzi czas na Krąg Dwunastu.
    Oczywiście, znajdą się tacy, którzy po wzięciu udziału w takim spotkaniu powiedzą: „Eee tam, nic nie czułem!” stanie się tak, gdyż wszystko o czym mowa dzieje się na zasadzie wolnego wyboru! Przygotujcie się zatem na nowy paradygmat uzdrawiania.
    Ten obowiązujący na teraz mówi, że uzdrowić sę można tylko i wyłącznie poprzez pomoc z zewnątrz. Zatem chodzicie od budynku do budynku, klękacie i się modlicie, robicie to i tamto, zewsząd wzywacie pomocy, gdyż jesteście przekonani, iż ten marny proch, który się wam wmawia, że jesteście, nie jest godzien otrzymać czegoś z nieba nie rozumiejąc, że niebo to WY SAMI, KAŻDY Z WAS Z OSOBNA. Nie rozumiecie, że możliwość somo-uzdrowienia od zawsze już w was tkwi. Od zawsze! Kochani, cuda wcale nie pochodzą ze źródeł zewnętrznych, one pochodzą z wewnątrz! To ci dopiero nowina, nieprawdaż?
    Mój partner się przygotuje, aby coś takiego stworzyć, a ja mu będę w tym przewodził. Dla niego będzie to nowość, gdyż sam będzie ten rodzaj energii stwarzał oraz przewodził wszystkim, którzy będą chcieli w takim spotkaniu wziąć udział. Z wielowymiarowego punktu widzenia wszystkie dusze są jednocześnie wszędzie, więc takie spotkanie może się odbywać w przestrzeni wirtualnej, na odległość. Na tym polega rzeczywistość wielowymiarowa i sami dobrze wiecie, że to działa.
    Niedaleko stąd stoi wieża, symbolizująca milczącą jedność. [mowa o geograficznej lokacji skąd pochodzi przekaz, z Kaplicy i okolic Unity Village w Kansas City- przyp. tłum.] Tutaj na przestrzeni ponad stu lat powstała międzynarodowa organizacja Unity, która stworzyła wielowymiarową, inter-galaktyczną energię modlitwy. Członkowie tej organizacji dobrze wiedzą, że taka energia rozchodzi się natychmiast wszędzie, wybiega daleko poza Ziemię, jak snop światła widoczny wszystkim, gdyż jest to snop powstały dzięki boskiej inspiracji w oparciu o Istoty Ludzkie, które dobrze zdają sobie sprawę z tego, jak potężna jest moc modlitwy. W takim świetle wspaniałego uzdrowienia kąpią się energie intencji, miłosierdzia i dobrodziejstwa. To dlatego organizacja Unity osiągnęła taki sukces.
    Aby się uzdrowić, wcale nie musicie przyjeżdżać do wieży, ani przyklęknąć. Członkowie organizacji Unity sami wam powiedzą, że otrzymanie tego, co ta wieża przekazuje jako waszą własną pomocną dłoń, wcale nie wymaga od was upokorzenia się, czy błagania. Dla nich modlitwa nie jest aktem błagalnym, jest to energia, która sama wlewa się w Człowieka w kłopotach, mówiąc mu: „Jesteś wspaniały, powstań z klęczek i bądź uzdrowiony!” Na tym polega Krąg Dwunastu.
    Pragnąłem wam ten Krąg przybliżyć i wyjaśnić, co to takiego, abyście wiedzieli. Zwracam się do wszystkich słuchających, aby nie było żadnych nieporozumień co do intencji tego, co się rozpocznie w niedługiej przyszłości. Przyszła pora na tego rodzaju zmiany, a Kryon nie będzie jedyny, który coś takiego wam zaoferuje. Wielu będzie robić to samo. Oto, co pragnąłem wam dzisiaj- tu i teraz- powiedzieć. Na odchodnym, weźcie ze sobą fragment tego miejsca. Wasze modlitwy sprawiają różnicę. Módlcie się więc za to miejsce i za tych, którzy je prowadzą, którzy służą tu na ochotnika. Módlcie się za niewiarygodny rodowód tego miejsca, niech się rozchodzi coraz dalej i dalej.
    I tak jest.
    Kryon
    Tłumaczyła: Julita Gonera
    Korekta: Jadwiga Fedynkiewicz

wtorek, 25 sierpnia 2020

Radość w czasach zawieruchy, cz. IV

 

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Radość w czasach zawieruchy, cz. IV
[Głos Marilyn Harper] Ach! Ponownie dzień dobry wszystkim! Witamy się z wami ostatni raz z Indianapolis, ukochane istoty światła. Jesteśmy w was zakochani! Widzimy was, widzimy was cały dzień i widzieliśmy was wczoraj, może nawet zobaczymy się jutro, albo wieczorem na [ceremonii]despacho albo wczoraj wieczorem na spotkaniu Kręgu Sióstr Lemuryjskich. Czujemy jak usiłujecie dosięgnąć czegoś, co się wydaje poza waszym zasięgiem. Podczas naszych spotkań otrzymujecie wiele podpowiedzi i kodów, które przywodzą was do osiągnięcia następnej wymiarowej częstotliwości, zresztą tożsamej z wami.
Wcześniej mówiliśmy, że Walt Disney spotkał się z odmową w 300 bankach, zanim ktoś przyjął do wiadomości jego wizję i udzielił mu pożyczki! Ukochane istoty światła, widzimy wizję każdego z was, widzimy, że każdy z was stara się wznieść ponad błoto wszystkiego, co widać w telewizji, co dochodzi do was ze świata polityki i całą tę energię obecnej sytuacji. Widzimy jak staracie się utrzymać wysokie wibracje trzymając się waszych ideałów. Pytanie więc, jak to robić, aby otaczające błotko niczego nie zbrudziło? To dobre pytanie, nieprawdaż?
Robi się to poprzez powrót do podstaw, ku temu, co w sercu, poprzez powrót do samego siebie. Zadajcie sobie pytanie: Kim jestem? Nasz dobry znajomy Gregg Braden ma na ten temat cały wykład! Czy potraficie określić samych siebie? Pragniemy, abyście po zakończeniu naszego spotkania bliżej zastanowili się nad odpowiedzią na to pytanie. Usiądźcie sobie i sporządźcie listę wszystkich przymiotów i funkcji, które was określają. Jesteście matką, ojcem, znajomym, przyjacielem, kochankiem, pracownikiem, robotnikiem, pracujecie w służbie zdrowia – tak, wy się tym wszystkim zajmujecie, to należy do waszych zadań, ale to nie to, kim jesteście. Kim zatem jesteście? Czy jesteście agentem zmiany? Czy pracujecie nad zmianą obowiązującego stanu rzeczy? Czy należycie do tych, którzy wyszukują nowych szlaków? Czy należycie do tych, którzy poszukują twórczych rozwiązań? Czy należycie do tych, którzy siedzą na kanapie? Czy należycie do tych, którzy podejmują jakieś działanie? Czy swym życiem i zachowaniem stanowicie natchnienie dla innych? Oto, z jakich punktów powinna się składać wasza lista.
Tutaj chodzi o to, jak postrzegacie samych siebie, oraz o to, kim jesteście. Do wzięcia pod uwagę macie tutaj tysiące, jeśli nie miliony lat rodowodu Przodków. Każdy z tych przodków, każdy poziom spuścizny, ofiaruje wam jakiś dar. A jeśli włączyć w to spuściznę galaktyczną, zasób darów staje się większy. Wszystko to składa się na waszą teraźniejszą tożsamość i jest to doprawdy zjawiskowa tożsamość! Zdajemy sobie sprawę, że obecnie borykacie się z wieloma rzeczami, co zresztą nie ogranicza się do Indianapolis, lecz dzieje się na całym świecie. Jednak, aby się w tym wszystkim odnaleźć, wydaje się nam, że najlepiej rozpocząć od samopoznania, od roli jaką w tym wszystkim sami odgrywacie, aby następnie stać się przemianą, którą pragniecie na świecie zobaczyć.
Nasze Medium Marilyn rozmawiała z pewnym czterdziestolatkiem, który czuł się zdołowany, zły i nieswój, nie wiedział, co ze sobą zrobić i gdzie się zwrócić. Marilyn zapytała go – „A co kochasz?” – na co jej odpowiedział – „Nie wiem, niczego nie kocham!” Odpowiedzieliśmy mu na to: „I tu właśnie tkwi cały problem!” Doszukujcie się dobra w każdej sytuacji, wtedy miłość tego, kim jesteście, przybliży się do was. Wyłapcie u siebie pozytywne nastawienia. Co się stanie, jeśli o czymś pomyślicie: „O! To było fajne! To mi się spodobało, rozciągnę tę chwilę na cały dzień! A następnie cały jeden dzień pełen fajnych chwil, rozciągnę na cały tydzień!” potem rozciągnijcie to na cały miesiąc i rok! Na tym polega energia, którą właśnie teraz stwarzacie.
Wiemy, że czasem wam się wydaje, że grzęźniecie w błocie, ale przecież jesteście wtedy gotowi do szybkiego obrotu na pięcie i ruszenia w dowolnym kierunku, nie wiedząc, który okaże się najlepszym. Tak, każdy kierunek dla was, to ten najlepszy. Widzicie, dzieje się tak, gdyż jeśli wrócić do podstaw - usiąść w ciszy i bezruchu, nawet na parę minut i poprosić o wskazówki wyzbywszy się ego, to je otrzymacie. Nasze Medium postępuje tak od ponad 30 lat! Kiedy prosi o wskazówki, przychodzą do niej metodą pisma automatycznego. Tak, ona to do dziś stosuje, jest to dobry sposób na uruchomienie boskiego łącza.
Kiedy o coś prosicie Źródło, czy Wszechświat, Boga, czy Ducha, jakkolwiek tę energię nazywacie, a które tkwi w każdej komórce waszego ciała tak samo jak w każdym punkcie poza ciałem, kiedy prosicie o pokazanie drogi, to wtedy wam się ją pokazuje. Jeśli nie jesteście tej drogi pewni, to zacznijcie śpiewać piosenkę Peter’a Framptona „Show me the way” [„pokaż mi drogę”] gdyż sami wtedy tę drogę sobie stwarzacie.
Wielu pyta się wtedy: „Po co sobie stwarzać chorobę?” - albo trudności z oddychaniem, czy złamaną kość, czy cokolwiek innego. Nie wiemy, dlaczego to sobie stwarzacie, gdyż tego nie wie nikt, prócz was samych. I dlatego prosimy was, abyście powrócili do podstaw: posiedzieli w ciszy i bezruchu, abyście docenili siebie, docenili samych siebie. Jak inaczej możecie docenić innych, okazać im empatyczne zrozumienie i miłosierdzie, jeśli najpierw nie potraficie tego osiągnąć wobec siebie samych? To samo przecież powiedział wam Mistrz: najpierw pokochaj siebie, a potem innych. To jest kluczowe: zauważenie dobra we własnym wnętrzu, dojrzenie drzemiącej w wewnątrz mocy. Następnie tę moc ożywcie własnym oddechem i w każdej chwili bądźcie gotowi obrócić się na pięcie obierając nowy kierunek. Takie jest życie. Powtarzajcie sobie: tak, jestem wystarczający; tak, jestem wspaniały; tak, żyję tu i teraz i sprawiam różnicę. Tak, jestem ____ i sami dopiszcie resztę. Poćwiczcie to sobie. Zróbcie listę i stańcie się miłością, którą jesteście w ten sposób urzeczywistniając wasz czysty potencjał.
Głęboko was kochamy, widzimy was, znamy was i żegnając się mówimy Namaste! Namaste!
[Głos Lee Carroll] Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Dużo z was nie rozumie, że zanim dojdziemy do naszego przekazu, ktoś jeszcze przed nami przekazuje. Energia Adironndy jest piękna, jej słowa ociekają miłością i prawdą. Kochani, kiedy dwoje mediów przekazuje razem, treść przekazu jest podobna.
Pragnę teraz ciągnąć dalej na temat radości, czyli przekazać wam czwartą część serii na temat „Radości w czasach zawieruchy.” Będzie mniej wskazówek. Będzie to przekaz bardziej energii, niż informacji, gdyż pragnę wam przekazać prawdę radości, rzeczywistą prawdę radości o tym jak sam Duch ją widzi; jak sama Ludzkość instynktownie postrzega radość.
Rozpocznę od tego, czego się nie spodziewacie. Jak powtarzam wam od lat, cała planeta wciąż wala się w starej energii, oraz że przyczyna dlaczego tutaj przybywam tkwi w tym, że ten stan rzeczy się zmieni. Często przypominam wam, że od wieków Ludzkość trwała na niskim poziomie świadomości, że na dobrą sprawę nigdy jak dotąd nie zdołaliście się z tego podnieść. Co prawda istniały czasy wydłużonego pokoju, ale nieodmiennie po nich zawsze następowała kolejna wojna. Nigdy nie udało się wam jako Ludzkości osiągnąć stanu koherencji, zawsze darzyliście się brakiem zaufania, zwłaszcza pod względem stosunków międzynarodowych; a nawet, gdy obywatele pewnych państw byli do siebie nastawieni przychylnie, to przywódcy nie pozwalali na nawiązanie bardziej przyjaznych stosunków. Zatem, Ziemia od dawna była planetą niskiego poziomu świadomości, ale ostatnio dokonuje się na niej przeskok świadomości.
Porozmawiajmy o radości, zadowoleniu, o byciu szczęśliwym, o intuicyjnej postawie z uśmiechem na twarzy. Podczas swych licznych podróży po całym świecie, mój partner wiele się nauczył. Nic jednak nie przygotowało go do przyjęcia, jakie go spotkało w dwóch krajach, których tutaj nie wymienię. Powiedziano mu tam, że za często się uśmiecha! Lee był tym bardzo zaskoczony, więc zapytał się, co to znaczy? W odpowiedzi usłyszał, że w tamtych krajach nie należy się zbyt często uśmiechać, gdyż jest to oznaka, że się coś ukrywa. Jak mu o tym doniesiono, uśmiechniętego człowieka poczytuje się tam za nieuczciwego. Lee nie posłuchał rady, aby się nie uśmiechać i robił to nawet częściej, gdyż właśnie tak zareagował na to, co mu powiedziano.
W jednym z tych krajów usiadł sobie w restauracji i od razu pochyliła się nad nim młoda kelnerka. Nie mogła mieć więcej niż 18 lat. Szeptem oznajmiła mu: „Często przeglądam Internet i widzę, że Amerykanie są chyba zawsze uśmiechnięci. Proszę pana, czy tak jest naprawdę? Przecież wiem, że jest pan Amerykaninem, gdyż to widać.” – na co Lee powiedział jej tak: „Nie śmiejemy się cały czas, ale robimy to często.” Mój partner nigdy nie zapomni, co mu na to odpowiedziała: „Chciałabym, żeby i u nas tak było!”
Hmm... młodzież! Śledząc internet widzą wiele spraw, których dotychczas nigdy nie widzieli i uczą się z niego nowych rzeczy. Jak to jest, że warunkiem kontroli nad społeczeństwem jest tłumienie oznak radości? Dzieje się tak, gdyż radość, to jedna z głównych energii boskich Źródła Stwórczego, o ile nie główna. [na przykład buddyzm uważa, iż jest to podstawowa wibracja całego Wszechświata]
A mieszkańcom tamtych krajów, zwłaszcza matkom, pragnę powiedzieć to: Kiedy rodzi się wam dziecko, i przynosicie je do domu, to co z nim robicie najpierw? Staracie się je rozśmieszyć! Jest to zupełnie automatyczne, instynktowne zachowanie. Chyba nikt się nie schyla nad noworodkiem, aby nauczyć go jak robić niezadowoloną minę! Ha ha! Odpowiedź: Nie! Noworodki się łaskocze i szczypie w policzki, żeby się śmiały. Nieprawdaż? Jest to całkowicie instynktowne zachowanie i każda matka dobrze to wie. Dziecka nigdy nie uczy się jak być niezadowolonym. Ono samo się tego nauczy przyglądając się wam! Jeśli tak wybierzecie. Jednak pierwsze co matka robi, to stara się aby się śmiało. Dobrze o tym wiecie, że kiedy dziecko się śmieje, to cały świat staje się jaśniejszy. Kochani, radość pochodzi z drugiej strony zasłony.
Pragnę przytoczyć wam pewien przykład. Ludzie są liniowi, prócz siebie samych, nie macie żadnego innego punktu odniesienia. W tym miejscu was nie krytykuję, stwierdzam tylko jak jest, a inaczej być po prostu nie może. Jedyny dostępny punkt odniesienia to to co widzicie oraz to, kim jesteście. Gdybyście mogli jednocześnie żyć w jeszcze innej rzeczywistości, to mielibyście jakiś inny punkt odniesienia, coś do porównania z tym, jak się życie toczy tutaj, ale wy tego nie macie.
Wasza rzeczywistość to wy, jako pojedyncza jednostka. Jesteście przyzwyczajeni doświadczać siebie jako istoty o jednym imieniu, jednej twarzy, utożsamiacie się ze swym odbiciem w lustrze i na co dzień nie myślicie o sobie jako grupie, choć z wielowymiarowego punktu widzenia tak właśnie jest. Patrząc w lustro zwykle nie widzicie tam duszy, chociaż każdy z was ją posiada. Patrząc na siebie, nie widzicie Stwórcy, choć każdy z was stanowi część tej energii. Cała wasza rzeczywistość składa się z tego co widzicie, dotykacie, czy odczuwacie.
Mówi się wam, że po śmierci ta dusza sobie gdzieś idzie i coś się z nią dzieje, w zależności od tego, w co wierzycie. Ale zastanówmy się teraz, jak w tej wieczności postrzegacie siebie samych? Idziecie albo na sąd, albo na bankiet, w zależności od wiary. Niezależnie od tego, zawsze wyobrażacie sobie siebie w zaświatach jako takich samych ludzi, jak za życia. To ciekawe, jakie pojęcie ludzie mają o niebie, o co się niektórzy pytają, zastanawiając się, jak tam może być? Pytają się: Czy w niebie widzi się tak samo, jak na Ziemi? Albo: Jak w ogóle będzie można coś widzieć, jeśli nie będzie już oczu?! Jednym z moich i mojego partnera ulubionych pytań jest to: Czy w niebie są fotele na biegunach? Ha ha ha! Pytanie oczywiście pochodzi od kogoś, kto bardzo lubi się w takim fotelu bujać.
Widzicie więc, że z punktu widzenia życia na Ziemi, patrzycie nawet na rzeczy ezoteryczne, które są o wiele wspanialsze. To samo dotyczy miejsca, do którego odchodzicie po śmierci. Wy jednakże na tę wspaniałość naklejacie realia życia ziemskiego i stąd pytacie, jak się tam patrzy, bez oczu? Pragnę przekazać wam metaforę, którą na pewno zrozumiecie. Załóżmy, że jesteście gąsienicą. Załóżmy, że w naszej przenośni posiada ona podobną wam świadomość, więc myśli tymi samymi kategoriami, co wy i zastanawia się teraz nad tymi samymi zagadnieniami, co wy o tym, co się dzieje, kiedy zapada w wielki sen. Chyba już wiecie dokąd z tym zmierzam?
Na Ziemi gąsienica ma bardzo słaby wzrok i niemalże nie widzi nic. Odróżnia dzień od nocy, widzi kształty, ale na tym koniec. Jej to zupełnie wystarcza, gdyż nie ma żadnego porównania. Zatem, gąsienica zadaje pytanie: „Kiedy zapadnę w wielki sen i znajdę się w zaświatach, czy wciąż będę miała taki dobry wzrok, jak teraz? Mówi się, że tam będę latała jak ptaszek, ale czy będę miała tak samo dobry wzrok? Och, mam nadzieję, że tak!” Wy przecież zadajecie takie samo pytanie: „Jak w niebie można widzieć bez oczu? Jak to będzie, kiedy nie będę mieć ciała? Co wtedy będę czuł i jak będę widział?” Gąsienica też coraz bardziej się nad tym wszystkim zaczyna zastanawiać, może nawet się trochę denerwuje. A potem zapada w wielki sen, owija się w kokon i dzieje się z nią coś magicznego.
Nieczęsto dane jest wam oglądać metamorfozę gąsienicy w motyla, ale jest to niemal cud. Kiedy z kokona gąsienica wychodzi zmieniona w motyla i rozpościera swe skrzydła, aby rzeczywiście latać jak ptaszek, to przejrzyjmy się jak teraz wyglądają jej oczy. Zanim zapadła w sen, gąsienica martwiła się o swe oczy. Motyl widzi tysiące bardzo czystych obrazów, on dostrzega nawet promienie ultrafioletowe, oraz światło spolaryzowane. Motyl widzi wszystkie kolory, postrzeganie których jest konieczne przy zapładnianiu kwiatów. Zatem, motyl widzi sto, albo tysiąc razy lepiej od gąsienicy. Jego postrzeganie jest zupełnie inne. Gąsienica nawet nie miała pojęcia, na czym jeszcze może polegać wzrok!
Kiedy już zaczerpniecie ostatni oddech, po pewnej chwili wasza dusza także podlega metamorfozie i zaczyna latać. Wtedy nie macie już oczu, ale macie wzrok. Macie wzrok, uczucia, wiedzę i rodzaj u ważności, którego na razie nawet się nie domyślacie. Na Ziemi nie macie kategorii i pojęć, według których można-by opisać rodzaj zmysłów, które posiada wasza dusza. Bycie Człowiekiem na Ziemi, aż tak bardzo różni się od tego, kim jesteście kiedy wracacie do Domu. Życie na Ziemi więc, to tymczasowo upośledzony stan. Tak wielu z was znosi ten stan, nie doświadczając przy tym żadnej radości, nigdy nie rozumiejąc, że radość jest święta, radość pochodzi prosto od Stwórcy. Oto, co jest w niebie. Radość.
Tam latacie jak ptak, a wasz wzrok widzi to, czego za życia nigdy nie było wam dane zobaczyć; widzicie światło, jakiego nigdy nie oglądaliście, wszystkie spektra, my sami przecież światłem śpiewamy imiona każdego z was! Kim się stajecie, kim jesteście naprawdę nie da się opisać ludzkim językiem. Och, kochany Człowieku tymczasowo upośledzonej formie, pozwól, że ci powiem co od razu czujecie po śmierci, co czujecie idąc po schodach do nieba, stając u bramy do raju. Oczywiście wszystko to jest metaforą opuszczenia ciała i pierwszego spotkania z istotą z drugiej strony. Jak to jest? Zaraz wam powiem, jak to jest! Powiem wam, gdyż wiem, że dobrze to sobie zapamiętacie! Pierwsze, co spotkacie i poczujecie to RADOŚĆ! Oto, co wam pragnąłem dzisiaj powiedzieć!
To, co powyżej, to prawdopodobnie jedna z największych i najbardziej głębokich prawd, którymi mogę się z wami podzielić. Jak jest po drugiej stronie? Radośnie! Taka właśnie jest esencja Źródła Stwórczego Wszechświata, każdego z was, waszej galaktyki. Dlatego tak bardzo staram się wam przekazać, iż kiedy odnajdujecie radość, odnajdujecie wszystko inne! Zdrowie, przedłużenie życia, piękno, cel własnego życia, spokój wewnętrzny.
Kiedy ta planeta zacznie się stawać taką, jaką ma się stać, spojrzycie się wstecz i zadacie pytanie: Co się do tego przyczyniło? Powiem wam wtedy, iż to się zaczęło od tego, kiedy wszyscy mogli się do siebie wzajemnie uśmiechać bez obawy, że wtedy tracicie na wiarygodności. Kochani, wszystko co wam powiedziałem, to prawda. Właśnie dlatego tak często wspominamy wszystko, o czym tak wiele wam mówimy! Motywem przewodnim mych przekazów jest wniesienie na Ziemię tego, co się znajduje po drugiej stronie zasłony. Dzieje się tak, gdyż zasłona staje się coraz cieńsza, coraz bardziej przezroczysta i stąd sami się przekonacie, że wiąże się to nie tylko ze wzrostem integralności ale także ze wzrostem zadowolenia, radości z życia i śmiechem, z byciem szczęśliwym i z radością.
Nie mówiłbym wam o tych sprawach, gdyby to nie była prawda. Poczujcie to w samej esencji waszego bytu. Tu i teraz posiadacie umiejętność rozeznania, czy to, co mówię to prawda, czy nie. Rozeznanie to jest w was wbudowane, stanowi waszą część. Stara Duszo, rodowód tego, dlaczego teraz tutaj jesteś – czyli dlaczego żyjesz po roku 2012 – jest taki: żyjecie po to, aby obnażyć starą energię i uciec w radość!
Jam jest zakochany w Ludzkości Kryon i mam ku temu dobry powód!
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera
Korekta:Jadwiga Fedynkiewicz
Obraz: Pamela Weeden
Nota od tłumacza: Niniejszą transkrypcję dedykuję wszystkim członkom naszej gurpy Kryon Polska, którzy ostatnio potracili bliskich członków rodziny wraz z wyrazem z serca płynącego współczucia.
Namaste! Julita


Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...