Strony

piątek, 17 grudnia 2021

Oczami mistrza, cz. II z III

 Może być zdjęciem przedstawiającym kot i tekst „Kiedy wszechświat daje ci tyle znaków, že już sam nie wiesz czy jesteś oświecony czy zwariowałeś.”
Oczami mistrza, cz. II z III
[Niniejszy przekaz, otrzymany w dniu 11 września, 2003 roku podczas rejsu wokół Hawajów i pobliskich wysp Pacyfiku, został później uzupełniony przez Kryona podczas procesu edytorskiego, kiedy Lee sporządzał transkrypcję nagrania. Dzieje się tak ze względu na wymogi słowa pisanego oraz w celu wyjaśnienia pewnych spraw, które podczas samego przekazu na żywo pozostają w sferze energii i są odbierane pozasłownie.]
Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Pragniemy ogłosić to miejsce sanktuarium. Podczas naszego rejsu wiele się wokół was dzieje zatem na chwilę skierujcie się do wewnątrz. Czy odczuwacie już bliskość rodziny? Czy zaczęliście już rozumieć, że z siedzącymi ramię w ramię może was łączyć coś wspólnego, niezależnie od tego, skąd na Ziemi pochodzicie i gdzie mieszkacie?
Bardzo dawno temu wszyscy zebrani przede mną na tej sali zbierali się razem w nieograniczonym ramami żadnego czasu miejscu, przybierając formę, której teraz nawet nie potraficie sobie wyobrazić. Czyż to nie ciekawe, że wszyscy wyobrażacie sobie, że sesja planowania odbywa się zanim się wcielicie? W liniowym pojmowaniu upływu czasu takie założenie jest sensowne. Lecz czy ktoś z was kiedykolwiek zastanawiał się, jak może wyglądać sesja planowania czegoś, co już się zdarzyło? Czyż sama myśl o czymś takim, nie wprowadza w waszych umysłach zamieszania? Dobrze rozumiem, że może tak być, oraz dlaczego? Zatem utrzymajmy naszą dyskusję na przystępnym poziomie. Ilu z was rozumie, że już teraz planujecie co będziecie robili w przyszłym życiu?
Możecie mi odpowiedzieć: „Kryonie, zaraz zaraz, nie podjąłem decyzji, czy w ogóle tutaj jeszcze wrócę. To trochę jak stawianie wozu przed koniem, czyż nie?” Czyżby? A skąd to wiecie? Skąd wiecie, że wszyscy zawsze nie siedzicie na jednej wielkiej, nigdy niekończącej się sesji planowania? Taka sesja uwzględnia zasadę wolnego wyboru, lecz wy jesteście bardzo liniowi stąd wam się wydaje, że sam Bóg także taki jest. Rzeczywistość jest inna, część Boga, którą jest każdy z was, zawsze istnieje w ramie czasowej TERAZ. Jako ludziom może się wam wydawać, że wasza praca na Ziemi dobiegła końca, ale takie założenie świadczy tylko o tym, że z góry wiecie, jak to wszystko działa.
Czucie się spełnionym to nie to samo, co bycie znużonym życiem. Bycie zmęczonym życiem - to bardzo liniowy przymiot ludzki. [Kryon się śmieje.] Odczucie, że co do życia na Ziemi jest się spełnionym, jest przymiotem duchowym. Większość ze słuchających mnie i czytających te słowa na pewno tutaj powróci! Zatem na czym polega wolność wyboru w stosunku do sesji planowania? Chodzi nam tutaj o wolność wyboru w każdej chwili, a nie o wolność wyboru „na zapas”. No jak tam, czy już wystarczająco wam namieszałem w głowach?
Wprowadzająca w zamęt wielowymiarowość
Pozwólcie, że wam wyjaśnię: w TERAZ widać wszystkie potencjały wszystkich zdarzeń i czynów. Jednak widzimy te potencjały jednocześnie, jako rzeczywistość. Nie łatwo przychodzi wam to zrozumieć. Czy potraficie wyobrazić sobie krąg wpływu jakby wnętrze jakiegoś ogromnego balonu z wami w samym środku? Dokoła widać potencjały wszystkiego, co kiedykolwiek było, jest i będzie. Tak, w rzeczy samej, wewnątrz balonu są także potencjały waszej przeszłości. Wcale nie powiedziałem tego przez pomyłkę. Co to takiego przeszłość jak tylko iluzja dająca wam poczucie tego, gdzie jesteście obecnie? W dodatku przyczyna, dla której to wszystko dzieje się w kręgu jest taka, że wszystko to stale i nieprzerwanie i w każdym punkcie zlewa się w jedną całość, bez punktu odniesienia do jakiegoś początku, czy końca.
Możecie powiedzieć: „Kryonie, przecież przeszłość to żadna iluzja, ona się naprawdę wydarzyła”. Odpowiemy wam tak: A gdzieście byli, kiedy ta przeszłość się stała? Odpowiedź: Byliście dokładnie w tym samym miejscu, co teraz. Tak naprawdę istnieje tylko jeden moment prawdziwej rzeczywistości, ten, w którym wodzicie oczami słowo po słowie. Wam się wydaje, że słowa, które właśnie przeczytaliście nie należą do waszej rzeczywistości. Następny akapit także doń nie należy. A przecież słowa powyżej i poniżej istnieją, nieprawdaż?
Prawda wygląda tak: Waszą „prawdziwą” rzeczywistością są wszystkie słowa i te, które czytacie, i te, które będziecie czytali za chwilę. Jeśli co mówię to prawda, w doświadczeniu czytania nie ma między nimi różnicy, chociaż te powyżej przygotowały was do zrozumienia tych poniżej. Na tym polega krąg logiki leżący poza czasem liniowym. Innymi słowy, nawet jeśli coś wydarzyło się w przeszłości, to wciąż może brać udział w odbiorze teraźniejszości, wpływa na zachowanie kontroli, czy wpływu na to, jak tę przeszłość odbieracie. Przeszłość więc wcale nie jest jakby wyryta w kamieniu; co z nią robicie opiera się na wzbudzanych przez nią odczuciach. Zatem nawet jeśli coś się nie „stało” w kręgu waszej rzeczywistości, to wciąż bierze „czynny” udział we wpływie, jaki wywiera na to, jak się wobec tego czujecie i jak postępujecie dalej na podstawie tych odczuć. Wszystko to więc wciąż bierze aktywny udział w waszym współstwarzaniu. Kiedy zmieniacie teraźniejszość zmienia się także wiodące doń przygotowanie, czyli przeszłość.
Załóżmy na przykład, że właśnie powyżej przeczytaliście coś zaskakującego i zasmucającego. To się nie odstanie, gdyż się już stało. Już przeczytaliście te słowa. „Czytanie słów” to rzeczywistość liniowa. Później, w następnych akapitach zawarte jest wytłumaczenie, dlaczego to było takie zaskakujące i wtedy się odprężacie: „Aha, to teraz rozumiem!” – uśmiechacie się do siebie. Teraz już przeczytany ustęp nie jest zasmucający, czyli… odmieniliście własną przeszłość! Sam fakt, że przeczytaliście coś smutengo się nie zmienił, zmieniło się wasze podejście do tej informacji. Przedstawiamy tutaj wątłą metaforę pewnego wielowymiarowego pojęcia, lecz jest to najlepsze, na co nas w tej chwili stać na wyjaśnienie tego, że każdy z was może w dowolnej chwili odmienić całą swoją dotychczasową rzeczywistość.
Kochana rodzino, wszyscy zawsze siedzimy w środku tego balonu i przeglądamy wszystkie potencjały... Wszyscy, wraz z grupą pomocniczą każdego z was. Nie rozumiecie tego, że choć żyjecie tu na Ziemi, to cząstka was zawsze przebywa z nami. Jesteśmy wam bardziej bliscy niż wasi bracia i siostry. Wy i my jesteśmy w sobie zakochani, złączeni ze sobą w sposób, który rozumie tylko sam Bóg. No jak tam, gdzie się teraz znajduje każdy z was? Kochani, jaka część mistrzostwa teraz do was dociera? Czy rozumiecie już, że tylko część was pracuje, a cała reszta współtworzy, planuje, i wprowadza w życie polecenia od szefa energii, czyli tej części każdego z was, która w dwoistości żyje na Ziemi?
Polaryzacja
Duchowy aksjomat: Nie ma Człowieka, który mógłby zaważyć na waszej prawdzie, czy ścieżce duchowej, chyba że sami mu na to pozwolicie. Dla wielu obecne czasy są ciężkie. Lata temu mówiliśmy, że właśnie teraz Ludzie będą pokazywali wam swoje prawdziwe kolory. Mówiliśmy, że pora siedzenia na płocie się skończy, że dłużej nie będzie można ukrywać prawdziwych odczuć i myśli. W tych czasach zawrze się wiele nowych przymierzy, a stare będą się rozpadały. Wszystko to jest stosowne, gdyż sama energia zaczyna się dzielić i ta polarność staje się coraz bardziej wyraźna. Jak była o tym mowa wcześniej, taki stan rzeczy będzie widoczny w świecie biznesu, polityki, w rządach i religiach, jak i także na poziomie jednostki. Wszystko to w większej części jest spowodowane wzrostem integralności, gdyż w świadomości Nowego Człowieka integralność jest faktorem rzeczywistości.
Innymi słowy, trudno wam będzie zachować neutralność w odniesieniu do tego, co wydaje się wam rzeczywiste. Rodzi się pytanie: Co mam począć z aniołem wewnątrz? Odczuwam sprawy, których nigdy wcześniej nie odczuwałem, w odniesieniu do tego, co kiedyś wydawało mi się prawdą i fałszem. Zaczynam dostrzegać bezsens wielu spraw, którymi się zajmuję. Zaczynam dochodzić do wniosku, że integralność we wszystkim jest w życiu najważniejsza. Zaczynam oczekiwać jej także od innych! Muszę dokonać wyboru, czy ta rzeczywistość mi odpowiada. I jeśli tak, to jak w związku z tym mam żyć dalej?
Ci, którzy będą temu zaprzeczać tylko oszukują samych siebie. Wszytko to stanie się oczywiste, gdyż samo życie w dramatyczny sposób odpowie na nową energię Ziemi. Ci, którzy nawigując w życiu zwykle polegali na potędze własnej osobowości i woli, raptem stracą wielu znajomych. Ich sposób na życie przestanie działać. Ci, którzy zawsze mieli szczęście, nagle przestaną być szczęściarzami. I jedni, i drudzy, żeby dalej żyć, będą musieli się przyjrzeć, kim naprawdę są.
Ci, którzy będą się ociągali z podjęciem w związku z tym jakiejś decyzji, zastanawiając się, czy to prawda, czy nie, wybór ten przyjdzie im ciężej. Choć mówiliśmy wam, że Bóg działa powoli, że macie dużo czasu na takie, czy inne działanie, obecnie stanęło przed wami pewne zagadnienie i widać je nawet wśród zebranych tutaj słuchaczy, nawet wśród czytelników. Nie jesteście w tym osamotnieni. Czy zauważyliście, że całe rządy borykają się z tym samym, co wy? Podobnie jest z korporacjami. Podobnie z kościołami wszędzie na Ziemi. Wszystko, co dzieje się w waszym życiu, dzieje się jednocześnie wszędzie wokół was; wystarczy to tylko rozpoznać.
Niektórzy więc się pytają: „Co mam w tej kwestii robić?” Jeśli to prawda, że każdy z was jest wieczny, że spowici w dwoistości żyjecie tutaj chwilę, to prawdziwym sprawdzianem jest to, czy sami potraficie sobie odpowiedzieć, czy to faktycznie prawda, czy nie? Byłby to świetny początek. Niestety, w 4D nie ma na to namacalnego dowodu, takiego samego jak w innych kwestiach naukowych! Zamiast równań i wzorów istnieją dowody wielowymiarowe i otaczają was z każdej strony. Czy pozwolicie na to, aby opowiedziały wam o tym komórki własnego ciała? One ten dowód znają. A czy w celu uzyskania odpowiedzi zgodzicie się na mariaż waszej sfery emocjonalnej z intelektualną? Taki mariaż wymaga porzucenia dawnych paradygmatów i zwrócenia się bezpośrednio do Boga: „Powiedz mi, co powinienem wiedzieć”. Dopiero otrzymawszy odpowiedź od was zależy, czy cokolwiek z tego, co tutaj zostało powiedziane, uznacie za duchową prawdę, czy nie.
Oczami mistrza, cz. II
Przejdźmy teraz do kontynuacji nauki o tym, jak sprawy wyglądają oczami mistrza. Dwa dni temu przekazaliśmy wam siedem przymiotów Synostwa Bożego. [co zostało także opublikowane w zeszłomiesięcznym wydaniu miesięcznika Sedona Journal of Emergence! – L.C.]. Percepcja mistrza jest właściwa tylko Ludziom, a nie Duchowi. Zatem opowiadamy wam o niej na znak szacunku, który żywimy do Ludzkiego procesu Synostwa Bożego.
Ludzki proces wstąpienia jest w całym Wszechświecie jedyny w swoim rodzaju i możliwy wyłącznie dla tych, którzy żyją w dwoistości. Możecie powiedzieć: „Aniołem być jest łatwo, ciężko zaś być Człowiekiem”. Tak, to prawda i stąd zawsze obmywamy wam stopy. Niektórzy z zebranych tutaj pochodzą z zupełnie innego zakątka Ziemi. Z ilu krajów pochodzicie, z ilu pochodzą czytelnicy? Zastanówcie się teraz nad historią tych krajów, zastanówcie się przez co Ludzie w tych krajach przechodzili. Słuchając mnie i czytając, zastanówcie się, co was przywiodło w to miejsce? A teraz złożoność tego wszystkiego pomnóżcie dziesięć tysięcy razy. Daje to duchowy rodowód każdego z was. Pozwólcie, że dam wam coś doprawdy doniosłego do przemyślenia. Czy to możliwe, że zanim dotarliście na Ziemię, wiedliście podobne życia gdzie indziej, na innych „Ziemiach”? Czy to możliwe, że obecne życie to tylko jedno z projektu zakrojonego na czteromiliardowoletni plan rozwoju? Och, kochane anioły, odpowiedź na to pytanie może was zaszokować.
Poniżej więcej przymiotów Syna Bożego, które są bardziej ezoteryczne od wymienionych wcześniej, choć czasem mogą się one wam wydawać bardziej przyziemne. Przy każdym z nich zadajemy wam te same pytania: Jak mistrz postrzega wszystkie wymienione przymioty? Jakie ma na ich temat zdanie? Co o nich myśli? Co na ich temat mówi? Zatem spójrzcie na poniższe przymioty oczami Syna Bożego. Dlaczego wam o tym mówimy? Pomoże to wam lepiej zobaczyć co przed wami, lepiej zrozumieć, o co chodziło mistrzom żyjącym na Ziemi oraz zauważyć początki nauki o tym, kim także możecie się stać. Zastanówcie się chwilę nad tym wszystkim, a następnie celebrujcie otaczającą was zewsząd nową energię.
Ego
Jak Syn Boży podchodzi do ego? Wam się wpaja całe życie, że w celu wzrostu duchowego, należy okiełznać ego. A co to takiego ego? Na czym polega egoistyczne zachowanie, a czym nie jest? Co pod tym względem jest stosowne, a co nie? Na ten temat istnieje wiele sprzecznych nauk.
Być może nawet sami w życiu się niekiedy zastanawialiście, czy wasze reakcje na pewne wyzwania były stosowne, czy też nie? Czy Syn Boży ma ego? Natychmiast wyjaśnijmy sobie jedno: Między dbaniem o siebie a ego istnieje wielka różnica. Ego jest próżne. Dbanie o samego siebie to energia duchowej pasji. Pozwólcie, że przytoczę wam przykład. Jeśli czujecie, że w całej stosowności obdarzono was pewną prawdą, czujecie, że otrzymaliście ją od samego Boga, a ktoś tym sobie wyciera nogi, czy mówi, że jego prawda jest lepsza od waszej, to takie zachowanie może w was wzbudzić reakcję. Wasze otoczenie może stwierdzić, że poniosło was wtedy ego, gdyż z góry zakładają, że wasza reakcja jest spowodowana urażoną próżnością. Mistrzowie jednak tak nie postępują. Wszystko odpowiednio rozważają i reagują nie z pozycji ego, lecz z pozycji strażnika pewnych wartości. Oni znają swą prawdę. Widzą także, iż nie ma na Ziemi nikogo, kto by tę prawdę mógł odmienić.
Struktura ego Syna Bożego już nie ma żadnych „guzików” do naciskania. Często więc jego reakcja sprowadza się do braku jakiejkolwiek reakcji bądź do wyrozumiałego uśmiechu. Na tym polega „nadstawienie drugiego policzka”. Zwrot ten nigdy nie znaczył, że ktoś ma się raz po raz dawać poniewierać w imię Boga, tarzać się po ziemi i nie bronić własnej prawdy. Zwrot ten oznacza wiedzę tego, co dla każdego z was jest ważne, a co nie; na co trzeba zareagować, a na co nie warto. Można sobie stać cały dzień i słuchać jak się na was krzyczy i wciąż być przekonanym o słuszności własnej prawdy. Kto w takim razie ma problem, wy, czy krzykacz? Odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista: krzykacz. To on jest przejęty zaistniałą sytuacją. Jeśli w takiej sytuacji można w ogóle cokolwiek powiedzieć, to mistrz odezwałby się tak: „Przykro mi, że masz fatalny dzień. Jak mogę ci pomóc?” Rozumiecie? „Nadstaw drugi policzek” jest oznajmieniem głębszego wglądu w przyczynę zaistniałej sytuacji, a nie zaproszeniem do cierpliwego znoszenia czyjegoś urągania.
Dbanie o swą prawdę to co innego. Kiedy podchodzi do was ktoś o niższych wibracjach i jakoś obraża wszystko, w co wierzycie, czy nawet obraża waszą świętość, to wtedy możecie podjąć działanie. Jeśli tak się dzieje to, czy podjęte działanie jest integralne z tą prawdą? Jeśli tak, to wtedy zamiast złości czujecie rozczarowanie. Zamiast zranionej próżności, czujecie się upewnieni w słuszności własnej prawdy. Zatem jeśli patrząc na pracowników światła zauważacie, że są pewni siebie, to nie mylcie tej postawy z ego. Przypatrzcie się jak postępują: oni wcale nie muszą się bronić. Pracownicy światła postępują tak, aby ich prawda mówiła sama za siebie. Często więc nadstawiają drugi policzek, gdyż ich prawda broni się sama i nic, co inni mogą na jej temat mówić może tę prawdę odmienić.
Prawda zawsze szuka swego najwyższego poziomu. Ciężko mi niektóre z tych spraw wytłumaczyć, lecz przyjrzyjcie się tylko jak postępuje Syn Boży, kiedy musi obronić swej prawdy. Przyjrzyjcie się, jak wygląda miłość w akcji. Jak z miłością mistrz/mistrzyni podchodzi nawet do atakującego? A czy sami tak potraficie? Kiedy ludzie zdradzają was na sto różnych znanych tylko wam sposobów, jaka jest wasza pierwsza reakcja? Czy bronicie swej prawdy? Kiedy bronice prawdy, to taka obrona wynika z odpowiedzialności za prawdę, a nie z ego. Obrona powierzonej wam prawdy nie jest funkcją ego. Wtedy to, co niegdyś was raniło teraz z miłością się od was odbija. Czy stać was na miłość wobec tych, którzy się wam sprzeniewierzają? Tak, stać. Coś takiego jednak pochodzi z wyższej półki niż natura ludzka. I właśnie na tym, kochani, polega proces wstąpienia.
Zanim przejdziemy do czegoś innego, pragnę zauważyć, że w przeszłości inaczej podchodziliście do rzucanych wam wyzwań niż obecnie. Teraz wasze reakcje stały się bardziej wyważone. Więc jak to, czy to przeszłość się zmieniła, czy teraźniejszość. A może to przyszłość? Odpowiedź: one wszystkie uległy zmianie.
Konkurencja
Oto następne zagadnienie, o którym była mowa już wcześniej: konkurencja. Może się wam wydawać, że konkurencja to coś, co dotyczy jedynie gospodarek świata zachodniego. Ale czyż nie konkurujecie o energie? Czyż nie konkurujecie o względy? Czyż nie konkurujecie często o zasoby? Zastanówmy się nad najbardziej popularnymi ludzkimi przymiotami; konkurencją o energię i względy.
Chcecie, żeby was lubiano, nieprawdaż? Pragniecie być ważni, może nie pod względem ego, lecz być ważnymi w sensie życia na Ziemi. Macie pragnienie odegrania w tym wszystkim ważnej roli, wziąć aktywny udział. Często jednak w paradygmacie waszej kultury odnosicie wrażenie, że „waga” jest towarem deficytowym, więc jest niemożliwe, żeby jej starczyło wszystkim. W waszej rzeczywistości muszą być ważni i nieważni. Ten wyścig zwykle wygrywa tylko jedna osoba. Względów też jest określona ilość i nie każdy może ich dostąpić.
A teraz spójrzcie, jakie to niemądre! Każdy z was jest duchową, wieczną istotą, Starą Duszą o wielu ekspresjach, każdego z was prosi się o zmianę samej rzeczywistości na Ziemi. Każdego z was Bóg zna z imienia, gdyż każdy z was jest Bogiem. A przecież natura ludzka każe wam na te sprawy patrzeć z innej perspektywy i z pewnymi rzeczami konkurować. Pozwólcie, że powiem wam, jak do konkurencji podchodzi mistrz. Grupa nieznajomych sobie osób stoi i rozmawia, prowadząc jak najciekawsze i rozmowy na najważniejsze tematy. Mistrz wchodząc do grupy nie powie niczgego, będzie się najpierw przysłuchiwał i wchłaniał. Słuchając opowieści absorbuje czasem wynikającą z nich radość, czuje ich triumfalny charakter zawarte w nich radość i dowcip. Czasem także, przysłuchując się narzekania, wchłania także czyjeś frustracje. Mistrz wchłania w siebie wszystko, w sposób, o jakim nie macie pojęcia, lecz ta energia wcale do niego nie przylega ona się od niego odbija jak w zwierciadle. Niektórzy z grupy nawet ją widzą.
Gdybyście sami znaleźli się w tej grupie, zauważylibyście, że energia mistrza odbijała niczym lustro energię uzdrowienia. Mój partner Lee jest zwolennikiem idei, że ludzka świadomość jest zdolna odmienić różne energie, a nawet samą materię. Nieprzerwanie szuka w doniesieniach ze świata nauki dowodów na poparcie tej idei i oto ostatnio otrzymuje ich sporo. Wielu z was obecnie może o wiele lepiej zrozumieć jak mistrz skupia swą energię na uzdrawianiu tak, aby z tego odbicia mogli czerpać korzyść zgromadzeni w grupę Ludzie. Coś podobnego dostępne jest także wszystkim zebranym na tej sali…
Już sama obecność mistrza sprawia, że w grupie opowiada się inne historie. Wtedy bowiem każdy czuje się jednakowo ważny. Pozwólcie, że na przykładzie naszego spotkania, zadam wam pytanie: Kto tutaj jest ważny? Ten, kto przemawia do was z podium, czy ci, którzy go słuchają w skupieniu i odbijają energię tak, że wszyscy: i mówca, i słuchacze, mogą skorzystać najwięcej? Mistrz to już rozumie a teraz zapraszam każdego z was, abyście także to zrozumieli. Mistrz nikogo nie zmusza do przyjęcia jakiejś energii. Jest on jedynie jej nośnikiem dla wszystkich z otoczenia, którzy następnie robią z tą energią, na co mają ochotę. Jedni ją odrzucą, inni zaś zaabsorbują. Na tym polega zasada wolnego wyboru. Kiedy wchodzicie do pomieszczenia gdzie jest woda, to jedni się napiją, inni zaś nie. Tutaj chodzi o pragnienie oraz o stosowność potrzeb. Sama woda jednak nie obraża się, że ktoś jej nie pije, nieprawdaż? Nie podąża za wami do domu domagając się, aby jej skosztować? Nie, ona sobie spokojnie stoi służąc ugaszeniem pragnienia tym, którzy mają na to ochotę. Oto jak należy postępować, nawet jeśli ta woda jest wodą życia.
Stosujecie konkurencję do waszej struktury gospodarczej? Na ten temat mam wam do powiedzenia tyle: to szaleństwo, aby myśleć o zagarnięciu pewnego procentu rynku. Dla wszystkich wystarczy. Często sami nie rozumiecie zasad ekonomii i ograniczacie samych siebie. Skupiacie się tylko na tym: „W celu zdobycia sukcesu należy najpierw osiągnąć to i tamto” — i nie wiecie nawet, że za rogiem czai się zupełnie inna struktura sukcesu, której w ogóle nie bierzecie pod uwagę.
Idealnie zrównoważona struktura gospodarcza to taka, w której wszyscy wygrywają! W tak zrozumianej konkurencji wszyscy wygrywają. Ci, którzy kupują otrzymują to, co im się podoba i są z tego bardzo zadowoleni. Ci, którzy ten produkt czy usługę produkują otrzymują za to dobre wynagrodzenie i sami ten produkt, czy usługę lubią. Między tymi dwoma scenariuszami zmagają się wszyscy, gdyż nie rozumieją, czy nawet nie wiedzą, że boskość tkwi nawet w konkurencji. Zatem drodzy konkurenci, czy potraficie błogosławić tym, którzy z wami konkurują? Jeśli tak, to posiadacie jeden z przymiotów mistrza. Czy potraficie się odprężyć i przestać się martwić, wiedząc, że wszystko ułoży się po waszej myśli, gdyż prawda zawsze dąży do najwyższego poziomu, jeśli zachowacie integralność? Czy wydaje się wam, że ten, kto wygrywa liniowy wyścig automatycznie sprawia, że cała reszta czuje się przegrana? A może jako mistrz rozumiecie, że wszyscy konkurenci to wielowymiarowi zwycięzcy? Jak to możliwe? Dzieje się tak, gdyż mistrzowie widzą obraz w całości. Oni widzą potencjały wszystkich konkurentów i energię samej konkurencji. Mistrz to ktoś, kto przychodzi na przyjęcie i nie mówiąc ani słowa, nie stając się ważnym opuszcza przyjęcie z niewiarygodnymi błogosławieństwami.
Żyjąc w świecie opartym na konkurencji ciężko wam to wszystko zrozumieć. Następnym razem, kiedy włączycie się do jakiejś grupy ludzi i poczujecie się niedowartościowani, być może będziecie chcieli koniecznie zabrać głos, żeby się dowartościować. Zamiast tego, zatrzymajcie się na chwilę i zrozumcie, że sama wasze obecność uświetnia tę grupę. Uśmiechnijcie się i poczujcie własną boskość i powiedzcie sobie: „Będę milczał i słuchał. Zaabsorbuję całą radość z tego, co powiedzą inni. Słuchając ich doświadczeń, stanę się lepszym Człowiekiem, nawet jeśli nie zamienię z nimi ani słowa”. Mistrzowi taka postawa jest dobrze znana, gdyż stanowi część nowego paradygmatu zwanego cichą mądrością.
W podsumowaniu przypominam, że sterownikiem, czy katalizatorem tak zrozumianej konkurencji jest integralność. Czy w waszych umysłach pojęcia takie jak świat wielkich korporacji i integralność są ze sobą sprzeczne? Tak było kiedyś! Obserwujcie, jak to się będzie na Ziemi zmieniać. Mogą nadejść takie czasy, kiedy dzielenie się z udziałowcami zyskami będzie się odbywało na podstawie faktora integralności struktury korporacyjnej. Jest to tak nowe, że większość z was na razie jeszcze nigdy o czymś takim nie słyszała. Uwierzcie mi, to widać wewnątrz balonika czasu TERAZ. Wydaje się wam to niesamowite? Tylko zaczekajcie aż zobaczycie, co się może zacząć dziać w świecie polityki! Czy potraficie sobie wyobrazić, że wygrać wybory może ten polityk, którego kampania wyborcza była oparta na integralności i nie zawierała pewnych stałych jej punktów? Marzenie ściętej głowy? Tylko poczekajcie.
Ziemia
Co w nowej energii Syn Boży myśli o Ziemi? Och, pod tym względem dzieje się doprawdy wiele i mistrz doskonale o tym wie. [Pod tym względem od czasu otrzymania tego przekazu zmieniło się najwięcej, patrz odnośniki pod transkrypcją – przyp. tłum.] Mistrz rozumie, że Ziemia ożywa. Z wielowymiarowego punktu widzenia Ziemia się budzi. W Historii Ludzkości nigdy nie było lepszego czasu na uzdrowienie ziemi. Jeśli ktoś żyje na terenie czy w państwie, gdzie toczyły się jedna za drugą wojny, to żyjecie w wielowarstwowej energii, grunt pod waszymi stopami jest ranny. A przecież w obliczu wszystkiego, co się obecnie na Ziemi dzieje nigdy nie było lepszej pory na jego oczyszczenie.
Choć wam o tym nie wiadomo, mistrzowie o tym wiedzą. Posłuchajcie: Wszystko, co czynicie dla drugiej osoby oczyszcza grunt pod waszymi stopami. Wszystko, co we wrzącym kotle Ludzkiego doświadczenia pozornie może się wydawać niegojącą się raną – pamięć wojny za wojną – obecnie da się oczyścić i stanowi część powodu, dla którego obecnie tutaj żyjecie i to czytacie. Chyba zdajecie sobie z tego sprawę, czyż nie? Całkiem niedawno, przy okazji innego spotkania mówiliśmy, że z gruntu wyłonią się pewne wielowymiarowe istoty, które złożą w was swą energię, jeśli wyrazicie na to zgodę. Można to nazwać energetycznym partnerstwem. Wszystkie te istoty czekały na energię ósemki, kiedy to energia krystaliczna zacznie być na Ziemi bardziej odczuwalna. [liczba osiem to energia nowej dyspensacji – L.C.] Kilka miesięcy temu wspominaliśmy, że mieszkający w okolicach Mt. Shasta w Kalifornii będą mogli przenieść się gdzie indziej. Jak dotychczas, wielu z nich specjalnie kotwiczyli tam pewien rodzaj energii (nawet, jeśli czynili to nieświadomie) pomagając w ochronie tego regionu utrzymując go duchowo nienaruszonym. Innymi słowy, żyli tam, aby sprzeciwić się budowie wielkich hoteli. Jak wam wiadomo, okolice miejscowości Mt. Shasta należą do niewielu nieskazitelnie czystych zakątków Stanów Zjednoczonych. Tylko spójrzcie na pozostałe miejsca potrali i znanych wirów energetycznych, gdzie wzniesiono ogromne hotele, pola golfowe i boiska tenisowe. W Mt. Shasta nie ma nic z tych rzeczy.
Nie stało się tak przez przypadek i jak wcześniej była o tym mowa, żyli tutaj specjalni kustosze tego miejsca, dzięki którym udało się tego uniknąć. Są to w większości odludki, Ludzie o trudnych charakterach. Widzicie, oni są wstrojeni w życiodajną energię kryształów i to tylko logiczne, że mają trudne charaktery. Synowie Boży znają Ziemię i wiedzą o wszystkich zachodzących na niej zmianach. Obecnie otwierają się wielowymiarowe miasta siły życiowej i wylewają swą energię na świadomość Ludzką.
Dwa dni temu mowa była o energii smoka. Myślcie o niej jako o energii szlachectwa. Myślcie o mistrzach mających w sobie energię smoka jak o duchowej ziemskiej arystokracji; są to wielowymiarowi królowie i królowe, którzy stworzyli piach pod waszymi stopami tak, aby był gotowy do współpracy z wami. Winni im jesteście dług wdzięczności, ponieważ kiedy weszliście w dyspensację ósemki, to Ziema tylko na was czekała. Doniosłość tej informacji zawiera się w tym, że spod piachu pod stopami wynurzy się więcej energii królowych, która pomoże w osiągnięciu bardziej zrównoważonego bilansu energii Ziemi [mowa o tranzycie Wenus w latach 2004-2012 – przyp. tłum.] Na tym polega funkcja ziemskiej siatki krystalicznej oraz część procesu jej przeredagowania, o którym opowiadamy wam już od prawie roku. Pora na przywrócenie na planecie równowagi między męskimi i żeńskimi energiami.
Przepływ energii/współtworzenie
Czwarty i piąty punkt są ze sobą spokrewnione. Ciężko nam je wytłumaczyć osobno, gdyż ze sobą współdziałają. Punkt czwarty to przepływ energii, a piąty to współtworzenie; a jak mistrz postrzega je oba? W energii ósemki przekażemy wam dzisiaj krótki przegląd pewnych spraw oraz kolejną metaforę.
W starszej energii, według wielu uduchowionych osób, były takie czasy, że kiedy chciało się coś współtworzyć, wystarczyło zasiąść do medytacji i poprosić Boga o odpowiedzi. Pytania te zadawało się raz po raz, albo udawało się w pewne miejsca mocy, zwane niegdyś portalami (a które teraz nazywamy wortalami) w celu nabycia tam więcej energii. Kiedy już dostatecznie nasycaliście się taką energią, otrzymywaliście informacje; zbieraliście to wszystko tak długo, aż przychodziła odpowiednia pora na wprowadzenie tego w życie. W tamtych czasach medytacja polegała na czymś innym niż teraz, kiedy to zbieraliście energię zewsząd, gdzie się tylko dało. Obecnie sam przepływ energii współtwórczej w Człowieku wygląda o wiele, wiele inaczej. To, jak to się robiło wcześniej, określimy mianem metody zbierania, gdyż potrzebną do danego przedsięwzięcia energię musieliście najpierw zebrać.
W starszej energii wasza dwoistość była silniejsza, zatem podchodziliście do praktyk duchowych jak do magazynu. Jakoś musieliście się doń dostać i czy to robiliście poprzez regularne siedzenie w lotosie czy w tym celu udawaliście się w pewne określone miejsce na Ziemi, energię do tworzenia należało zbierać. Nigdy nie czuliście się gotowi do stwarzania, ani do otrzymania informacji, zanim nie wykonaliście podobnych czynności. Kochani, niektórzy z was czynili tak całe życie.
Pozwólcie, że opowiem wam, co na ten temat myśli mistrz i w tym miejscu użyję metafory. Na tym olbrzymim statku wycieczkowym [w kuchni – L.C.] jest przynajmniej dwoje Ludzi, których zadaniem jest znalezienie magii w bryłach lodu. Być może zauważyliście dzieła ich rąk? Można je oglądać we wspaniałych jadalniach, gdyż Ludzie uwielbiają celebrację posiłków. Oczywiście chodzi mi o zdobiące te jadalnie rzeźby z lodu.
A teraz pozwólcie, że wytłumaczę wam jak sprawy postrzega rzeźbiarz. Bryła lodowa waży setki kilogramów i prawdopodobnie niełatwo się ją transportuje i obrabia. Jednak mistrz rzeźbiarz nie patrzy na tę bryłę jak na coś ciężkiego i niezręcznego, on od samego początku widzi w niej ukrywające się ukończone dzieło sztuki! Jego zadaniem jest tylko usunięcie wszystkiego, co do tego dzieła nie należy. Dla was bryła lodu to zimny, ciężki w obróbce materiał, którego najlepiej się pozbyć, zanim zacznie topnieć, pozostawiając po sobie mokrą plamę na podłodze. Rzeźbiarz zaś od razu przystępuje do pracy i ostrożnie odłupuje wszystko, co niepotrzebne. Zauważcie, że tworzy on poprzez ujmowanie. Może to być dla wielu z was zaprzeczeniem intuicyjnego pojmowania, bo niby jak można coś stworzyć poprzez usuwanie czegoś?
W nowej energii sprawy wyglądają właśnie tak. Chodzicie wokół zwykłych rzeczy, w których kryją się cuda współtworzenia. Czego musicie się nauczyć, to jak odłupywać wszystko, co do tych cudów nie należy. A jak to się robi? Odpowiedź: Wstrajacie się w tę rzeźbę. Wstrajcie się we własny akt współtwórczy. Robi się to poprzez wizualizację czegoś, jako już osiągniętego. Zauważacie wszystko, co jest niestosowne, i to odrzucacie.
Zamiast w medytacji prosić o odpowiedzi, proście o zrównoważenie. Równowaga pozwoli wam zobaczyć, co należy odłupać, jako niestosowne. Zamiast prosić Boga, aby stał się rzeźbiarzem waszego życia, sami się nim stańcie i proście o trening artystyczny. Czy doświadczacie obecnie trudności, których nie potraficie sobie wytłumaczyć? Poproście o wgląd, dlaczego tak jest? Otrzymujecie teraz dar dostrzegania tego, co niestosowne. Dla niektórych oznacza to pewne trudności i wyzwania. Jak z nimi postąpicie? Wielu z was, zamiast je usuwać, tarza się w nich! Oczywiście, wybór należy do was. Zamiast szukać co stosowne, a co nie, Człowiek starej energii patrzy na wszystko jako na coś, co należy wytrzymać. Wydaje się mu, iż stanowi to stałą część rzeczywistości i stąd jest wieczne i niezmienne.
Mistrz postrzega życie jako doskonałe. Stale stwarza wszystko, co chce, poprzez nieustanny wybór usuwania pewnych energii. Czasem są to sprawy kryjące się w umyśle, czasem są to pewne czyny. Mistrz czuwa nad jednym i drugim. Zatem Syn Boży żyje w doskonałym świecie, nawet jeśli wokół niego umierają dzieci, panoszy się zbrodnia i występek, czy cierpią inni. Cierpienie, złość, brak zrównoważenia czy dramat innych, nigdy nie odmieniają jego własnej prawdy... tej doskonałej rzeźby w bryle jego rzeczywistości.
Tajemnicą współtworzenia jest wstrojenie się w chór. Już wcześniej przedstawialiśmy wam tę metaforę. Rzeźba sama do was śpiewa z bryły lodu zwanej życiem mówiąc: „Tutaj, jestem tutaj, chodź i mnie bierz”. Im bliżej rzeźby, im więcej usuniecie wszystkiego, co w waszym życiu niestosowne, tym wyraźniejszy staje się ten śpiew, a rzeźba bardziej doskonała. Kiedy nareszcie rzeźba i wy zaczynacie śpiewać tę samą melodię co doskonałość w rzeźbie, to wtedy manifestuje się to, co pragnęliście stworzyć. Słuchanie jest w tym procesie kluczowe; a wszystko to zaczyna się od przypomnienia sobie o własnej integralności [w znaczenu suwerenności – przyp. tłum.].
Siła życiowa
Punktem szóstym jest siła życiowa. Przekażemy wam teraz informacje, których w ten sposób wam nigdy jeszcze nie przekazywaliśmy. Z waszą biologią coś się dzieje. Mistrz dostrzega nową siłę życiową. Pod tym względem mamy wam dużo do powiedzenia. Czy obecnie macie kłopoty w związkach międzyludzkich? Może macie kłopoty z braćmi, siostrami, mężami czy żonami? A może z matką albo ojcem, bądź są to problemy między dwojgiem przyjaciół? Jak wygląda wasza sytuacja z działalnością gospodarczą?
Za każdym razem, kiedy boska Istota Ludzka, zwłaszacza taka, która zaczyna wibrować na wyższym poziomie, wchodzi w związek partnerski z drugą Istotą Ludzką, wytwarza się trzeci rodzaj energii posiadającej cechy obojga partnerów. Jeśli macie na to ochotę, możecie nawet powiedzieć, że ta energia staje się swoistą istotą, którą można obdarzyć imieniem. Ona sobie siedzi i tylko czeka, żeby się nią zająć. Istota trzeciej energii jest jak dziecko i stąd należy się nią opiekować delikatnie i uważać za cenną.
Posłuchajcie mężowie i żony: opiekujcie się tym dzieckiem ostrożnie, gdyż jest cenne! Jak się będziecie do tego dziecka zwracali? Czy będziecie o nie dbali, czy go zignorujecie? Kiedy zaczniecie z tą trzecią energią pracować, w waszych komórkach popłynie nowa siła życiowa. Jest to przymiot ukryty, lecz wiadomo wam o tym od zawsze. Związki wszystkich rodzai skorzystają na tym, jeśli na tę trzecią energię zwrócicie uwagę.
Tutaj kryje się coś więcej. Z biologicznego punktu widzenia, zwłaszcza dla tych, którzy wibrują wyżej, jest wam dostępny nowy rodzaj siły życiowej. Pora na przebudzenie czegoś, co od zawsze w was tkwi, jest to coś, czym bawiliście się od wieków. Nazwiemy to budzącą się inteligencją komórkową. Ludzka struktura komórkowa jest tak zaprojektowana, aby łączyć się z siłą życiową Ziemi. Zastanówcie się nad tym, ile razy używaliście testu na napięcie mięśni (kinezjologii) ? Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd ciało wie więcej od was samych? Przecież komórki waszego ciała wiedzą o was więcej niż wy. Czy to jest sensowne? Co powiecie na to, że obecnie można zbudować most między tym, co wie wasz świadomy umysł i tym, co wiedzą komórki ciała?
Czy zastanawialiście się kiedyś, na jakiej zasadzie działa homeopatia? Jak komórki potrafią odczytać braną pod język substancję, której rozcieńczenie liczy się w proporcjach jeden na milion? Jak to możliwe, że komórki to widzą, a najbardziej wyczulone aparatury medyczne tego nawet nie rejestrują? Jak jest z tym naprawdę? Ciało Ludzkie rozpoznaje intencję tej substancji! Homeopatia jest wam znana od ponad 200 lat, choć do dziś nie za dobrze wiecie na jakiej zasadzie ona naprawdę działa? Dzięki niej można się uzdrowić. Intencja sporządzającego roztwór homeopatyczny dochodzi do komórek w postaci rozpoznawalnej informacji. Czyż zatem nie byłoby doskonale, gdyby stworzyć most wiodący z umysłu do tej części waszej struktury komórkowej, która jest mistrzem chemikiem?
Czy kiedykolwiek używaliście wahadełka? A czy zastanawialiście się, w jaki sposób mięśnie ręki, w której je trzymacie reagują odopwiadając poza kontrolą waszej świadomości „tak" bądź „nie" na pytania związane ze zdrowiem, czy otaczającymi was energiami? Za to odpowiada inteligencja komórkowa i pora abyście zaczęli się z nią zespalać. Pora na mariaż intelektu, intuicji i inteligencji komórkowej.
Mistrz wie, co robi jego łokieć. Mistrz codziennie prowadzi zebrania z własnymi komórkami. Mistrz potrafi wam powiedzieć jak z duchowego punktu widzenia czuje się najmniejszy palec u nogi. Całe ciało stanowi jedność, Syn Boży nie żyje tylko w głowie, on czy ona żyje jako zjednoczona od stóp do głów istota. Mistrz postrzega swe ciało jako jedną komórkę obdarzoną inteligencją; wie, co z biologicznego punktu widzenia jest dla niego dobre, a co nie, nawet bez konieczności uciekania się do testu napięcia mięśni. Mistrz żyje w przymierzu z wewnętrzną inteligencją. Jest to jeden z odwiecznych przymiotów waszego DNA. Czy kiedykolwiek szłyszeliście zwrot: budzące się DNA? Po części właśnie chodzi w nim o ten rodzaj inteligencji.
Tutaj kryje się nawet jeszcze więcej. Apoptoza to termin używany w biologii i medycynie na określenie samo diagnozy i uśmiercania we własnym wnętrzu wszystkiego, co jest niestosowne. No jak tam, a czy ten proces dobrze działa w obliczu raka? A jak jest w przypadku AIDS? A gruźlicy? Można tak wyliczać długo i się okaże, że większość chorób jakoś przechodzi niezauważona. Zatem ten proces nie działa w ciele najlepiej, czyż nie? Istnieje jednak nowa siła życiowa, która to zmieni. Jest to siła dostępna wam wszystkim, zdolna do przebudzenia inteligencji struktury komórkowej. Wtedy apoptoza będzie działała tak, jak została do tego zaprojektowana. Wtedy jedyne choroby, jakie będą miały możliwość zaistnieć w ciele mistrza będą tymi, które on sam w całej stosowności zgodnie z zasadą wolnego wyboru uzna za stosowne. Nowa siła życiowa planety wzmocni waszą możliwość kontrolowania własnej struktury komórkowej. Czyż guru od lat wam tego nie pokazywali? A teraz kolej na was.
Skupienie na chwili bieżącej
Na zakończenie siódmy punkt naszej listy. Być może mielibyście ochotę zadać mistrzowi pytanie: „Drogi mistrzu, na czym, jako Ludzie na Ziemi, powinniśmy się teraz skupić? Przecież wokół tyle konfliktów! Dokąd mamy posyłać nasze światło, co w ogóle powinniśmy robić? Co pod tym względem jest kluczowe, na czym się trzeba skupić?”
Dyspensacja ósemki cechuje się odpowiedzialnością. W pierwszych tygodniach listopada, 2003 roku będziecie mieli okazję, wraz z waszą wspaniałą świtą, którą nazywacie Wyższym Ja, podjąć decyzję o najważniejszych sprawach na Ziemi. [Mowa o Harmonicznej Konkordancji (nie mylić z Konwergencją) zaćmienie księżyca z wielkim sekstylem planet: Słońca, Księżyca, Marsa, Saturna, Jowisza i Chirona w kształcie Gwiazdy Dawida – przyp. tłum. ] w tym czasie zostaną zadane wam pytania, podobnie jak to miało miejsce podczas wydarzenia 11:11, czyli Harmonicznej konwergencji z roku 1987: Czy jesteście gotowi na zespolenie duchowej i biologicznej siły życiowej tak, że z waszym ego stanie się to, co wam opisywałem, tak, że wasze akty współtworzenia będą takie, jak wam o nich opowiadałem, tak, że będziecie mogli ulepszyć wydajność waszego DNA? Czy gotowi jesteście na zrównoważenie żeńskiej i męskiej energii tak, aby nareszcie stały się sobie równe? Czasy obecne są dla planety ogromnie ważne. Ci, którzy czytają ten przekaz po fakcie, powinni wiedzieć, że czasy te stały się w międzyczasie mniej doniosłe tylko dlatego, że należą do przeszłości. Nauka o wczoraj to jutrzejsza mądrość.
Na czym więc się skupić? Na Ziemi nigdy nie było czasów, w których wasze czyny i myśli w swej energetycznej formie byłyby bardziej wymierne. Powinniście się skupić na wnętrzu. Pierwsza przypowieść, jaką wam kiedykolwiek przekazałem jako grupa Kryona nosi tytuł przypowieści o „Dole ze smołą”. Opowiedzieliśmy wam w niej historię tego, jak jeden Człowiek znalazł coś, co posłużyło mu pomocą w życiu na co dzień. Na razie nie dotyczyło to nikogo innego. Człowiek ten odkrył w sobie coś dla samego siebie i to zastosował we własnym życiu wcale nie oznajmiając tego nikomu, ani nie krzycząc o tym z dachów domów. Żył sobie nadal spokojnie, cieszył się odkryciem, a przecież wszyscy zauważyli, że ten Człowiek jednak coś zrobił. Jak się o tym dowiedzieli? Oni to poznali po tym, co się działo wokół tego Człowieka.
To samo się dzieje w waszym otoczeniu, kiedy osiągacie zrównoważenie. Jedna Istota Ludzka, która wstraja się w chór i odnajduje rzeźbę w bryle lodu wpływa na wszystkich dokoła. Innych to ciekawi i się temu przyglądają, co daje im szerszy wachlarz wyboru niż by mieli, gdyby tego nie widzieli. W ten sposób jeden Człowiek włącza światło umożliwiające innym lepsze rozeznanie w mroku.
Nie wszystkim się spodoba, że zrobiliście postęp. Niektórzy z przyglądających się wam będą uciekali w przeciwnym kierunku. Inni was znienawidzą; jeszcze inni was zdradzą. Kochani, a przecież to nic nowego. Znachorzy i wiedźmy zawsze mieszkali samotnie na odludziu, gdzieś na obrzeżach osad. A przecież wszyscy i tak do nich przychodzili, kiedy byli chorzy. Czy to sensowne? Działo się tak, gdyż tacy Ludzie wibrowali na wyższym poziomie, znali niezwykłe informacje, które innym wydawały się niesamowite i stąd odwiedzało się ich tylko wtedy, kiedy zachodziła taka potrzeba.
Zatem skupienie się na sobie, bardzo skróci czas podejmowania energetycznych decyzji. Znajdą się tacy w waszym otoczeniu, którzy nie zechcą tego samego. Sprawy się jednak pod tym względem ułożą same, bez konieczności prozelityzmu, czy rozgłaszania swego odkrycia. Zatem na czym się oprzeć teraz? Zajmijcie się sobą, nie waszym ego, lecz szukajcie tej melodii i starajcie się samoistnie równoważyć. Niech inni sami zdecydują, czy mają zamiar z wami się zadawać, czy nie. To jest ich sprawa. Dbajcie o własną prawdę i nigdy nikomu nie pozwalajcie, aby na siłę wybił was z miłości bożej.
Jak jest wewnątrz, po jakimś czasie będzie także na zewnątrz. Trzecią siatką okalającą Ziemię jest siatka Ludzkiej świadomości. Zatem mam nadzieję, że zrozumiecie, że gdy siatka magnetyczna się uzdrowi, podczas procesu pracy nad siatką krystaliczną to trzecia siatka stanowiąca szczyt piramidy, zwróci się do wewnątrz. Składając wszystkie te sieci energii razem, zobaczycie potencjał Nowej Jerozolimy. Jak wam się powiedzie, tak się powiedzie Ziemi. Kiedy bierzecie się za siebie, Ziemia wam odpowiada.
Kochani, wskazując na obecny czas, historycy powiedzą: „Od tego się wszystko zaczęło, kiedy Ludzkość podjęła decyzję stwarzając planetę, która samoistnie wyciągnęła się z ciemności, kiedy zrozumieli proces pokojowy, zrozumieli mądrość wymiany handlowej, kiedy przestali się bać różnic kulturowych. Ludzie zrozumieli, że w pewien sposób wszyscy są ze sobą jakoś połączeni.” Skąd to wiem? Wszystko to widać w baloniku zawierającym wszystko, co się tutaj kiedykolwiek wydarzyło i co się wydarzy. Wszystko to jest zapisane w waszych własnych potencjałach. Tak naprawdę wszystko to jest zapisane w waszym DNA!
Błogosławiony Człowiek, który w ten sposób widzi całość i pełnię planety. Błogosławiony ten, który widzi Ziemię jako bryłę lodu zawierającą w sobie przepiękną rzeźbę pod tytułem „Pokój na Ziemi”.
I tak jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...