Strony

niedziela, 5 czerwca 2022

Wrodzone zdolności komunikacji z duszą, cz. VI

 Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i na świeżym powietrzu

Wrodzone zdolności komunikacji z duszą, cz. VI
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Kontynuujemy naszą naukę o nowym narzędziu komunikacji z duszą. W obecnie panującej na ziemi energii narzędzie to jest dostępne wszystkim Ludziom, a zwłaszcza Starym Duszom. W przestrzeni duszy obecnie otwiera się przed wami wiele spraw, które zdefiniują wasz kolejny krok na Ziemi. Wielu z was obecnie mówi, że nie interesują was żadne sprawy duchowe, gdyż świat obecnie potrzebuje czegoś bardziej praktycznego. Jeśli przyjrzycie się temu, czego nauczam was podczas tej wycieczki, zauważycie, że nauczam was rzeczy praktycznych. Dajemy wam przykłady, jak można prowadzić dialog z własnym ciałem, przytaczamy wam dowiedzione naukowo fakty, że taki dialog jest skuteczny. Opowiadam wam o sprawach, które wasza nauka zaczyna dopiero co odkrywać, a które jednocześnie wskazują wam drogę ku sferze duchowej.
Kochani, istnieje związek między sprawami ducha a rzeczami praktycznymi i tak być powinno. Przecież żyjecie na Ziemi jako istoty stworzone na podobieństwo Stwórcy. Jesteście zatem stworzeni na podobieństwo miłości, gdyż tak właśnie wygląda oblicze boże. Więcej, jesteście istotami wielowymiarowymi. Zatem pokazanie wam, jak wejść w energię duszy, jest zagadnieniem praktycznym. Kontakt z własną duszą to najbardziej praktyczne, co możecie dla siebie uczynić w celu przetrwania na Ziemi. Dzisiaj pragnę przedstawić wam coś, co jest tak samo kontrowersyjne, jak wszystko, o czym mówiłem wcześniej: Nikt z was nie urodził się tutaj po to, żeby cierpieć. Urodziliście się tutaj, żeby szerzyć światło. Niektórzy odpowiedzą mi: „Ale my nie wiemy, jak się dalej potoczą nasze losy? Przypadkowy charakter życia może nam zgotować dowolny los. Możemy doznać niepowetowanych strat albo ulec zagładzie. My tego nie wiemy”. Znajdą się tacy, którzy wciąż mówią: „Tak właśnie wygląda całe moje życie. Od nieszczęścia do nieszczęścia, spod deszczu, pod rynnę”. Co wy jednak na to, że i nad tym możecie zapanować? Na tym właśnie polega kontrowersyjny charakter tego, czego was pragnę nauczyć.
Każdy z was, którym mnie teraz słucha i czyta potrafi zawiadywać własnym życiem i tak nim nawigować, żeby trafiać do zacisznych portów, zamiast być narażonym na sztormy. Każdy z was jest do takiej nawigacji zdolny. Czyż nie brzmi to podobnie do pewnych prawd duchowych, które już znacie pod hasłem „Ustąp i daj Bogu?” Nie, to nie tak, nie o tym teraz mowa. Takie oznajmienie pozbawia was całej praktycznej mocy samostanowienia. Mówię więc wam teraz coś innego, mianowicie, że poprzez znajdującego się w każdym Bogu Wewnątrz macie kontrolę nad własnym życiem.
W tej chwili mowa o polu [] zupełnie niedawno naukowcy odkryli istnienie pewnego pola, o którym za chwilę, które podkreśla ten może dziwnie brzmiący zamysł, że sami możecie zobaczyć co was czeka dalej, co się dzieje w otoczeniu tak, żeby można było lepiej wiedzieć, co można zrobić dalej. Na początku nowego millennium Instytut Heartmath zaczął badania mające za zadanie dowiedzenie się, czy ludzka świadomość potrafi wpłynąć na przypadek? Zatem pozwólcie, że podam wam nową definicję przypadkowości. Dla was to łut szczęścia, czysty przypadek. Wszyscy wiecie co to takiego mieć szczęście albo pecha. Jedni są szczęściarzami, inni pechowcami, jeszcze innym czasem przyświeca szczęście, czasem pech. Wam się wydaje, że tymi sprawami rządzi ślepy przypadek, nieprawdaż? W Instytucie Heartmath postanowiono zbadać, na czym polega przypadkowość. Przeprowadzili eksperyment polegający na elektronicznym rzucie kostką w kilkunastu miejscach na świecie naraz. Rzut kostką podlega prawu prawdopodobieństwa, jest aktem, którym rządzi przypadek. Powtarzam, wszystko to odbywało się komputerowo za pomocą generatorów przypadkowych liczb, nikt nie siedział w laboratoriach rzucając kostkami. Generatory pracowały wyrzucały na ekran przypadkowe liczby, aż do czasu, kiedy na świecie coś się stało. Mowa o wydarzeniu 11/9. Świadkami tego wydarzenia były miliony Ludzi na całym świecie, rzesze Ludzi oglądało te wydarzenia z miłosierdziem. Jednocześnie wszystkie komputery generujące przypadkowe liczby na parę chwil się ze sobą zsynchronizowały i wyświetliły tę samą liczbę! Czy wam o tym wiadomo? Kochani, a to przecież nauka. O tym mówi się nawet do dzisiaj, więc informacji na temat tego eksperymentu można łatwo odszukać.
Gdyby to komuś umknęło, to powtórzę, że wyrażone pod wpływem tamtych wypadków miłosierdzie wpłynęło na czysty przypadek! Instytut Heartmath więc dowiódł, że ludzka świadomość zawiera energię. Nie jest to zwykła energia, jest to energia zdolna odmienić coś, co dotychczas wydawało się wam niezmienne. Pragnę, żebyście się nad tym zastanowili. Obecnie macie dostęp do wielowymiarowej energii duszy, do wyższej ludzkiej świadomości, która jest wspaniała i znacznie silniejsza niż się wam wydaje. Co więc wy na to, jeśli wam powiem, że każdy potrafi odmienić własne szczęście?
Być może już teraz wiedziecie wspaniałe życie, gdyż wszystko to już zrozumieliście. Być może więc co mówię, nie dotyczy was, gdyż wy już to znacie. Wielu wśród was już to zrozumiało. Inni zaś mogą was obserwować, mówiąc: „Ależ z ciebie szczęściarz!” Wy jednak wiecie już, że nie ma czegoś takiego, jak przypadek.
Pole rzeczywiście istnieje i jest wymierne. Jeśli świadomość to energia, a myśli tę energię stwarzają, znaczy to, że wszyscy na planecie zawsze tę energię stwarzacie. A gdzie ta kolektywnie stwarzana energia idzie? Czy tylko się gromadzi jakby w magazynie? A co się z tym magazynem dzieje? Odpowiedź: energia waszych myśli gromadzi się w polu. Pole więc jest obszarem wielowymiarowym, jest to miejsce, z którego wyczytują informacje wszyscy trudniący się zdalnym postrzeganiem. Każdy jasnowidz, czy zdalnie postrzegający używa tego pola niczym narzędzia. Oni więc nie mają wglądu do wydarzeń dziejących się gdzieś na drugim krańcu Ziemi, oni, jeśli są fachowcami, odczytują je z pola, które otacza ich zewsząd. Przypominam: w wielowymiarowości nie istnieją pojęcia ani czasu, ani lokalizacji, czy odległości. Wszystko tam odbywa się jednocześnie, w TERAZ. Nieważne, czy to, co tam widać dzieje się na Marsie, gdyż jeśli tam też jest świadomość, to co się tam dzieje, można także zobaczyć tutaj. Oznacza to, że każdy z was ma w sobie zdolność wstrojenia się w tę grupową świadomość. Powtarzam: już wam to raz pokazywałem i uczyniłem to właśnie dlatego, żebyście się o istnieniu tego pola dowiedzieli.
Byłem wtedy z wami w Teksasie i powiedziałem wam, że niedługo będziecie mieli nowego papieża i rzeczywiście, 13 miesięcy potem tak się stało. Wtedy wcale niczego wam nie przepowiadałem, niczego nie wróżyłem. Po prostu wstroiłem się w pole i przekazałem wam to, co już się w nim wtedy działo, gdyż starszy papież miał kłopoty. Widać było myśli tych, którzy mieli wybrać nowego, gdyż wszystko to już się w polu działo, a urzeczywistniło się 13 miesięcy później. Kochani, tak wygląda pole. Celowo się w nie wtedy wstroiłem, żebyście sami mogli to zobaczyć.
Każdy z was ma w sobie podobną zdolność wglądu w to, co już się dzieje. A niby jak to wam ma w czymkolwiek pomagać? Możecie się pytać: „Co mi daje informacja, że wybiorą nowego papieża?” Zaraz wam powiem, tutaj nie o to chodzi. Jak wam się podoba, że możecie w sobie wyrobić odczucie, czy przeczucie dające wam wgląd w sytuację, w której macie do wyboru dwoje drzwi i otworzyć te dla was najkorzystniejsze? Co, jeśli takich drzwi jest dziesięć i tylko jednie z nich wiodą w bezpiecznie miejsce? Odpowiedź na to, które to są drzi tkwi właśnie w polu. Każdy z was ciągle żyje w otoczeniu innych Ludzi, innych świadomości. Jak tylko wstajecie z łóżka, od razu macie jakieś praktyczne zajęcia. Jedni idą do pracy, czy macie inne czynności, albo obowiązki, które musicie wykonywać codziennie. Ktoś mi wtedy powie: „A ja mam anioła stróża!” Tym oznajmieniem właśnie oddajecie moc samostanowienia innej istocie albo jakiemuś przedmiotowi. Postępujecie w ten sposób zresztą nieustannie. Ludziom z tym wygodnie, że ktoś inny za nich wykonuje całą pracę i to w waszym życiu działa. Zamiast samemu odpowiedzieć sobie na pytanie: dokąd dalej? – całą moc samostanowienia wpajacie czasem w jakiś plastikowy przedmiot, którego dotykacie z pytaniem: dokąd teraz? I uzyskawszy właściwą odpowiedź tam się kierujecie. Przyszła pora zrozumieć, że to wy sami sobie podpowiadacie, dokąd dalej.
O tym, dokąd dalej zawsze decydował nie kto inny, ale wy sami! Oto jeszcze inny przykład. Przed wami do wybrania kilka dróżek. Zwiedzając tę dolinę widać tutaj ich wiele i jak się o tym zdołaliście przekonać, jedne z nich są łatwiejsze do przejścia, inne nie za bardzo. Co, jeśli mielibyście zdolność wiedzieć z góry, którą z nich się wybrać? Od razu wybrać tę mniej piaszczystą, czy tę z mniejszą ilością wyboi? Jak zawczasu wybrać sobie najbardziej dogodną trasę, może nawet taką, na której nie czeka żaden wypadek, ani nic gorszego? Wszystko to leży w waszej mocy. Przecież przed chwilą przytoczyłem wam na to dowód. Świadomość to energia zdolna odmienić łut szczęścia. Jednak zanim to zadziała, musicie to zrozumieć i dać temu wiary.
Odpowiecie mi: „No dobra, już wierzę, jak to się robi?” Odpowiedź na to pytanie od zawsze jest taka sama: Po pierwsze, musicie uwierzyć, że tak jest. Musicie to sobie uzmysłowić. Nie jest to coś, czego się tylko próbuje. Tutaj trzeba zrozumieć, że sami stajecie się częścią tego procesu i wtedy na swój sposób łączycie się z polem i metodą prób i błędów staracie się z niego wyczytać to, co dla was najdogodniejsze. Wtedy, wybieracie jedną z widocznych tam możliwości, która po czasie okazuje się odpowiednią. Ale wy sami nawet nie wiecie, jak to się stało. Ilu z was potrafi wytłumaczyć, na czym polega intuicja? Odpowiedź: prawie nikt. Kiedy was pytają: Jakim cudem na to, czy tamto wpadłeś? Nieodmiennie odpowiadacie: „Nie mam zielonego pojęcia! Tak się stało, nie wiem, jak to zrobiłem?” Witajcie w domu, gdyż właśnie na tym polega wielowymiarowość! Nie ma tutaj żadnej logiki, niczego nie da się dowieść, ale to działa! To działa.
Mój partner sam się tego nauczył. Lee obserwował siebie i swoje decyzje tak, że teraz wie, że za każdym razem podejmował właściwe decyzje. Kiedy zrozumiał, że to mu wychodzi, to się odprężył i zaczął polegać na tym, że zawsze będzie mu wychodzić. Wy też musicie to sobie uzmysłowić, że sami stwarzacie własne szczęście, że zawsze stawiacie siebie tam, gdzie przytrafiają się wam same dobre rzeczy, gdzie spotykacie odpowiednich Ludzi, którzy mogą wam pomóc. Albo inaczej: stawiam siebie w miejscach, w których inni mogą mnie spotkać. I wtedy spotykając się z kimś oboje mówicie: „Cóż to za zbieg okoliczności, żeśmy się spotkali!” Wy zaś odpowiadacie, to żaden przypadek, przywiódł mnie tutaj podszept intuicji. Kochani, intuicja właśnie jest złączona z polem, ze świadomością innych z otoczenia, z tym, co na przykład może dać wam Gaja, czyli ostrzegać przed wichurami, zimnem, czy gorącem, ulewami i burzami.
W tej dolinie, gdzie teraz siedzimy Navajo modlili się o deszcz. Oczywiście, modli się po swojemu, czy odprawiali pewne rytuały, śpiewali pewne pieśni i wykonywali pewne gesty. Ktoś oglądający to z boku powiedziałby, że to takie staroświeckie, ale zaraz wam powiem, o co tutaj chodzi. Starożytni na swój sposób wiedzieli o istnieniu pola; ono im się kojarzyło z Gają i kiedy tego potrzebowali, to sprowadzali deszcz. Powiecie mi, że to tylko przypadek. Ale sami zapytajcie ludy rdzenne, jak często po takiej ceremonii padał deszcz? Odpowiedzą wam wtedy, że większość razy. Kochani, właśnie tak działa pole. Indianie potrafili wstroić się w żywioły, gdyż i one w nim są. Indianie potrafili wyczuwać pogodę, która zresztą też pochodzi od Gai i jako świadomość także jest w polu. Pole więc jest praktycznie nieograniczone pod względem tego, co z nim można zrobić, co z niego możecie wyczuć. Im więcej nabierzecie w tym wprawy, tym więcej Ludzi was zauważy: Co sprawia, żeście tacy szczęściarze?
Kochani, opowiadam wam o tym, przy okazji nauki jak komunikować się z duszą, gdyż dusza jest tutaj kluczowa. Koniecznie więc musicie sobie uzmysłowić, że wewnątrz was tkwi świętość a prócz tego, tkwi tam miłość. Wzięte razem: miłość, miłosierdzie i radość to smar, olej, pozwalający wam osiągnąć najlepszy kontakt z intuicją. Powtarzam: czegoś takiego nie da się osiągnąć będąc zalęknionym. Jeśli ktoś z was jest strachliwi i wierzy w istnienie strachów, to mówię wam od razu: Oczy waszej intuicji pozostaną ślepe i nie będziecie mieli szczęścia, o które prosicie. W rzeczy samej taka postawa może ściągnąć jego przeciwieństwo. Wtedy będziecie chodzić po ciemku, nie wiedząc na co się możecie natknąć, co się wam może przytrafić. Oto cała prawda: radość, miłosierdzie i dobroczynność, wyrozumienie wszystko to oliwi kółka machiny miłości, tak, żeby samo pole wskazywało wam, dokąd się udać, żeby żyć tutaj dłużej, żeby stać się zdrowszym. W polu kryje się także o wiele więcej, ale na razie skończymy przypominając, że nie przekazywałbym wam żadnych nieprawdziwych informacji. Wszystko, o czym mowa jest wam dostępne, jest wam dostępne już teraz i działa jeszcze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Być może więc pora, żebyście się nauczyli, jak to wszystko działa?
I tak jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...