Strony

czwartek, 9 czerwca 2022

Przejście zwane śmiercią

 

Przejście zwane śmiercią
[Głos Marilyn Harper] Ach! Po raz ostatni z Vancouver, dzień dobry wszystkim! Widzę, jak wasze jasne światło promieniuje poza przestrzeń, w której się znajdujecie. Tego weekendu otrzymaliście dużo energii, czy rozumiecie, że wszystkie zbierane przez was informacje odciskają się w was, dopełniając puzzla? Tym puzzlem jest każdy z was. Stąd ważne, abyście byli świadomi i uważni wszystkiego, co zbieracie. Czy zbieracie otaczający was niepokój? Może macie ochotę na nauczenie się czegoś nowego, nowych technologii, nowych wibracji? Może jesteście zadowoleni, że możecie poświęcić trochę czasu na słuchanie ciszy? A może doświadczacie energii, która zdaje się wołać: „Och, muszę coś robić, muszę coś robić?” A może po prostu przyzwalacie, aby Wszechświat wam to coś przyniósł, a wy tylko będziecie podejmowali odpowiednie kroki w celu urzeczywistnienia tego czegoś?
Widzicie, jeśli stoicie na czele firmy i każdego ranka medytujecie wraz ze wszystkimi pracownikami wizualizując jej przyszłość, wszystko to widzicie i odczuwacie, a następnie rozchodzicie się, aby pracować dalej, jak gdyby nigdy nic, pomijając wszystkie wskazówki przekazane wam przez Ducha podczas takiej medytacji, to wasza firma będzie podążać do obranego celu nieco wolniej, może wykazać się mniejszymi zyskami. Dzieje się tak, gdyż medytacja to jedna z dróg otrzymywania informacji, ukojenia duszy tak, że kiedy przychodzi pora na podjęcie następnego kroku to wyraźnie go widzicie i wiecie, jak postąpić. Wybór właściwej akcji pod przewodnictwem duszy jest kluczowy. Tak... działanie [i bierność].
Weźcie głęboki oddech. Podejmując jakieś działanie, Wszechświat, Bóg wychodzi wam naprzeciw. Jak była o tym mowa wcześniej, podejmując działanie, wychodzicie z obrazu życia i działacie z całą zawartą w nim miłością, Wszechświat wtedy odpowiada wam tym samym – jeśli naprawdę dajecie temu wiary, a wiemy, że tak jest, wtedy wszystko jest możliwe; wy po prostu macie okazję powiedzieć „Tak.” Powiedzieć „Tak” samemu sobie, powiedzieć „Tak” okazji, przed którą wcześniej się wahaliście.
Może z jakiegoś powodu — choć trudno nam powiedzieć, z jakiego?- ktoś wcześniej mówił wam, że to nie dla was, że tego nie potraficie, nawet jeśli było to marzenie życia? To wciąż jest marzeniem życia; energią miłości, światła i obecności, klarowności, zrozumienia. Jest to spotęgowana i kolorowa energia was samych wychodzących z obrazu do rzeczywistości. I stąd pytamy się was: W co wstępujecie?
Czy nieprzerwanie oglądacie telewizję, próbując w nic nie „wdepnąć?” Czy siedzicie wygodnie i medytujecie wizualizując życie, nigdy nie podejmując żadnego działania w celu wprowadzenia tego wizerunku w życie? Czy obserwujecie wszystko, całą otaczającą was energię, zbieracie wszelkie możliwe informacje z różnych stron internetowych, lecz tak prawdę mówiąc, niczemu do końca nie dajecie wiary, nie wierzycie, że wszystko to jest do waszej dyspozycji? Właśnie dlatego prosimy abyście zaczęli pracować nad własną duszą.
Wszyscy nieodmiennie pytają się nas, gdzie jest ich ukochany/ukochana, kiedy taka osoba pojawi się w ich życiu? Dobrze by było pod egidą Adironndy i Kryona stworzyć grupę takich poszukiwaczy, niech się między sobą dopasują. Ale nawet gdybyśmy taką grupę stworzyli, to jeśli nie pracowaliście z własną duszą, nie uświadomiliście sobie pewnych powtarzających się wzorców, programów i hamującej was przed postępem energii, która nie pozwala wam żyć wymarzonym i upragnionym życiem, to wśród takiej grupy i tak wybierzecie kogoś, kto wam te wszystkie wzorce będzie jak w lustrze odbijać. I będą to robić tylko po to, abyście sobie zadali pytanie, czy pragniecie to wszystko jeszcze bardziej wzmocnić; aby stworzyć okazję do zastanowienia się, czy faktycznie właśnie tego pragniecie?
Tak to jest, dopóki nie popracujecie z własną duszą, gdyż taka plurk (play+ work = plurk) przyczynia się do ewolucji. Każdy z was ewoluuje stając się wyższą wersją samego siebie. Ewoluując niczym magnes przyciągacie do siebie wszystko i wszystkich, gdyż żyjecie w wibracji tej ewolucji i wtedy przychodzą do was wymarzona praca, wymarzony dom, wymarzony partner. Żyjąc w energii ewolucji przyciągacie do siebie wymarzone barwy wizerunku życia. A zaczynacie te rzeczy przyciągać z coraz to większą mocą.
Ukochane istoty światła błagamy was, abyście pamiętali własną wspaniałość. Nieustannie opowiadamy wam jak jesteście cudowni, pora, żebyście w to uwierzyli. Jaki cel przyświeca życiu każdego z was? Czym wybieracie się otaczać? Możliwe jest wszystko. Wyraźcie intencję i wyjdźcie z wizerunku życia wnosząc w rzeczywistość energię stworzoną podczas jego malowania. Następnie, kiedy już widzicie kolejny krok na swej drodze, podejmijcie działanie. Do dzieła, ukochani, gdyż akcja przekształca marzenie w rzeczywistość.
Głęboko was kochamy, widzimy was i żegnając się mówimy: Namaste!... Namaste!
[Głos Lee Carroll] Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Niniejszy przekaz to czwarty bieżącego weekendu. Cały czas mówimy na temat tego, że jak dotąd, jako ludziom, nie pokazano wam całej prawdy, zwłaszcza mam tutaj na myśli wszystkie zagadnienia dotyczące ewolucji świadomości. A ewolucja ta toczy się właśnie teraz, przed waszymi oczami. W szczególności Stare Dusze zaczynają otrzymywać pewien rodzaj informacji z poziomu, który - choć stanowi waszą prawowitą własność - ciężko wam wyobrazić, że w ogóle istnieje.
Na Ziemi macie wielu guru i nauczycieli opisujących różne poziomy [stany] świadomości. Mogą to być także Ludzie uzdrawiający poprzez przykładanie rąk, umiejący odczytywać Akasz, czy ktokolwiek inny, kto ma umiejętność wybiegania poza to, co określa się mianem [codziennej] rzeczywistości. Wasze pojęcie rzeczywistości więc poszerza się i właśnie to będzie tematem, który będziemy omawiać dalej — również podczas spotkań w Kręgu Dwunastu.
Krąg Dwunastu ma za zadanie zaznajomić was z nowym rodzajem energii. Prawdę powiedziawszy, nie jest to nic nowego, ale energia, o której mowa taką się może wam wydawać; a przynajmniej jest to rodzaj energii, której doświadczenia nie oczekujecie. Energia, którą mam na myśli jest energią waszej własnej mocy. Na czym polega podjęcie własnej mocy? Jest to umiejętność czynnego jej wykorzystania tak, że wszystko, czego dotychczas dokonaliście przywodzi was bliżej do Wyższego Ja, czy nawet do samego Ducha. Wszystko to staje się wtedy bardziej uwydatnione, ma większą moc. Dzięki czemu wszystko, czego dotychczas próbowaliście, wszystkie modlitwy o cokolwiek, o co się modliliście, staje się o wiele bardziej koherentne i spójne ze Wszystkim, Co Jest.
„Kryonie, mówisz językiem metafor...” - Tak. Dzieje się tak, gdyż na razie jesteście pozbawieni wielowymiarowego wzroku, [tu również aluzja do wielowymiarowej soczewki, wynalezienie której pozwoli nam na zobaczenie na własne oczy energii kwantowych i merkaby]. Kochani! W porównaniu z prawdziwą rzeczywistością żyjecie w bardzo wąskim i płytkim jej wycinku, jak zresztą była o tym mowa w pierwszym przekazie bieżącego weekendu. Ciekawi was obecnie zagadnienie poszerzającej się percepcji wymiarów i wielu z was zastanawia się jak wygląda kolejny wymiar. Ezoterycy nieustannie poszerzają percepcję tego, co stanowi rzeczywistość mówiąc: „Tak, taka jest nasza rzeczywistość, ale można ją zawsze poszerzyć. W tej chwili właśnie przechodzimy do takiego, czy innego wymiaru”. Nawet wy sami, dzielni ludkowie, nawet wy, kochani, nie rozumiecie, że wcale nie wchodzicie w kolejny z rzędu wymiar. Wy wchodzicie w nie wszystkie. Przechodzicie z waszej codziennej rzeczywistości i wchodzicie w coś zupełnie nieoczekiwanego: w majestat siebie samego jako stworzenia bożego; wchodzicie we własną duszę. Zatem porozmawiajmy teraz o czymś, co jest trochę bardziej osobiste.
Pragnę porozmawiać z wami o Przejściu inaczej zwanym śmiercią. Jest to przejście z jednej rzeczywistości w inną, ale tutaj nie chodzi mi o przejście związane z Kręgiem Dwunastu. Pragnę porozmawiać z wami o przechodzeniu na drugą stronę zasłony – o śmierci. Śmierć to brzydkie słowo. Pojęcie śmierci niesie ze sobą odczucie finalności i zakończenia wszystkiego, co jest. A to nie tak. Śmierć więc wcale nie jest odpowiednim słowem właśnie dlatego, że konotuje koniec czegoś wspaniałego i cudownego, zwanego życiem ludzkim. Niesie ze sobą smutek tym, którzy pozostają, gdyż w ich zrozumieniu śmierć to przejście z bytu w niebyt, a przynajmniej w pozorny niebyt.
W związku z tym, wielu z was używa eufemizmów takich jak: zejście, odejście, przejście, czy cokolwiek innego, aby lepiej oddać prawdę tego, w co ludzkość [na poziomie kolektywnym] faktycznie wierzy. Jak już wam niejednokrotnie przypominałem, czy zdajecie sobie sprawę, że większość ludzi na Ziemi – począwszy od ludności rdzennej, a skończywszy na obywatelach pierwszego, zachodniego świata – wszyscy ludzie na Ziemi niemal bez wyjątku wierzą, że po śmierci udają się w jakieś inne miejsce? Kochani, ta wiara jest bardzo intuicyjna, gdyż jest wbudowana w duszę. Niezależnie od tego, jakiego jesteście wyznania, do jakiej organizacji religijnej należycie, wszystkie one opowiadają wam, że po śmierci udajecie się gdzie indziej. To bardzo wymowne, nieprawdaż? To jakby umowa, że po śmierci dzieje się coś jeszcze. Innymi słowy, śmierć wcale nie jest finałem.
Jednakże jest to koniec siebie jako istoty obleczonej w ciało. Ci z was, którzy rozumieją system [krąg] życia na Ziemi dobrze wiedzą, że przejście z jednego życia do drugiego to tak, jakby odmłodzenie. Odmładzacie duszę zupełnie tak samo, jak odmładzają się komórki waszych ciał, gdyż średnia życia ludzkiego wcale nie jest zbyt długa. Stąd przychodzicie i z powrotem pracujecie nad tą samą zagadką światła i ciemności, ale to nie znaczy, że wy jako wy już nie istniejecie. Kochani, dla was trudność akceptacji tego zjawiska polega na tym, że fizyczny człowiek, którego kochacie odchodzi. Pragnę wam tutaj powiedzieć, że nawet i to nie całkiem się zgadza z prawdą. Jedyne co odchodzi, to ciało fizyczne. Ciało to jedyne, co odchodzi. Przedstawię wam teraz coś, nad czym warto się głębiej zastanowić.
Siatka krystaliczna jest siecią energii pamiętającą emocje. Jak wam już o tym wiadomo, sieć ta również przechowuje Akasz. Niejednokrotnie opowiadaliśmy wam jak siatka krystaliczna działa, co się dzieje w Jaskini Stworzenia, o tym, że wasz Akasz pozostaje na planecie. Planetarny zapis waszych żyć należy do Ziemi [siódma warstwa DNA], zostawiacie go tutaj i z powrotem bierzecie na siebie, gdy się rodzicie. On przechodzi z jednego wcielenia do drugiego stanowiąc część waszej pamięci, więc należy do każdego z was i kiedy ponownie się wcielacie ten zapis kontynuujecie. To, kim byliście przechodzi w to, kim jesteście, nie ma żadnej „przerwy w życiorysie”. Kiedy i to następne życie się kończy, wszystkie przeżycia zostają spisane i czekają na wasz kolejny powrót. Oznacza to, że nawet po śmierci wciąż jesteście na Ziemi oraz że każde życie, którym tutaj żyliście, wciąż istnieje, zapisane w siatce krystalicznej, gdyż należy do Ziemi. Zastanówcie się nad tym. Przecież to znaczy, że wszyscy wasi bliscy, których straciliście, na pewnym poziomie, żyją w siatce krystalicznej. Wybierzcie się do lasu i w ciszy i spokoju wymówcie imię ukochanego zmarłego, który niedawno odszedł i za którym wciąż tęsknicie. Nasłuchujcie jego głosu w wietrze; w szeleście liści w podmuchach wiatru, które przychodzą do was jako odpowiedź. A może stanie się to w postaci śpiewu ptaszka siadającego nieopodal w bardzo niezwykłym dla ptaków miejscu? Tak działa siatka krystaliczna, wasza partnerka przekazująca wam wieść od ukochanej osoby. Wieść ta głosi: „Miłość, którą mnie darzysz jest odwzajemniona. To nieprawda, że mnie nie ma!” Zrozumcie cały ten system i jego piękno. Zrozumcie, że żaden człowiek, żadna osobowość, tak naprawdę, nigdy nie odchodzi. Naprawdę nie. Umiera tylko ciało, cała reszta, włącznie ze świadomością danego człowieka pozostaje tutaj.
Podczas premiery Kręgu Dwunastu celowo coś wam pokazałem, gdyż chciałem, abyście to zobaczyli. Jednak nie wszyscy to zauważyli. Nie będę wam tego teraz powtarzał, powiem tylko, że tam, dokąd tak wielu z was zabrałem istnieje pewne pomieszczenie. W tym pomieszczeniu które jest metaforą, kiedy siedzieliście w środku, widownia obserwująca każdego z was była wypełniona twarzami reprezentującymi wszystkie wasze wcielenia. Nie wiecie jak to sobie wyobrazić, więc powiem, że musicie to zwizualizować jako pojedyncze twarze. To nie jest amalgamat wszystkich waszych tożsamości, każde z tych żyć jest osobną ekspresją, ma własny charakter, wygląd, przedstawia kim byliście i jak wyglądaliście, czego dokonaliście i czym się trudniliście. Wszystko to jest zapisane w Akaszy, zapis tego tkwi w Ziemi. Akasz więc to żaden zbitek przeszłych żyć, każde z tych żyć jest zapamiętanie jako osobna, pojedyncza ekspresja was samych, gdyż każdemu z was oddaje się wielką cześć za każde przeżyte życie, które pozostaje na Ziemi właśnie po to, aby było uczczone.
Powiem wam teraz, co się dzieje podczas przejścia. Zwracam się do tych, którzy doświadczyli przepięknej śmierci klinicznej. Przepięknej śmierci klinicznej, podczas której zawracacie spod samych wrót śmierci i poprzez to doświadczenie zostajecie przemienieni na resztę życia. Wielu z was na Ziemi przeżyło takie doświadczenie. W niektórych kulturach nie wolno o tym nikomu opowiadać, a w innych nie tylko wolno, ale pisze się na ten temat całe książki. Zaraz wam coś na temat śmierci klinicznej powiem: doskonale wiemy, że wy wracacie! Cha cha cha! Gdyż chodzi o niedokończone sprawy.
Niektórzy nazywają to kontraktem, ale to nie tak. Kontrakt, jak wcześniej była o tym mowa, to coś trochę innego. Wszystkie kontrakty, które się wam wydaje, że podpisywaliście zostały zapisane niewidzialnym atramentem! Cha cha! Zawsze możecie taki kontrakt zmienić. Co, jeśli sprawy potoczą się lepiej niż zawarte w kontrakcie i to, co macie zrobić staje się jeszcze większe? Łamiecie kontrakt, czy zadowalacie się czymś mniejszym? Innymi słowy, kontrakt jest czymś zmiennym. Możecie robić z nim co tylko chcecie: od zignorowania — do zrobienia czegoś więcej.
Istnieje jednak coś jeszcze, co nazywamy umową, a co zawieracie na wypadek, jeśli się w życiu obudzicie, jeśli w życiu nadarzy się synchronia, dzięki której się przebudzicie i wtedy otwiera się przed wami jeszcze inna ścieżka. Mój partner wypełnił taką umowę po czterdziestce, kiedy pracował jako inżynier. Już mu kiedyś mówiłem, że gdyby odmówił otrzymywania przekazu natchnionego ode mnie, to za niego zrobiliby to inni. On zawarł taką umowę i ją wypełnił, dzięki czemu teraz siedzi tutaj przed wami.
To samo dzieje się podczas śmierci klinicznej. Innymi słowy, wiemy, że wcale nie przechodzicie na drugą stronę. Zatem jest to niepowtarzalne doświadczenie, podczas którego zaglądacie za zasłonę bez potrzeby umierania. Co wy na to? Czyli podczas śmierci klinicznej tak naprawdę śmierć wam nie zagraża. Nawet jeśli lekarz przy stole operacyjnym ogłasza zgon, my i tak wiemy, że wy wracacie! Podczas tego doświadczenia na moment spotykamy się, abyście mogli zobaczyć rzeczywistość, której nie doświadczacie na co dzień; abyście mogli doświadczyć niewiarygodnie nagłego poszerzenia świadomości który następuje wraz z uchyleniem zasłony. Mówicie wtedy: „Och, ojej! To przechodzi wszelkie pojęcie!” I w tym miejscu, kochani, wcale nie macie ochoty wracać, gdyż widzicie majestat, piękno i światło Boga, czujecie się nim otoczeni i z nim związani. Widzicie tam wszystkich swoich przyjaciół i rodzinę oraz wszystko inne, czego się domyślaliście, że tam jest i wcale nie macie ochoty wracać. To, co wam się pokazuje, nie trwa długo. Wam się może wydawać, że całe doświadczenie trwa bardzo długo, ale otaczający was ludzie mówią: „Dobrze, że żyjesz, bo myśleliśmy, że już po tobie!” I tutaj doświadczacie chwilowego rozczarowania: „Ee tam, znów jestem w ciele! Ja chcę tam!”
O możliwości doświadczenia śmierci klinicznej wiemy zawczasu, gdyż jest to wasza umowa. Wybór, co z tym doświadczeniem robić dalej należy do każdego z was. Śmierć kliniczna jednak to nie śmierć. Pozwólcie, że powiem wam na czym polega przejście zwane śmiercią. Opowiadam wam o tych sprawach z miłością przede wszystkim z dwóch powodów: przede wszystkim opowiadam to tym którzy mogą się tego bać. Po przeczytaniu niniejszego przekazu przestaniecie. Opowiadam o tym także z myślą o tych, którzy pozostają, gdyż teraz odetchną z ulgą wiedząc na czym to polega, być może nawet cały ten proces przyjmą ze spokojem. Bóg zna każdego z was z imienia.
Proces przejścia jest powolny i zaczyna się, zanim następuje zgon. Przejście od świadomości obleczonego w ciało człowieka żyjącego na Ziemi bądź innej planecie musi zawierać okres przygotowawczy, podczas którego zachodzi wiele wielowymiarowych procesów mających na celu przywiedzenie was do światła, a których nie potrafię wam teraz wytłumaczyć. Dzieje się tak, gdyż tutaj wcale nie chodzi o to, abyście na moment uchylili zasłony, tutaj chodzi o proces stawania się zasłoną, stawania się częścią Całości, czyli Stwórcą. Dusza każdego z was jednoczy się ze wszystkimi innymi, z zupą Boga, z Rodziną.
Proces ten zabiera przynajmniej trzy dni. Wszyscy rozumiecie to na poziomie intuicyjnym i stąd w wielu religiach istnieje zasada, że zanim zmarłego się chowa, czy co innego, musi upłynąć odpowiednia ilość czasu. A wszystko to jest związane właśnie z tym okresem przygotowawczym. Widzicie więc jak znajomość procesu przejścia jest w was zakodowana, że staje się nawet częścią wielu doktryn? Jest to rzeczywisty proces i zajmuje przynajmniej trzy dni. Pod koniec tego okresu następuje zjednoczenie, natury którego nie potrafię wam wytłumaczyć. Wtedy jednoczą się ze sobą wszystkie wasze cząstki, które za życia nie wchodziły w skład duszy. Są to cząstki, za którymi tęskniliście, które są wspaniałe, stanowiące część Wszystkiego, Co Jest, które tworzą boskość. Kochani, podczas procesu przejścia nie ma żadnego sądu. Pojęcie sądu stworzyliście sami, gdyż pod wieloma względami ono wam służy. Powracając do Źródła Stwórczego, nie czeka was żaden sąd. Czeka was to, co nazywamy najhuczniejszym przyjęciem jakie jest tylko możliwe. Mówię to w przenośni, lecz sami możecie się tego domyślić. Tylko sobie wyobraźcie spotkanie waszej ziemskiej świadomości, takiej jaką sami w tej chwili posiadacie, a która budzi się we wspaniałym miejscu. Choć nie macie oczu, to jednak widzicie wszystkie wymiary, wszystkie formy światła, każdą formę dźwięku, czy potraficie sobie wyobrazić, jak to może wyglądać? Nie. Żyjecie w świecie czarno-białym i raptem postrzegacie kolor. Wam się wydaje, że w ciele macie dobry wzrok, ale teraz macie milion oczu i milion uszu. Wydaje się wam, że teraz potraficie wszystko, gdyż tak bardzo czujecie się związani ze Źródłem Stwórczym. Oto co się dzieje podczas przejścia. Czujecie także, iż jesteście złączeni – słuchajcie uważnie, kochani – jesteście na zawsze złączeni z jedynym, co niezniszczalne i nie gubi się w procesie przejścia, czyli z miłością, którą żywicie do wszystkich, których pozostawiliście na Ziemi. Słyszycie? Wcale nie odchodzicie gdzieś niesłychanie daleko, oddalając się od bliskich; to nie tak i nigdy tak nie było! Wchodzenie w wielowymiarowość także oznacza, że zostajecie tutaj, w 4D! Przecież 4D stanowi część tej wielowymiarowości.
Ci, którzy stracili bliskich wiedzą o tym, gdyż ci, którzy odeszli im się śnią, ukazują w wizjach, czasem nawet można nawet poczuć ich zapach. Wszystko to powinno dać wam do zrozumienia, że oni wcale nigdzie nie odeszli. Oni się po prostu przemienili i tyle. Ponadto, część ich pamięci pozostaje w siatce krystalicznej, śmierć zatem to nie to, co się wam wydaje. Wcale nie to! Następnie, po upływie odpowiedniego czasu — a tutaj każda dusza jest inna — przychodzi czas na to, co nazywacie reinkarnacją. Innymi słowy, wracacie z powrotem. Ale to też niezupełnie taki zwykły powrót.
Trudno jest to wytłumaczyć, pozwólcie więc, że zadam wam pytanie: Wasza dusza jest bardzo duża. Czy myślicie, że teraz, kiedy tutaj żyjecie, ona także istnieje tylko na Ziemi, a może część jej istnieje po drugiej stronie? Nie zastanawiajcie się zbyt długo, odpowiedzcie szybko, powtarzając pierwsze, co przychodzi wam do głowy. Jaka jest wasza intuicyjna odpowiedź? - Oczywiście, że tak! – Jeśli więc różne jej fragmenty istnieją po drugiej stronie zasłony, to czy zdajecie sobie sprawę, że te cząstki mogą teraz brać udział w sesji planowania?
Podczas takiej sesji mogą dyskutować nad tym, kto będzie waszym dzieckiem? Albo kogo spotkacie, albo zawierają jakąś umowę, jedną z tych, które dusze często ze sobą zawierają o tym, co to będzie, kiedy w koherencji zaczniecie kooperować z doświadczaną rzeczywistością. Czyli, innymi słowy, kiedy będziecie mogli, poprzez świadomość i intencje nawigować własnym życiem w kierunku większego dobrodziejstwa, znaleźć sobie lepsze miejsce, a nawet uzdrowienie. Już wcześniej o tym wam wspominaliśmy. Cóż to za koncepcja: stwarzacie własną rzeczywistość za pomocą intencji. Lecz coś takiego także ma do czynienia z zawieranymi z innymi żyjącymi na Ziemi umowami, gdyż ich dusze też żyją po drugiej stronie zasłony.
Czy zaczynacie się domyślać, o co mi chodzi? Oto więc spotykacie się po drugiej stronie zasłony, ustalacie temat tego, jak najlepiej posłużyć Ziemi, potem, jak znów tu przyjdziecie. Umawiacie się, w czyjej rodzinie się urodzicie, w jakiej kulturze – najczęściej jest to ta sama, co ostatnim razem, żeby było wam wygodnie – umawiacie się jaką płeć przybierzecie, - znowu, dla wygody zwykle jest to ta sama, co ostatnim razem. I rodzicie się.
Czyżby wciąż ciężko wam było w to wszystko uwierzyć? Zapytajmy matkę, która ma więcej niż jedno dziecko: jak to możliwe, skoro one wszystkie pochodzą od tych samych ludzi, to powinny być do siebie bardzo podobne? Od tej samej pary rodziców dziedziczą chromosomy i DNA, wszystko, co jest dziedziczne, mają nawet podobne odruchy, podobny wygląd, te same uzdolnienia i podobną wrażliwość emocjonalną. A przecież w rodzinie dzieci różnią się od siebie diametralnie! Jakby pochodziły z innych planet. Jak wam się wydaje, dlaczego tak się dzieje? Dobrze wiecie, że mam rację! Wszystko to zostało zaplanowane! Dzieci podejmują decyzję przyjścia do danej rodziny; jedno z nich może być nową duszą, drugie zaś Starą Duszą i wszystko to widać po ich zachowaniu. Czyż nie na tym polega wychowywanie dzieci, aby to rozpoznać i umieć się do tego odpowiednio odnieść, wziąć pod uwagę różnice charakterów oraz poziom dojrzałości pod względem Akaszy? Cóż za system! Kto u kogo i kiedy się rodzi, to żaden przypadek, system ten wymaga dokładnego planowania, ale to opowieść na inny dzień.
Oto co naprawdę pragnę wam powiedzieć. Wasi zmarli są o wiele bliżej was niż się to wam może wydawać, oni są o wiele bliżej niż zdajecie sobie z tego sprawę, bliżej niż o tym wam kiedykolwiek mówiono! Och, bardzo pragnę was odwieść od koncepcji, że po śmierci wasi bliscy są osądzani i skazywani na wieczne tortury a ich dusza zgubiona. Co to za pomysł! Co to za okropny pomysł!? To tego was się uczy o majestacie Boga? Czy i wy postąpilibyście tak samo z własnymi dziećmi? Odpowiedź: NIE! To dlaczego Bóg miałby tak postępować? Dlaczego Bóg, który żywi do was ogromną miłość miałby choć na chwilę z wami tak postąpić? To, co wam się na ten temat mówi jest błędnie i zawsze takim było!
Każdy z was jest wspaniały i [po śmierci] do tej wspaniałości powracacie, choć wciąż pozostajecie bardzo blisko Ziemi, blisko łańcucha miłości wszystkich, których pozostawiliście, zwłaszcza tych, z którymi łączyły was więzy miłości. Zanim zachodzi przejście dotykacie miłością wiele ludzi i ta miłość was tutaj trzyma.
Właśnie teraz, dokładnie w tej chwili, bardzo wiele ludzi opuszcza planetę. Ale oni nigdzie się nie oddalają. Oni po prostu doświadczają przejścia na wyższą płaszczyznę o innej wymiarowości. Stamtąd wciąż mogą was kochać tak samo, jak za życia. Tak, brakuje wam ich uścisku i obecności. Och! Kochani, oni wciąż są przy was tuż, tuż! Bliżej, niż sobie możecie to wyobrazić. Och! Oni są doprawdy bardzo blisko i im bliżej wchodzicie do wnętrza własnej duszy, - jak to staramy się wam pokazać podczas sesji Kręgu Dwunastu – im bliżej uda się wam zbliżyć do substancji Wszechświata, tym bliżej was będą i oni. Będą z wami każdego dnia, pod wieloma względami nawet bliżej, niż kiedy byli w ciele.
Czy zatem macie odwagę celebrować przejście? Nie chodzi mi o celebrację życia kogoś, kogo już nie ma. Chodzi mi o to, czy potraficie pamięć wszystkich razem spędzonych chwil posadzić obok siebie, na jakimś krześle i rozmawiać z nimi jak dawniej? Oni naprawdę są przy was i czują dokładnie to samo, co wy. Pragnę, aby wasze oczy napełniły się łzami radości i celebracji, a nie smutku i żałoby. Nikogo nie straciliście. Według systemu narodzin i śmierci nawet w przypadku przedwczesnej śmierci, ci, którzy odchodzą robią to, gdyż muszą tutaj powrócić, aby tę planetę odmienić i zrobić to lepiej niż gdyby wciąż żyli w tym samym ciele. Słyszycie?
W obecnych czasach odchodzi wiele osób starszych. Muszą tutaj wrócić i to jako ludzie młodzi, gdyż wiele z nich to Stare Dusze. Ziemia potrzebuje pomocy, ona będzie potrzebowała pomocy w nadchodzącym pokoleniu. Ci, którzy odeszli, wrócą jako ludzie młodzi, pełni energii, gdyż będą jej naprawdę potrzebować w celu zmienienia wszystkiego, co trzeba będzie, w obliczu tego, co się obecnie na Ziemi dzieje.
Błogosławieni ci, którzy odeszli i właśnie teraz pragną się z wami skontaktować, dając wam znać, że wszystko z nimi w porządku, że możecie odetchnąć spokojnie. Mówią, że zawsze będą was kochać, gdyż miłość ta jest tym, co was łączy po obu stronach zasłony i to w sposób, którego wcześniej tutaj nie widziano, ani nie znano.
Mówię wam o tych rzeczach z miłością, gdyż musicie o nich wiedzieć, aby podjąć kolejny krok w odbywającej się na Ziemi przyspieszonej ewolucji świadomości. Właśnie ze względu na to przyspieszenie opowiadam wam o tym wszystkim dzisiaj i będę opowiadał w przyszłości. Zbliżają się nowe informacje o tym jak bardzo sprawy się obecnie różnią. Cha cha cha. Będą to doprawdy dobre wieści! Odprężcie się kochani i bądźcie spokojni wobec tego, co nadchodzi.
I tak jest.
Zdj. Freydoon Rassouli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...