Strony

sobota, 11 czerwca 2022

Prawda zasadnicza

 
Prawda zasadnicza
Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Wielu z was wciąż zadaje sobie pytania typu: Kim jest Kryon? Czym jest Kryon? Skąd pochodzisz, Kryonie? Najlepszą odpowiedzią, którą ustami mego partnera mogę wam dać jest ta: Jestem piękną, troskliwą, miłosierną, dobroczynną energią ze Źródła Stwórczego. Możecie mnie nawet nazwać aniołem, gdyż tak was nauczono te energie określać. Jednak dla was anioł zawsze jest od was oderwany, nieprawdaż? Anioł dla was zawsze przychodzi z nieba i na jego widok upadacie na kolana.
W tym wypadku jest inaczej. I właśnie na ten temat pragnę z wami porozmawiać. Ponownie poruszę temat Źródła Stwórczego, które się znajduje w waszym wnętrzu. Zanim jednak zaczniemy, mam do was prośbę: jeśli oglądacie mnie teraz i słuchacie podczas transmisji naszej audycji, to tak jest, ponieważ wcześniej to sobie zaplanowaliście. To się tyczy nawet tych, którzy tylko przez ciekawość przypatrują się, co robi ten dziwak na ekranie, gdyż siedzą z wami w tym samym pokoju. Zwracam się teraz do was wszystkich: Jeśli pragniecie wynieść coś więcej z tego programu, ponad późniejszą analizę intelektualną zasłyszanych tutaj idei, może mielibyście teraz ochotę, przeprowadzić ze mną wizualizację?
Obecnie na Ziemi bardzo dużo ludzi odczuwa niepokój, być może sami go teraz czujecie, może nawet czymś się martwicie? Nie wiecie dokładnie, co będzie dalej, co macie robić, nie wiecie dokładnie, co na temat tego powiedzą wam wasze rządy, jak szybko sprawy ulegną poprawie, jak szybko znajdzie się szczepionka – jeśli w ogóle będziecie chcieli się szczepić – nic z tych rzeczy na razie nie wiecie na pewno.
Znajdujecie się obecnie w sytuacji, o której od dawna mówiliśmy, że nadchodzi. Zbliża się czas, kiedy masowo będziecie musieli podjąć pewnego rodzaju decyzje. W związku z tym, wielu z was interpretowało co mówiłem w przeszłości na temat całych mas ludzi raptem opuszczających planetę jako przepowiednię wybuchu jakiejś wojny. „Przecież to nieuniknione! Z tego musi wyniknąć jakaś wojna!” - Zatem witajcie na wojnie, której nie ma! Obecna sytuacja rzuciła na kolana całą planetę, oczy wszystkich są zwrócone w tym samym kierunku. Pytacie się: Co dalej? Co robić?
Jest to więc czas refleksji, który przyniesie wam rozwiązania dotyczące wielu dziedzin życia społecznego. Zacznijmy od początku całej listy rozwiązań, której punkt pierwszy powinien u każdego być ten sam. Rozwiązanie dotyczy jednej z najbardziej palących kwestii, jakie możecie teraz rozważać, czyli jak wygląda więź każdego z was ze Źródłem Stwórczym? Oto co w związku z tym pragnę abyście z wizualizowali.
Wszystkie problemy, wszystkie zmartwienia, wszystko, co nie daje wam po nocach spać – dobrze wiem, kto mnie w tej chwili ogląda – zawińcie to wszystko w węzełek. Wyraźnie sobie ten węzełek wizualizujcie, a następnie odłóżcie na stronę. Zwracam się do wszystkich. Zostawcie w tym węzełku wszystko, czym się martwicie, całą niepewną przyszłość, co robić dalej, wszystkie gdybania typu: „Co to będzie gdy...” wszystko to zwińcie w ciasny węzełek i następnie zobaczcie jak wynosicie go za drzwi domu, czy mieszkania. Wyobraźcie, że węzełek jest na zewnątrz.
Połóżcie go gdziekolwiek chcecie, oby tylko był na zewnątrz, poza domem, poza mieszkaniem. W koszu na śmieci, na kompoście w ogródku, gdzieś w Gai, gdziekolwiek. Złóżcie węzełkowi następująca obietnicę: Wrócę po ciebie, jak mi się tak spodoba, ale przez następnych parę chwil jesteś na zewnątrz domu, ani nie tkwisz w moim wnętrzu, ani obok mnie, ani w mojej świadomości. Złożona tak węzełkowi obietnica znaczy, że rozprawicie się z nim później. Zróbcie to, bo inaczej ten węzełek – gwarantuję – będzie wam przeszkadzał cały czas próbując wszystkimi sposobami zwrócić na siebie uwagę. Będzie się z wami wykłócał mówiąc: „No przecież tak mi każe mój własny rozum; przecież przyszłość trzeba planować!” Pragnę więc abyście to wszystko ciasno związali i na następny kwadrans wynieśli gdzieś na zewnątrz. I tyle. 15 minut zupełnie wystarczy. Po upływie tego czasu możecie go znów zabrać do siebie.
Po kwadransie, możecie znów zacząć się wszystkim martwić i przejmować, gdyż ten wybór należy tylko do was, kochani! Wizualizujcie więc teraz jak wszystkie zmartwienia chowacie do węzełka i odłóżcie go na bok. Niektórzy się teraz zastanawiają: „Jak to wszystko pozawijam, to co mi pozostanie?” Właśnie o tym sobie teraz porozmawiamy. Ha ha! O tym, co wam teraz pozostało. Co pozostaje po zawinięciu zmartwień w węzełek, to możliwość rozumowania w bardziej przejrzysty i jasny sposób na temat tego, co się obecnie może na Ziemi dziać, co się dzieje w życiu każdego z was. Co to takiego?
W dniu 13 czerwca bieżącego roku podczas trwającej niemalże godzinę prelekcji, mój partner określił obecną sytuację jako coś co przykuło do siebie uwagę całego świata; co sprawiło, że każdy się zatrzymał, żeby zobaczyć, co się dzieje. Tutaj chodzi o zwrócenie uwagi na pojęcie, na temat którego większość z was nic nie wie: Jak bardzo Bóg kocha każdego z was? Lee mówił o Źródle Stwórczym, czy ono faktycznie istnieje, czy zna każdego z was po imieniu, czy troszczy się o wasz dobrostan, czy nie. Czy jest to moc gdzieś w niebie, czy może jest to coś znacznie większego, bardziej intymnie związanego z każdym człowiekiem? Podczas prelekcji Lee użył pewnej metafory, którą wcześniej mu przekazałem, z którą także dzieliłem się z wami podczas jednego z przekazów. Oto ona.
Dwoje rodziców gdzieś indziej, w jakimś innym świecie, wysyła swe dzieci w świat. Oboje są ze sobą związani, nazwiemy ich Źródłem Stwórczym swoich dzieci. Kiedy dzieci osiągają pewien wiek, ale jeszcze są bardzo młode, przenosi się je do innego wymiaru z zasłoną dzielącą je od rodziców. Dzieci są obdarzone wolnym wyborem w kwestii tego, czy potrafią znaleźć tych rodziców, czy też nie. Rozumiecie, o co mi chodzi? Kochani, na tym polega cały układ między rodzicami i dziećmi. Rodziców i dzieci łączy ta sama miłość, która w waszym świecie łączy Źródło Stwórcze i duszę każdego z was. Na zasadzie wolnego wyboru macie prawo szukać Stwórcy na własną rękę. Podczas licznych spotkań nasz partner opowiadał o wielu momentach w swym życiu, kiedy „bodliśmy” go przez zasłonę, niby palcem, żeby się obejrzał i zastanowił, co się dzieje. Bodliśmy go tak, aby uprzytomnił sobie, że za zasłoną kryje się coś znacznie większego, niż mu się dotychczas wydawało, a wszystko to działo się na długo, zanim w jego życiu pojawił się Kryon.
W życiu Lee działo się wiele rzeczy, które zmuszały go do przyjrzenia się pewnym sprawom. Jestem pewien, że kiedyś podzieli się z wami jeszcze innymi opowieściami. W międzyczasie, przyjrzyjcie się, o co tutaj chodzi. Od czasu do czasu rodzice dzieci mieszkających w innym wymiarze mają możliwość sprawić, że te dzieci się obejrzą i nad czymś zastanowią, jakby tym samym chcieli im powiedzieć: Jak masz ochotę się z nami skontaktować, to my jesteśmy tutaj! Możesz się z nami skontaktować, jeśli tego chcesz. Możesz, jeśli tego chcesz.
Oto jak metaforycznie można opisać zaistniałą sytuację światową. Teraz, kiedy zawiniątko odstawiliście na zewnątrz, pragnę zadać kilka pytań. Jak wam się wydaje, czy Bóg, Źródło Stwórcze całego Wszechświata, to tylko mocarz na tronie gdzieś w niebie? Zaraz wam powiem prawdę i jest to największa prawda na Ziemi. Jest to prawda zasadnicza wszechrzeczy, stanowiąca początek i koniec, istniejąca ponad wszystkimi innymi prawdami. Oto ona: Źródło Stwórcze wszechrzeczy, włącznie z tą galaktyką, całym istniejącym w niej życiem, waszą Ziemią i duszą tkwiącą w każdym z was, kocha was, zna każdego z imienia, troszczy się, działa dobroczynnie, a jego ramiona są wyciągnięte w kierunku każdego w każdej chwili, każdego dnia! Stwórca kocha was bez miary! Kropka!
To, co powiedziałem przeczy logice wszystkiego co na Ziemi wam o tym Stwórcy wiadomo! Z jednej strony mówicie „Tak, tak,” - lecz potem dodajecie- „Ale co powiesz na ten ustęp tutaj, albo na tamten? Jak zinterpretujesz znaczenie tego czy innego fragmentu? Co wobec tego mam robić?... ” – Ach!
A co jeśli się po prostu na moment odprężycie i zastanowicie nad tym? Czy Boga coś obchodzi? Czy Ducha coś obchodzi? Skąd macie wiedzieć: tak, czy nie? Już wcześniej mówiłem wam o istnieniu pewnych aksjomatów prawdy, które mają do czynienia z aktami miłosierdzia wobec ludzi. Zatem, na ile was samych obchodzą losy ludzi z otoczenia? Nie chodzi mi o wasze rodziny, chodzi mi o innych żyjących na planecie ludzi. Jak bardzo obchodzą was ich losy? Jak bardzo obchodzi was to, co się dzieje właśnie teraz z tymi, co cierpią? Którzy potracili bliskich? Na ile was to wszystko obchodzi?
Wielu odpowie mi: „Los tych ludzi bardzo mnie obchodzi”. Tak, ale wśród was są i tacy, którzy siedzą i czekają aż Bóg sam pokaże, ile się o nich troszczy. Są to ci wszyscy, którzy teraz mówią: „Nie widzę żadnego dowodu na to, że Boga coś obchodzi, bo siedzę już tutaj od dawna i czekam na znak jakiejś troski”. Tacy ludzie nie rozumieją, że częścią procesu troski bożej jest odzwierciedlanie tej troski we własnym otoczeniu! Na ile więc rzeczy was obchodzą? Kiedy sami zaczniecie się o coś troszczyć, wówczas nagle poczujecie, że i Bóg się o was troszczy. Jest to zasada, na której opiera się system troski bożej. Tutaj chodzi o dopiero co rozpoczynającą się naukę o tym, na czym się opiera więź człowieka ze Źródłem Stwórczym. Im więcej czynicie tego, czego oczekujecie od Boga, że zrobi w waszym życiu, tym bliżej poznajecie wielką prawdę.... Na ile obchodzicie Boga? .... [pauza]
Czy komunikacja z Duchem jest możliwa? Wielu z was powie teraz: „Tak, już od dłuższego czasu czekam na wieści od Ducha, gdzie to szturchnięcie, no weź mnie poszturchaj!” A ile starań włożyliście w to, jak przekazujecie Ducha innym z otoczenia? Ile miłosierdzia zdołaliście stworzyć dla otoczenia? Miłosierdzie stwarza się na wzór i podobieństwo Boga. Czy jesteście osobami trudnymi? A może prosiliście już mówiąc: „Kochany Duchu napełnij mnie wiedzą i zrozumieniem do tego stopnia, abym stał się bardziej łagodny w zmaganiach z całą zawartością węzełka? Przyszła doskonała pora zwrócić się o coś takiego, teraz, kiedy węzełek jest na zewnątrz. „Czy Bóg istnieje naprawdę?”
Już wcześniej mówiliśmy o rzeczach, które odganiają od was doświadczenia miłości Ducha. Dalej odczytując metaforę rodziców po drugiej stronie zasłony, czyli metaforę Ducha, metaforę Boga, co to takiego, co ich do was przyciąga? Czy kiedyś się nad tym zastanawialiście? Dlaczego ja? Dlaczego Stwórca ma się troszczyć akurat o mnie? Dlaczego?
Tutaj sprawy nabierają znaczenia. Dzieje się tak, gdyż niemal każda religia na świecie tłumaczy wam, że prócz życia istnieje jeszcze życie w zaświatach, czyli każdy z was ma duszę! Nie określajcie pojęcia, duszy. Nawet tego nie próbujcie! Wszystko, co na ten temat powiecie będzie nie tak. Będzie bardzo dalekie od prawdy. Jeśli ją zdefiniujecie na podstawie intelektu, to nie będzie poprawnie. Jeśli zdefiniujecie ją z perspektywy duchowej, to też nie będzie to! Po prostu nie macie o tym pojęcia! Pomyślcie o niej jako o wielowymiarowym wehikule, o czymś, na czym się jeździ, czym się powozi, podobnie do waszych ziemskich pojazdów. Co to więc dusza? Jest ona częścią samego Stwórcy. Wasze ludzkie dzieci posiadają te same przymioty co wy sami, są do was podobne, przecież dobrze wiecie, że tak jest. Podobieństwo jest zapisane we wzorcach wewnątrz, w engramach dyktującym im sposób myślenia. Ilu z was, rodziców, zauważyło, że wasze dzieci posiadają te same zainteresowania co wy kiedyś, choć wcale ich tego nie uczyliście? One same na to wpadły zupełnie naturalnie, wyglądają jak wy, gdyż to, co im przekazaliście jest obecne w ich DNA.
Czy słyszeliście określenie „Stworzony na jego podobieństwo?” Kochani! To przecież wcale nie znaczy, że wyglądem przypominacie Boga. Tym podobieństwem jest miłość, miłosierdzie, troska, dobroczynność – na tym polega podobieństwo na wzór Boga. Wszystko to macie wewnątrz i wcale nie musicie tego szukać. Kiedy odkładacie węzełek na bok, pozwalacie, aby to wszystko się wydostało na zewnątrz. A co jest w tym węzełku? Och, o tym za chwilę. Dusza każdego z was stanowi część Źródła Stwórczego, tak samo, jak wy stanowicie część waszych ziemskich rodziców, z którymi dzielicie DNA. Wewnątrz każdego z was tkwią przymioty Stwórcy. Jak często słyszeliście ode mnie zwrot: „Bóg wewnątrz”? On w was tkwi. Oczywiście, że Duch zawsze wyciąga do was ręce, tak samo, jak wy byście je wyciągali do żyjących w innym wymiarze własnych dzieci. „Dzieci, dziecko, popatrzcie, popatrz, jesteśmy tutaj, możemy wam pomóc, przestrzec przed wybojami, możemy przewodzić wam przez podszepty intuicji”.
A jakże często te dzieci mówią sobie: „Nie wierzę w nic z tych rzeczy. Przecież na to nie istnieją żadne konkretne dowody! Tego nie widać, zatem tego nie ma! Idę więc sam, przez siebie obraną drogą”. Nie pomaga nawet, jeśli na chwilę odłożycie węzełek ze wszystkim, co się nazywa strachem i obawami, nieprawdaż? Kochani, odwrotnością miłości wcale nie jest nienawiść, tą odwrotnością jest strach! Strach całkowicie i zupełnie wymazuje miłość. Podobnie działają zmartwienia. One też całkowicie wymazują miłość. Jeśli na co dzień żyjecie obawami i zmartwieniami, to oczywiście, że nie uwierzycie w istnienie Boga. Was można nauczyć, że on istnieje, ale nie będziecie w niego wierzyli, bo się boicie. Dwie rzeczy — strach i zmartwienia — najskuteczniej zasłaniają wam możliwość zobaczenia oblicza troskliwego Boga.
Na początku przekazu mieliście okazję zawinięcia obaw w węzełek i odstawienia go na zewnątrz. Taka możność odsuwania od siebie zmartwień to właśnie to, o co nam chodzi. Jest to także przedmiotem nauk wielu zebranych na naszej konferencji prelegentów i nauczycieli duchowych. Niektórzy z nich mówią wam o tym już od lat. Posiadacie w sobie umiejętność zmierzenia się z własnymi obawami oraz ich zmiany w coś innego, co przestaje odgrywać już w życiu rolę pierwszorzędną, bo można to spokojnie odstawić gdzieś poza. Och, oczywiście, że to wszystko wciąż będzie w was obecne, całe to wystawione na zewnątrz zawiniątko, takie sprawy pozostaną z wami na całe życie, ale wy się nauczycie z nimi pracować, trzymać dobrze zawinięte w węzełku. Niech ten węzełek sobie będzie. Przecież spoglądając na niego możecie pogrozić mu palcem mówiąc: „Oj, nie, nie dzisiaj! Nie dzisiaj, gdyż mam zamiar odczuwać wszystko, co pozwala mi słyszeć podszept intuicji, pochodzący z własnej duszy, od Stwórcy”. Jeśli tkwicie w strachu, nie połączycie się z polem!!
Pole, czyli coś, co służy wam pomocą i was prowadzi, dzięki czemu odbieracie przesłanki intuicji, pokazuje gdzie iść i jak tam trafić — nie działa, jeśli żyjecie strachem i zmartwieniami. A co wy na słowo zaczynające się na duże T? „Co to za słowo na duże T?” - zapytacie. Jeszcze wam tego nie mówiłem. Słowo na duże T to TRENING! Ilu z was wytrenowano w myśleniu o sobie, że urodziliście się jakoś zabrudzeni? Ilu z was wytrenowano, że Bóg się o was nie troszczy, chyba, że najpierw coś dla niego uczynicie? A wtedy on raptem sobie o was przypomni! Jesteście wytrenowani, że trzeba najpierw wspiąć się pewną ilość stopni, udać się tu i tam, żeby Bóg raczył na was rzucić okiem! A czy wy byście tak samo postąpili z własnymi dziećmi? Czy zostawilibyście je w jakimś innym wymiarze i przez zasłonę powiedzieli im: Musicie wiedzieć, że jesteście okropni i do niczego, a poza tym to lepiej bójcie się śmierci, bo gdy umrzecie, to wcale nie damy wam wrócić do Domu, tylko będziemy przez całą wieczność dźgali was widłami. Tak, tak, to samo spotka wasze dzieci! Na tym polega trening przez duże T. Ilu z was tak wytrenowano odnośnie kochającego was Źródła Miłości, które wyciąga do was ramiona, na którego wzór stworzony jest każdy z was? Ilu z was tego oduczono właśnie poprzez trening? Zupełnie was tego oduczono. Tylko się nad tym zastanówcie. Odpowiedź: Większość z was tego oduczono!
Pora przeredagować wszystko, czego dotychczas was o Bogu nauczono właśnie teraz, kiedy cały świat klęczy zastanawiając się, czego się będzie teraz uczył, co mu jeszcze powiedzą? Co będzie dalej? Jak się z tego podnieść? Skąd się wezmą nadchodzące rozwiązania? Zaraz wam powiem. Sami to niedługo zobaczycie. Dowiecie się o rozwiązaniach o wiele bardziej pełnych miłosierdzia i dobrodziejstw. Oczywiście będą i niedowiarki, stara energia wcale nie zniknie, jednak cała planeta się odradza. Najważniejsze w tym wszystkim, numer jeden na całej liście, dotyczy każdego z was z osobna: Co postanowicie zrobić z węzełkiem, kiedy nasz przekaz dobiegnie końca? Jeśli pozostawicie go zawiniętym, gdy zrozumiecie, co to takiego, co nie daje wam doświadczyć Boga, może wtedy rozpocznie się cała reszta waszego życia, które od tej chwili toczyć się będzie w bardziej miłosierny, dobroczynny, szczęśliwy i radosny sposób. Ciąg dalszy nastąpi.
I tak jest.
Zdj. Aurelien Pumayana Floret, "święty ogień"

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...