Strony

środa, 9 grudnia 2020

Spokój wewnętrzny

 

 Obraz może zawierać: kwiat

Taka powtórka na pewno bardzo się nam przyda w czasach zniecierpliwienia wirusem. Ten dwuczęściowy wpis dedykuję też i sobie samej 😃🙃
 
Spokój wewnętrzny
Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Oto piąty przekaz z Azorów. Jesteśmy w parku wśród traw i żywopłotów i to zaciszne miejsce doskonale nadaje się na przekazanie dzisiejszej nowiny. Zatem dzisiaj rozpocznę nauczanie. Kochani, pierwsze cztery przekazy z Azorów skupiały się na obecnych tutaj energiach. Przekazałem wam już co nieco na temat historii archipelagu, podkreśliłem nieskażony charakter tego miejsca poprzez fakt, że tutaj nie było żadnych wojen, ani innych negatywnych doświadczeń. Wielu, spośród towarzyszącej mi grupy odczuło tę czystość, zdołało się już doń przyzwyczaić, choć codziennie pokazują się nam coraz to nowe, bardziej spokojne, piękniejsze i czystsze miejsca. Pytam się towarzyszących mnie słuchaczy, czy zostali już przez te wyspy przywitani? Czy ten archipelag przekazał wam rodzaj energii podobnej tej, którą poczuliście, kiedy delfiny pokazały wam biel swych podbrzuszy, tym samym oznajmiając, że jesteście bezpieczni, że one was rozpoznają? Azory są otoczone ochronną bańką, dzięki której nie było tutaj żadnych wojen, oraz że przez długi okres, pozostawały niezamieszkałe. Kiedy więc się ten archipelag odwiedza, zaczyna się coś odczuwać, o czym pragnę z wami dzisiaj porozmawiać.
Kochani, kiedy na Ziemi panowała starsza energia, ludzie oświeceni, bądź ezoterycy, zawsze postępowali według określonego protokołu, dzięki któremu skupiali się przede wszystkim na sobie. Tego nauczają was od wieków różnego rodzaju guru, którzy po dziś dzień odgrywają na Ziemi pewne znaczenie. Tego także nauczają wszyscy szamani. Wszyscy oni uczą was jak wnieść spokój we własne wnętrze. Dzisiaj i my się tym zajmiemy. Zanim jednak to nastąpi, przypomnę wam, iż po roku 2012 wszystkie te nauki się zmieniły.
Mówiliśmy już o tym podczas naszej wizyty w jednej z egipskich świątyń [Izydy na Elefantynie], gdzie miała miejsce medytacja. Powtarzamy to, o czym mówiliśmy już niejednokrotnie: Po raz pierwszy w ludzkiej historii od pracownika światła, tego, który nosi pochodnię Boga wewnątrz, w związku z czym czuje, że musi coś z tym zrobić, oczekuje się, że musi coś z tym zrobić. Innymi słowy, w starej energii zagłębialiście się w siebie i na tym poprzestawaliście, zgłębiając siebie nieprzerwanie, dopóki nie dotarliście do punktu, w którym nareszcie dochodziliście do samoakceptacji mówiąc, że osiągnęliście spokój wobec wszystkiego co was otacza. W starej energii więc wewnętrzna nirwana stanowiła cel sam w sobie.
A co, jeśli istnieje coś więcej? A przecież tak jest, bowiem nagle prosimy was, abyście nie tylko osiągnęli spokój wewnętrzny, ale — raz go osiągnąwszy i po gruntownym wyćwiczeniu jak ten stan utrzymywać na stałe — żebyście zaczęli nim promieniować na zewnątrz, żebyście po wyjściu z medytacji mogli ten spokój roznosić wszędzie w życiu codziennym, żebyście ten spokój tchnęli we wszystko, czym się w życiu zajmujecie. Czy doprawdy muszę to wam powtarzać? Spokój zatem w czasach obecnych nie jest atrybutem biernym, lecz aktywnym! W starej energii on się jedynie kojarzył z osiągnięciem błogostanu. W dzisiejszym przekazie pragnę porozmawiać z wami o aktywnym pojęciu spokoju. Chodzi mi o spokój płynący z serca.
Słucha mnie i czyta w tej chwili wielu, którym brak na co dzień spokoju, którzy za nim tęsknią. Niektórzy z moich słuchaczy i czytelników uważnie przysłuchują się temu, co mówię na temat spokoju i się na mnie złoszczą. Ha ha. Jakbym nie rozumiał kim jesteście, ani przez co w życiu przeszliście i przez co przechodzicie. Czyż to nie interesujące, jak świadomość reaguje na prawdę? Często się zdarza, że ludzie sami stwarzają własne cierpienie i nawet o tym nie wiedzą, lecz kiedy o tym słyszą, bądź czytają w przypowieściach, to się zaczynają złościć, jakby czuli się o coś posądzeni nie rozumiejąc, że po prostu [bez żadnego osądu] mówi się im prawdę.
O stworzeniu spokoju, o zaprowadzeniu go we własnym życiu, można mówić bardzo długo. Chodzi mi tutaj o prawdziwy, trwały spokój, który nie opuszcza was niezależnie od tego, co się wokół was dzieje, bądź co się dzieje z innymi w waszym otoczeniu; tutaj chodzi o spokój i równowagę wewnętrzną, dzięki którym niezależnie, przez co w danym momencie przechodzicie, potraficie z łatwością połączyć się ze Stwórcą wewnątrz i wyjść naprzeciw trudnościom ze spokojem i miłością w sercu, wiedząc, że nie zrobiliście nic złego. Spokój, o którym mowa to równowaga w obliczu problemów i sytuacji, brak zaangażowania w dramat chwili – to właśnie rodzaj spokoju, o który nam chodzi.
Oto znajdujemy się na Azorach, w miejscu, gdzie panuje niezmącony spokój, zatem przyjrzyjmy się z bliska, jak taki stan osiągnąć. Tutaj najlepiej widać przymierze Gai, człowieka i siatki krystalicznej, które stwarza poczucie niezmąconego spokoju, na ten spokój wpływa także ziemskie pole magnetyczne. Kochani, jeśli nawet w tym miejscu nie potraficie w swym wnętrzu zaprowadzić spokoju, to musicie zacząć szukać przyczyn dlaczego?
Z pierwszej litery angielskiego wyrazu spokój [peace] stworzymy teraz dwa zabawne skojarzenia na tę samą literę, bowiem dzięki zabawie lepiej to zapamiętacie. Często używamy pojęć na tę samą literę, abyście przy pomocy aliteracji mogli lepiej przyswoić to, co pragniemy wam przekazać. Jak więc w życiu osiągnąć niezmącony spokój i następnie stać się jego nadajnikiem? Tutaj zaczynamy naszą naukę i będziemy ją ciągnąć także w jednym z następnych przekazów [przekaz z Azorów nr 7 i 9, powyżej na tej stronie – przyp. tłum.]. Specjalnie robimy to na Azorach, żebyście wiedzieli, że osiągnięcie takiego spokoju jest zupełnie możliwe.
Co więc robić najpierw, w celu osiągnięcia spokoju? Użyjemy tutaj zabawnego połączenia dwóch pojęć na literę P., czyli zaParkuj samochód i obieraj cebulę! [w oryginale: park the car and peel the onion] ZaParkuj samochód i obieraj cebulę. Wyjaśnijmy teraz o co tu chodzi, bowiem oba pojęcia są tu oczywiście użyte zupełnie przenośnie.
Co to parkowanie samochodu? Samochód przedstawia pojazd, który przenosi was z miejsca na miejsce. Czasem wam się wydaje, że to musi być merkaba, ale skupmy się nie na powozie [merkaba z hebr. znaczy „powozić” – przyp. tłum.], lecz na wozie. Siedząc w samochodzie zawsze dokądś jedziecie, jesteście w drodze, nie tkwicie w jednym punkcie. W samochodzie siedzi się w pewnym celu, ma się wtedy coś do zrobienia. Sama podróż może się odbywać w szczycie, wokół was może panować duży ruch, podczas jazdy coś może odciągać waszą uwagę, w samochodzie mogą także znajdować się inni. W naszym przypadku więc samochód i jazda samochodem jest przenośnią życia. W celu osiągnięcia spokoju trzeba się więc najpierw zatrzymać zaparkować samochód. Dobrze wiecie, co mam w tej chwili na myśli.
Zaparkuj samochód znaczy: zatrzymaj się. Musicie znaleźć w grafiku zajęć, w umyśle, w myślach, w świadomości takie miejsce, gdzie się zatrzymujecie, gdzie mówicie stop. Stop oznacza, że trzeba się zupełnie zatrzymać, przerwać wszystko, zatrzymać całą gonitwę myśli. Jeśli w tym celu potrzebujecie się udać do lasu, czy spędzić godzinę w medytacji, to warto to zrobić, aby zwykle siedząca za kierownicą codzienna świadomość mogła się wyłączyć i zupełnie zatrzymać.
To na początek. Spokój przecież to także bezruch. Bezruchu i spokoju nie da się osiągnąć siedząc za kierownicą, bowiem taki spokój osiąga się podczas zjednoczenia się z całą planetą; dopiero wtedy zapadacie w bezruch, stajecie się jego częścią. Teraz zaczynamy obierać cebulę. Co to znaczy? Zanim do tego przejdziemy, porozmawiajmy o bezruchu i jedności.
Często ten stan nosi nazwę medytacji. W niektórych kulturach medytacja jest opanowana do perfekcji. Tam ludzie ćwiczą się w niej od dziecka, więc człowiek prosto z ulicy wchodzi sobie do jakiegoś aszramu, siada i natychmiast osiąga spokój. Zapytam was teraz: A co w tych kulturach robi się następnie? Odpowiedź: Stara się pozostać w energii spokoju. Jak to się wam podoba? Ha ha ha! To doprawdy brzmi świetnie! I to daje wspaniałe samopoczucie; ci ludzie, siadają sobie w lotosie z dłońmi do góry i stają się jednością ze wszystkim.
A jak coś takiego pomaga komuś postronnemu? Możecie mi odpowiedzieć: „Osiągnąwszy taki stan świadomości zwykle modlę się za innych.” – To dobrze. Kochani, jednakże od roku 2012 posiadacie w sobie o wiele więcej mocy. Nie musicie już siedzieć w jedności i się modlić. Teraz chodzi i o uchwycenie stanu jedności do tego stopnia, że kiedy kończycie medytację to ta jedność pozostaje z wami. Ziemia jest pełna medytujących. Jak to określiłem wcześniej, oni osiągnęli jedność, doszli w medytacji do pewnego muru i przed nim siedzą i nic z tego siedzenia nie wynika. Oni po prostu osiągnęli spokój wewnętrzny, błogostan. Tysiące ludzi osiąga błogostan i trwa w nim, określając go mianem nirwany. Czują się wtedy blisko Boga i planety, ale to nikomu nie pomaga. Mówię wam o tym, ponieważ sam cel medytacji obecnie się zmienił. Zamiast skupiać się tylko na sobie, na pojedynczym człowieku, medytacja teraz skupia się na kolektywie. Cel medytacji więc się zmienił, w niej przestało chodzić jedynie o osiągnięcie spokoju wewnętrznego; teraz chodzi także o promieniowanie nim na co dzień.
„Obieranie cebuli” to metafora wyzbycia się wszystkiego, co przeszkadza wam w osiągnięciu spokoju. Co to może być? Wiele razy poruszaliśmy ten temat, ale powinniście to usłyszeć jeszcze raz. Musicie porzucić wszystko, czego was nauczono. Nie zwracajcie uwagi nawet na to, czego w przeszłości nauczyliście się z tego źródła! Osiąganie spokoju musicie zacząć od niezapisanej tabliczki. Nauczcie się najpierw po prostu siedzieć i być. Obiecuję wam, że jeśli oczyścicie się z wszelkich założeń i nastawień do tego stopnia, że staniecie się jednością ze wszystkim, to wtedy zaczniecie słyszeć głos intuicji, szepczący wam, co macie robić dalej.
Ile z was wciąż powtarza: „Kochany Duchu, kocham cię, ale zupełnie nie wiem, co mam w życiu robić?” Albo mówicie: „Nie wiem, dokąd zmierzam? Pomóż mi się dowiedzieć”. Zadawszy te pytania siadacie za kierownicę i jedziecie od A do B. Albo jeździcie w tę i z powrotem. Musicie być cicho, musicie się zatrzymać i wymazać wszelkie nastawienia i założenia. Musicie nawet być gotowi zmienić to, co uważacie za prawdę. Tylko wtedy osiągniecie jedność ze Źródłem Stwórczym. Dopiero wtedy rozpoczniecie prawdziwą komunikację, dzięki której otrzymacie odpowiedzi na wszystkie dręczące was pytania. Wszystkie! Wtedy pytanie „co robić w życiu dalej?” przestaje być ważne, bowiem odpowiedź na nie staje się oczywista. Oczywista.
Oto, do czego służy intuicja. Wszyscy ją macie, jest bardzo powszechna i potrafi odpowiedzieć wam na wszystkie pytania. Nawet na te typu: „Czy powinienem zrobić to, czy raczej tamto?” To wszystko stanie się jasne, kiedy zaczniecie obierać cebulę. Obieranie cebuli zaczyna się więc od łupin składających się z tego, czego was nauczono o tym, kim jest Bóg, jak On działa oraz kim jest człowiek na Ziemi. [lata wcześniej, przy okazji dyskusji o czystości odbioru przekazu natchnionego Kryon „obieranie cebuli” określił mianem „czyszczenia filtrów” - przyp. tłum.] Musicie się tych wszystkich rzeczy oduczyć, bowiem wtedy odpowiedzi na wszystkie pytania staną się oczywiste! Obierając cebulę, dojdziecie do takiego miejsca, w którym się uśmiechniecie, mówiąc: „Wiem!” Jeśli wtedy ktoś was zapyta: „A co wiesz?” Odpowiecie mu: „Wiem!” To podobnie, jakbyście odpowiadali mówiąc: „Jam Jest,” bowiem ten rodzaj wiedzy, to znajomość wszechrzeczy. Taki stan bytu bardzo daleko wybiega poza medytację. Musicie tak obrać tę cebulę, posiąść tak niezmącony spokój, aby nie pozostało w was ani jedno odgórne założenie, ani jedno uprzedzenie, ani jedno oczekiwanie.
Kluczem do tego są wytrwałość i cierpliwość, czyli następne dwa słowa na P. [ang. persistence i patience]. Wytrwałość oznacza, żeby to ćwiczyć często. – „Kryonie, dlaczego powinniśmy to robić często, skoro kiedyś mówiłeś, że wystarczy tylko raz?” Zaraz wam powiem. Kiedy dokonujecie wyboru — podejmujecie decyzję — wystarczy to zrobić tylko raz. Jednakże, kiedy stwarzacie nowe narzędzie, używanie którego nie podlega prawom zwyczajowego zachowania w energii, w której wyrośliście, to takie rzeczy trzeba robić często. Te rzeczy należy ćwiczyć. Zatem wytrwałość to ćwiczenie, poddanie się wielowymiarowemu procesowi; wytrwałość nie jest atrybutem liniowości i każdy, kto choć raz doświadczył jedności dobrze o tym wie, bowiem spokój, którego doznał nie jest liniowy. Trwanie w jedności ze wszystkim to jakby posiadanie w świadomości numeru wewnętrznego, dzięki któremu można się dodzwonić wszędzie, dotknąć nieba, zjednoczyć się z całym Stworzeniem, być jednocześnie na Ziemi i ponad Ziemią. Wtedy odczuć można wiedzę daleko wybiegającą poza doświadczenie jednego życia.
Oto dokąd wiedzie moja nauka. Nie wystarczy cebuli obrać raz, ponieważ ona posiada wiele warstw i tutaj będzie wam potrzebna wytrwałość. Sięgajcie więc po spokój wewnętrzny jak najczęściej, bowiem wtedy jego osiągnięcie będzie coraz łatwiejsze. Ćwicząc, za każdym razem będziecie zbliżać się do czystego spokoju, czystego światła. Jak długo to powinno wam zająć? Tutaj rzeczy się komplikują. Jam Jest Kryon i nigdy nie byłem człowiekiem. Kiedy patrzę na was, widzę, przez co w życiu przeszliście, wiem, co w sobie nosicie, zatem podziwiam was, że w ogóle możecie sobie tutaj siedzieć i mnie słuchać, poszukując światła. Niektórzy z was posiadają doprawdy ciężkie doświadczenia i z tego życia i z poprzednich. Właśnie dlatego tak bardzo kochamy ludzkość, bowiem widzimy, co robicie, czego dokonaliście oraz jakie zmagania macie za sobą. Dlatego też tak bardzo jesteśmy zadowoleni, że możemy wam oznajmić, iż owe zmagania zaczynają przekształcać się w światło. Oto sedno mego przekazu: posiadacie nowe narzędzia, żyjecie w nowej energii, teraz wiatr wieje wam w plecy, niezależnie, przez co przechodziliście w przeszłości, teraz rzeczy idą ku lepszemu.
Do przedarcia się przez to wszystko potrzeba cierpliwości. Cebulę obiera się cierpliwie. Niektórzy z was są do tego świetnie przygotowani. Inni, zwłaszcza ci, którzy tego słuchają, nie mają o tym pojęcia. Nie macie pojęcia, przez ile drzwi i murów trzeba się przedrzeć, ile bojaźni pozostałych z poprzednich wcieleń pokonać – włącznie z tą, która mówi wam, aby się nie zatrzymywać, nie uspakajać, tylko wciąż działać, iść do przodu — bowiem tylko działanie kojarzy się wam z przetrwaniem. Ile razy mówią wam, że zawsze trzeba jakoś działać, iść do przodu?
A my wam mówimy, żebyście się zatrzymali. Zaraz powiem, dlaczego należy się zatrzymać. Należy się zatrzymać, gdyż w bezruchu jest Bóg. Bóg to cierpliwość Gai, Bóg wyraża się w rosnącym liściu, w powolnym procesie geologicznym, tarciu tarcz kontynentalnych i aktywności wulkanicznej, które na przestrzeni wieków stworzyły te wyspy; to jest rodzaj boskiej cierpliwości. Takiej cierpliwości potrzeba, aby dojść do miejsca, kiedy można na siebie włożyć płaszcz spokoju. Płaszcz spokoju oczywiście to także przenośnia. Niektórzy nazywają taki płaszcz zbroją [jak w powiedzeniu: „uzbroić się w cierpliwość”] to jest rodzaj płaszcza, którego wcześniej nie mieliście, a który teraz — kiedy go wkładacie — staje się częścią was samych. Odziani w płaszcz spokoju stajecie jak dawni Synowie Boży i roznosicie go po całej Ziemi.
Oczywiście już teraz słyszę, jak zadajecie mi liniowe pytanie typu: „Kochany Kryonie, jak już ubiorę na siebie ten płaszcz, to czy wciąż muszę to wszystko ćwiczyć?” - „Tak!” – i co wy na to? Ha ha ha! To zupełnie tak samo, jak z mięśniami; je także trzeba ćwiczyć, żeby móc podnosić ciężary. Nawet jak się już podnosi ciężary to i tak, żeby pozostać w formie, trzeba ćwiczyć dalej, ale może już rzadziej. Oczywiście, że wciąż będziecie to ćwiczyć, będziecie się cieszyć na okazję zobaczenia światła, poczucie tego uczucia jakby odmłodzenia.
Oczywiście, zadacie mi jeszcze jedno niesamowicie liniowe pytanie: „A jak często to trzeba ćwiczyć?” ha ha ha! Odpowiedź: TAK! To zależy od każdego z was. Kochani, przecież to wy tym wszystkim zawiadujecie. Jesteście swoimi własnymi szefami! Zatem nie czytajcie na ten temat żadnych książek, zamiast tego udajcie się do wewnątrz. Oto prawda, czy potraficie już teraz wyobrazić sobie, że już ją osiągnęliście? Czy już widzicie siebie, jako tych, którzy już to wszystko osiągnęli? Ciąg dalszy nastąpi. [Kryon się śmieje.]
I tak jest.
Kryon
Tłumaczyła: Julita Gonera
Korekta: Jadwiga Fedynkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...