Strony

piątek, 14 października 2022

Przeredagowywanie świętch prawd, cz. II

 

Przeredagowywanie świętch prawd, cz. II
Przekaz wstępny ze spotkania w Kręgu Dwunastu, z dnia 16 czerwca, 2021r.
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej.
Rzeczywiście, słowo, które przed chwilą padło i oznaczone nim pojęcie – przyzwolenie — jest doprawdy ważne. Na co przyzwolicie, aby się w waszej świadomości odmieniło, a o czym nauczono was, że może powinno pozostać niezmienione? Jest to oczywiście także temat naszego dzisiejszego spotkania, temat, który ciągniemy od zeszłego tygodnia. Dla tych, którzy nie słuchają bądź nie czytają nas w odpowiedniej kolejności, przypomnimy o czy była mowa w zeszłym tygodniu. Przekazy wstępne z każdego Spotkania w Kręgu Dwunastu są dostępne dla wszystkich i ich nagrania po czasie można znaleźć w wiadomym miejscu. [Z jakiegoś powodu Lee je umieszcza u siebie na stronie z dwumiesięcznym opóźnieniem.] Dużo z nich występuje w tematycznych seriach składających się z serii czterech albo trzech. Jak była o tym mowa w zeszłym tygodniu, w czerwcu przekażemy wam serię trzech tematycznie związanych ze sobą przekazów na temat przeredagowywania pewnych pozornie niepodważalnych prawd. Jest to temat, którego jeszcze z wami nie poruszaliśmy, a przynajmniej nie w ten sposób; zatem zatytułowaliśmy ją „Przeredagowywaniem świętych prawd”... „Przeredagowywanie świętych prawd”.
Już sam tytuł może wzbudzać kontrowersje [gdyż w języku oryginału zwrot „sacred truth”, czyli właśnie „święta prawda” nie ma tego samego, potocznego znaczenia co w języku docelowym, czyli polskim i jest pojmowany bardzo dosłownie. Stąd często mi się wydaje, że Kryon doskonale włada naszym ojczystym językiem, o czym z przymrużeniem oka — przyp. tłum.] Jak można przeredagować coś, co jest prawdą? Z samej definicji wynika, że prawda to coś niepodważalnego, co się nigdy nie zmienia. Definicja swoją drogą, a wy i ja dobrze jednak wiemy, że pewne prawdy ciągle się zmieniają. W niniejszym przekazie chodzić będzie o przeredagowanie pewnych prawd, które dla was stanowią świętość, a dotyczą Boga, Stwórcy, waszej duszy oraz związanych z tym wszystkim percepcji, idei i reguł. Żeby sprawy powikłać jeszcze bardziej, w zeszłym tygodniu mówiliśmy o serii składającej się z trzech przekazów, choć w rzeczywistości takich przekazów będzie cztery. Czwarty przekaz jednak będzie zawierał coś dobrze wam znajomego z lata temu wydanej książki pt. „Don’t Think Like a Human” [Nie myśl jak Człowiek] Przypominałem o niej już w zeszłym tygodniu, przypomnę o niej w przyszłym tygodniu oraz poświęcę jej ostatni przekaz miesiąca, kiedy dodam do tych opublikowanych tam informacji coś nowego.
Jak była mowa w zeszłym tygodniu, istnieje pewien ciekawy scenariusz tego, jak mogło wyglądać przejście Ludzkości z wiary w wielu Bogów na wiarę w Jednego Boga. Obecnie Ludzkość jest w 80% monoteistyczna, na poziomie intuicji cała planeta rozumie, że Stwórca jest jeden. Na tym polega osiągnięcie pierwszego stopnia tego, co określiłbym mianem dojrzałości sfery duchowej. Następnym poziomem takiej dojrzałości będzie monoteistyczna Ziemia, na której pozwala się wszystkim Ludziom wyznawać i oddawać cześć temu Stwórcy jak im się to podoba, zamiast walczyć między sobą o to, czyj sposób jest najlepszy. Taki stopień dojrzałości dopiero nadejdzie.
Na razie jednak wyobraźcie sobie, że żyjecie na planecie, gdzie od zawsze panuje politeizm, gdzie Słońce od zawsze jest Bogiem, gdzie od zawsze Bogiem jest Księżyc, gdzie od zawsze Bogami są Ziemia, czy Powietrze. Wszystkiemu temu oddaje się boską cześć, jak gdyby faktycznie było Bogiem. Zatem mieliście wtedy wiele Bogów i sposobów oddawania im czci. Nawet kiedy rozwinęliście już pierwsze bardziej eleganckie cywilizacje, jak na przykład starożytna Grecja, wciąż panował tam politeizm. Wśród wielu wspaniałych cywilizacji, które w przeszłości rozwinęliście panował politeizm. W starożytnej Grecji na przykład bogowie byli bardzo podobni do Ludzi. Wszytko to, następnie, powoli i stopniowo przekształciło się w wiarę w jednego Boga, na Ziemi zapanował monoteizm, wiara w jednego Boga, w Stwórcę, kiedy to lepiej zrozumieliście pewne rzeczy i dostrzegliście miłość i miłosierdzie.
Powiedzcie mi zatem, co w tamtych czasach przejścia z politeizmu na monoteizm było prawdą? Czy prawdą było wtedy istnienie jednego Boga, czy wielu? Obie strony trzymały się swojej świętej prawdy, stoczono więc wiele wojen... choć ten scenariusz niezupełnie wiernie oddaje tamtą rzeczywistość; prawdę mówiąc, sprawy potoczyły się inaczej. Ludzka percepcja może się odmienić wraz ze wzrostem poziomu świadomości, kiedy Ziemia wchodzi na wyższy poziom wibracyjny i wtedy po prostu zarzucacie stary sposób myślenia, stare postawy i wszystko staje się wtedy bardziej zrozumiałe. Zasłona nieco się uniosła, w związku z czym cała planeta powoli przeszła na nowy poziom, od politeizmu na monoteizm.
Ciekawe więc zobaczyć, czym w rzeczywistości jest prawda? Czy jest to coś, co zmusza was do zmiany percepcji i sposobu myślenia, pcha was do zadawania innych pytań, mówiąc: „Co jeszcze może odpaść tak, że prawda o istnieniu jednego Boga stanie się jeszcze bardziej olśniewająca?” Obecnie, kiedy wiadomo wam, że Stwórca jest jeden, istnieją także całe genealogie percepcji Jego wspaniałości oraz przymiotów Jedynego, o czym zresztą teraz zaczynamy was nauczać.
Zacznijmy więc właśnie od tego. W zeszłym tygodniu przytoczyliśmy wam jedną z takich świętych prawd, dzisiaj porozmawiamy o innej. Już wcześniej przekazywaliśmy wam coś podobnego, teraz jednakże zrobimy to pod innym kątem, z perspektywy dającej wam do zrozumienia, że nadeszła pora przeredagować wcześniejszą mentalność, a jest to zadanie niełatwe. Co więcej, jest to zadanie niesamowicie kontrowersyjne nawet dla oświeconych, którzy mnie teraz słuchają i czytają. Zatem w pewnym sensie w dzisiejszym przekazie naruszę świętość tego, czego was dotychczas nauczano o Bogu. Mówi się wam: „Bóg był ten sam wczoraj, jest dziś i będzie taki sam jutro”. Będziecie to słyszeć jeszcze nie raz: „Bóg jest niezmienny; Stwórca się nie zmienia; Miłość Wszechświata się nie zmienia”. Co się jednak zmienia, to wy sami, wraz z unoszeniem się zasłony wyostrza się wasza percepcja i świadomość, a kiedy dowiadujecie się rzeczy, które dotychczas były wam nieznane, rodzi się skłonność do przeredagowania tego, co dotychczas wydawało się wam poznane.
Rozumiecie? Co powiem więc wcale nie będzie bardziej obrazoburcze od tego, co wcześniej znane wam było na temat innych, niekoniecznie duchowych, czy oświeconych prawd, z innych dziedzin życia, które rządzą się niemniej rygorystycznymi, doktrynalnymi protokołami, traktowanymi jako swoista świętość. Załóżmy, że jesteście fizykiem badającym naturę wszechświata, albo biologiem, czy lekarzem, albo badaczem naukowym i gorąco wierzycie, że to, co obserwujecie idealnie koresponduje z całą waszą dotychczas zdobytą wiedzą. A zdobywaliście ją przez długie lata studiów i stąd wydaje się wam, że chemia nie ma przed wami tajemnic, wiecie jak funkcjonuje organizm i wszystko to jest wam od dawna tak dobrze znane, że wyniki badań przeprowadzanych na podstawie tej wiedzy wciąż pasują do waszych oczekiwań. Aż tu nagle pojawia się coś, co wymaga od was przemyślenia wszystkiego, co dotychczas było wam znane. Przecież coś takiego niejednokrotnie działo się w świecie naukowym. Więcej, coś takiego dzieje się w tym świecie nawet obecnie. Dzieje się to w świecie fizyków.
Możecie powiedzieć, że 150 lat to bardzo dawno, jednak jest to przeciętna długość życia tylko dwóch Ludzi. Czyli 150 lat to przeciętna długość dwóch żyć. A przecież 150 lat temu czterech czy pięciu naukowców jednocześnie odkryło istnienie bakterii chorobotwórczych. Odkrycie zarazków wróciło cały ówczesny świat naukowy do góry nogami! Mówili wtedy tak - i użyję tutaj tego samego określenia: „To nie do wiary, że jakieś wstrętne, niewidzialne robaczki mogą przyczynić się do powstania infekcji i chorób, jeśli nie będzie się robiło pewnych rzeczy!”
Wam się wydaje, że wszystko to rozpoczął Louis Pasteur i od tamtych czasów zaczęto badać te sprawy dokładniej. Jednak kiedy teorię zarazków chorobotwórczych przedstawiono światu nauki po raz pierwszy, prezentacja ta wcale nie wypadła najlepiej, nikomu się nie spodobała i ją po prostu wyśmiano. Nie chciano dać wiary, że choroby powodują jakieś „wstrętne, niewidzialne robaczki”, które można zobaczyć tylko pod mikroskopem, a skąd wiadomo, że one zawsze tam są? Oto cały problem.
Co ciekawe, zanim teoria Pasteura się przyjęła, polowi chirurdzy od dawna stosowali albo rozcieńczony kwas borny, albo jeszcze lepiej, whiskey, bo wiedzieli, że jak się nią poleje rany, to się wtedy jakoś lepiej goją. (Kryon się śmieje) Może była to praktyka trochę bolesna, rany pod jej wpływem bardzo szczypały, ale się goiły, gdyż alkohol i kwas borny nie pozwalały na rozwój tego, co następnie odkryto jako „wstrętne, niewidzialne robaczki”.
Pragnę wam przez to powiedzieć, że całe pokolenie wykształconych lekarzy musiało wziąć głęboki oddech i na spokojnie przyjrzeć się czemuś, istnienia czego się zupełnie nie spodziewali; musieli zatem przereagować coś, co wcześniej uważali za świętość, znajomość czego sprawi, że dotychczasowy poziom wiedzy nie będzie dłużej przynosić oczekiwanych rezultatów. Jak 150 lat temu podchodzono do zarazków i jak z nimi wtedy walczono, w obecnych czasach wydaje się śmieszne i wręcz barbarzyńskie. Teoria organizmów chorobotwórczych więc się przyjęła. Przygotujcie się na nastanie czegoś podobnego. Kochani, tutaj od razu zdradzę wam, że wiele z tego, o czym was nauczono, że jest negatywne, jest w istocie święte.
Nie spodziewacie się tego, co nadchodzi, więc pozwólcie, że zadam i równocześnie odpowiem wam na następujące pytanie: Co wam wiadomo na temat energii świętości? Oto co na ten temat was uczono: Energia święta jest delikatna, więc zanim się gdzieś wybieracie, to najpierw trzeba to miejsce oczyścić, albo, będąc uzdrowicielem, trzeba uważać na pacjentów, bo można od nich przejąć jakieś ciężkie energie. Zwłaszcza jeśli pacjent jest umysłowo chory, czy cierpi na coś innego, co może przejść na was, może to nawet być jakiś demon, więc trzeba być bardzo ostrożnym. Trzeba na te sprawy tak bardzo uważać, że można nawet zacząć oczyszczać całe pomieszczenie, zanim taki pacjent do was przyjdzie! Znacie to od dziecka. Prócz tego, są jeszcze tacy, którzy powtarzają: „Och, no wiesz, przecież nie można być zbyt ostrożnym”. Wiecie, wygląda to tak, jakby bycie świętym polegało na byciu otoczonym jakimś polem minowym. „Och, patrz, gdzie stawiasz stopy! Tego robić nie wolno gdyż przeczy zasadom. Pamiętaj, że zanim zrobisz to, to trzeba zrobić tamto, bo nigdy nie wiadomo, co się może przytrafić”.
Czy doprawdy sądzicie, że energia stwórcza jest aż tak delikatna? Zaraz wam coś na ten temat powiem: w nowej energii nic z tych rzeczy nie jest już prawdą! Ani jedna! Zaraz przedstawię wam pewien obraz mentalny przekażę wam coś, co pragnę, abyście zapamiętali raz na zawsze, gdyż to święta prawda. W nowej energii światło zaczyna wygrywać, a ono przecież zaczyna się od pracownika światła! Każdy z was, kto mnie teraz słucha, ogląda bądź czyta, jest pracownikiem światła. Posłuchajcie więc: Wyobraźcie swą Merkabę jako otaczającą was zewsząd świętą bańkę. Wyraźnie ją sobie wizualizujcie, jako dowolnie wyglądającą bańkę i pomalujcie ją na złoto. Jeśli macie pod ręką kawałek czarno-białego papieru, na jego środku narysujcie sobie kreskowego ludzika i wokół niego okrąg, który zamalujcie na żółto. Tego już jaśniej nie da się przedstawić. Każdy z was ma wokół siebie taką złotą bańkę. Tak wygląda świadomość waszej świętej duszy i dokądkolwiek byście się nie udali, to ta kula odpycha od was wszelką ciemność.
„Zaraz, zaraz, Kryonie, czy starasz się nam powiedzieć, że na Ziemi nie ma zła?” Przygotujcie się na kontrowersję, gdyż oto co mam wam na ten temat do powiedzenia: Za zasłoną nie ma żadnych rogatych istot o kosmatych, zakończonych kopytami nogami i czerwonymi, spiczastymi ogonami, które czyhają na wasze dusze! Tak, na planecie istnieje zło, a stwarzane jest ze świadomości Ludzi, którzy celowo wkładają na siebie płaszcz ciemności i kolektywnie ją stwarzają. Zło istnieje, ale nie pochodzi z drugiej strony zasłony. Zło pochodzi stąd, a to, czym jesteście otoczeni pochodzi z drugiej strony zasłony, od własnej duszy, którą odwiedzacie podczas medytacji w Kręgu Dwunastu. Powiadam wam, że tę właśnie duszę pchacie wszędzie, gdzie sami chodzicie, zatem ciemność od was ucieka. Tylko tego spróbujcie. Jeśli przyzwyczajeni jesteście, do oczyszczania, to niech teraz sama Merkaba oczyszcza drogę przed wami.
W ostatnich latach mój partner często podróżował; gdziekolwiek by się nie znalazł, czy to w Ameryce, czy gdzie indziej na świecie, to zatrzymywał się w hotelu. W ten sposób spał w hotelach starszych od państwa, z którego pochodzi. Wcześniej, nim wszedł do wynajętego pokoju, zadawał pytanie: „Co się w tym pokoju działo?” Odpowiedź na nie często brzmiała: „Niemalże wszystko!” Kiedyś więc Lee oczyszczał te pokoje jeszcze przed wejściem, gdyż on tam śpi tuż przed spotkaniem na żywo, podczas którego otrzymuje przekaz natchniony. W końcu sam mu powiedziałem, żeby z tym przestał. Kiedy usłyszał od nas: „Przestań!”, to aż zaniemówił. Nasze polecenie całkowicie przeredagowało jego pojęcie co to świętość. Wtedy powiedzieliśmy mu jeszcze tak: „Kiedy wchodzisz do pokoju, on się samoistnie oczyszcza, gdyż wpychasz weń światło. Dzieje się tak, gdyż w obecności światła nie może istnieć nic niestosownego". Słyszcie?
Kochani, w waszym polu, w waszym ciele, w wysokiej świadomości nie może istnieć nic niestosownego. Słyszycie? Przeredagujcie więc świętą prawdę,która mówi: Będzie z tobą źle, jeśli nie zrobisz tego, albo nie będziesz uważać na tkwiące gdzieś tam zło”. Wszystko to obecnie nie jest prawdą. Prawdą natomiast jest, że gdziekolwiek nie stąpniecie, jeśli tego pragniecie, to istnieje tylko światło, miłość, piękno, dobroczynność i życzliwość, a wszystko to znajduje się w otaczającej każdego z was bańce, za której sprawą wszędzie wypychacie dobroczynność. Ciemność nie może wtedy zaistnieć. To tyle, co mam wam do powiedzenia.
I tak jest.
Zdj. Aurelien Pumayana Floret

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...