Strony

czwartek, 3 lutego 2022

Katalizatory uzdrowienia cz. IV Spokój wewnętrzny

 

Katalizatory uzdrowienia cz. IV Spokój wewnętrzny
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Powtarzam jeszcze raz, przed nami zasiada rodzina. Wszystko, o czym mój partner wam powiedział w segmencie pytań i odpowiedzi, dostał ode mnie. [Chodzi o pytania na temat sytuacji rodzinnej Lee – przyp. tłum.] Właśnie wtedy uzmysłowił sobie, że jego rodzina istnieje także poza tym, co zwykle określa się mianem rzeczywistości. Wtedy też w jej poczet zaczął wliczać obcych, którzy dzielą jego własny sposób myślenia, kiedy zrozumiał, iż oni także podążają ścieżką miłosierdzia. Zrozumiał wtedy też, że nawet ci, którzy na co dzień osaczeni są kłopotami, a potrafią zdobyć się na miłosierdzie wobec pozostałych, pragną zacieśnić więź z własną duszą, dowiedzieć się o niej więcej i stopniowo, tego rodzaju Ludzie stali się jego prawdziwą rodziną. Doświadczenie to odmieniło całe jego dalsze życie.
Każdemu z was proponujemy to samo doświadczenie, abyście sami przekonali się, kto tak naprawdę należy do waszej rodziny, a kto nie? Faktycznie, rodzina to wszyscy, którzy potrafią was kochać bezwarunkowo i od lat sam wam powtarzam, iż wcale nie są to członkowie waszych biologicznych rodzin. Niektórzy mówią: „Dlaczego tak jest? Jak to jest z tym planowaniem życia przed narodzinami na Ziemi? Przecież jeśli własna rodzina jest dysfunkcyjna, to ma się marne szanse na jakieś życie. Jeśli od urodzenia się kogoś bije, wpaja im sprawy, z którymi trzeba potem pomocy psychologów, to coś ty tym planowaniem chyba nie tak? ” Kochani, zaraz wam odpowiem. Jeśli jeszcze tego nie słyszeliście, to powtórzę, że doskonałość sesji planowania Starych Dusz za zasłoną polega na tym, że to żelazo ostrzy żelazo. Podobne wam Stare Dusze przechodzą przez ciężkie sytuacje rodzinne, żeby móc je zrozumieć i dzielić się tym zrozumieniem z innymi, którzy także przechodzą przez podobne doświadczenia. W ten sposób osiąga się miłosierdzie, zrozumienie i przebaczenie, a wszystkie te cechy to przymioty Syna Bożego.
Czy teraz zaczynacie to lepiej rozumieć? Czy już rozumiecie? Niektórzy wciąż będą mówili: „Wcale mi się taki plan nie podoba”. [Kryon się śmieje.] Macie rację, zrozumienie tych spraw jest niełatwe, ale mimo tego, wielu z uczestników naszego programu już to zrozumiało i nawet wznieśli się ponad te kłopoty. Innymi słowy, zostawiliście wszystko, co pod tym względem kiedyś pochłaniało niemal całą waszą energię, całą waszą uwagę, wzbudzało w was złość, niepokoje i zmartwienia. Teraz jednak już tak nie jest, mimomimo że wciąż jesteście w kontakcie z tymi, którzy kiedyś tę gamę uczuć w was wzbudzali. Spotykacie się z nimi przy każdych świętach, kiedy to się z was wyśmiewają, albo jeszcze gorzej. [Kryon się śmieje.] Tak, wszystko to dzieje się według planu, ponieważ wielu z was dzięki temu osiąga stan całkowitego przebaczenia i do cyrku zwanego rodzinnym stołem świątecznym zasiadajcie tylko jako widzowie. [Kryon się śmieje.] Sami dobrze wiecie, do kogo się teraz zwracam bezpośrednio; są to wszyscy, którzy po takim przedstawieniu pozostają spokojni i niewzruszeni.
Właśnie na tym polega przyczyna planowania takich spraw, dlatego to, co robicie na Ziemi nazywa się pracą. Nie na darmo więc nazywa się was pracownikami światła, gdyż poddajecie się treningowi i często się zdarza, że wcale nie [własne] życie wam ten trening zapewnia. Wielu z was przecież dostępowało odkrywczych momentów Aha!, które was teraz tutaj przywiodły. Prócz tego, słucha nas i czyta więcej niż tylko abonenci tego programu.
Zatem to, co wam powiem, kieruję do wszystkich. Niniejsze to czwarty przekaz z serii czterech pt. „Katalizatory uzdrowienia”. Jak wspomniałem, katalizator to coś, co przyspiesza proces zdrowienia, co toruje wam drogę do lepszego zdrowia i do czegoś więcej. Jeśli więc doświadczacie czegoś, co następnie przywodzi was do podjęcia innych czynów, czy nawet zmusza was do innego postępowania niż zwyczajowe, to coś takiego jest katalizatorem. Poniżej opis czwartego katalizatora wiodącego do uzdrowienia.
Powtórka: Pierwszym katalizatorem jest zrozumienie, że jakość procesów biochemicznych zachodzących w ciele reaguje na świadomość. Rozmawiając z własną strukturą komórkową zawieracie z nią przymierze, dzięki któremu można się uzdrowić nawet wtedy, kiedy inni uważają to za niemożliwe. Innymi słowy, z ciałem daje się nawiązać więź komunikacyjną. Jak wspominaliśmy, większość Ludzkości tego nie rozumie, gdyż żyje w głowie i patrząc na wszystko poniżej szyi, mówi: „Jakoś to będzie!” Mówiliśmy, że pozostawione samemu sobie, bez instrukcji, czy iść w prawo, czy w lewo, na północ, czy południe, ciało zachowuje się niby zupełnie przypadkowo, łapie różne choroby, czy cokolwiek. Wydawać by się mogło, że jeśli się z nim nie rozmawia, to ciało wraca do jakiegoś rządzonego przypadkiem „ustawienia fabrycznego”.
A przecież jakże często przypominamy wam, że to wy sami sprawujecie kontrolę nad ciałem. Na ten temat przekazaliśmy wam także niejedną przypowieść, podaliśmy wiele sposobów na kontakt z wrodzoną inteligencją komórkową, dając wam do zrozumienia, że warto się z tą wejść w stały kontakt. Ustalenie kontaktu z wrodzoną inteligencją komórkową to pierwszy katalizator uzdrowienia. Jest on ważny, gdyż można dzięki niemu pozbyć się lęków, niepokoi, chorób i podobnych niepożądanych spraw.
Następnie przekazaliśmy wam inne rodzaje katalizatorów i tę listę możecie sobie przeczytać, wszystkie one dotyczą zmiany czegoś w sobie, co następnie sprawia, że szybciej powracacie do zdrowia. Mowa była o dziecku wewnętrznym, mowa była o powrocie do dzieciństwa, do świata, w którym brak lęków, zmartwień i niepokoi, o ponownym wniesieniu takiej beztroski do chwili obecnej.
Mowa była także o roli śmiechu. Na jego uzdrawiające właściwości daliśmy wam wiele przykładów. Znane są one w psychologii, lekarzom, naukowcom i nawet twórcom reklam! Wszyscy oni wiedzą, że kiedy się śmiejecie, opuszczają was lęki i niepokoje, otwiera się przed wami zupełnie inny świat. Tak właśnie działają katalizatory uzdrowienia.
Ostatni, czwatry katalizator może się wam wydać najprostszy do opanowania, ale wcale takim nie jest. Słyszycie o nim niemal całe życie, choć osiągnięcie go i utrzymanie wcale nie jest takie proste. Zaraz wam powiem, co to takiego, ale najpierw pragnę abyście wraz ze mną wyobrazili sobie tearz waszego ulubionego Syna Bożego. Niech to będzie dowolny Mistrz, ktoś, kogo przyjmujecie za duchowego giganta, a z kim teraz chcielibyście spędzić parę chwil. Jeśli potraficie teraz tego Mistrza dobrze sobie wyobrazić, to powiedzcie mi, co w jego obecności odczuwacie? Załóżmy, że oto siedzicie teraz u jego stóp, jakby na was zareagował? Może powiedziałby wam coś, a może nie, po prostu siedziałby z wami, lecz jak byście się w jego obecności czuli? Jak jednym słowem można coś takiego opisać?
Jak opisać sam matecznik świadomości dowolnego Syna Bożego, który kiedyś tutaj żył, a o którym słyszeliście, czy coś czytaliście, a co stanowi jego pierwszą, natychmiast zauważalną cechę? Odpowiedź: spokój. Spokój! Czy sami będąc w środku chaosu i wrzawy potraficie taki spokój osiągnąć i zachować? Każdy kiedykolwiek chodzący po Ziemi Syn Boży odpowiadał i odpowiada na to pytanie: Tak! Każdy z nich powie wam, że właśnie po to się tutaj urodzili, żeby pokazać, że taki spokój jest możliwy, że istnieje szerszy plan waszego życia, żebyście przestali się martwić o sprawy przejściowe. Wszystkie te sprawy są przejściowe, nawet śmiertelna choroba. Nie znaczy to wcale, że nie skróci wam ona życia, ale może nauczy was, to życie to coś więcej?
Kochani, aby zacząć rozważać wspaniałość własnej duszy, należy wydostać się poza zaszufladkowany sposób myślenia. W tym celu przede wszystkim należy przysiąść i się uspokoić. Nie raz wspominaliśmy, że ten spokój stanowi główną przyczynę, dlaczego piloci kochają latać. Oni kochają spokój szybowania wysoko ponad chmurami i wrzawą wszystkiego w dole. Dlatego często powtarzają, że niezależnie od pogody na zmieni, nad chmurami zawsze jest ładnie. I oni mają rację. Oczywiście w tej chwili wyraziłem się przenośnie, ale to prawda, że piloci cały dramat życia pozostawiają w dole, że kiedy lecą nad chmurami, wszystko inne zostaje wyciszone, odsuwa się gdzieś na drugi plan.
Jak była o tym mowa, spokój wewnętrzny jest najsilniejszym katalizatorem uzdrowienia. Uzdrowienie staje się efektem ubocznym spokoju. Kiedy posiądziecie wszystko, co zostało wymienione w naszej serii czterech przekazów jako katalizatory, kiedy zrozumiecie wagę dialogu z własnym ciałem, kiedy zrozumiecie, że wciąż można odzyskać niewinność dziecka wewnętrznego, kiedy zrozumiecie potęgę śmiechu, to będziecie mogli posiąść przechodzący wszelki umysł spokój. Jest to spokój niedający się niczym wytłumaczyć. Jest to spokój, wobec którego inni się dziwią, mówiąc: „Jak ty to robisz, że wokół ciebie wszystko się sypie, a ty taki spokojny?” [Kryon się śmieje] Możecie im wtedy odpowiedzieć: „Tak, bo taki już jestem i dobrze wiem, kim jestem”. Można to jeszcze ująć tak: „Utrzymywany przeze mnie spokój wewnętrzny przyniesie mi odpowiedzi i uzdrowienie”.
Czyż to nie interesujące, że tak się o tym wyraziłem, że uzdrowienie i odpowiedzi są efektem ubocznym katalizatorów uzdrowienia? One wtedy przychodzą niemalże automatycznie! Czy wam o tym wiadomo? To nie tak, że wpada wam do ręki jakiś film, czy książka i dzięki zawartym tam informacjom się uzdrawiacie. To spokój sprawia, że zaczynacie zdrowieć. Rozumiecie? Wymienione cztery rzeczy to więcej niż katalizatory, one wygładzają wam gościniec do uzdrowienia tam, gdzie wcześniej były same wyboje. Więcej, te cztery katalizatory przybliżają do was wszystko, co wcześniej wydawało się wam wymykać, przyczyniają się do spontanicznych remisji. Lepsze samopoczucie płynące z poczucia wartości własnej, ze spokoju wewnętrznego sprawia, że wszystko, co się w takim stanie robi przynosi zdrowie i wyzwala z lęku. Wznieście więc ręce do nieba i powiedzcie: „Dziękuję Duchu, że teraz rozumiem, że stanowię część bardzo, bardzo szerokiej panoramy, że otaczają mnie Synowie Boży, że wobec wszystkiego osiągnąłem niczym niezmącony spokój”. Oto dlaczego do was przybywam, oto całe sedno nauki Kryona. Wszystko, co od 31 lat tutaj robię, sprowadza się do chwili obecnej. Powtarzam raz jeszcze, że jesteśmy zakochani w każdym z was z osobna i całej Ludzkości za wszystkie wasze czyny i dokonania, za wszystko, czego jeszcze dokonacie w nadchodzących latach, za świtające na całej Ziemi światło wstąpienia widoczne wszystkim, którzy mają ochotę je zobaczyć.
I tak jest.
Nota od Julity: więcej na temat uzdrawiania Kroyn opowiadał w serii „O Leczeniu i uzdrawianiu”, którą w całości można przeczytać na mojej stronie autorskiej. Seria kwietniowych (chodzi o kwiecień, 2021 roku) przekazów ze spotkań w Kręgu Dwunastu nie będzie tłumaczona, gdyż stanowi powtórkę czeterch przekazów dla Australijczyków pt. „Bieżące, nadzwyczajne sprawy”, które można przeczytać tutaj, w tej grupie, pod tagiem #kryonwaustralii
Zdj. Budda Spokoju, Andre Ferrella

wtorek, 1 lutego 2022

Katalizatory uzdrowienia, cz. III Śmiech

 

Transkrypcja przekazu wstępnego Kryona ze spotkania w Kręgu Dwunastu z dnia 17.3.2021
Katalizatory uzdrowienia, cz. III Śmiech
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Jak mówiłem wam to już niejednokrotnie, jeśli po raz pierwszy słuchacie przekazu natchnionego, możecie być zdziwieni, że energia przemawiająca do was z drugiej strony zasłony jest was bardzo świadoma. Bóg zna każdą duszę oglądającą nasz program, Bóg każdą z tych dusz kocha. Od samego początku [1989 rok] jest to główne założenie przekazywanych przeze mnie wszystkich informacji. Powtarzam wam to w tym miejscu, gdyż zakładam, że co tydzień naszą audycję mogą oglądać nowi.
Seria marcowych przekazów dotyczy przymiotów katalitycznej energii uzdrowienia. Innymi słowy, mowa w nich o energii przyspieszającej uzdrowienie. Jest to coś, czego być może wcześniej nie było, a co pomaga w urzeczywistnieniu się potencjału odzyskania zdrowia. Uzdrowienie, o jakim mowa, jest zrozumiane z szerszej perspektywy. Jeśli ktoś ma wiele powodów do lęku, być może nawet od lat tymi lękami żyje, to kiedy się ich wyzbywa, można powiedzieć, że został z nich uzdrowiony. Jeśli inni żyją niepokojem o sprawy społeczne występujące w ich kulturze, o losy świata, o losy własnej rodziny, jeśli żyją w stanie wiecznego niepokoju, który regularnie spędza im sen z powiek i nagle się uspokoją, to w ten sposób się uzdrawiają. Wtedy także następuje i uzdrowienie w węższym sensie odzyskania zdrowia fizycznego, ustąpienie jakiejś choroby, bólu, czy niedomagań. Zatem jeśli się uskarża na bóle, na sprawy, których w ciele nie powinno być, nawet jeśli nie jest to żadna określona choroba i można to wszystko wyeliminować, to coś takiego określa się mianem uzdrowienia.
Właśnie takie sprawy będziemy w bieżącej serii poruszać: odpowiadamy na pytanie, czy istnieją jakieś sprawy, które, jak to się mówi, torują gościniec, czy otwierają drzwi dla uzdrowienia? Odpowiedź ta oczywiście brzmi: tak. Wcześniej była już mowa o dwóch takich katalizatorach. Dzisiaj przypomnę wam o tym pierwszym, gdyż wiąże się z tym, o czym mam zamiar opowiedzieć wam za chwilę. Wasze ciało, wasze czterowymiarowe ciało to masa biochemicznych procesów inicjowanych przez impulsy elektryczne z mózgu. Jak wspominałem, organizm to przede wszystkim biochemia. Jeśli jeszcze nie czytaliście tego wcześniejszego przekazu, można go łatwo znaleźć.
Poruszaliśmy w nim zagadnienia, które być może wielu wydają się niejasne, gdyż wam wydaje się nie do wiary, że takie sprawy, jak lęki i niepokoje, wpływają na te czysto biochemiczne procesy. Jakość procesów biochemicznych jest miernikiem długości życia, w związku z czym wspominaliśmy, że ucząc się jak ją zmieniać, cokolwiek by to nie było, tym samym toruje się gościniec do fizycznego uzdrowienia. Chodzi nam tutaj o biochemiczną rzeczywistość, rodzaj rzeczywistości doświadczanej przez ciało fizyczne, a nie o żadną ezoterykę.
Można na to spojrzeć przez pryzmat rozwoju współczesnej medycyny. Kiedy zrozumiano, że pracą organizmu steruje szereg reakcji biochemicznych, zrozumiano także, iż jeśli nimi się pokieruje przez aplikację substancji chemicznych, można ten organizm wyleczyć. Tak narodziła się medycyna alopatyczna, która do dzisiaj stanowi główny nurt leczenia. Jesteście do tego przyzwyczajeni, że jeśli coś dolega, to się przyjmuje jakąś tabletkę i dolegliwość przechodzi.
Niejednokrotnie wspominaliśmy także o działaniu homeopatii oraz o tym, że ilość substancji leczniczej w preparacie homeopatycznym jest zbyt mała, żeby wywołać w organizmie zmiany biochemiczne, służy więc ona jedynie jako sygnał odbierany przez wrodzoną inteligencję komórkową, sygnał do uzdrowienia. Nie mniej jednak jest to wciąż sygnał chemiczny, nieprawdaż?
Wróćmy do założenia wstępnego. Jeśli na jakość procesów biochemicznych można wypływać, to zamiast biochemii niepokoju, biochemii strachu i czegoś nawet gorszego; zamiast biochemii skracającej życie można także stworzyć inny jej rodzaj. W pierwszym przekazie z bieżącej serii przekazaliśmy więc wam przypowieść o Człowieku imieniem Wo, który odkrył, że sam może przejąć ster i kontrolować własny stan zdrowia, dzięki temu unikając wielu chorób. Powiedzieliśmy wam o tym w pierwszym przekazie całej serii, gdyż chodzi tutaj o kontrolę nad czymś, co wielu z was nawet się nie domyśla, że w ogóle ma nad tym jakąś kontrolę.
Bieżący, czyli trzeci przekaz z tej samej serii także traktuje o zmianie jakości procesów biochemicznych, ale nie za pomocą chemii, lecz za pomocą całkowitej zmiany percepcji. W tym miejscu odkryję rodzaj trzeciego katalizatora uzdrowienia; chodzi mi o śmiech. Śmiech. Ilu z was miało w życiu stresowe sytuacje, z których, choć czasowo udało się wam wybrnąć właśnie dzięki śmiechowi? Może stało się tak zupełnie nieoczekiwanie, ot, po prostu natknęliście się na jakiś naprawdę śmieszny program i uśmialiście się do rozpuku, po jakimś czasie uzmysławiając sobie, że stres przeszedł sam? Czy rozumiecie, o co mi chodzi? Wydaje mi się, że większość z was doświadczyła czegoś takiego i wie, że śmiech tłumi strach i niepokój. Wielu z was celowo wyszukuje takich programów, gdyż zapewniają wam pewien rodzaj ucieczki od życiowych problemów. Śmiech więc działa, ale czy chcecie pod tym względem tylko tymczasowej ulgi, czy raczej czegoś, co działa na dłużej?
Istnieje szereg dobrze udokumentowanych, solidnych badań dowodzących, że biochemię ciała daje się odmienić śmiechem. Najzabawniejsze w tym jest to, o czym za chwilę. Czy słyszeliście kiedykolwiek o jodze śmiechu? Są to ćwiczenia dla podobnych wam Ludzi, którzy wiedzą, w czym rzecz, gdyż regularnie się zbierają po to, żeby się pośmiać. Możecie się zapytać, a z czego oni się tak śmieją? Czy opowiadają sobie jakieś dowcipy, przecież trzeba takie spotkanie zacząć czymś śmiesznym? Odpowiedź: Nie! Pod tym względem dokonano kolejnego odkrycia, że wystarczy śmiać się z niczego. Odpowiecie mi na to: „Oj, ja tak nie potrafię”. Tak, potraficie, wystarczy najpierw udawać. Kiedy w grupie zaczyna się śmiać jeden, nawet bez powodu, coś zaczyna się dziać. Ciało zaczyna generować biochemię śmiechu; bez opowiadania dowcipów, reszta grupy także zaczyna się śmiać z niczego. W ten sposób można się śmiać bardzo długo, gdyż rozglądając się wokół, wszyscy w grupie śmieją się z innych, że tamci śmieją się z niczego, gdyż biochemia ciała sama przestawia się na śmiech. To fakt.
Po dokonaniu tego odkrycia terapia śmiechem nie pozostała jedynie dla jogi śmiechu, lecz przeszła do głównego nurtu. W mediach internetowych, od przynajmniej dziesięciu lat istnieje wiele filmików o człowieku w pociągu, albo o joginie wchodzącym do wagonu kolejki miejskiej i zaczynającym się śmiać. Po paru minutach wraz z nim śmieje się już cały wagon. No, a ilu z was korzysta ze środków komunikacji miejskiej? To wcale nie jest takie wesołe doświadczenie, nieprawdaż? [Kryon się śmieje.] Czy pasażerowie są uśmiechnięci? A czy się do was uśmiechają? Przecież ani wy ich nie znacie, ani oni was. Odpowiedź więc brzmi: nie. Ze środków miejskiej komunikacji korzystają przeróżni Ludzie, każdy z innym problemem. Czy potraficie to sobie wyobrazić? Ale kiedy jedna osoba się w pociągu, czy autobusie roześmieje, to za niedługo śmieją się wszyscy. Obecnie jest to już dowiedzione, że śmiech działa, na waszym YouTube takich filmików jest cała masa. Tam można nawet obejrzeć reklamy oparte na tym samym motywie śmiechu w pociągu, gdyż producenci pewnych produktów docenili rolę śmiechu w przyciąganiu uwagi. Nic, o czym wam tutaj mówię nie jest nowością. Śmiech jest zaraźliwy!
Śmiejąc się odmieniacie biochemię organizmu. Jeśli znajdziecie wystarczającą ilość powodów, żeby z takiego śmiechu zrobić codzienną praktykę, może w tym celu zaczniecie się śmiać z radości na myśl o własnej wspaniałości? Czy stać was na coś takiego? Czy potraficie się śmiać jednocześnie czując miłość do samego siebie? Kochani, jeśli zaczniecie się regularnie śmiać, radość i śmiech odmienią waszą biochemię i otworzą gościniec dla światła, którego jeszcze nie widzieliście. Światło to pomoże wam przejść przez most ze znanego w nieznane, jak to będziemy zaraz robić. Śmiech jest trzecim katalizatorem uzdrowienia. Jest bardzo rzeczywisty, osadzony w realiach 4D, rzeczywiście działa i wcale o niego nie trudno. Śmiech jest skuteczny.
Oto cały przekaz na dzisiaj. Stało się już dowiedzionym naukowo faktem, że śmiech odmienia jakość procesów biochemicznych w organizmie. Zresztą sami o tym dobrze wiecie i to czujecie, gdyż kiedy się śmiejecie, przechodzą wam lęki i niepokoje. Dlaczego więc nie śmiać się regularnie? Dlaczego nie wprowadzić śmiechu jako części codziennej rutyny? Dlaczego nie stać się kimś, komu śmiech nie jest obcy, kto wie, jak się śmiać? Wszystko, co wam tutaj przekazuję to szczera prawda. Jeśli więc pragniecie się dzisiaj z czegoś uzdrowić, dlaczego nie zaczniecie od śmiechu?
I tak jest.

Rzeczy ukryte na widoku, cz. IV Kontrola własnej rzeczywistości

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Transkrypcja przekazu wstępnego Kryona ze spotkania w kręgu Dwunastu z dnia 26.1.2022
Rzeczy ukryte na widoku, cz. IV Kontrola własnej rzeczywistości
Witam was kochani, Jam jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Kochani, w waszych życiach dzieje się ostatnio bardzo dużo. Pytacie się o znaczenie snów, o to, jak przeredagować pewne sprawy, zauważyliście, że ostatnio ciało się inaczej organizuje, inaczej zachowuje. I macie rację, do tego dodam jeszcze od siebie i to: Kochani, w nowej energii, Duch was wszystkich rozpoznaje, wie, o co każdemu z was w życiu chodzi. Duch z wami współpracuje i wam pomaga na wiele różnych sposobów.
Jednym z nich są sny. Jeśli jeszcze tego nie zauważyliście, sny wydają się wielowymiarowe. Innymi słowy, nigdy nie są liniowe, w nich nagle zanitujecie się w innych miejscach, spotykacie tam kogoś, kogo nigdy tam nie było. Sny więc znaczą coś innego niż to, co się w nich dzieje. Czasem, kiedy pracujecie nad czymś innym, chodzi o odwrócenie waszej uwagi. Czasem zaś sny mają bezpośredni związek z tym, czego się na jawie, jako pracownicy światła, uczycie. Ilu z was śni w kolorze albo macie uczucie, że latacie? Kochani, wszystkie tego rodzaju sny pokazują wam, że faktycznie znajdujecie się na właściwej ścieżce.
Może niektórzy z was teraz zapragnęli też mieć takie sny? Pozwólcie więc, że powiem wam jak to zrobić. Zanim udacie się na spoczynek, wyraźcie intencję, żeby się wam coś pożądanego przyśniło i wtedy sami zobaczycie, co się będzie działo!
Zwracam się teraz do tych, którym nie podoba się treść ich snów: jakością snów także daje się kontrolować. Zanim się położycie, możecie na przykład powiedzieć tak: „Kochany Duchu, niechaj sny dzisiejszej nocy uwypuklają mą wspaniałość. Niech obudzę się wypoczęty i uśmiechnięty na wspomnienie o przepięknych rzeczach, które śniły mi się tej nocy”. Każdy z was ma ogromną kontrolę nad wszystkim, o czym wcześniej nie przypuszczaliście, że możecie kontrolować. Nikt z was nie jest niewolnikiem złych snów, możecie sprawować nad nimi całkowitą kontrolę tak samo, jak macie absolutną kontrolę nad innymi sprawami, o których już wcześniej mówiliśmy, że nimi zawiadujecie.
Niniejszy przekaz to czwarty z serii czterech, pt. „Rzeczy ukryte na widoku”. Wcześniej była mowa o trzech rzeczach ukrywających się przed wami na widoku. Niektórym z was te rzeczy są dobrze znane, choć być może nie wiedzieliście, do jakiego stopnia można się nimi posługiwać. Na zakończenie serii zachowałem rzecz, która jest prawdopodobnie najbardziej „używalna”, praktyczna, gdyż nie ma w niej nic ezoterycznego. Niektórzy się ze mną w tym miejscu nie zgodzą, twierdząc, że to nie tak, ale nie zgadzacie się ze mną tylko dlatego, że nie wiecie, jak jej używać. Tutaj chodzi mi o rzecz, którą możecie robić sami, chociaż żadna religia na świecie was tego nie uczy. Oto czwarta rzecz ukryta przed wami na widoku: Każdy z was, bez wyjątku, tu i teraz, jako Człowiek żyjący na Ziemi, w życiu codziennym może kontrolować własną rzeczywistość.
Zawsze, kiedy wam o tym wspominamy, wpadamy w tarapaty, gdyż wielu z was wtedy zaczyna się sprzeciwiać, mówiąc: „Słuchaj, przecież przypadek, to przypadek. Jeśli z krawężnika stawiam stopę na jezdnię dokładnie wtedy, kiedy przejeżdża nią ciężarówka, jest to zrządzenie losu. Jak można zawiadywać zrządzeniem losu? Niby jak to obejść? Jak stworzyć sobie rzeczywistość tak, żeby przypadkowo nie wpaść pod ciężarówkę?”
Właśnie tutaj sprawy przybierają rumieńców. Pozwólcie, że coś wam przedstawię. Jeśli w ogóle nie jesteście świadomi, dokąd zmierza wasze życie, innymi słowy, jeśli w życiu zdajecie się wyłącznie na łut szczęścia, to będzie nim rządził przypadek, dokładnie tak, jak jesteście o tym przekonani. Wyobraźcie swą życiową ścieżkę jako pełną wyboi, wpadliście już na wiele z nich i to się nazywa ślepy przypadek. A teraz zastanówcie się, co się z tą ścieżką stanie, jeśli będziecie nią kroczyć świadomie? Kochani, kiedy tak postąpicie, to albo wasza ścieżka stanie się zupełnie gładka, albo dzięki koordynacji czasowej i synchronii ominiecie wszystkie wyboje!
Kiedy więc ulicą będzie jechała ciężarówka, pod którą inaczej byście wpadli, to teraz znajdziecie się zupełnie gdzie indziej! A to dlatego, że prosiliście, żeby was ominęła! Właśnie tak to wszystko działa. Łączycie się z polem, w którym istnieją wszystkie potencjały, wszystkie poziomy świadomości, wszystko, co może, ale nie musi się stać i świadomie zaczynacie swym życiem sterować tam, gdzie nie ma żadnych wyboi, gdyż idąc przez życie świadomie, macie nad tym życiem kontrolę.
Kochani, powiadam wam, że każdy z was ma w sobie zdolność stworzenia przyszłości pozbawionej ślepych przypadków. Wiąże się to także ze świadomością waszych oczekiwań. Na tym to wszystko polega. Tutaj nie chodzi o to, że sami, dzięki osiągniętemu przez was poziomowi świadomości sterujecie życiem, tutaj chodzi o was i wasze intencje i afirmacje związane z tym, jak postrzegacie własne życie? Jak zatem zapatrujecie się na własne zdolności, jak wam się wydaje, do czego jesteście w życiu zdolni? Czy dopuszczacie do siebie możliwość, że wasze ciało i umysł mogą przywieść was w bezpieczne miejsce? Czy dajecie temu wiary, że dzięki wyrażanym intencjom możecie w życiu mieć więcej niż dotychczas, że to życie może się stać lepsze, że zawsze możecie być o właściwym czasie na właściwym miejscu? Jak się na to zapatrujecie? Czy od jutra możecie mówić sobie tak: „Kochany Duchu, niech spotkam tych, z którymi powinienem się spotkać, kieruj mnie w odpowiednie miejsca, sam zaś, słuchając intuicji, będę wiedział, jak do nich dotrzeć. Daj mi to albo coś nawet lepszego!”
Oto cała, bardzo prosta modlitwa. Jeśli będziecie ją codziennie powtarzać, jeśli będziecie to robili wystarczająco długo, wtedy sami się przekonacie, że potraficie kontrolować przypadkami, że nie wpadniecie pod żadną ciężarówkę. Przeciwnie, spotkacie wszystkich, dzięki którym przejdziecie na następny poziom, który sami sobie stwarzacie. Wcale bym wam o tym nie mówił, gdyby tego nie dało się pomierzyć, doświadczyć, gdyby inni już sami tego nie zauważyli. Wiele Starych Dusz i pracowników światła już teraz to w życiu stosuje. Wasze intencje i wasze słowa — werabalizacja pragnień i oczekiwania — są kluczowe.
Jak niejednokrotnie już wam o tym wspominaliśmy, kontrolujecie rzeczywistością poprzez to, co mówicie i czego oczekujecie. Tłumaczy to także, dlaczego wam coś nie wychodzi? Ile razy przypominaliśmy wam, że nikt z was nie jest ofiarą życia? Wielu z was jednak – i ma nadzieję, że mnie w tej chwili słuchacie – wciąż się wydaje, że jesteście ofiarami życia. Powtarzam, więc jeśli wam się wciąż tak wydaje, gdyż ciągle spotykają was przykre sprawy, to pozwólcie, że się zapytam: A czego się spodziewacie, że zaraz się wam przytrafi? Często odpowiadacie mi na to, że oczekujecie więcej tego, co dzieje się z wami zawsze.
Jeśli przeanalizujecie własny tok myślenia, jeśli przyjrzycie się temu, co sobie i innym powtarzacie na co dzień – kochane istoty, które czują się ofiarą życia — szybko zauważycie, że sami dokoła opowiadacie, jak sprawy się wciąż pogarszają. Zauważycie, że ubieracie w słowa własne obawy, mówiąc: „Mam nadzieję, że to, czy tamto się nie zdarzy”. A przecież przez sam fakt, że o tym głośno mówicie, stwarzacie to, co macie nadzieję ominąć. Wypuszczacie to w świat po to, żeby to was później spotkało. Każdy z was zawiaduje własnym życiem i własnymi słowami stwarzacie sobie kłopoty. Jak niejednokrotnie wam o tym wcześniej przypominałem, to niemal tak, jakbyście z jakiegoś restauracyjnego menu składali zamówienie na to, co dostarcza wam doświadczeń każących wam myśleć, że jesteście ofiarami życia. Z waszych ust często padają okropne słowa, których sami nawet nie jesteście świadomi! Jeśli zmienicie swe intencje i zaczniecie oczekiwać dobrych rzeczy, nawet takich, których wcześniej nie doświadczaliście, to zaczniecie odmieniać własną rzeczywistość.
Tak właśnie wyglądają sprawy kontrolowania własną rzeczywistością. Afirmacje i werbalizacje to narzędzia dostępne wam dzięki mocy waszej świadomości. Wszystko to jest wam dostępne od zawsze, niektórzy nawet nazwali tę waszą zdolność prawem... Prawem przyciągania! Innymi słowy, to, co wypuszczacie w świat, przyciąga do was rzeczy podobne. Kiedy więc zaczynacie zmieniać restauracyjne menu i wpisujecie do niego smaczniejsze dania, bardziej zbieżne z synchronią, dania, o których inni mówią, że są niemożliwe, czy nieosiągalne, ale one się wam i tak zdarzają, to wtedy sami się przekonujecie, że to wszystko działa.
Lee doświadcza tego we własnym życiu, prócz niego nauczają was tego samego jeszcze inni nauczyciele. Wielu z was, włącznie z mym partnerem, traktujecie to już jako bardzo konkretną rzeczywistość. Lee planuje swoje życie oczekując rzeczy, które się jeszcze nie zdarzyły. Kiedy zaś one się stają, to się uśmiecha, gdyż wie, że jego oczekiwania się spełniają. Nie jest w tym osamotniony, wielu z was zaczyna rozumieć ten cały proces, zaczyna rozumieć, że świadomość plus intencja bycia o właściwej porze na właściwym miejscu i spotkania odpowiednich ludzi działa tak bezbłędnie, że postronnym może się wydawać, że umiecie przewidywać własną przyszłość. Jest to więc doprawdy doskonałe narzędzie.
Pragnę teraz wszystkich was zaangażować w tego rodzaju oczekiwanie. Być może właśnie teraz, zechcecie, choć na chwilę wraz ze wszystkimi użyć tego narzędzia i pójść za przykładem Lee?
„Kochany Duchu, rozumiem na czym polega używanie tego daru. Kochany Duchu, wcale nie jestem ofiarą ślepego przypadku. Kochany Duchu, moja własna wspaniałość może mi pomóc w stworzeniu dla samego siebie zdrowej rzeczywistości, w której zawsze jestem prowadzony w odpowiednie miejsce, ale nie przez żaden przypadek. Kochany Duchu wyrażam intencje o wszystko, co dla mnie najlepsze. Kochany Duchu, spraw, abym zawsze był o właściwej porze, na właściwym miejscu. Kochany Duchu, mam zamiar uzmysłowić sobie własną wspaniałość i pchnąć ją w przyszłość tak, żebym zobaczył rozwiązania wszystkich dzisiejszych spraw, które w mym życiu są niestosowne. Kochany Duchu, oto moja spuścizna, jestem świadomy nowej energii i przyjmuję ją za swą własność. Czynię to dla siebie, dobrze wiedząc, że światło będzie mi przyświecać, gdyż jest to światło mojej własnej duszy, jest to światło, z którym się tutaj urodziłem, jest to światło, które od tej chwili będzie w mym życiu odmieniało wszystko”.
Jeśli pod tym wszystkim macie ochotę dodać „Amen”, to tak zróbcie, cha, cha, cha!- gdyż jest to tradycyjne zakończenie modlitwy. W rzeczy samej, co przed chwilą powiedzieliśmy można potraktować jako afirmację, bądź modlitwę, gdyż odmieni to waszą dotychczasową rzeczywistość.
Kochani, wszystko, o czym dzisiaj była mowa, działa i niejednokrotnie zostało już dowiedzione i potwierdzone. Niektóre z poruszonych przeze mnie kwestii są nawet wymierne. Dzięki wszystkim wymienionym przeze mnie rzeczom ukrytym na widoku, sami, bez niczyjej pomocy możecie odmienić własne życie. Jam Jest Kryon; Jam Jest zakochany w Ludzkości Kryon.
I tak jest.
Zdj. Janosh Art "Manisfestation" (Stwarzanie)

Na czym polega komunikacja z Duchem

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Na czym polega komunikacja z Duchem
[Głos Prageeta Harrisa] Zachęcamy, abyście się odprężyli i zamknęli oczy. Przypominamy, wszystkie istoty, które wcześniej zapraszaliście, wciąż są tutaj z nami. Zatem każdy z was może ich wewnątrz siebie poprosić, żeby wzmocniły energię swej obecności. Poproście po cichu, żeby energia odczuwana na tej sali się wzmocniła. Niech się wzmocni jeszcze bardziej i jeszcze bardziej. Kochani, zachęcamy was, abyście byli świadomi, że zawsze jesteśmy wam dostępni. Wystarczy nas po prostu o to poprosić, po prostu nas zaprosić, gdyż jesteśmy na wasze usługi i zawsze wam odpowiadamy. Kiedy jesteście trochę napięci, czy coś was martwi, możecie naszej obecności wtedy nie odczuwać, ale my i tak zawsze odpowiadamy na wasze zawołanie.
Podczas bieżącego spotkania mamy z wami do poruszenia kilka spraw. Każdy z was jest kimś więcej niż się to wam wydaje. Każdy z was jest ogromną istotą, każdy z was ma w sobie aspekt wybiegający poza formę cielesną. Każdy z was to świadomość wyrażająca się i doświadczająca przez ten przepiękny wehikuł zwany ciałem. Dzięki niemu doświadczacie fizycznej rzeczywistości trzeciego wymiaru. Każdy z was to także, jak to określamy, nadświadomość. Wasza codzienna, „myślę więc jestem” ludzka świadomość , to tylko bardzo wąski wycinek tego, kim jesteście naprawdę. Przyszła pora na to, żebyście dopuścili do siebie możliwość osiągnięcia połączenia między codzienną świadomością a nadświadomością. Nadświadomość jest z wami od zawsze i porozumiewa się przez podszept intuicji. W przeszłości intuicja była traktowana jako coś nierzeczywistego, jako wymysł wyobraźni, jako coś zmyślonego. Ukochani, a przecież kluczem rozwoju duchowego jest wyrażenie przyzwolenia, żeby nadświadomość mogła wam przewodzić. Wskazówki od nadświadmości otrzymuje się dzięki podszeptom intuicji, za którymi się następnie podąża. To bardzo proste, bardzo łatwe i na początku nie wymaga od was niczego, prócz odrobiny zaufania, żeby się na ten podszept otworzyć, żeby przemóc wątpliwości, czy uprzedzenie w stosunku do własnych umiejętności słuchania intuicji.
Podszept intuicji objawia się na wiele sposobów, może to być odczucie, dla niektórych to nawet podobny do myśli głos, dla innych ten głos przychodzi wraz z obrazami i odczuciami. Każdy z was odbiera podszept intuicji inaczej, jednak im częściej się nań zdajecie, tym staje się on silniejszy i wyraźniejszy. Im bardziej mu zaufacie i im częściej będziecie się do jego wskazówek stosowali, tym stanie się głośniejszy i wyraźniejszy. Zatem właśnie tu i teraz zapraszamy każdego z was, żebyście poprosili po cichu o doświadczenie tego wyższego aspektu was samych. Zaproście, żeby wasza własna nadświadomość się w tej chwili z wami połączyła tak, żebyście mogli ją odczuć. Po cichu zaproście do wnętrza energię i obecność własnej nadświadomości. Nie jest to nic innego jak wy sami, jak wyższe aspekty was samych. Czy czujecie, jak ona się do was zaczyna zbliżać? Zachęcajcie, żeby to połączenie było silne, proście o jego wzmocnienie. Tak właśnie odczuwa się Siebie takim jam się jest naprawdę. Nie jesteście ciałem, nie jesteście umysłem, nie jesteście emocjami. Każdy z was to ten, który słucha swego ciała, swego umysłu, swych emocji. Czy kiedykolwiek się w ten sposób nad tym zastanawialiście? Jako świadomość jesteście tymi, którzy słuchają umysłu. Kiedy zaczynacie sobie uświadamiać, że jesteście więcej niż ciało, niż umysł, kiedy dopuszczacie do siebie taką możliwość, zmienia się wtedy zakres doświadczeń, raptem pewne rzeczy po prostu wiecie, choć nie wiecie, jak się tego dowiedzieliście? Wiedza ta staje się wam oczywista.
Tak właśnie działa komunikacja z wyższym aspektem własnego bytu. Wyraźcie przyzwolenie na zaistnienie takiej możliwości, zaproście do siebie takie doświadczenia. Poprzez wyrażenie takiego przyzwolenia kruszycie bardzo sztywne ściany własnych przekonań, sztywne ściany pojęć, których nas wszystkich w dzieciństwie uczono, dzięki czemu pozwalamy sobie na poszerzenie własnych horyzontów i odkrycie tego, co jest, zamiast wciąż doświadczać tego, czego nas nauczono; zamiast powtarzania ograniczonych koncepcji, których uczono nas od dziecka, którymi przesiąknęliśmy w szkołach i nawet na uniwersytetach. Ukochani, jesteście znacznie więcej niż się to wam wydaje. Zachęćcie siebie samych do poznania więcej ogromu tego, kim jesteście naprawdę. Kochamy was, błogosławimy wam, oddajemy wam wielką cześć. Do następnego spotkania, już wkrótce!
[Głos Lee Carroll] Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Mam zamiar ciągnąć dalej na temat rozpoczęty przez Alcazara. Pragnę opowiedzieć wam, jak naprawdę wygląda komunikacja z Duchem, że nie przebiega ona tak, jak to sobie wyobrażacie, jak z góry zakładacie, że powinna wyglądać. Opowiem wam, jak naprawdę wygląda komunikacja za pomocą intuicji. „Kryonie, zostało mi to przekazane, wiem, co mam w życiu robić! Jednak nie wiem ani jak mam to zrobić, ani gdzie, czy nawet kiedy? Co mam więc z tym przekazem zrobić?” Zwykle na tego rodzaju pytania odpowiadamy wam tak: Nie szukajcie odpowiedzi na te pytania w żadnej książce, nie polegajcie na umyśle, żeby to jakoś wygłówkować. Za chwilę powiemy wam na ten temat coś więcej, przytoczymy na to także kilka przykładów.
Taki przekaz pochodzi z tego miejsca struktury komórkowej, które jest połączone z szyszynką. Jeśli chcecie to tak określić, jest to część struktury komórkowej, zwanej Bogiem. Wewnątrz każdego z was istnieje kanał komunikacyjny bezpośrednio łączący was z wielowymiarowością, której jednak zupełnie nie rozumiecie. Kochani Ludzie, nigdy nie dostaniecie linowych odpowiedzi, nawet jeśli zadajecie liniowe pytania. Druga strona zasłony, która pragnie przekazywać wam odpowiedzi w sposób zrozumiały jest bardzo skomplikowana. Bardzo często się zdarza, że sami nie dopuszczacie do otrzymania odpowiedzi przez własne uprzedzenia i oczekiwania.
„Duchu, kiedy mam to zrobić?” – pytacie się jednocześnie wyobrażając jakiś kalendarz –„Pokaż tutaj, kiedy to będzie? Kiedy mam to zacząć? Kiedy to wszystko się zdarzy? Kiedy skończą się moje kłopoty? A kiedy mam coś zaczynać?” Każdy Człowiek oczekuje konkretnych odpowiedzi na tego typu pytania. A co wy na to, jeśli wam powiem, że Duch tego nie wie? Odpowiecie mi wtedy: „Zaraz, zaraz, przecież Bóg wie wszystko!?” Kochani, mam dla was wiadomość: Każdy z was jest obdarzony wolną wolą, zatem koordynacja czasowa zależy od was, od waszego otoczenia oraz od tego, co ogólnie dzieje się w waszym społeczeństwie, na całej Ziemi, a nawet od tego, jak szybko każdy z was dojrzewa. Możecie więc otrzymać od Ducha bardzo silny sygnał na temat tego, co powinniście w życiu robić, ale Duch nigdy wam nie powie, kiedy macie się tym zająć.
Taki przekaz niektórych z was natychmiast ponagla. Czy w związku z tym mogę się z wami czymś podzielić? Ponaglenie nie zawsze pochodzi od Ducha. Często takie ponaglenie pochodzi z waszej własnej świadomości, gdyż wam się wydaje, że kiedy otrzymuje się jakieś instrukcje, to trzeba się do nich natychmiast zastosować! Powtarzam: kiedy ojciec każe wam posprzątać swój pokój, to kiedy oczekuje, że się do tego zabierzecie? Takie zachowanie jest w was bardzo głęboko zakorzenione przez wszystkich zwierzchników od rodziców po nauczycieli i szefów w pracy. Wszyscy oni podchodzą do was mówiąc: „Oto, czego od ciebie chcę”- i wy im to od razu musicie dać.
Kiedy Duch zaczyna do was przemawiać w sposób łagodny, mówiąc: „Oto co jest twoim celem, oto co będziesz odczuwał, że musisz zrobić”, to wy automatycznie i bez zastanowienia przyjmujecie to jako rozkaz do natychmiastowego wykonania. A to nie zawsze i niekoniecznie musi być tak! To, co dzisiaj wam przekazuję, to, co przekazuje wam Alcazar, daje wam do zrozumienia, że to wasza własna inteligencja komórkowa jest główną częścią, która porozumiewa się z Bogiem, która także powie wam, kiedy należy zastosować się do tego, co zostało wam przekazane. Wszystko to przychodzi do was w formie podszeptu intuicji.
Intuicja nie jest funkcją mózgu, nie należy do sfery mentalnej. Intuicja jest to sprzężenie przestrzeni serca z szyszynką. W to wchodzi coś jeszcze, jest to połączenie z waszym Wyższym Ja. Nie jest więc to nic tak naprawdę związanego z umysłem, czy waszym intelektem bądź [codzienną] świadomością. Intuicja wybiega ponad to wszystko, jest łącznikiem między wami i waszą duszą. Przecież po to się urodziliście, żeby się tego nauczyć, nieprawdaż?
„Kryonie, jak mogę się lepiej połączyć?” Odpowiedź na to pytanie zawsze pozostaje ta sama: Odprężcie się, porzućcie wszelkie założenia, pozwólcie, niech ten dialog płynie, gdyż w ten sposób odpowiedzi na wszystkie pytania stopniowo same do was przyjdą wtedy, kiedy będą wam potrzebnie. Bóg nigdy was do niczego nie zmusza, nawet jeśli otrzymujecie silny sygnał na zajęcie się czymś konkretnym. Jest to jedynie pierwsza część przekazu, objawiająca przed wami cel. W zależności od waszego otoczenia nawet ten pierwotny cel może ulec zmianie! Nauczenie się tego także przychodzi wam bardzo, bardzo trudno. Kiedy Człowiek otrzymuje od Ducha polecenie mówiące: „Musisz się tym i tamtym zająć”, zapada wam to bardzo głęboko i później, jeśli ten pierwotny cel staje się jeszcze bardziej wspaniały, to odpowiadacie nam, mówiąc: „Och nie, przecież najpierw przekazano mi coś innego, więc dziękuję bardzo, ale zajmę się tym pierwszym”. Zupełnie nie rozumiejąc, że wszystkie te sprawy mogą się zmienić, mogą stać się wspanialsze, mogą skierować was w innym kierunku, nawet zanim zaczęliście się zajmować tym pierwszym. Czy obawiacie się takiej zmiany?
Większość Ludzi chce szyldu, zegara i mapy i dopiero wtedy zabierają się do roboty. Tak właśnie zachowuje się Człowiek liniowy. Ducha zaś można określić różnie, ale nigdy nie da się o Nim powiedzieć, że jest liniowy. Duch was kocha niezmiernie i gotów jest przez podszept intuicji przekazać wam, żebyście się przygotowali do czegoś, ale nigdy wam nie rozkaże, dokładnie, kiedy macie to wykonać. Niektórym z was bardzo to przeszkadza, gdyż przeczy temu, jak zostaliście wychowani w stosunku do zwierzchników.
Co wy na to, że tutaj chodzi bardziej o to, jak was nauczono, jak się odnosić do partnerów? Przecież partnerzy ze sobą dyskutują, nieprawdaż? Plany między partnerami mogą ulec zmianie, nieprawdaż? Pora, żebyście zrozumieli, że wasza więź z Duchem tak naprawdę polega na partnerstwie. Oznacza to, że otrzymawszy jakiś przekaz, zamiast stawania od razu na baczność, możecie się odprężyć.
Na tej sali siedzą ci, którzy napiszą książki, których nawet jeszcze nie zaczęli; są wśród was nawet zakamuflowani uzdrowiciele, którzy wiedzą, że potrafią uzdrawiać, choć jeszcze się tym nie zajęli. Wśród słuchaczy na widowni są ci, którzy jeszcze nie zabrali się za coś, co wcześniej, przed przeskokiem świadomościowym, im nie wyszło. Muszą więc się zdecydować, czy rzeczywiście mają odwagę spróbować tego jeszcze raz? Kochani, wszystkim tutaj wymienionym powiadamy, że wszystko to odbywa się za podszeptem intuicji. Siedzicie teraz przede mną i mi potakujecie, a ja przecież znam was wszystkich! Wiem, co się z wam dzieje.
Wielu z was obecnych na widowni przyszło tutaj z kłopotami i problemami, o których nikomu nic nie mówiliście. Co powiecie na rozpoczęcie procesu przeredagowywania tego wszystkiego tak, żeby się tego pozbyć? Tak, żeby wszystkie te problemy i kłopoty zostały rozwiązane? Odpowiecie mi na to: Tak! Tak! Tak! Przecież po to tutaj przyszedłem! A czy przyjmiecie to rozwiązanie? - „Tak, przecież po to tutaj przyszedłem!” - A czy przyjmiecie do wiadomości, że stanie się to o niewiadomej dla was porze? - „Yyyy” - odpowiecie – „no... być może?” Ha! Cha, cha, cha! Z drugiej strony zasłony płynie do was miłość, niezmierna miłość, gdybym mógł wam o niej krzyczeć, to bym to zrobił tak: Pamiętajcie, Bóg nie myśli jak Człowiek, Bóg w ogóle nie myśli. Kropka. Bóg nie jest taką osobą jak wy. Bóg nie jest pojedynczą istotą jak wy. Bóg nie ma takiej samej twarzy jak wy. Bóg to centralny Stwórca wszystkiego, co istnieje, cechuje go przede wszystkim emocja miłości, dobroczynność, wspaniałość i miłosierdzie. Jak opisać Boga? Prócz Boga nie ma nic, nie ma żadnej niezgody w zastępach po drugiej stronie zasłony. Coś takiego wymyślili Ludzie, zgodnie ze strukturą ludzkiej hierarchii, jest to przeniesienie ludzkiej dysfunkcji na Boga, a w Bogu tego nigdy nie było.
Pragnę teraz przytoczyć wam kilka przykładów na to, jak doprawdy ograniczona jest ludzka świadomość oraz w ten sposób pokazać wam, piękno podszeptu intuicji, gdyż podszept ten zdolny jest wznieść się ponad wszystkie ograniczenia umysłu. Wystarczy jedynie siedzieć i słuchać, co wam mówi Bóg, w przerwach między jedną myślą i drugą. Najlepiej robi się to między jawą i snem, tuż przed zaśnięciem i tuż przed przebudzeniem. Wtedy właśnie intuicja pracuje najlepiej, wtedy wiadomo wam, że macie anioły, że jesteście przez Boga kochani.
Wyobraźcie to sobie tak: w pracy, bądź w domu, siedzicie starając się nad czymś skupić, przed wami na biurku wydruk stanu konta z banku, książeczka czekowa, płacicie rachunki, liczycie coś, staracie się rozwiązać pewną łamigłówkę, aż tu podchodzi do was dziecko. Ono dobrze wie, kim jesteście, oraz czym się w danej chwili zajmujecie, zachodzi was od tyłu, patrzy przez ramię. Zatrzymajmy się w tym miejscu. Co to dziecko tu robi? Czy ma za zadanie pomagać w rachunkach? Czy ma was sprawdzać, mówiąc: „Okay, wygląda na to, że tu się pomyliłeś, a tutaj zapisałeś to w złej kolumnie?” Odpowiedź: oczywiście, że nie! Przecież świadomościowo dziecko żyje w swoim własnym świecie, bawią je inne sprawy, inne sprawy się mu nie podobają, co innego sprawia mu radość, bądź mu ją zabiera. Interesuje je tylko to, co się dzieje w bliskim otoczeniu, dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jesteście czymś zajęci. Cały jego świat kręci się jednak wokół was.
Dziecko więc teraz do was podchodzi, może nawet ciągnie za rękaw. Jak się wobec niego zachowujecie? Z uśmiechem odwracacie się, może chwytacie za rękę, przytulacie, czy bierzecie na ręce pokazując w ten sposób mu coś, co w jego świecie zgadza się tak samo, jak dwa plus dwa to cztery: miłość. Na tym właśnie polega komunikacja między niższą i wyższą świadomością. Czy rozumiecie dokąd z tym zmierzam? Wszystko, czego dziecko od was w tej chwili oczekuje, to uśmiech oraz okazanie miłości i miłosierdzia. Kiedy to dostaje, to natychmiast o tym wie, wy sami też wiecie, że to do niego dociera. Istniejąca między waszą i jego świadomością bariera zostaje przełamana i wiecie, że przyszło do was po to, żeby pomóc w obliczeniach finansowych.
Wyobraźcie sobie jakiegoś znakomitego malarza, niech to będzie Picasso, malującego jakiś cudowny obraz, obraz jest doskonały i pewnego dnia okaże się absolutnie bezcenny. Do artysty podchodzi dziecko z kredką w ręku, gdyż ma ochotę mu pomóc. Dziecko ani trochę się nie domyśla, zupełnie nie jest świadome, że jest świadkiem procesu twórczego absolutnego geniusza malarstwa. Czyż jako Kryon nie powtarzam wam, że niższa świadomość nie rozumie wyższej, że głupiec nie wie, że jest głupcem? Dziecko wyciąga kredkę gotowe pomóc artyście w malowaniu. Mistrz przygląda się dziecku z rozbawieniem i się śmieje wiedząc, że żyjące w swym własnym świecie zupełnie nie wie, co tak naprawdę się na jego oczach dzieje. Dziecko jednak odczuwa miłość, czuje także aprobatę, bądź dezaprobatę, gdyż tutaj chodzi tylko o emocje. Emocje przechodzą przez zasłonę między wyższą i niższą świadomością.
Możecie mieć jakieś bardzo inteligentne zwierzątko domowe. Mówi się, że niektóre zwierzątka i ptaki, mają inteligencję – ale nie intelekt – inteligencję trzy albo czterolatka. Może więc machając ogonem podjeść do was takie inteligentne zwierzątko, kiedy właśnie siedzicie nad rachunkami. Czy ono podchodzi do was, żeby pomóc? Nie. Zwierzątko z całą swą mądrością, inteligencją i zadowoleniem szukają u was aprobaty, chcą, żebyście pogłaskali je po głowie, co mu wystarczy na jakiś czas. Takie zwierzątko jest na tyle mądre, że wie, że taka aprobata to dobry znak, na tyle mądre, żeby się tym pogłaskaniem zadowolić.
Kochani, wcale nie mam zamiaru krytykować Ludzkości, jedynie chcę wam powiedzieć, że wszystkie właśnie przytoczone przeze mnie przykłady to przykłady was i Boga. Przypisujecie Bogu przymioty, które się wam wydają boskie, lecz to tylko przymioty was samych. Bóg może być zaangażowany w stwarzanie jakiegoś wszechświata a wy tu na Ziemi martwicie się, czy jesteście odpowiednio ubrani, aby swym strojem Go nie obrazić! Jako Ludzie nie macie najmniejszego pojęcia o tym, kim jest Bóg a przecież macie z Nim coś wspólnego: jesteście zdolni odczuwać miłość, którą do was żywi, dzięki której zdolności możecie się do Stwórcy zbliżyć. Kiedy Bóg bierze was w swe ramiona i tuli, mówiąc „wszystko jest w porządku, wszystko jest dobrze, więcej! Jesteś na właściwym miejscu”, a sami czujecie, jak ta miłość się w was wlewa, to wcale nie musicie Mu pomagać w stwarzaniu wszechświata, czy namalować genialne płótno, gdyż tego nie umiecie!
Niektórzy intelektualiści będą się z powyższym spierać, mówiąc: „Mózg ludzki jest zdolny wyobrazić sobie wszystko, swym umysłem Człowiek zdolny jest sięgnąć gwiazd, gdyż jego intelekt nie ma żadnych ograniczeń”. Wszyscy, którzy tak utrzymują robią to, gdyż tego pułapu możliwości nie widzą, ale uwierzcie mi, on rzeczywiście istnieje i to całkiem nisko. Innymi słowy, wasza świadomość nawet nie zna swoich własnych ograniczeń. Nie wiecie, czego w niej nie ma, nie możecie się dowiedzieć tego, czego nie wiecie.
Dlatego więc przypominamy wam, że intuicja jest sposobem na ominięcie przeszkód własnej niewiedzy. Intuicja nie ma tych samych ograniczeń, co intelekt. Intuicja, którą macie teraz, czy później, kiedy jesteście starsi – w odróżnieniu od intelektu - jest taka sama. Jej podszept to dosłownie głos pochodzący prosto ze Źródła Stwórczego. Ponieważ Ono jest wielowymiarowe, podszept intuicji często wydaje się wam niejasny. Prócz tego, nigdy nie podpowie wam dokładnej daty, więc jest dla was niejasny. Jego instrukcje mogą się zmienić, więc jest dla was niejasny. Podszeptowi intuicji zawsze jednak towarzyszy miłość.
Przemawiając teraz do was znajduję się po drugiej stronie zasłony i dobrze was wszystkich rozpoznaję, świadomy jestem wszystkich waszych problemów i kłopotów, wiem, co planujecie zrobić po zakończeniu spotkania. Wszystko to Stwórca widzi, gdyż sami mu to zdradzacie, znam także wszystkie wasze zaszufladkowane przekonania, wątpliwości, wiem, że niektórzy mi nie dowierzają. Wiem jednak także, iż niektórzy bardzo silnie dają wiary temu, co tutaj zostało powiedziane. Wiem, kto mnie w tej chwili słucha, czyta i czuje miłość promenującą wraz z przekazem słownym, która pragnie was wszystkich przytulić i powiedzieć, że wszystko, czym jesteście pochłonięci i co was martwi, jest doprawdy bardzo małe w porównaniu z tym, kim każdy z was jest naprawdę. Bóg widzi tę waszą wspaniałość. Czy zwrot: „Stworzony na Jego podobieństwo” coś dla was znaczy? Mogło to równie dobrze być zapisane: „Stworzony na Jej podobieństwo”, gdyż tylko Ludzie muszą mieć jakąś płeć, Bóg zaś nie ma żadnej.
Co to znaczy, że każdy z was został stworzony na podobieństwo Boga? Czy oznacza to, że wyglądacie jak Bóg, kiedy zaglądacie do lustra? Może jednak ten zwrot oznacza coś więcej? Zastanówcie się nad tym. Co, jeśli oznacza to, że wewnątrz każdego z was znajduje się oblicze Boga? Oznacza to, że tkwiąca w was w pewien sposób odbita miłość Stwórcy gotowa jest zawrzeć partnerstwo z wami, z planetą i z gwiazdami, tym samym zmiatając wszelkie zmartwienia i kłopoty, czy problemy zdrowotne włącznie z tym najważniejszym, że powinniście żyć o wiele dłużej! Na razie jeszcze to do was to jednak nie dotarło i wciąż zmartwieniami przedwcześnie wpędzacie się do grobu. Na razie jeszcze nie dotarło do was, że jeśli w życiu wcześnie złączycie się z Bogiem, to będziecie tutaj żyli bardzo długo.
Proces świadomego przedłużania sobie życia sami nazwaliście odmładzaniem. Prawdę mówiąc, to nie zupełnie tak, gdyż zostaliście zaprojektowani, żeby żyć na Ziemi setki lat, wasze ciało zostało tak zaprojektowane i potrafi się samoistnie regenerować. Jak na razie jednak nie pozwalacie ciału na doskonałą, czy nawet dostateczną regenerację ze względu na rodzaj świadomość, którą je obarczacie oraz na rodzaj świadomości, którą obarczacie samego Boga! Innymi słowy, świadomość jest kluczem do długowieczności. Radość dramatycznie przedłuża życie. Uśmiech i dobroczynność dramatycznie przedłużają życie, bez konieczności zapadania na choroby wieku starczego. Im bardziej radośni, miłujący i miłosierni możecie się stać w życiu codziennym, to wtedy choroby same będą od was uciekać, gdyż nie będą miały do was dostępu. Pod tym względem świadomość króluje nad wszystkim innym!
Co to więc takiego intuicja? Intuicja to autostrada, autostrada do wiedzy o tym, gdzie się stawić oraz do tego, żeby wiedzieć, gdzie się znajdujecie teraz. Kochani w tym zawiera się cały sens waszego życia: bycie tam, gdzie jesteście zrównoważeni i zadowoleni! Gdzie się radujecie, gdyż sam Bóg jest Bogiem Radosnym! Tak właśnie czyni miłość. Zatem kiedy znów usłyszycie o jakichś wojnach w niebie, o tych, którzy się Bogu sprzeciwili i za to zostali z nieba strąceni i stali się tymi, którzy pewnego dnia będą was smażyć, to pamiętajcie, że tak postąpiliby z wami Ludzie, a nie Bóg! Bóg nigdy by wam czegoś takiego nie zgotował. Te opowiastki to jakby dzieci zebrały się razem i postanowiły namalować portret Boga i w procesie twórczym namalowały siebie samych; czyż to nie wygląda właśnie tak? Och! Wspaniałość miłości, którą Bóg pała do każdego z was przekracza wszystko, co potraficie sobie wyobrazić. Tu i teraz ten Bóg wyciąga do każdego z was swą dłoń, mówiąc, że w nowej energii, w obecnych czasach przeskoku świadomościowego przyszła pora tę dłoń pochwycić i oczyścić się ze wszystkiego, co nie licuje z waszą własną wspaniałością! Pora na wyzbycie się wszystkich myśli, zmartwień, niepokoi i chorób, które są jakże ludzkie, jakże liniowe, a które, tak na dobrą sprawę nigdy nie powinny wam zaświtać! Wyzbycie się tego wszystkiego jest możliwe właśnie tu i właśnie teraz! Tu i teraz można rozpocząć ten proces, którego postęp można następnie obserwować codziennie, gdyż z każdym nowym dniem zaczniecie się poprawiać.
Wszyscy z was, którzy już wcześniej brali udział w naszych spotkaniach, czy to ze Stargate [i Alcazarem], czy z Kyonem, wiedzą, że podczas nich bardzo często zachodzi coś jeszcze, że po ich zakończeniu wychodzicie będąc innymi niż zanim przyszliście. Zostawiacie na nich wszelkie uczulenia, lęki, niektórzy nawet doświadczyli całkowitej i zupełnej remisji. A przecież podczas tych spotkań nikt wam nie sprzedaje żadnych lekarstw, wszystko, czego tutaj doświadczacie, doświadczacie dzięki poziomowi własnej świadomości. Co zatem jest waszym kolejnym krokiem? Czy dajecie wiary temu, co tutaj zostało powiedziane? Czy raczej traktujecie to jako miłą ciekawostkę? Może jednak potraktujecie to jako następny do pojęcia w waszym życiu krok? Na tym polega zasada wolnego wyboru, która odnosi się do każdego żyjącego na Ziemi Człowieka oraz do wszystkiego, co drogą przekazu natchnionego wam kiedykolwiek powiedziałem.
Chciałbym, żebyście się dobrze nad tym wszystkim zastanowili, chciałbym, żebyście się bardziej otworzyli na podszept intuicji. Przekazałem wam komplet instrukcji świadczących o tym, że jako Bóg jesteśmy z wami tu i teraz — no, a gdzie wy sami!? Zawsze jesteśmy z wami, w czasie przeskoku świadomościowego przybywamy w bardziej liczebnych zastępach, jeszcze bardziej dobroczynni, bardziej gotowi wam pomagać. Wy jednak otaczacie się murem, składającym się ze wszystkiego, co was nauczono o naturze rzeczywistości. Czy potrafcie ten mur skruszyć? Czy potraficie odnaleźć się w innym rodzaju rzeczywistości, wybiegającej o wiele dalej poza to, czego was o niej kiedykolwiek uczono? Czy potraficie odnaleźć się w rzeczywistości o wiele szerszej niż wam o niej mówiono? Czy potraficie się w tym wszystkim odnaleźć z uśmiechem na ustach?
Jesteście pracownikami światła, wasza praca polega na życiu na Ziemi w trójwymiarowej rzeczywistości w otoczeniu podobnych wam Ludzi postępujących dokładnie tak, jak to czynią obecnie. Każdy z was jednak ma kontrolę nad samym sobą, więc wszystko może się zmienić! Ten przekaz Kryona rozejdzie się po całej Ziemi wielu po zaznajomieniu się z jego treścią będzie wywracać oczami. Inni zaś dzięki niemu się uzdrowią z ciężkiej choroby. Moi kochani, oto jak działa zasada wolnego wyboru! Na tym w dzisiejszych czasach polega moc Istoty Ludzkiej w kontroli nad własnym życiem.
Podobnego rodzaju energii do tej, która panuje na Ziemi w dzisiejszych czasach, nie było tutaj jeszcze nigdy, przenigdy! Przyswójcie ją sobie i zobaczcie, czy pasuje do wszystkiego, o czym wam powiedziałem, że jest obecnie możliwe. Nie starajcie się niczego z tych spraw zbytnio komplikować, po prostu przyjmiecie to, co w tej chwili, podczas naszego spotkania, swobodnie do was spływa. Czujecie to? Czujecie obecność świty? Czujecie panującą tu miłość, jak do was teraz lgnie, jak mówi każdemu z was: „Poznaję cię i wiem, kim jesteś?”
I tak jest.

Nieopowiedziana historia Ludzkości

 May be an image of 2 people, outdoors and monument
Nieopowiedziana historia Ludzkości
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Czy czujecie? Zaczyna wiać świeży, sprzyjający wiatr, tutaj panuje nowa energia. Dobrze wiem, skąd do was przemawiam. Kochani, dzisiejszego wieczoru pragnę przekazać wam kilka informacji o Turcji. Często zasiadamy wśród członków pewnej kultury i przekazuję im informacje o ich własnej historii. Właśnie zrobiliśmy to w czerwonym środku kontynentu zwanego Australią, robiliśmy to na południu Francji, w Wielkiej Brytanii, w Bułgarii, w Rosji, na Węgrzech. Rozpoznajecie te nazwy, gdyż są to nazwy współczesnych państw i za każdym razem, kiedy je wymieniam, w umyśle wyobrażacie ich kontury i wiecie, gdzie leżą. A przecież na przestrzeni historii granice się zmieniały, wymienione nazwy państw są więc stosunkowo nowe, mają znaczenie tylko w odniesieniu do historii współczesnej. Dzisiejszego wieczoru zaś pragnę wam nakreślić waszą historię z o wiele szerszej perspektywy. Opowiem wam historię dotychczas nieopowiedzianą, choć często o jej istnieniu wam podpowiadaliśmy. Nasz przekaz nie będzie długi, ale będzie pełen ważnych informacji, mających dla Turków duże znaczenie.
Pragnę wam zadać pytanie: Jak się wam wydaje, kim jesteście, Stare Dusze? Jeśli już wcześniej śledziliście informacje przekazywane przeze mnie, to wiadomo wam, że piękno Ludzkości trwa już bardzo długo. Niektórym z was powiedziano, że kolebką cywilizacji mogą być takie miejsca, jak dolina Indusa [Haprappa i Mohenjo Daro], a przecież jest to historia tylko bieżącej fazy waszej cywilizacji. Pozwólcie, że wam wytłumaczę: od swego zarania Ludzkość miała pięć okresów rozwoju i wymierania. Kiedy mówię o okresach rozwoju i wymierania, mam na myśli okresy, w których Ludzkość zaczynała budować cywilizację, po czym niemalże całkowicie wymierała. Wymieraliście w ten sposób już cztery razy, obecnie żyjecie w piątej fazie rozwoju, która liczy sobie tylko 10 tysięcy lat, więc kiedy celebrujecie to, co wydaje się wam całą historią, postrzegacie tylko jej ostatnie 10 tysięcy lat.
Istnieje bardzo dobry powód, dlaczego w ogóle wam o tym opowiadam? Zastanówcie się: przed wami istniały na Ziemi cztery inne cywilizacje. Pytam się więc: Kim jesteście? Gdzie żyliście wcześniej? Czego zdołaliście dokonać? Mój partner właśnie wrócił z wycieczki do czerwonego środka Australii [Uluru] gdzie oddawał cześć istnieniu rasy ludzkiej, która przetrwała wszystkie pięć dyspensacji cywilizacji. Oczywiście mowa o Aborygenach, których historia liczy sobie ponad 40 tysięcy lat. A przecież wasza cywilizacja sięga wstecz tylko 10 tysięcy; pytam się więc: Jak wam się wydaje, gdzie byliście 20 tysięcy lat temu? Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? Nie macie żadnych dowodów na to, że sami jesteście starsi niż 10 tysięcy lat. Jest jednak inaczej i rzeczywiście jesteście starsi niż się wam wydaje, gdyż właśnie tutaj, w Turcji, istnieją ślady wszystkich pięciu ludzkich cywilizacji.
Pragnę opowiedzieć wam, co się stało z cywilizacjami numer jeden i dwa. Uprzedzam: na ich istnienie nigdy nie znajdziecie żadnych dowodów, chociaż każda z nich trwała mniej więcej 10 tysięcy lat. Gdzie więc byliście, kiedy na Ziemi pojawili się Aborygeni? Zastanówcie się nad tym Stare Dusze, gdyż — jak wspominałem — Ludzkość wcale nie zaczęła się 10 tysięcy lat temu. Co wy na to, że jako Turcy stanowicie grupę cywilizacyjną, która żyje w tym regionie od bardzo dawna? Tutaj sprawy się komplikują, gdyż znacie tylko nazwy i kontury współczesnych państw. A jaki wydźwięk wzbudzi w was określenie „terytorium cesarstwa perskiego?” Czy obejmowało ono trzy współczesne państwa, czy może cztery? A może nawet pięć? Kiedyś Turcja miała inne granice i nosiła różne nazwy. W przypadku cywilizacji jeden i dwa jest trochę inaczej, gdyż nie były to cywilizacje obszarowo rozległe.
Na przestrzeni całej historii Ludzkość wymierała z różnych przyczyn i choć nigdy nie ulegliście całkowitej zagładzie, to jednak często byliście jej bardzo blisko. Do wymarcia wszystkich wcześniejszych cywilizacji nigdy nie przyczyniała się Gaja, stawało się to zawsze za sprawą poziomu waszej świadomości, bowiem cała Ludzkość musi dojrzeć podobnie, jak dojrzewają dzieci. Bardzo długo zajął wam rozwój eleganckich pojęć, którymi operujecie obecnie. Niedostatecznie wysoki poziom świadomości jest więc prawdziwą przyczyną, dlaczego wymarły cywilizacje jeden i dwa. Wtedy nie potrafiliście się nauczyć, jak ze sobą współżyć, choć nie było was aż tak dużo, jak dzisiaj. Wyście jednak wszyscy wtedy żyli, gdyż wszystkie cywilizacje: pierwsza, druga, trzecia, czwarta i piąta rozwijały się właśnie tutaj. Powtarzam: niby co to znaczy, „tutaj?” Terytorium współczesnej Turcji często zmieniało swe granice. [Kryon się śmieje.]
Pozwólcie więc, że narysuję wam inną mapę pokazującą granice Turcji sięgające tak daleko, jak obecna Bośnia, Chorwacja, Serbia, aż do Persji, czyli do obszaru obecnej Turcji Syrii i Iranu. Wyobraźcie wszystkie te kraje jako jedno państwo, ponieważ na tym obszarze, podczas trwania cywilizacji numer cztery, zaszło coś ważnego.
Ślady cywilizacji numer trzy będzie wam bardzo ciężko znaleźć, ponieważ wtedy nie budowaliście żadnych wielkich budowli. Oto dlaczego: wznoszenie takich budowli nie było wtedy intuicyjne. Podczas trwania cywilizacji jeden dwa i trzy, Ludzie zachowywali się instynktownie, naśladując przykład całego otoczenia. Królestwo zwierząt zaś nie wznosi budowli ani nie żyje w domach, zamiast tego, często się przemieszcza zgodnie z porami roku, nigdzie nie zagrzewając miejsca zbyt długo, co w waszym przypadku zawsze wiązało się z walkami terytorialnymi, których prawdziwym podłożem była niedojrzała świadomość, co po jakimś czasie kończyło się zagładą. Kolektywnie przeżyliście trzy takie zagłady. Trzy w ciągu prawie trzydziestu tysięcy lat!
Z nastaniem cywilizacji numer cztery, staliście się bardziej eleganccy, zaczęliście wznosić budowle, niektóre z nich powstawały w całych gronach i zaczęliście się organizować w miasta-państwa. Wszystko to miało miejsce 20 tysięcy lat temu. Czwarta cywilizacja więc istniała 20 tysięcy lat temu, chociaż wy sami jesteście świadomi historii tylko ostatnich 10 tysięcy lat, czyli cywilizacji numer pięć.
A co w tym samym czasie działo się z Aborygenami w Australii? Nic! Pozostali tacy sami i w ogóle się nie zmienili. Wspominam o tym, gdyż Aborygeni stanowią najlepszy dowód na to, że Ludzkość istnieje na Ziemi od przynajmniej 40 tysięcy lat, czy nawet dłużej. W pewnych miejscach Ziemi istnieją dowody na to, że Ludzkość istnienie tutaj od 60 tysięcy lat, a wasza oficjalna historia pamięta tylko ostatnich 10 tysięcy. Pytam się więc jeszcze raz: Co się z wami działo 20 tysięcy lat temu?
Niektórzy z zebranych przede mną, to Stare Dusze. A co was tutaj przywiodło? Na pewnym poziomie świadomości, wy to wszystko pamiętacie, włącznie z cywilizacją numer jeden. Jednym z atrybutów Nowej Energii jest przebudzenie Akaszy. Być może więc przypominacie sobie teraz, że kiedyś żyliście na węzłach siatki krystalicznej Ziemi? Węzły te [których jest 12] to miejsca rozwoju pierwszych ludzkich cywilizacji, które powstały na Ziemi dzięki Plejadianom. Ludzka cywilizacja powstawała jednocześnie na wszystkich węzłach ziemskiej siatki krystalicznej. Wszystkich. Jeden z nich znajduje się niedaleko. Gdzie więc żyliście wcześniej?
Pragnę wam coś wpoić: stanowicie fragmenty puzzla zwanego cywilizacją ludzką od zancznie dłużej niż sami jesteście tego świadomi. Teraz chcę porozmawiać z wami o cywilizacji numer cztery, gdyż właśnie zaczynacie ją odkrywać! Kochani, w regionach, które wymieniłem powyżej istnieje bardzo wiele do odkrycia, a co okaże się wam niezwykle tajemnicze. Nie o to mi jednak tutaj chodzi. Już wcześniej mówiliśmy wam, że system, według którego się inkarnujecie, ma pewne właściwości. System ten skłania was do inkarnowania się w grupach rodzinnych i w takich grupach raz, po raz, po raz, żyjecie w tym samym miejscu na Ziemi. System ten się w ciągu ostatnich 30 tysięcy lat zmienił, gdyż bardziej wyewoluowana Ludzkość, dla urozmaicenia, zaczyna później wybierać sobie inne miejsca do kolejnego życia. Tak zaczęło się dziać od mniej więcej 30 tysięcy lat, przed tem jednak raz, po raz, po raz wracaliście do życia w tej samej rodzinie i w tym samym miejscu. W związku z tym niektórzy z zebranych przede mną mają niesamowicie wyraźną energię szamańską, choć ani się nie domyślacie, co kryje się pod waszymi stopami! A tam są całe warstwy innych cywilizacji.
Czyż to nie ciekawe, że z politycznego punktu widzenia, Turcja jest jedynym krajem na świecie, który wydaje pozwolenia na prowadzenie badań archeologicznych i publikację wyników takich badań? [Kryon się śmieje.] Niemalże w żadnym z wymienionych powyżej państw tego się nie robi, gdyż albo nie ma na to środków finansowych, albo nie pozwala panujący tam, oparty na religii światopogląd. Pod tym względem w Turcji jest inaczej. [Większość z tych krajów jest muzułmańska, a tam panuje powszechne przekonanie, że świat ma tylko 5 tysięcy lat, stąd nie pozwala się na badania archeologiczne w obawie, że mogą podważyć tę prawdę, jest to więc właśnie zagadnienie światopoglądowo-polityczne. Turcja zaś, choć też jest krajem muzułmańskim, to od czasów Ata Türka jest świecka – przyp. tłum.]
Kochani, macie tutaj wiele do okrycia. Kiedy zaczniecie poszukiwania, to szybko się przekonacie, że żadne ze znalezisk nie należą do znanej wam historii. Kiedy będziecie znajdywać artefakty należące do cywilizacji numer cztery, to zauważycie, że będą się bardzo różniły od wszystkiego, co jest już wam znane. Jak wam o tym powiedzieć, żeby nie zabrzmiało to zbyt niesamowicie?
Ludzkość jednak dojrzała, podobnie jak dojrzewają wszystkie dzieci, chociaż zabrało to wam tysiące lat, na których przestrzeni, pod względem świadomościowym, wzrastaliście bardzo powoli. W tej chwili przekazuję wam obraz historii Ludności, z którym nie zgodzi się żaden współczesny historyk! Wam się wydaje, że natura ludzka zawsze była taka sama. Otóż nie. Ona się nie zmieniła tylko w ciągu ostatnich 10 tysięcy lat, czyli Człowiek takim, jakim go znacie, istnieje tylko 10 tysięcy lat!
Podczas trwania cywilizacji numer cztery, ludzka świadomość była zupełnie inna. Wasze archiwa kryją się pod stopami, w miejscach, w których na razie jeszcze ich nie szukaliście, włącznie z regionami teraz pod powierzchnią morza. Kiedy zaczniecie przeprowadzać tam wykopaliska, dowiecie się, kim naprawdę jesteście. Odkrycia te poszerzą wasze horyzonty na tema długowieczności rodzaju ludzkiego. Uwierzcie mi, tylko o niewielu zakątkach świata mogę powiedzieć to samo. Pod waszymi stopami kryje się doprawdy wspaniała historia! Niektórzy z was stoją na krawędzi jej odkrycia. Jeszcze za waszego życia, dzięki postępowi technicznemu, będziecie mogli odkryć rzeczy, których jak dotąd nigdy tutaj nie widzieliście, a znajdziecie to w miejscach, do których na razie nie zaglądaliście, czy było to wam zabronione. To, co tam znajdziecie, stanowić będzie zagadkę. Na widok posągów niedających się porównać do żadnych znanych wcześniej, na widok nieznanych dotychczas rodzajów pisma, archeolodzy będą się drapali po głowach. Na ścianach odkrytych budowli znajdziecie odnośniki do niebios, które wam będą się wydawały związane z astrologią. A to nie tak. Och, będzie to coś zupełnie innego.
Astrologia należy do jednej z najstarszych dyscyplin naukowych na Ziemi, ale powstała tylko jakieś 12 tysięcy lat temu. Mówię tak, gdyż jako system wiedzy astrologia jest elegancka, musiała więc powstać w eleganckim umyśle, podczas trwania cywilizacji numer pięć. W przypadku atrefatków z cywilizacji numer cztery będziecie mieli do czynienia z pismem ściennym, którego symboli nie rozpoznacie, gdyż należeć będą do nieznanych wam dotychczas języków. Niektóre z posągów będą miały wydłużone czaszki, które zinterpretujecie jako specjalne nakrycia głowy. A to nie tak. Właśnie opisałem wam charakterystyczne cechy cywilizacji numer cztery, która rozwijała się tutaj i tylko czeka, kiedy ją odkryjecie. Więcej! Wy sami czekacie na te odkrycia. Rozumiecie, co pragnę wam przez to powiedzieć? Jesteście prastarzy, a pod waszymi stopami leży sama kolebka Ludzkości. Wasza historia więc jest bardziej głęboka niż się tego możecie domyślać. Stanowicie część cywilizacji, których istnienia obecnie nie przyjmujecie do wiadomości.
Dobrze, już wcześniej opowiadałem wam o ziemskiej siatce krystalicznej. Jest to rodzaj niewidzialnej sieci energii zapamiętującej ludzkie czyny. Działanie tej siatki jest dość skomplikowane, ale wyobraźcie je sobie tak: jest to pokrywająca całą Ziemię siatka zapamiętująca wszystkie wasze myśli i czyny. Im więcej cywilizacji rozwijało się w jednym regionie, tym więcej jest tam do przypomnienia. Dlaczego wam o tym wspominam? Czy choć trochę domyślacie się, ile tak naprawdę macie lat? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak silnie zapisaliście się w tym regionie, żyjąc tutaj od 30 tysięcy lat? Stare Dusze, jesteście kotwicami tego zakątka Ziemi. Piach pod waszymi stopami należy do was. Stworzyliście tutaj niejedną rodzinę, stoczyliście tutaj niejeden bój. Nawet nie potrafię wam wytłumaczyć, co to dla Ziemi znaczy? Teraz, z nastaniem Nowej Energii, tego rodzaju pamięć Akaszy zaczyna się przyjmować do wiadomości. Ci, którzy od samego początku w tym regionie wpoili w tę siatkę wszystko, to ci sami, którzy następnie zaczną się budzić i tę pamięć przeredagują. Szamani, to o was w tej chwili chodzi. Czyż sami tego nie odczuwacie?
W Turcji zaczyna wiać wiatr przemiany, który pewne sprawy odmieni. Czy już odczuliście jego powiew? Niektórzy z was się go lękają. W Turcji zaczyna się podobny rodzaj przebudzenia, który ma także miejsce w państwach ościennych. Budzi się Akasz i niektórzy z was są tego bardzo świadomi, ale nie wiecie, dlaczego on się budzi akurat teraz? Przybywacie więc na nasze spotkanie, cha, cha, cha, żebym mógł wam o tym opowiedzieć. W Turcji zaczyna powiewać wiatr. W Turcji istnieje tolerancja, w Turcji zachodzi przebudzenie wśród młodego pokolenia. Tak, są też i tacy, którzy w Turcji nie chcą żadnych zmian. Ludzie należący do negatywnej energii gotowi są nawet stoczyć bój, aby wszystko nadal mogło się toczyć po staremu, żeby tutaj nie nastała żadna nowa energia, ale oni nie mają na zwycięstwo żadnej szansy, gdyż budzące się w tym regionie światło to wszyscy, którzy żyją tutaj nieprzerwanie od 30 tysięcy lat! Jesteście z tą ziemią zespoleni, stanowicie jedność z drzewami, rozpoznają was wszystkie zwierzęta.
Rozpoznają was także mędrcy, strażnicy tej ziemi, rozpoznają was wielowymiarowe portale, których istnienia sami zresztą się domyślacie. To wy jesteście światłem tego kraju i go oświecicie. Żyliście tutaj podczas trwania wszystkich cywilizacji i już niedługo zostanie to udowodnione. Już teraz odkrywacie te dowody, poznajecie historię nieznaną dotychczas nikomu, prócz was samych i waszej Akaszy. Powtarzam: tylko o niewielu miejscach na Ziemi mogę powiedzieć to samo. Zatem mój partner przywiódł mnie tutaj o właściwym czasie, gdyż teraz mnie wysłuchacie i zrozumiecie, Stare, prastare Dusze! Wewnątrz was tkwi mądrość, dzięki której wyniesiecie to miejsce na wyżyny. Nie bądźcie niecierpliwi, gdyż ludzka świadomość zmienia się powoli. Zmiana ta jednak już nastała, czyż więc nie czujecie powiewu jej wiatru? Jest to odświeżająca bryza, choć dla wielu stanowi zagadkę, gdyż jest to coś nowego. Nie zaliczajcie się w poczet tych, którzy pragną powrotu do starego porządku rzeczy. Dostrzeżcie wewnątrz siebie szamana i mędrca, którzy wiedzą, po co tutaj przyszliście. Przede mną zebrały się jedne z najstarszych dusz Ziemi. Mam nadzieję, że wiecie, co do was czujemy? Przecież od samego początku jesteśmy z wami! Na świecie jest mało takich miejsc jak to. Opuście tę salę wiedząc, kim jesteście naprawdę.
I tak jest.
Zdj. Fragment Gobekli Tepe fragment cywilizacji nr. 4.

Rzeczy ukryte na widoku, cz. II Zdolność samouzdrdrawiania

 Sztuka przeskakiwania „Linii Czasu”
Transkrycpja przekazu wstępnego Kryona ze spotkania w Kręgu Dwunastu z dnia 12.1.2022
Rzeczy ukryte na widoku, cz. II Zdolność samouzdrdrawiania
Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Zawsze powtarzam, że wiem, kto mnie słucha, ogląda i czyta. Duch rozumie was o wiele lepiej niż się to wam wydaje. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, że dusza każdego z was należy do ogromnego systemu? Czy zastanawialiście się nad tym, iż jako istoty wielowymiarowe wraz z duszami stanowicie część samego Źródła Stwórczego, Boga? Tak, to prawda. Właśnie dlatego znamy świadomość wszystkich uczestników, znamy wszystkich późniejszych słuchaczy i czytelników naszego programu. Nawet jeśli słuchacie to bądź czytacie za miesiąc czy całe lata późnej, nasz przekaz jest żywy i rozbrzmiewa najwspanialszymi prawdami Wszechświata.
W styczniu [2022 roku] oferujemy wam serię czterech przekazów pt. „Rzeczy ukryte na widoku” i niniejszy to drugi z tej serii. W zeszłym tygodniu opowiedzieliśmy wam o najwspanialszej ze wszystkich ukrytych rzeczy. Dzisiaj opowiem wam o czymś, co już niejednokrotnie z wami omawiałem, dlatego dzisiaj opowiem wam o tym z perspektywy obecnych czasów. Jedną z rzeczy ukrywających się przed każdym z was jest to, że wszyscy jesteście uzdrowicielami, że potraficie się uzdrawiać samoistnie. Wszystko, co uważacie w swym ciele za niestosowne, czy niepożądane, możecie zmienić i to nawet teraz, siedząc i czytając ten przekaz.
Na widoku więc ukrywa się wasza wrodzona zdolność odmiany procesów biochemicznych. Nie tylko potraficie zmienić procesy biochemiczne, dzięki czemu zdrowiejecie i się odmładzacie, robicie to na poziomie DNA. Innymi słowy, jesteście zdolni odmienić komplet instrukcji zawarty w DNA: oto ile naprawdę macie w sobie mocy. Niektórzy jednak odpowiedzą mi na to: „Nie rozumiem, co to tak naprawdę znaczy?”
Kochani, całe życie ludzkie, działanie waszej biochemii, wszystko to jest zapisane w niesłychanie skomplikowanych podręcznikach kolektywnie zwanych kodem genetycznym. Prócz mnie samego, wielu innych gości naszego programu także powtarzało wam, że sami potraficie ten komplet instrukcji dowolnie przeredagowywać tak, że jeśli obciążeni jesteście skłonnością do jakiejś dziedzicznej choroby, to nie przekażecie jej swym dzieciom, gdyż ten komplet można usunąć i wtedy już nigdy nie trzeba się martwić, że i one zachorują na to samo.
Ale to nie wszystko, choć jest to informacja tak ezoteryczna, że na wieść o niej powiecie: „Tego nie rozumiem, to jest chyba niemożliwe”- a to błąd. Wyrośliście nauczeni, że DNA to program znajdujący się poza waszą kontrolą, że ciało nie ma nań żadnego wpływu, zatem kiedy coś jest z wami nie tak, zamiast udać się do wewnątrz, szukacie pomocy na zewnątrz. Udajecie się do kogoś innego, kto ma pomóc wam, co zresztą często przynosi efekty. Chodzi mi jednak o coś innego, o waszą pierwszą reakcję: czy wpierw udajecie się do wewnątrz, czy na zewnątrz?
Wewnątrz każdego z was kryje się majestat, ale zanim przejdę do sedna i zwrócę się do każdego z was osobiście, pragnę, żebyście się nad pewnymi sprawami zastanowili. Załóżmy, że wewnątrz rośnie jakiś guz, nieważne, złośliwy, czy nie, ot, rośnie sobie i już. Skąd się wziął? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że nie wziął się z próżni? Że nie wyłonił się z jakiegoś innego wymiaru? Nie, on się wyłonił… z rodzimej biochemii, jest owocem waszych myśli i rodzaju świadomości – oto skąd się wziął. Wam się na pewno nie podoba, że tak się teraz do was zwracam. Ci ze słuchaczy i czytelników, którzy są chorzy, odpowiedzą mi: „Przecież wcale o to nie prosiłem/prosiłam. Nie stworzyłem/am sobie tego. Wcale tego nie chciałem/am, guz wyrósł sobie sam”.
Kochani, zaraz wam coś powiem. Wszelkie dowody i badania wskazują na to, że guz wyrasta z waszej świadomości, z waszego ciała, on się wcale nie bierze z próżni. Taki guz rośnie, gdyż stwarza go rodzima biochemia, stworzona przez was samych, sposób waszego myślenia, czy wasze nawyki. Innymi słowy, tak czy inaczej, sami tego guza stworzyliście. Jeśli dobrze zrozumiecie to, co przed chwilą wam powiedziałem, zrozumiecie także, iż skoro to sobie stworzyliście, to możecie także sprawić, żeby znikło! Biochemia, która spowodowała rozrost guza może także tego guza skurczyć i sprawić, żeby zniknął: to jest wykonalne.
Och, ile razy powtarzam wam, żebyście rozmawiali z ciałem, gdyż jego komórki was słyszą i słuchają? [patrz np. przekazy spod tagu #kryonkatalizatoryuzdrowienia w tej grupie — przyp. tłum.] Wielu z was odpowie mi: „Tak do końca, to tego nie rozumiem, ale od pewnego czasu głośno rozmawiam z ciałem”. Odpowiem wam na to tak: Tylko rzucacie słowa na wiatr, nie robicie tego poprawnie. Rozmowa z ciałem musi być procesem intencjonalnym, podczas którego wizualizujecie wszystkie komórki, do których się zwracacie i mówicie im, co mają robić. Pragnę, abyście dobrze to zrozumieli: biologia ma jednego szefa i jest nim każdy z was. Niestety, w waszej kulturze nie postrzega się was jako szefów, żyjecie w głowach i uważacie, że wszystko poniżej szyi jest zdane na przypadek. Jeśli macie szczęście, to przeżyjecie, jeśli nie, to koniec. Oto, czego was nauczono: nie macie żadnego wpływu nad własnym zdrowiem, możecie jedynie żywić nadzieję, że jakoś to będzie.
Pod tym względem jednak sprawy mają się zupełnie inaczej. Ukryta na widoku jest wrodzona w każdego z was zdolność zmiany procesów biochemicznych, zdolność wymazania z ciała wszystkiego, co niestosowne. Słyszycie? Uzdrowić się można ze wszystkiego. Wszystko, co się z własnej woli staje, może się z własnej woli odstać. Możecie przyspieszyć uzdrowienie wszystkiego niepożądanego. Wszystko to może zniknąć tak samo nagle, jak się pojawiło.
W tej chwili istnieją na to dowody. Jakże wielu Ludzi na całym świecie doświadczyło spontanicznych uzdrowień! Polegacie na wrodzonej umiejętności samouzdrawiania biorąc do ust środki homeopatyczne. Homeopatia działa, ciało rozumie przekazywane za jej pomocą instrukcje i się do nich stosuje. Działa także tzw. efekt placebo. Kiedy wierzycie, że dana substancja działa, to nawet jeśli podaje się wam zamiast niej cukier, to ciało i tak się uzdrawia. O czym to świadczy? Na widoku, wewnątrz każdego z was ukrywa się Mistrz-Uzdrowiciel, zdolny uzdrowić procesy biochemiczne, uzdrowić się na poziomie DNA. Wasze ciało was słyszy i słucha.
Dobrze, a teraz przekażę wam informacje, które już wcześniej wam przekazywałem, jednak wielu z was wciąż się o to zwraca do mego partnera. Chodzi o szczepionki oraz o to, którą z nich wybrać i czy w ogóle się szczepić? Powiem wam teraz na ten temat coś, co powinniście usłyszeć. Wśród was są tacy, którzy załamują ręce, gdyż nie chcą się poddać oferowanym na całym świecie szczepionkom. Lękacie się albo zawartej w nich substancji, albo w ogóle nie w smak wam sam przymus szczepienia.
Tego, co wam powiem nie taktujcie, jako mające jakieś zabarwienie polityczne, czy czegoś tendencyjnego. Nie chodzi mi o to, czy macie się szczepić, czy nie? Mówię wam o tym na wypadek, gdy się zaszczepiliście, ponieważ czuliście się do tego zmuszeni, a teraz siedzicie załamując ręce, gdyż przyjęliście coś, czego nie mieliście zamiaru przyjmować i obawiacie się działań ubocznych.
Po pierwsze, wasze obawy są słuszne, jedna z oferowanych szczepionek faktycznie później okaże się przyczyną niepłodności albo wad płodowych [uwaga: tutaj Kryon wyraził się dwuznacznie mówiąc „will show itself as inappripriate in reproduction” co można tak samo dobrze tłumaczyć jako niestosowność przy rozmnażaniu, niepłodność, albo wady płodowe – przyp. tłum.]. Firma, która ją wyprodukowała o tym jeszcze nie wie, gdyż szczepionka została wypuszczona do użytku przedwcześnie, zanim ją dostatecznie przetestowano. Jednak niektórzy nawołują do masowych szczepień, więc wiele Ludzi się zaszczepiło. A wy?
Pozwólcie, że wam coś na ten temat powiem: nawet jeśli się już zaszczepiliście, to i tak wciąż jesteście szefami własnej biologii i zawiadujecie nawet szczepionką. Posłuchajcie mnie, tylko mnie teraz dobrze posłuchajcie. Posłuchajcie! Nawet jeśli szczepionka jest oparta na RNA, to i tak możecie jej działanie na wasze ciało odmienić. Możecie wyrugować wszystko, co w niej niestosowne i wtedy nic wam się nie stanie. Skoro można zmienić odziedziczone po przodkach skłonności do pewnych chorób, można także zmienić wpływ szczepionki.
Pragnę, żebyście się o tym dowiedzieli i to usłyszeli. Jeśli należycie do tych, którzy się szczepionki obawiają — a wielu się jej nie boi, gdyż są przekonani, iż jest to jedyne wyjście z pandemii – wy zaś się obawiacie, gdyż zaszczepiliście się wbrew woli, czy przed wami widmo takiego przymusowego szczepienia, nie załamujcie z tego powodu rąk, kochani! Nie lękajcie się. Każdy z was jest Mistrzem-Uzdrowicielem sprawującym całkowitą kontrolę nad własnym ciałem, zdolnym wyrugować z niego wszystko, co szkodliwe i niestosowne. Zdolność ta jest cudowna i ukrywa się przed wami na widoku. Teraz wszyscy razem, włączenie z Lee, oddajcie temu faktow należną cześć, przyjmując go do wiadomości. Usiądźcie na chwilę rozmyślając nad tym, co tutaj zostało powiedziane i powiedzcie sobie tak: „Dziękujemy ci Duchu, że w czasach próby i niepewności, w czasach pełnych niepokoi, lęków i do końca niezrozumiałej przez nas chemii, pamiętamy o istnieniu naszego wewnętrznego Mistrza-Uzdrowiciela. Na widoku przed każdym z nas ukrywa się więc pierwsze: Nasza własna boska tożsamość oraz drugie: wewnętrzny Mistrz-Uzdowiciel mający wpływ na wszystko. Każdy z nas kontroluje własnym zdrowiem!”
Oto co pragnę, żebyście wiedzieli. Oto co pragnę, żebyście wiedzieli. Na widoku, niczym pod latarnią, ukrywają się odpowiedzi na wszystkie wasze niepokoje, lęki i zmartwienia. Do was świat należy, więc tak i postępujcie. Każdy z was jest osobą wspaniałą. Jam Jest zakochany w Ludzkości Kryon.
I tak jest.

 

Kryon ~ Twoje Pole Energetyczne



Styczeń 31, 2022 - Suzanne Maresca


Lee Carroll, 30 stycznia 2022, poprzez email

Powiedzieliśmy wam wcześniej, że im wyżej wibrujecie, tym dalej rozciąga się wasze pole energetyczne. Powiedzieliśmy wam, że niektórzy z was mogą faktycznie twierdzić, że długość waszego Merkabah jest większa, aż do 27 stóp. Czy wiedzieliście o tym? Jak to się ma do kolorowania poza liniami?

Droga Ludzka Istoto, nadszedł czas, aby zobaczyć siebie w ten sposób - każdego dnia.

Jesteś o wiele większy w swoim polu energetycznym, niż myślisz, że jesteś. Dam ci jeden z testów. Czy wiesz, kto może to wyczuć, jeśli nie zobaczyć? Dziecko Indygo! Dziecko Indygo może wyczuć brak równowagi.

Niektóre rodzaje Indygo są w tym lepsze od innych, ale są też Indygo międzywymiarowe, które wyczuwają to dogłębnie. Są to właściwie Indigo "międzygalaktyczne", ale wy nazwaliście je międzywymiarowymi. Te Indigo mają swoje "anteny" wyciągnięte i widzą, że nadchodzisz!

Sprawdźcie to!

Wejdź do pomieszczenia, w którym jest małe dziecko - może to być miejsce publiczne. Nic nie mów i nie rób hałasu. Intuicyjnie "zadzwoń" do dziecka swoim umysłem. Uśmiechnij się i spójrz w jego stronę. O ile nie będzie rozproszone, dość często dziecko odwróci się, żeby zobaczyć źródło energii!

Chce się dowiedzieć, skąd pochodzi to "światło".

~ KRYON

przez Lee Carroll, Oryginalny Kanał Kryona (przez gary@kryon.us)

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...