Strony

sobota, 8 kwietnia 2023

Oto co radzę każdemu z was.

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.

 ,,Oto co radzę każdemu z was. Przede wszystkim, kiedy czujecie się spokojni i zadowoleni, usiądźcie sobie w tej koherentnej ze Stwórcą przestrzeni i oznajmijcie: „Kochany Duchu, pokaż mi, co powinienem wiedzieć". Spodziewajcie się otrzymać odpowiedź poprzez synchronię, gdyż tak właśnie głosi i na tym się opiera zasada tworzenia własnej rzeczywistości w nowej energii”.
- Kryon
Tł. Julita Gonera

 Brak dostępnego opisu zdjęcia.

 Cztery oblicza miłosierdzia, Cz. IV Akt miłosierdzia

Witam was kochani! Jam Jest Kryon ze Służby Magnetycznej. Za każdym razem, kiedy się spotykamy, bardzo jesteśmy świadomi, kto przed nami zasiada. Dobrze znamy wszystkich, którzy nas słuchają i czytają. Od lat przekazujemy wam nowiny i od lat są one nagrywane i umieszczane w miejscu, skąd można je za darmo pobierać i słuchać o każdej porze. Lata temu prosiłem mego partnera, aby tak uczynił. Od lat przypominam wam także, iż dla istot wielowymiarowych nie robi różnicy, kiedy słuchacie naszego przekazu, czy go oglądacie, gdyż i tak jesteśmy świadomymi, kto nas będzie słuchać.
Świadomość słuchaczy. Jeśli słuchacie, czy oglądacie nasz program z nagrania, rok po transmisji, to my i tak was widzi-my. Stanowicie część rodziny, zawsze jesteśmy z wami, żaden z was nigdy nie jest pozostawiony samemu sobie. Wasze oczy i uszy, wasza świadomość jest z nami, tu i teraz. Mamy miłosierdzie do tego procesu, gdyż na tym polega miłosierdzie Źródła Stwórczego. Znamy każdego z was, zatem niezależnie, kiedy nas czytacie, oglądacie, czy słuchacie, zawsze transmitujemy na żywo. Od zawsze pragnęliśmy się z wami tym spostrzeżeniem podzielić, gdyż taka świadomość was jako odbiorców czyni to, co robimy tak głębokim.
Niniejsze to ostatni przekaz z serii czterech o miłosierdziu. Oczywiście w przyszłości możemy jeszcze nie raz o nim mó-wić, jednak seria ostatnich czterech jest czymś, czym pra-gniemy się teraz z wami podzielić w związku z zaistniałą na Ziemi sytuacją. Po raz czwarty powtórzymy definicję miłosierdzia tak, jak je odbieramy po drugiej stronie zasłony, a nie tak jak się to pojęcie definiuje na podstawie słownika. Zresztą nawet ta definicja, którą za chwilę wam przekażę, także jest pełna metafor. Posłuchajcie: miłosierdzie to połączenie z Bogiem, Duchem, Źródłem Stwórczym, które pozwala na zespolenie z energią otwartości serca, z dojrzałą dobroczynnością, ze zrozumieniem wszystkiego, co jest.
Powtarzam i wyjaśniam jeszcze bliżej: Miłosierdzie to połą-czenie ze źródłem Stwórczym. Jest to krytyczny, pierwszy krok: połączenie z Duchem. Następnie zrozumcie, że takie połączenie pozwala wam na całkowite zespolenie się z czymś, z czym na co dzień się nie zespalacie: z energią, z otwartością serca. Być może niektórzy czują, że daleko im do takiego stanu. Gdybyście byli połączeni, poczulibyście to inaczej, osiągnęlibyście otwartość serca i dojrzałą dobroczynność, a nie tylko zwykłą dobro-czynność/życzliwość/uprzejmość. Dojrzała dobroczynność pochodzi od Starych Dusz, które tak wiele przeżyły i doświadczyły, które się urodziły w tych czasach (i wciąż się rodzą) rozumiejąc różnicę między dobroczynnością i dojrzałą dobroczynnością. Na koniec przychodzi zrozumienie tego, co przed wami. Jest to doprawdy ważny punkt. Wielu nie rozumie tego, co widzą, gdyż polegają jedynie na tym, co wi-dać w 4D. Ci, którzy są wielowymiarowi widzą jaśniej, nawet może trzykrotnie jaśniej, posiadają lepsze zrozumienie tego, co postrzegają w związku z czym osiągają spokój. Na tym po-lega miłosierdzie.
Czwartym obliczem miłosierdzia jest coś, o czym nauczam was od lat, a co nazwałem aktem miłosierdzia [w oryginale: „compassionate action”, co wcześniej tłumaczyłam jako „mi-łość w akcji” – przyp. tłum.] Założenie: Kiedy wyrażacie miło-sierdzie w którymkolwiek z wcześniej wymienionych trzech obliczy: (1) wobec innych, (2) wobec planu i (3) wobec samego siebie, to jaki rodzaj działania wynika z tak zrozumianego miłosierdzia? Jak wtedy postępujecie? Aktów miłosierdzia nie wyraża się zawsze, nie jest to coś automatycznego. Wielu z was jest ludźmi miłosiernymi, którzy jedynie posiadają empatyczne wyczucie pewnych spraw, którzy pod wpływem tych odczuć wyrabiają sobie pewną percepcję i kropka; na tym poprzestają. Nie ma w tym nic złego, ale podaję teraz całą resztę znaczenia tak pojętego miłosierdzia. Zatem, osiągnąwszy miłosierdzie wobec innych, wobec planu i wobec samego siebie, co da-lej? Poniżej opis tego, co rozumiemy przez pojęcie aktu miłosierdzia.
Co wy na to, jeśli wszystkie oblicza miłosierdzia są dwuczę-ściowe? Drugą ich częścią jest zrozumienie, uzmysłowienie i wtedy przychodzi kolej na akcję: Patrzycie na coś, rozumiecie to i podejmujecie działanie. Niemalże wszystko, co w takim stanie uzmysłowienia czynicie będzie aktem miłosierdzia. Pozwólcie, że podam na to przykład. Żywicie miłosierdzie wobec pewnej osoby. Cofamy się teraz do pierwszego opisanego oblicza miłosierdzia, tego żywionego wobec innych. Jak wspominaliśmy, nie polega ono na tym, żeby się nad tym kimś litować, czy mu współczuć. Miłosierdzie to nie litość. Żywiąc miłosierdzie zespalacie się z Duchem postrzegając Pełnię danej osoby, wobec której je żywicie. Powiedzmy, że ten ktoś jest w żałobie po utracie ukochanej osoby. Powiedzmy, że spotykacie tę osobę właśnie wtedy, kiedy jest pogrążona w żałobnym smutku, kiedy płacze. Wszystko to dokładnie czujecie tutaj [Lee puka dłonią w serce] ogarnia was wielkie miłosierdzie wobec tej osoby, jej duszy, sytuacji, w której się znalazła. Jak postępujecie dalej? Ile macie w sobie mocy? Czy wydaje się wam, że wtedy jesteście połączeni z Duchem? Czy sądzicie, że do tej osoby trafi, co jej wtedy powiecie?
Powiadam wam, miliony nas słuchają wszystkiego, co do nas mówicie. Słyszymy was w każdej chwili. Co wam powiedziano na temat tego, czym jest modlitwa? W liniowości waszych czterech wymiarów nie macie na ten temat żadnego pojęcia! Za każdym razem, kiedy otwieracie przed Duchem wasze serca, jesteśmy tuż przy was. Więc widzicie, jak ten ktoś płacze i co wobec tego robicie?
Co by się stało, gdybyście położyli wtedy rękę na sercu i po-prosili: „Kochany Duchu, daj tej osobie siłę i spokój! Widzę, jak ją tuli sam Bóg. Widzę jak osiąga głębsze zrozumienie zaistniałej sytuacji dzięki czemu ta sytuacja nie zaciąży na całej reszcie życia tej osoby”. „Widzę matkę opłakującą śmierć swego dziecka, wyraźnie widzę tę matkę, może więc zezwolisz, kochany Duchu i ześlesz jej energię miłości, aby doznała ukojenia?” Nic nie sprawi, że to, co się stało się odstanie, lecz jej reakcja na tę śmierć może się odmienić i całe życie będzie mogła patrzeć na to wydarzenie z innej perspektywy; może osiągnąć dojrzałą dobroczynność, dzięki której wciąż tę śmierć będzie pamiętała, lecz pamięć ta nie zabarwi całej reszty jej życia. Nie będzie musiała płakać za każdym razem, kiedy się jej ta śmierć przypomni. „Zamiast tego, spraw Duchu, aby poczuła miłość i osiągnęła zrozumienie”. Właśnie na tym polega akt miłosierdzia w tej sytuacji: natychmiast w ten sposób zaczynacie się za tę osobę modlić. Prosicie, aby Bóg zesłał jej miłość tak, aby ją poczuła. A może nawet więcej: „Kochany Duchu, niechaj ta osoba znajdzie światło tam, gdzie tego światła nie oczekuje”.
Możecie także zetknąć się z kimś pogrążonym w smutku, choć nie stracił nikogo bliskiego. To się zdarza, gdyż wiele Ludzi cierpi na depresję; są to osoby, które nie potrafią w niczym ujrzeć światła. Stykacie się z kimś takim i myślicie sobie: „Naprawdę życzę im poprawy samopoczucia, życzę im aby...” A przecież możecie zrobić dla nich coś więcej! Akt miłosierdzia w tym wypadku polega na tym, że łączycie się z Duchem — co zresztą przychodzi wam tak łatwo — pomagając im w osiągnięciu zrównoważenia. „Kochany Duchu, niechaj znajdą to, czego szukają. Postaw coś na ich drodze, czego nie będą mogli nie zauważyć tak, jak to miało miejsce w moim własnym życiu! Niech odnajdą to we właściwym dla nich miejscu, o właściwej dla nich porze, na zasadzie wolnego wyboru. Postaw na ich drodze coś, co natchnie ich spokojem, którego im na razie brak, a dzięki któremu będą mogli osiągnąć zrozumienie, że wcale nie muszą się o nic nieustannie martwić”. Przecież wielu z was znajdywało coś takiego na własnych ścieżkach.
Lee określa to mianem: „Made you look” [Idiomatyczne (i nie-przetłumaczalne) stwierdzenie, dające do zrozumienia, że coś niespodziewanie przyciąga naszą uwagę – przyp. tłum.] Jest to coś, na skutek czego, na zasadzie wolnego wyboru, postanawiacie się czemuś przyjrzeć dokładniej mówiąc: „Być może tkwi w tym coś więcej niż mnie o tym uczono? Co, jeśli w tym wszystkim w całym tym dziwacznym zjawisku channelingu, Duch ma jakiś wspaniały plan? Co, jeśli to wszystko jest naprawdę rzeczywiste? ” Jest to rzeczywistość daleko wybiegająca poza to, co wam na jej temat mówili wszyscy żyjący na Ziemi przywódcy duchowi. Co wy na to, że ta rzeczywistość wybiega daleko poza wszystko? Co wy na to, że każdy z was jest wspaniały?
Kiedy więc coś w ten sposób przykuwa waszą uwagę i się temu przyglądacie, mówicie sobie: „Aha!” To wtedy bierzecie udział w podobnych spotkaniach jak nasze. Zaczynacie zgłę-biać wszystko, co wydłuża życie, czy powoduje uzdrowienie. I raptem w otoczeniu spostrzegacie kogoś, kto na ten temat nie ma najmniejszego pojęcia. Pod nosem mówicie wtedy: „Och, gdyby tylko on to wiedział, gdyby tylko on to wiedział!” I mówicie to z miłosierdziem, to teraz możecie także zadziałać z miłosierdziem poprzez modlitwę, czy wizualizację nawet samego odczucia miłosierdzia. „Kochany Stwórco, wiem, że kochasz tę duszę. Postaw na jej ścieżce coś, co przykuje jej uwagę, aby się temu, na zasadzie wolnego wyboru przyjrzała. I jeśli się temu nie przyjrzą za pierwszym razem, to pokaż im to jeszcze raz i jeszcze raz, tak, aby nareszcie ujrzeli światło i doznali ukojenia, tak samo, jak to uczyniłeś w moim życiu, jak to uczyniłeś w moim życiu”.
Akt miłosierdzia; co wy na to, że za każdym razem, kiedy ogarnia was miłosierdzie, możecie je okazać poprzez jakiś czyn? Kiedy okazujecie miłosierdzie wobec planu, o którym była mowa we wcześniejszej części naszej serii, na czym wtedy polega akt miłosierdzia? Natychmiast wchodzicie w przestrzeń serca i mówicie: „Kochany Duchu, dziękuję za wszystko, przez co kazałeś mi przechodzić, gdyż przywiodło mnie to do punktu, w którym sam, niczym po drabinie, zaczynam z tego wszystkiego wychodzić. Stając się coraz bardziej oświeconymi, jako ludzkość wydobywamy się z brudów, oczyszczamy środowisko, społeczeństwa, kultury. Bardzo powolutku sprawiamy, że już nigdy więcej nie będzie wojen, zaczynamy się wzajemnie coraz lepiej rozumieć i ze sobą współpracować. Dziękuję ci za to”.
Czy to możliwe, żeby wdzięczność była aktem miłosierdzia? Tak. Jeśli raz doświadczyliście, co to jest miłosierdzie, to każdy z was potem jest zdolny samodzielnie wybrać, taki ro-dzaj działania, który będzie w danej sytuacji najwyższym ak-tem miłosierdzia. [Kryon się śmieje.] Tak, wiemy, że jest to pojęcie bardzo zaawansowane i dlatego przytaczamy je wam na zakończenie całej serii. Mam nadzieję, że zrozumieliście znaczenie wszystkich czterech obliczy miłosierdzia. A jeśli nie, to przecież zawsze możecie te przekazy przeczytać jeszcze raz, gdyż przekaz wstępy ze spotkań w Kręgu Dwunastu jest dostępny dla wszystkich, nie tylko tych, którzy biorą udział w cotygodniowych, odpłatnych spotkaniach. To, co czytacie teraz, bierzecie w tym udział „na żywo” i to do was się teraz bezpośrednio zwracam, mówiąc: „Wiem, kto mnie czyta”, tak samo, jak znam tych, którzy mnie oglądają podczas emisji programu na żywo. Jam Jest zakochany w Ludzkości Kryon.
I tak jest.
- Kryon
Tł. Julita Gonera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam was kochani, Jam Jest Kryon

  Witam was kochani, Jam Jest Kryon ze służby magnetycznej. Wsłuchajcie się w szelest wiatru i szum morza. Te rzeczy powinny was napełnić ...